Forum dyskusyjne

RE: Powrót do kobiety... to ściema....

Autor: Andrzeyyyy   Data: 2018-06-05, 09:15:44               

Hej :)

Jestem już po spotkaniu wczorajszym :)

Zacznę od początku.

Jaka jest mama Ewy? Ewa ma 25 lat, jej mama ma 65... ojciec podobnie. Jest najmłodsza z 3 córek. Najstarsza jest po 40stce.
Ewa - została w domu z mamą i tatą, a reszta sióstr - już dawno wyszły za mąż. Ona siedzi w domu, pomaga rodzicom, wozi ich na zakupy itp itd.

Mama Ewy - jest idealna "kobietą" do rozmów, uśmiecha się, porozmawia z tobą, jednak za plecami robi drugie, wychodzi szatan. Nie raz słyszałem, jak Ewa z mamą krzyczą po sobie bo.. są nerwowe obie. Mama kieruje się stereotypami, schematami - wszystko co obce jest złe. To że ja mam delikatny tatuaż od razu przekreślało ją u mnie.. i zawsze miała jakieś ale..


Wracając do tematu. Wczoraj spotkałem się z Ewą.
Na początku zaczęła mi opowiadać o swoim weekendzie, o tym jak dobrze bawiła się z koleżanką w niedzielny wieczór (mimo, że ją widziałem z kolegą za rękę), pytała się co u mnie, jak leci. Nic nie powiedziała, że była jeszcze z "kolegą".
Spotkanie przebiegało fajnie, zjedliśmy kolacje, pojechaliśmy do mnie.

Zapytałem Ewę o to - dlaczego jej "kolega" wrócił w kręgi znajomych skoro jeszcze 3 tygodnie temu mówiła, że skreśla go z życia, że nie chce z nim być, że nie zaufa mu. Odpowiedziała mi - że przyjechał do niej w niedziele, na zaproszenie mamy, że porozmawiali - że będą utrzymywać kontakt - ale nie będą razem, bo on już jej nadszarpnął zaufanie. On tłumaczył się ponoć, że to była ustawka - że on umówił się z tą dziewczyna z internetu, że był świadomy. Ewa powiedziała - że to rozumiem, ale.. niestety nie będzie nic więcej.

Dlaczego są znajomymi? Bo on jest mechanikiem, auto od taty Ewy naprawiał - dlatego dostał zaproszenie na obiad, dlatego przyjechał i dlatego na nowo nawiązali kontakt - bo mama naciskała. Jeszcze nie skończył go naprawiać, więc Ewa mi oznajmiła, że będą się widywać, że będą czas spędzać bo on ma jeszcze kilka rzeczy do zrobienia.

Powiedziałem jej - że czuje, że mnie kłamie, że nie jest ze mną szczera. Skoro nie są razem - to jakim cudem trzymali się za ręce na koncercie? Powiedziałem, że ją widziałem - to ona odpowiedziała na to, że to tylko "tak o" trzymała go za rękę, bo byli ze znajomymi i akurat wyłapałem taki moment ;)

No coż... przymknąłem oko i przełknąłem kłamstwo..

Zebraliśmy się z kolacji i pojechaliśmy do mnie.
U mnie w domu - przeprowadziliśmy chyba najszczerszą rozmowę jaką mieliśmy przez ten cały okres walki o nią.
Powiedziała mi, że od stycznia walczy z myślą, by wrócić do mnie, nawet teraz - jak rozstała się z kolegą, nie jest to proste i łatwe ponieważ ona nie wie jakby to miało być.

Oczywiście rzuciłem ripostę - że jakim cudem, ona od stycznia może myśleć o mnie, skoro cały czas - nie zrobiła nic, ciągle się spotykała z kolegą, że ciągle dzieliła czas między mną, a jego. Odpowiedziała "że ONA TAK UMIE, że cały czas myśli, czy to w pracy, czy jak jest w domu... ale.. nie potrafi wymazać jakiejś myśli z głowy, że się rozstaliśmy. Powiedziała mi, że myślała, że skoro w styczniu nie rzuciła mi się w ramiona to - rzuciłaby mi się z czasem. 5 miesięcy minęło, a w niej nie zaiskrzyło na nowo...

Ewa chce się spotykać ze mną, chce żebym nie znikał, chciałaby żebyśmy nie tracili kontaktu jednak - ona nie jest w stanie przywrócić w głowie myślenia, żeby dać mi drugą szansę i zaufać mi - znając jaki jestem.

Mówiła, że obserwowała mnie przez te kilka miesięcy i .. nie zauważyła zmiany. To znaczy zauważyła - że mi teraz zależy, tak jak kiedyś jej na mnie - ale w niej coś wygasło i .. mimo, że jest przywiązana, że czuje coś do mnie - to z tyłu głowy ma coś, co powoduje, że nie jest w stanie wrócić do mnie. Dlatego ona chce być fair wobec mnie.

Zasugerowałem jej - że skoro nie ma faceta, jak sama mówi, nie spotyka się już z kolegą, to DLACZEGO nie da mi szansy? Skoro nie ma zobowiązań, skoro nie ma nic do stracenia - to dlaczego nie spróbujemy?
Odpowiedziała - że bardzo by chciała, ale WIE, że ona nie da tyle z siebie ile bym oczekiwał i że póki ona nie zmieni myślenia to.. jest to bez sensu bo wie - że za miesiąc by się to posypało...

Na pożegnanie - przytuliła się mocno do mnie, podotykała mnie. Powiedziała mi, że mam nie płakać, że jej nie jest łatwo, że na prawdę nie wie dlaczego tak jest, że dużo mi zawdzięcza ale.. jakieś "stare rzeczy" są w jej głowie, które powodują, że co bym nie zrobił - ona mnie tak dobrze zna, że wiem jak się zachowam, co zrobię, jak zareaguje i.. po prostu - mimo całego przywiązania - ona nie umie pokonać w głowie tego myślenia.


Suma sumarum, pozostają 2 opcje, które biorę pod uwagę:

1) Ewa faktycznie rozstała się z kolegą, ma tam jakieś sprawy do pozałatwiania i zakończenia. Ja odpuszczę temat, może zatęskni, może coś się wydarzy, że jeszcze będziemy rozmawiać. Może faktycznie ona potrzebuje czasu - żeby ułożyć sobie w głowie jakieś sprawy itp.


2) Ewa - kłamie mnie. Kłamie w żywe oczy na temat "kolegi" . Robi zasłonę dymną ale za jakiś czas będą razem lecz Ewa po prostu nie chce mnie skrzywdzić. Boi mi się powiedzieć prawdy, boi się że zniknę już na zawsze...


Tak więc - temat mogę uważać za zakończony.
Kilkaset postów, kilkadziesiąt osób mi sugerowało, pomagało - DZIĘKUJE BARDZO :))

Co zrobić teraz? Żyć... szukać innej kobiety....


Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku