Forum dyskusyjne

RE: Powrót do kobiety... to ściema....

Autor: Andrzeyyyy   Data: 2018-06-05, 10:37:43               

Hej.

Gdzieś kiedyś czytałem, że człowiek co kilka lat 4-6 lat zmienia podejście do świata, zmienia swój charakter, osobowość.

Moja mama? Jest mi bardzo blisko, wspiera mnie, rozmawiamy bardzo dużo. Z tatą - też nie mam problemów, jest normalny. Zajęty pracą, ale kiedy trzeba - to porozmawia ze mną, jednak z mamą się lepiej dogaduje.

Kiedyś taką zmianę przechodziłem w liceum - kiedy po studniówce, przed studiami - rozstałem się z moją pierwszą dziewczyna. Byłem z nią 2 lata.
Wtedy poszedłem na studia, zainteresowałem się wyjazdami za granicę, znalazłem nowe hobby - jakim jest jazda na motocyklu. Stwierdziłem - że całe życie przede mną i .. jako młody facet - nie potrzebuje związku.

Po 2 latach spotkań z kobietami, poznałem Ewę - przez
internet.

Nie - nie spotkałem jej nigdzie, po prostu - w wolnej chwili napisałem do niej, spotkałem się z nią. Spotkaliśmy się parę razy, zaiskrzyło i...
3 lata byliśmy razem.

Ja byłem na etapie - dziecka - to znaczy - miałem wszystko co chciałem.
Mieszkałem z rodzicami, na brak kasy nie narzekałem, pracowałem, Ewa była przy mnie zawsze. Dając najmniejszy wkład - wiedziałem, że ona przyjedzie, że będzie przy mnie.

Mogę powiedzieć - że miałem za dużo w tyłku.
Oczywiście - ja od siebie też dużo dawałem - organizowałem wypady ze znajomymi, spędzałem czasem z Ewą - jeżdżąc na moto, spotykając się - jednak priorytetem dla mnie była praca, inne zainteresowania - a Ewa - była bo była.
Wiele razy mi mówiła - że wiele dla niej znaczę, że jak ją zostawię to jej świat się zawali.
To wszystko powodowało, że moja pewność została uśpiona..

Tak jak pisałem na samym początku - 2017 rok - to rok moich kryzysów. Strata pracy, moja mama wyjechała za granice do pracy, zostałem z ojcem. Zmarł mi psiak, miałem problemy - żeby skupić się na Ewie. Były sprzeczki, spiny.. w końcu tym rzuciłem. Rozstałem się w październiku z nią.

Po rozstaniu - spotkałem się ze STARSZYMI kobietami ode mnie, które spowodowały, że otworzyłem oczy. Że nagle - dostrzegłem to, czego moja Ewa nie była w stanie zrobić.
Dostrzegłem to - ile dla mnie znaczyła, jak ważną osoba była w moim życiu.

Dlatego w styczniu - pewnego ranka wstałem i stwierdziłem: Rzucam wszystko, walczę o Ewę...
No i ta walka trwa.. trwałą do wczoraj.


Ewa mi powiedziała - że przez 3 lata, ona czuła się tak, jak ja teraz przez te parę miesięcy. Że coś w niej wygasło i, że mimo, że nie jestem jej obojętny, że nie jestem byle kim to.. nie jest w stanie zmienić swojego myślenia z tyłu głowy, że... nie potrafi raz jeszcze dać mi szansy, mimo, że bardzo by chciała, mimo, że NIE MA TERAZ NIKOGO...


Pytasz mnie - jaki jestem dzisiaj.
Dzisiaj jestem taki - że nauczyłem się doceniać każdą chwilę spędzoną z drugą osobą. Podczas spotkań z Ewą - uśmiechałem się, byłem zadowolony, byłem aktywny, nie narzekałem na nudę, nie poganiałem nikogo, nie spieszyłem się. Rozmawiałem z nią - próbowałem być w kontakcie, próbowałem.

Nie jestem w stanie tego opisać. CZUJE OGROMNE POCZUCIE WINY, Że przez 3 lata (może nie całe, ale na pewno ostatni rok), nie był taki - w którym dawałem 100% siebie..
Było mi to trochę obojętne bo nie miałem perspektyw.
Miałem Ewę, ale nie miałem nic dookoła. Po rozstaniu - wyrowadziłem się, kupiłem mieszkanie, zrobilem remont. Mieszkam sam - licząc, że to wpłynie jakoś na Ewę - że dojrzałem.

Powiedziałem jej o tym wszystkim - to co pisze Wam - powiedziałem Ewie..

Niestety....
Ona nie jest w stanie zmienić swojego myślenia...

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku