Forum dyskusyjne

RE: Moje skojarzenie...

Autor: Adamos325   Data: 2018-04-27, 10:24:33               

Wiem, rozumiem Mirabelle, ze szara rzeczywistosc czasami nas dopada, czesto nas dopada - masz racje, ona tak na prawde sprawdza nasza milosc!! - ze milosc, zwiazek to nie tylko poezja i kwiaty.... - ale czasami tez wzajemne noszenie na rekach, stanie obok, gdy ja, partner juz nie ma sily, jest zmeczony. Ale czasami wyobraznia, odskocznia wspolne wyjscie - tez jest potrzebne, zeby dodalo, zebysmy mieli tez pozniej wiecej sil w tej codziennosci. Mnie tez codziennosc czasami dopada, moje trudnosci - ale dzieki temu, ze wiem, ze cos dobrego-ciekawego mnie spotkalo i jeszcze spotka, do czego warto wracac - dzieki temu mam tez sily-znajduje do pokonywania tych trudnosci i codziennosc. No bo jesli wiem, ze juz nie ma nadziei, juz nic nas nie czeka - to wtedy nawet kazda godzina moze stac sie wiecznoscia i obszarem nie do przeskoczenia, ponad nasze sily, wtedy tylko monotonia i pustka. A jesli jest nadzieja, cel, radosc - to wtedy rok staje sie dniem, a bezkresnosc, droga ktora mozemy przeskoczyc jednym skokiem. Mowie to troche skrotowo ;) - ale wiem, rozumiem, ze codziennosc moze byc trudna, sprawdza nas najbardziej - ale MILOSC, nadzieja i wiara jest SIŁĄ - i bóg też to wie... I czasami nie wystarcza tylko slowa - ale rzeczywista realnosc, dotyk, spojrzenie, poczucie - "bierzcie i jedzcie to..." - lub pocałuj ją, daj jej odpocząć, pokaż jej coś nowego ;) :) :D

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku