Forum dyskusyjne

RE: Powrót do kobiety, którą zostawiłem..

Autor: Andrzeyy   Data: 2018-04-04, 19:28:31               

Dziękuje za Wasze opinie :)

Sytuacja jest.. dla mnie poważna..

Kocham moją kobietę, jak się widzimy - jest tak blisko, a jak wraca do domu - to aż tak daleko.

W głowie siedzi myśl - że już w weekend spotka się z "kolegą".

Nie rozumiem tego wszystko.
To mnie przerasta.
TAK - ja dałem ciała.
Tak - ja się przyznałem do tego. Przeprosiłem, od 2 miesięcy spotykamy się, a od 2-3 tygodni zna moje zamiary.
Mimo tego - dalej się umawiamy.


Przecież jakbym ją tak bardzo zranił, to by się nie odzywała do mnie. Nie chciałaby się spotykać.

Dlaczego - kiedy zapytałem wprost - czy mam odejść, dać im święty spokój - to nie określiła się.
Jaki jest problem powiedzieć: "Andrzej, miałeś swoją chwile - nie udało się, bez sensu to kontynować?"
To takie proste, a ja.. zyje w niewiedzy...


Co więcej - w jaki sposób mam być lepszy od jej kolegi, który mieszka 100km od niej?
Co to za związek, skoro Ewa, od jakiegoś czasu ze mną się spotyka, delikatne pocałunki, przytulenia - na tym się nie buduję nowego związku, spotykając się z byłym.

Żadna część układanki mi tutaj nie pasuje.

Z jednej strony - ja nawet codziennie mógłbym się z nią widywać ale z drugiej - nie chce jej osaczać i naciskać.
Wiem, że każdy dzień "bez kontaktu" mnie od niej oddala, przybliżając kolegę...

Nie wiem ile ale.. będę walczył o nią.
Tak mi mówi serce..

Chciałbym po prostu wejść z nią na inny, wyższy etap związku, życia. Coś - co nie było nam dane przez 3 lata.



Nie dawno - Ewa sama przyznała, że zauważyła, że się zmieniłem. Jestem bardziej stonowany, lepiej wyglądam.
Że żałuje tego jak to się stało.
Że jakby była sama - to by wróciła od razu, bo jestem w jej sercu - ale w obecnej sytuacji - ma dylemat i problem..

Nie wiem - nie będę jej przekonywał... czas pokaże co i jak..

Wycziluję trochę, odpocznę - jutro lub po jutrze, po kilku dniach ciszy odezwę się.


Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku