Forum dyskusyjne

RE: marconi..i trzy grosze bez ogonka :)

Autor: marconi   Data: 2018-04-27, 22:10:17               

bezogonka >>> Ale ja lubię Ciebie czytać choć czasem odlatujesz na tyle że znikasz mi za horyzontem mego pojmowania.

Ja też "maluję" :) tzn. popełniłem kilka obrazków ale wybrałem sobie olej a to dość trudna technika. Na razie mam przerwę. Oglądam czasem na YT jak malują inni i się zachwycam. Może skoczę na jakiś przyśpieszony kurs bo pomysłów mam dużo ale umiejętności brak :(

Długa i bogata ta Twoja ścieżka do prawdy o sobie. Zainteresowano mnie: "Pierwsze odważne próby zdefiniowania rzeczywistości i duchowości [...]". Była już tutaj dyskusja na ten temat. Spieraliśmy się o to czy rzeczywistość obiektywna w ogóle istnieje - fajny temat bo fakt subiektywnego odbioru rzeczywistości może prowadzić do wniosku że obiektywna rzeczywistość nie istnieje, istnieje zatem w naszych głowach tylko masę różnych subiektywnych obrazów tej "rzeczywistości" i nic poza tym.

"Myślę, że tam gdzie dorastałam nie było takiej osoby, musiałam się wydarzyć;), tak wynika z prawdopodobieństwa." Tutaj uciekasz od odpowiedzi moim zdaniem. Odpowiedź na pytanie dlaczego szukasz jest bardzo istotna bo wiele Ci powie o Tobie. Możesz sobie zadać pytanie pomocnicze: co by się stało gdybyś przestała szukać.

"Jestem emocją i jestem poza nią: obserwuję,analizuję,nie wpływam." Na obecnym etapie mam podobnie, z tą różnicą że nie jestem emocją. Myśli, emocje i uczucia są wytworem ewolucji. Od pewnego czasu poszukuję części wspólnej, niezależnej od tego na jakim poziomie rozwoju jest organizm. Każdy organizm (być może również tzw. materia nieożywiona) moim zdaniem ma świadomość samo istnienia. To że potrafimy przekazywać treści lepiej niż delfiny nie oznacza że one nie odczuwają siebie. Moim zdaniem im prostszy organizm tym lepiej czuje "siebie" ponieważ jego odczuwanie nie jest zakłócone przez świadomość i natłok myśli.

Parę lat temu zainteresowałem się autohipnozą. Dzięki niej dotarłem m.i. do punktu gdzie nie ma myśli dnia codziennego, nie ma odczuwania zmysłów i własnego ciała. W momencie gdy tego wszystkiego się pozbywam nie ma znaczenia moja historia, pochodzenie, narodowość, to jak się nazywam - to wszystko umyka i zostaje tylko (aż) Esencja. Niepowtarzalna możliwość przeżywania BYCIA bez pragnień, potrzeb, oczekiwań i ograniczeń. BYCIE - tak po prostu. Bez tych pierdół myślę że wszystkie stworzenia są takie same - wg mowy potocznej mają "duszę" która każdy ma gdzieś głęboko zakopaną pod pierdołami.

Pozdrawiam!

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku