Forum dyskusyjne

RE: Powrót do kobiety, którą zostawiłem..

Autor: Andrzeyyy   Data: 2018-04-14, 10:30:05               

Hej
Wczoraj się spotkaliśmy i zgadnijcie - NIC SIE NIE WYDARZYŁO. Byłem pewny - ze to ten dzien, w ktorym sie wszystko wyjasni... a jednak nie..


Porozmawialiśmy w plenerze, wypilismy wino.

Ewa powiedziala mi ze bardzo mysli o tym wszystkim, ze nie jest jej łatwo. W sumie - standardowe teksty.
Opowiadala mi ze duzo myslala o mnie, ze mysli co i jak.
Rozmawialismy o tym co bylo, jak bylo - ze ma obawy co do tego, bo... jakos ciezko jest jej zapomniec o tym co sie wydarzylo i zaczac na nowo...
Widzialem w jej oczach - zagubienie, obawy a z drugiej strony - wykazywala zainteresowanie mna, pytala.. rozmawialismy - w sumie jakby nigdy nic..

Powiedziala mi - ze na chwile obecna... predzej mi powie ze mam "spadac" z powodu ze naciskam... a nie, ze rozwija sie jej znajomosc z "kolega".

Podkreslila mi rowniez - ze potrzebuje spokoju i troche czasu.

Przytulilismy sie - calowalismy sie...

Dziwne to wszystko. Zapytalem sie tez - co ma sie wydarzyc, jaki ma byc impuls/bodziec do czegokolwiek, do skretu w lewo lub w prawo. To nie trwa tydzien... zaraz to beda 3 miesiace...

Dzisiaj - spedza czas z rodzina - a jutro jedzie do "kolegi"....

Ja jestem totalnie zagubiony w tym...

Podkreslila mi - ze potrzebuje czasu - to ja jej go dam...

Tak wiec - na chwile znikam z forum.
Jak tylko cos nowego sie wydarzy - dam znac i podziele sie z wami moimi przezyciami.


Na prawde - niszczy mnie to wewnetrzenie. Ona jest tak blisko.. a zarazem tak daleko.
Boli mnie brzuch, mysle o niej...

Jak tylko ja widze - wracaja endorfiny, "motyle" w brzuchu.. ciesze sie.. :)

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku