Forum dyskusyjne

RE:Chellunia

Autor: Andrzeyyyy   Data: 2018-04-23, 23:54:05               

Cześć!
Dopiero wróciłem ze spotkania.

Na początku chciałem podziękować WSZYSTKIM - którzy włożyli chociaż ziarenko wiary i chęci by mi doradzić i zasugerować. Skrytykować jak i pocieszyć :)

Dzisiaj mogę oficjalnie stwierdzić, że to jest koniec "telenoweli".
Zanim jednak opowiem co się wydarzyło odpiszę Mirabelle na posta.


Postaw się proszę w mojej sytuacji. Jest 2017 rok, zaczął sie jako tako - Ewa miała studia, ja pracowałem. Widywaliśmy się, spędzaliśmy czas. Było w porządku.
Przyszedł czerwiec/maj - jej obrona pracy mgr, stresy, nerwy, pisanie pracy - a u mnie - utrata pracy, bankructwo firmy, brak wyplat - odszkowania. Sprawy z syndykiem itp itd.
Ja miałem co robić - ona miała co robić. Ja potrzebowałem wsparcia w swoich sprawach, ona w swoich. Było ciężko, potem znalazłem na szybko inną prace - gdzie pracowałem po 10h, to już zupełnie
nie pomagało w relacjach. Potem nadszedł czas wylotu na wakacje, na który - nie byłem gotowy. Miałem dość wszystkiego i ODREAGOWAŁEM NA EWIE.
Oczywiście w pierwszej chwili po zerwaniu myślałem "czy to dobra decyzja? czy to tak miało wyglądać? Moze popełniłem blad?". Nie wazne - meska duma mówi - zrobiłes to sie tego trzymaj.
No i tak się trzymałem, że nie rozmawiałem z nią 3 miesiące. W tym czasie poznałem nowych ludzi, nowe otoczenie i zacząłem myśleć, po licznych rozmowach, weekendach, moich wyjazdach - że.. coś jest nie tak.
Poszedłem do specjalisty, zacząłem więcej z rodziną rozmawiać. Oni sami zobaczyli, że się otworzyłem. Tak minął czas - i nagle w styczniu Andrzej się obudził nad ranem (ktoś lub coś spowodowało), że poczułem
skurcz w żołądku i umysł mi powiedział: "Dzwoń do Ewy". Spotkałem się z nią i tak zaczął się film, który chyba właśnię kończy... :)

Warto zauważyć - że ja przez całe życie byłem postrzegany jako osoba, której wszystko się udaje, że ma złotą rekę. Czego nie dotknę to zamienia się w sztabki. Nie miałem problemów w życiu.
Wszystko szło jak po sznurku. Miałem BARDZO DOBRZE - teraz już wiem - że za dobrze, bo straciłem czujność w sytuacji kryzysu.
Teraz jestem bogatszy o nowe doświadczenia. Kto wie - co by było jakbym wczesniej zaczął się zastanawiać co można zrobić inaczej. Dopiero dzisiaj mam na to odpowiedź ponieważ:


- Spotkałem się z Ewą. Deszcz padał, usiedliśmy w aucie. Oczywiście jak wcześniej - klimat "luźny", bez nerwów.
Rozmowa trwała z 40 min, chociaż liczyłem że załatwię to w 5min.

Na wstępie powiedziałem jej, że chciałem się spotkać dzisiaj - ponieważ odebrałem klucze z mieszkania. TAK - wyprowadzam się od rodziców, zmieniam życie. Dlaczego jej o tym mówie? Ponieważ
od stycznia, a później od marca - WIE, że mieszkanie to ważny punkt "planu". Myślałem - że do tego czasu będę wiedzial na czym stoję. Taki dałem sobie deadline. Chciałbym wybrać z nią fabry, meble.. po prostu - żeby mi doradziła jako kobieta/partnerka - kobieta z którą bym był razem.
Tak się jednak nie stało - dalej nie wiem na czym stoję w związku z tym - daje jej to o co prosiła - CZAS. Ja się skupie w tym czasie na swoim życiu. Wszystko co mogłem zrobić to zrobiłem, a
nie zamierzam działać WBREW SOBIE.

- uświadomiłem Ewę, że nie chcę być w trójkącie, że nie chcę sie na niej zawieść - bo jest nie fair wobec siebie i dwóch innych osób. Że to nie powinno tak wyglądać i że nie chcę brać w tym udziału.

- Że jeżeli ma problem z rodzicami, kolegami, czy "kolegą" to może na mnie liczyć w każdym aspekcie :)

- Powiedziała, że najchętniej to by rzuciła mnie, kolege, odcieła się od znajomych bo .. też w pracy ma dużo steresu, z rodzicami ćos tam coś tam i ogólnie chciała by zniknąć i mieć świety spokój :) Mówiła to z uśmiechem na twarzy... :)


- Powiedziałem jej, że mam nadzieję, że wie - że ze mną spotyka się 3 miesiące, tyle - ile z kolegą. Mnie zna 3,5 roku i zapytałem z czym ma problem? Jaką trudność? Skoro nas obu "na nowo" znasz tyle samo to czemu nie podejmiesz decyzji teraz?
Przecież to proste. W dłużej perspektywie to bez sensu (oczywiście, w takim tonie i nastawieniu żeby Ewa nie odebrała tego za atak albo wymuszenie - tak to brzmi tylko jak czytam :) ).

- Ciekawą rzeczą jest to, że ją "Zagiąłem" w pewnym momencie. Powiedziała, że ona musi POZNAC NA NOWO i POODRKYWAĆ części charakteru. Odpowiedziałem więc: Jak chce na nowo poodkrywać te części, skoro nie będzie to możliwe - jak nie będziemy się spotykać.
Zapytałem jak ona jest w stanie dzielić emocje i uczucia między dwie osoby. Trochę sie tutaj "DELIKATNIE" uniosłem, bo powiedziałem jej w prost, że oszukuje samą siebie - a takiej jej nie znam. I nie chce wierzyć, że ona jest zdolna do takich rzeczy.

- Jeśli chodzi o mowę ciała - to... chciała być blisko, szukała kontaktu, zaczepienia za rękę dotyku czy spojrzenia. Widziałem po niej - że bardzo chce ALE NIE WIE CO I JAK MA ZROBIĆ.
Trudno - ja nic więcej nie jestem w stanie jeśli ona nie chce.

Oczywiście dalej rozmawialiśmy normalnie.
Na pożegnanie powiedziała że: "Jest to trudna sytuacja ALE PROSI - ŻE ONA CHCE PODJĄĆ TĄ DECYZJĘ BEZ NACISKU i wpływu np. mnie". Przytuliła sie, dała buziaka i poszła.


Tak więc - na ten moment to TYLE. Chętnie pocztam Waszę opinie dalsze i refleksje.
JA CZEKAM - nie będę pisał postów na forum - poczekam tydzień? Dwa tygodnie?
Bóg wie ile - jak Ewa jest mi pisana to wróci.
Zrobiłem co mogłem zrobić..
Jestem zadowolony z tego i wiem - że chce i moge więcej - TYLKO EWA MUSI DAC MI DRUGA SZANSE.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku