Forum dyskusyjne

Sytuacja w pracy

Autor: NoBondGirl   Data: 2018-03-21, 22:01:30               

Zastanawiam się jak interpretować tę sytuację. Zanim ktoś spyta: nie, nie jest to coś, co zadecyduje o moim życiu lub śmierci, po prostu staram się lepiej zrozumieć coś, co trudno mi ująć w słowa. A może po prostu chcę się wygadać.

Anyway.

W obecnej pracy jestem od prawie pół roku. Jest ona z kilku powodów dosyć problematyczna.

Tym jednak co mnie chyba najbardziej irytuje to, że w firmie brakuje kultury dyskusji, kultury współpracy.

W moich wcześniejszych pracach było tak, że miałam swoje obowiązki i tylko jak miałam jakieś ważne info albo musiałam coś eskalować zwracałam się do szefa. Często chwalono mnie, że potrafię rozwiązywać swoje problemy i nie muszę być trzymana za rączkę.

Teraz mam szefa, który chce wszystko niesamowicie mocno kontrolować. Muszę mu opowiadać o strasznych duperelach, on chce podejmować decyzje o każdej dupereli. Jednocześnie o super ważnych decyzjach dowiaduję się przypadkowo i od osób trzecich.

Poza tym, jak jesteśmy na spotkaniach - spotkaniach zaplanowanych przeze mnie i na tematy, w których to ja jestem specjalistką - to nigdy nie jest tak, że szef pozwala mi przejąć prowadzenie. Zwykle przerywa mi, traktuje mnie jak przeciwnika, nie kogoś, kogo powinien pokazać, że szanuje i z czyim zdaniem się liczy. W stylu, ktoś zadaje mi pytanie, on się wyrywa z odpowiedzią, chociaż nie ma pojęcia o co chodzi. Nie pozwala mi dojść do słowa. Moje stanowisko to stanowisko specjalistyczne.

Z tym szacunkiem to nie chodzi mi oczywiście, że powinien mnie traktować jak świętą krowę. Ale jeśli przez zewnętrznymi partnerami traktuje mnie jak dziecko, to to wpływa na sposób w jaki jestem postrzegana. Zwłaszcza, że jestem w przedsiębiorstwie zdominowanym przez mężczyzn, w którym 40% stanowisk juniorskich ale 99% managerskich obsadzonych jest mężczyznami.

Ale problem dotyczy całej organizacji, nie tylko szefa.

Dzisiaj kolejny raz zdarzyła się taka sytuacja - tym razem z szefem szefa i kolegą z innego działu, który jest na mniej więcej moim poziomie. Jestem zła na siebie, że nie przejęłam w większym stopniu kontroli. Ale jak faceci sobie rozmawiają, żartują i tobie przerywają i nie dają ci dojść do słowa to jest to dla mnie właściwie nowa sytuacja.

Wcześniej pracowałam w znacznie bardziej prestiżowej firmie, w której jednak dużą rolę przywiązywało się do kultury dyskusji, do włączania wszystkich. Dla mnie szef, który wyłącza mnie z rozmowy i traktuje mnie jako wroga to nowość.

Nie jestem nieśmiałą albo niepewną siebie osobą. Mogłabym tu opowiadać historie jak w poprzedniej pracy opowiadałam dowcipy na spotkaniach dyrektorów, w których po raz pierwszy uczestniczyłam (i ludzie nawet się śmiali - ha!). Ale mam poczucie, że mnie to trochę przerasta.

Po drugie, wyniki mojej pracy są naprawdę dobre. Nie chcę brzmieć arogancko, ale możecie mi uwierzyć, że jestem w stanie to ocenić, bo wcześniej pracowałam z wieloma ekspertami i wiem co robili oni i co ja robię. Jednocześnie mam wrażenie, że ludzie, z którymi pracuję nie są w stanie tego docenić. Ja jestem dobra w analizie danych, potrafię nieźle programować (sama się nauczyłam, bo mnie to interesowało). To nie jest mój obszar pracy - jest to powiedzmy, "dodatkowa jakość", którą mogę wykorzystać w pracy, aby zautomatyzować pewne procesy i lepiej je zrozumieć.

Dla mojego szefowsta większość rzeczy, które przedstawiam to jednak abstrakcja. Często padają określenia "poświęciłaś temu zbyt dużo pracy", albo "to zbyt skomplikowane". Problem w tym, że moi współpracownicy nie poświęcają swoim procesom tylu pracy i kolejne projekty dlatego upadają - zwyczajnie nie zostały solidnie przygotowane. I jakość pracy całego działu jest naprawdę słaba - właściwie codziennie ma miejsce jakaś większa awaria i zamiast załatwić planowe rzeczy muszę biegać i gasić pożary. Jestem w stanie je gasić szybko i sprawnie, ale 1) inni chyba już na te pożary w ogóle nie zwracają uwagi 2) irytuje mnie, że pracuje się w taki przeraźliwie nieustrukturyzowany sposób 3) w innych firmach, w których pracowałam to wszystko miało lepszą jakość.

Z kolegami jest podobnie. Przygotowałam super zaawansowaną analizę, która ma szansę pozwolić nam na znaczne zwiększenie zysków. Wysłałam do szefów i kolegów z pokrewnego działu, którzy musieliby wyrazić zgodę. Reakcje:

- szef, szef szefa: żadnej reakcji, dopiero po pytaniu, tak przeczytali, komentarzy nie mają
- kolega z innego działu: "Ja też mógłbym coś takiego przygotować. Miałem to w głowie od miesięcy, po prostu nie znalazłem czasu tego zapisać".


Jak wspomniałam na wstępie, wiem że ten opis jest abstrakcyjny, trudno mi po prostu określić, dlaczego czuję się w tej pracy tak dziwnie. Nie wiem, czy zacząć szukać nowej pracy już teraz czy przesadzam. Nie mam jakoś niewiadomo dużo doświadczenia, więc znalezienie nowej pracy nie byłoby łatwe.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku