Forum dyskusyjne

Runęło.

Autor: MatDan2   Data: 2018-03-07, 19:45:09               

Dobry wieczór,

Będzie to raczej wywód ostatnich miesięcy mojego życia. Chciałbym, aby ktoś bardziej doświadczony przyjrzał się tej krótkiej historii, być może dostrzeże moje błędy, których ja nie jestem w stanie zobaczyć.

Aktualnie wszystko runęło..
przez ostatni rok myślałem że wziąłem byka za rogi.

Mam 23 lata, ona 22 - świeżo po studiach.

Wiele pracy kosztowało mnie, aby budować w sobie poczucie wartości z którą zawsze miałem problem. Udało mi się znaleźć dobrą pracę. Zaniechałem co prawda studia. Chciałem odłożyć pieniążki na mieszkanie, sprawdzić siebie w innej roli.


Po kilku miesiącach pracy wyprowadziłem się z domu do wynajmowanego mieszkania z dziewczyną. Marzyłem o tym, chciałem odpocząć od domu rodzinnego.

Koszmar powoli się zaczął..

Na początku były jej próby samobójcze. Moja mama musiała wówczas interweniować. Później zepsute urodziny (kłótnia przy znajomych). Jestem zdania że problemy osobiste zostawiamy między sobą, nie emanujemy nimi na zewnątrz, a tym bardziej nie obciążamy innych. Ot wyraz dobrego wychowania.

Moja dziewczyna (już była) znalazła pracę w środowisku sportowym o którym zawsze marzyła.
Zaczęliśmy żyć po swojemu.. tak naturalnie. Śmiać się, pracować, wracać do domu i gotować wspólnie.

Po 3 miesiącach zaczęły się problemy, wracała do domu i kładła się spać, wyżywała się na mnie. Z natury jestem spokojnym człowiekiem, który wszystko analizuje. Podejrzewałem że cierpi na depresję (znalazłem u niej w torebce antydepresanty, za pomocą których zresztą chciała popełnić samobójstwo).

Zawsze zastanawiałem się dlaczego ona nie ma znajomych, jest osobą nielubianą i lubi się separować. Uznałem że to wynik dzisiejszych czasów.. wszyscy są zmęczeni, zapracowani i chcą wrócić do domu aby chwilę odpocząć.

Wychowywała się bez matki która wyjechała za granicę. Z ojcem w rodzinnym mieście nie chciała zostać.

Mieszkaliśmy razem kilka miesięcy, po czym przyszła zima.. i cały letni czar prysnął. Wróciła do swojego ojca mimo niechęci, wyprowadziliśmy się ze wspólnego mieszkania (mieszkania wynajmowanego od jej cioci).

Postanowiliśmy że wynajmiemy coś kiedy zrobi się cieplej, a do tego czasu będziemy oszczędzać. Kilka dni temu wyjechała pracować do Belgii. Rzuciła dobrą i spokojną pracę na rzecz sprzątania domów. Żadna praca nie hańbi, ale nie rozumiem tak impulsywnego działania..

Moja mama trzymała mnie zawsze w ryzach, abym nie zostawiał znajomych, nie separował się i szanował pracę jaką mam. Żyłem takimi zasadami.. żyć nie wiem jak mam dalej.

Miłego wieczoru.






Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku