Forum dyskusyjne

RE: Marconi

Autor: feelka   Data: 2018-04-07, 21:17:40               

"Szacunek jest sprawą indywidualną" -
no tak, mówiłam że szacunek INNYCH ludzi to sprawa kulturowa (inne cechy zasługują na szacunek w oczach subkultury więzienia, czy w wojsku nazistowskim, a inne w klasztorze buddyjskim; więc i nauczyciel dostaje szacunek wg kryteriów oczu i serca patrzącego...Zatem szacunek od innych nie jest decydujący- nie decyduje o moim szacunku do siebie - o to ci chodzi? Zgoda.)

Ale szacunek SWÓJ do siebie? oparty na współczuciu/miłości?
Szanuję w sobie to, że współczując sobie - nie wystawiam się na KRZYWDZENIE siebie (i innych tym samym też).

I tu trzeba mieć dobry kontakt z duszą, żeby poczuć co JĄ krzywdzi.
?
Szacunek od INNYCH, np. nazistów - może skrzywdzić moją duszę (jeśli nie chce być jak oni). Nie chcę ich szacunku. (przynajmniej w pewnych obszarach).

Ale też: brak szacunku od INNYCH, np. od sąsiadów za bycie "rogaczem" - też może skrzywdzić moją duszę (mimo że sie rogaczem nie czuję) - jeśli owa dusza tęskni za wspólnotą sąsiedzką, pogaduszkami w ogródku działkowym, żartami przy piwie... :) Więc dopóki nie zadbam o jakieś uregulowanie sytuacji "rogaczostwa" - moja dusza kwili/jest krzywdzona? W tym przykładzie - nie dbając o szacunek innych - nie szanuję się sam? Szanując siebie co prawda w sensie swoich wartości - nie szanuję siebie , w sensie zadania sobie krzywdy w relacjach społecznych? Wybór należy do Ciebie/ do duszy :)

Tak sobie głośno myślę; ale już więcej nie mącę.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku