Forum dyskusyjne

RE: PS

Autor: karolina   Data: 2018-02-13, 09:38:37               

Mirabellko :-) i tu życie przyniosło mi sytuacje, które skłoniły mnie do wglądu w siebie. Tak chyba z nami jest, że "czas" jest "deklaracją" prawdy. W "czasie" ta prawda przechodzi próbę "ognia" i jeśli nie zostanie "spalona" hartuje się niczym stal. Jest w tym jednak malutki niuansik parafrazując "niebezpiecznie jest wierzyć w to, że coś trwa wiecznie". Do tego dodam moją własną konkluzję jako wynik moich długoletnich przemyśleń i obserwacji "jedynym stałym stanem w życiu człowieka jest zmiana". Dlatego, mylnie według mnie ludzie interpretują bądź wręcz szafują tekstem "skoro nie kocha bo....., to nigdy nie kochał". Błąd. To nic innego jak złość/frustracja zawiedzionych oczekiwań. Następstwem często nadużywanym jest tłumaczenie przyczyn zaprzestania kochania. Większość jak "jeden mąż" "po prostu tak się stało", "wypaliłem/am się", "nie wiem jak to się stało zakochałem/am się w innym/innej" .... i cała masa stereotypów odzierających tych, którzy je wypowiadają zarówno z wolności osobistej jak i wolnej woli. Jednym słowem sami sobie strzelają w kolany bo chyba nikt nie lubi zniewolenia. A ja wówczas powtarzam "miłość to nie choroba i nie sraczka", nie można kochaniem się zarazić drogą kropelkową. Gotowość do miłości to DECYZJA, to wolna wola tu i teraz na otwarcie się na drugiego człowieka z całym wachlarzem konsekwencji. Dokładnie to samo z zaprzestaniem kochania. To nic innego jak PODJĘCIE DECYZJI o zamknięciu swojego świata wewnętrznego i wycofanie się emocjonalne z relacji. Oczywiście dlaczego tak się dzieje powodów są miliony tyle ilu ludzi.

Co do woli kochania i bycie kochanym tu moje wielokrotnie czytanie forów i własne życie pokazało smutny obraz tego "zjawiska" mające niewiele z miłością wspólnego. Ja oczywiście piszę o miłości na wyższym poziomie samoświadomości gdzie mamy do czynienia z dwojgiem dojrzałych niezależnych osób nawet z walizką doświadczeń i plecakiem życiowych kamieni. Z reguły właśnie wygląda to tak... "bardzo go kocham, żyć bez niego nie mogę, jest całym moim światem..... mój problem polega na tym, że mój ukochany ...... i tu mamy całą listę niezaspokojonych potrzeb tej która kocha nad życie". Lub "bardzo chciałabym się zakochać mieć ..... i tu zaczyna się cała lista oczekiwań, potrzeb i emocjonalnych dziur "gotowej na miłość". Zarówno w pierwszym jak i drugim przypadku "miłość, kochanie" ma załatwić wiele spraw na raz. Panaceum na bolączkę własnego życia. Dlatego to się później nie udaje. Bo już na początku złe było założenie. Ba nawet jest taki toksyczny i niebezpieczny stereotyp "bycie połówkami" no ja dostaję białej gorączki na ten tekst. Jakim cudem 50% ma być wartością większą niż 100%???? Idiotyzm do kwadratu i matematycznie licząc i patrząc filozoficznie. Jak połowa czegoś jest lepsza niż jej całość? No nie dziwota jak dwie istoty wchodzą w związek z takim idiotyzmem na ustach to później jest tylko gorzej. Powtarzam, czy nam się to podoba czy nie... miłość do decyzja.. kochać to czasownik i oznacza działanie... i za wszystko co robimy czy nam się podoba czy nie jesteśmy odpowiedzialni bo każda decyzja jest niczym innym jak naszą odpowiedzią na świat.

Pozdrawiam cieplutko :-)

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku