Forum dyskusyjne

RE: Żart na dobranoc;)

Autor: Andrzeyyyy   Data: 2018-04-16, 08:39:11               

Prawdopodobnie tak było.

Ja zostawiłem Ewę, a ona - zrobiła ze mnie najgorszego, żeby tylko być "na czysto" z rodziną i przyjaciółmi.

Odpuszczam.. poczekam..
Jak będzie chciała to przemyśli, może się uda. Moje szanse oceniam na 10%...

Nie chce już o tym myśleć, już dość się napłakałem.
Obawiam się - że nie jestem w stanie NIC zrobić, żeby ona zmieniła podejście. Ona nie myśli logicznie, tylko walczy między strachem a rozumem.

Powiedziałem Ewie - że jestem w stanie nawet spotkać się z jej rodzicami, pogadać - nie miałbym z tym problemu.
Chciałbym usiąść z nimi i pogadać - ale nie ma chyba sensu.

Poszła propozycja z mojej strony - bo chciałem, żeby zauważyła - że dając mi czas, możliwości - jestem w stanie jej pokazać, że jestem "nowym" Andrzejem, że przemyślałem swoje zachowanie...



"Moze nie chcesz zmiany tak naprawdę.
Moze boisz się, że ją calkiem stracisz i wolisz okruchy niż nic.
Nie oceniam."

- ja już zmieniłem po rozstaniu - i wróciło to do mnie, że kocham Ewę i że to wszystko za szybko się podziało...


Mirabelle - tak właśnie jest...

Co dalej? Odpuścić? Czekać? Na co...

Dlaczego znowu wczoraj nie poddała mnie eutanazji i nie pomogła NAM - kończąc to wszystko?
Na co ona liczy?

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku