Forum dyskusyjne

RE: 2

Autor: Andrzeyyyy   Data: 2018-04-20, 08:26:16               

Hej.

Mam dzisiaj trochę informacji.

Mirabelle - mój poprzedni związek? Klasa licealna, matura - studniówka.
Dziewczyna całkiem ok - byliśmy 3 lata. Miałem wtedy 18 lat. Byłem z nią aż do 21 lat. Potem 2-3 lata pauzy, i od wieku 24-27 lat miałem Ewę.. Wiesz - pierwsza miłość, pierwsze doświadczenia. Jak się rozstaliśmy? Normalnie - w rozmowie. Do dzisiaj mamy kontakt - ona wzięła ślub niedawno, chodzimy czasem pograć w tenisa. Patrzę na nią jak na była dziewczynę - ale.. bez sentymentu. Po prostu ją znam. Było ok - ale tak jak mówiłem - to było 10 lat temu.. dopiero początki dorosłego życia.

Z obecną/ostatnią - kobieta - Ewą - było inaczej. Dużo jej pokazałem, dużo zawdzięczam - i czuje coś w środku, za każdym razem jak ją widzę. Totalnie coś innego. Totalne poczucie pustki bez Ewy i brak jej bliskości. Czułem coś przy niej i dawała mi coś - czego nie dawały żadne inne kobiety.


Słuchajcie - wczoraj się spotkałem z Ewą - na spacer. Z mojej inicjatywy. Przeszliśmy się - po czym zasugerowała, że by się piwa napiła. Poszliśmy do marketu - a potem do naszego ulubionego parku.
Ewa narzekała na ból głowy i gardła. Trochę chora była, jednak siedzieliśmy obok siebie. Cały czas utrzymywałem JEDNOSTRONNY kontakt fizyczny. Smyrałem po plecach, przytulałem - rozmawialiśmy. Śmialiśmy się. Nagle - pojawił się ponownie temat "NAS". Usłyszałem - "ze obiecałem, że nie będę do tego wracał, bo mam wyluzować". Odpowiedziałem - że jest to ciężkie i nawet nie zrobiłem tego umyślnie, bo ja nie chce być znajomymi - po czym ona mnie dość mocno zgasiła: "Ale to ty chciałeś się spotkać".... :)
Pocałowałem ją kilka razy, przytuliłem - jednak dystans był większy niż zwykle.
Zaproponowałem - że może byśmy zaplanowali jakiś weekend razem, żeby gdzieś skoczyć - odpowiedziala, NIE - bo wiem czemu..

Pogadaliśmy dalej, chociaż czułem, że jest w niej mniej chęci i energii niż wcześniej. Odprowadziłem ją pod dom, otworzyłem jej drzwi, trochę po gentelmeńsku i Ewa powiedziała mi na zakończenie w formie żartu: "Bo wy wszyscy tacy sami. Miesiąc im się chce, a potem wychodzi wszystko". Co więcej - powiedziała, że da znać odnośnie soboty - czy pojedzie ze mną na mecz.

Tak więc - wracam do taktyki. Milczę, jestem cicho i czekam na jej ruch. Może musi zatęsknić? Może muszę pozwolić jej trochę odetchnąć i żeby emocje pozwoliły jej działać? Będzie chciała to się spotka... nie będzie chciała to nie będzie się odzywała...

Boję się jednak, że z każdym dniem/tygodniem - ona jest bliżej "kolegi" niż mnie, dlatego ta myśl mnie przytłacza

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku