Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • PsychedeliC CorneR

    Autor: marconi   Data: 2018-02-05, 18:32:03               Odpowiedz

    PsycheDeliC CorneR - off-topy mile widziane :)



    • Wolna wola

      Autor: marconi   Data: 2018-02-05, 18:35:08               Odpowiedz

      Coby nie zaśmiecać "Czy ze mną jest wszystko dobrze?" tu zadam pytanie: Czy wolna wola istnieje? Dowody, przypuszczenia, poszlaki i oczywistości :)

      Moim zdaniem nie istnieje. Temat chyba łatwiejszy do udowodnienia niż istnienie Boga. Zapraszam :)



      • RE: Wolna wola

        Autor: Iga112   Data: 2018-02-05, 19:07:34               Odpowiedz

        Wolna wola jak najbardziej istnieje i powinna. Jeśli ktoś nie wierzy, to rozumiem że jest w więzieniu.



        • RE: Wolna wola

          Autor: feelka   Data: 2018-02-05, 19:15:06               Odpowiedz

          Istnieje, w ograniczonym zakresie, stąd dotąd. A zakres - w niektórych obszarach, niektórych ludzi - bliski zeru; impuls rządzi, lub imperatyw.

          I to by było na tyle, tej "wolności" ;)



        • RE: Wolna wola

          Autor: feelka   Data: 2018-02-05, 19:18:52               Odpowiedz

          I teraz pytanie: czy to jego wina, że w więzieniu?

          Wola- rzecz nabyta? od kogo, za ile, jak, w jakich dawkach?



          • RE: Wolna wola

            Autor: Iga112   Data: 2018-02-05, 19:39:14               Odpowiedz

            Tak jego wina że w więzieniu np.alkoholu, np.swojej złośliwości np.swojej agresji...



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-05, 19:43:00               Odpowiedz

            Marconi, co Ci to daje, ze dla Ciebie wolna wola nie itnieje ?
            Jaką ,,niemoznosc" Ci to usprawiedliwia ?
            Co z tego masz ?
            ;))



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-05, 21:49:22               Odpowiedz

            Lotka >>> spytał bym o to tak samo Ciebie :) Ale nie tędy droga. Na tyle jestem świadomy wewnętrznych procesów że nie zwalam winy na brak wolnej woli.

            Moje wyobrażenie o wolnej woli wygląda tak: Od dołu napędzają mnie ambicje i aspiracje, od góry limitują mnie ograniczenia. Między jednym a drugim jest przestrzeń na moje wybory. Pytanie brzmi jak obszerna jest ta przestrzeń. Do całości zagadnienia dochodzi hierarchia wartości która w tym kontekście jest ograniczeniem moich wyborów. Pocieszenie w postaci takiej że podłubię sobie w nosie lub nie, udowadniając wolność wyboru jest dość marna, sama przyznasz :)

            I pytanie fundamentalne na tym etapie dyskusji: co oznacza działanie wbrew swojej woli?



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-05, 22:11:49               Odpowiedz

            Działanie wbrew swojej woli to poddawanie się impulsom (cieszysz się,że czegoś tam nie zrobisz i jednak to robisz i nie wiesz nawet dlaczego itd.)moim zdaniem.Potrzebna by teraz była Twoja hipnoza,by odkryła dlaczego robimy coś wbrew swojej wolnej woli.Zahipnotyzuj Lottkę2018.Potem kogo tam chcesz.-:)*



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-05, 22:16:55               Odpowiedz

            Apostoł Paweł powiedział na ten temat jedno krótkie, proste zdanie , które wbrew pozorom wiele znaczy, mianowicie ; -,,wszystko mi wolno lecz nie wszystko jest pozyteczne".
            Sam sobie teraz rozważ dlaczego jest to bardzo prawdziwe i logiczne.
            Oczywiście można by podnieść kwestie co jest pozyteczne i dla kogo.

            I jeszcze jedno. Dla mnie korzystanie z wolnej woli wiąże się z odpowiedzialnością za swoje czyny czyli wybory.
            Inaczej byłaby to zapewne anarchia albo zwykły chaos.



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-05, 22:37:25               Odpowiedz

            Dla mnie Twoje fundamentalne pytanie -co oznacza działanie wbrew wolnej woli jest proste.

            Ktoś przy stawia Ci pistolet do głowy i każe opróżnić kasę sklepowa więc dla ratowania życia ,,odstawiasz na bok" swoją wolną wolę i oddajesz kasę wbrew tej woli. Poniekąd jesteś zmuszony.
            Nie zawsze to musi być coś tak dramatycznego. Możesz także zrezygnować z wolnej woli i np pójść z żoną na jej ulubiony film mimo, ze Ciebie nudzi i chętniej zostałbys w domu ale chcesz jej sprawić przyjemność więc idziesz.
            Dokonujesz wyboru (działając poniekąd wbrew woli) ważąc korzyści.



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-06, 09:43:28               Odpowiedz

            Tak Apostoł Paweł brzmi doskonale i zrozumiale.Szkoda tylko,że nie podał na tacy co jest pożyteczne i dla kogo.-:)*Teraz tego nie wiemy i musimy sami dociekać.I różnie nam to wychodzi.Mamy swoje definicje odpowiedzialności,moralności,etyki,itd.Nie nazwał też rzeczy,które są pożyteczne.Apostoł Paweł za dużo od nas wymaga.I tyle.



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-06, 10:15:47               Odpowiedz

            Alez podał droga fatum, podał niemal na tacy. Widać nie dokładnie czytałaś Biblię. Przeczytaj więc jego listy do zborów czyli np list do Rzymian, Koryntian, Filipian, Tymoteusza itd. Wyraźnie tam ogranicza co nam służy a co nie. Oczywiście trzeba też uwzględnić upływ czasu, różnice kulturowe, okoliczności. Ale pewne zasady są te same. Jego listy pobudzają do myślenia, do takiego myślenia właśnie gdzie musisz uwzględnić drugiego człowieka w swoich działaniach (np uwzględniać jego uczucia, sumienie). Masz wolną wolę ale nie jesteś sam na świecie, nie postępuj tak aby twoja wolność zagrażają wolności drugiego człowieka.
            Jak to robić ? Myśl.



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-06, 10:30:51               Odpowiedz

            Lotka2018 przy okazji zajrzę w polecone mi miejsca.Dzięki.Jak coś nie skumam,to Ty mi wyjaśnisz,bo myślisz.-:)*Wolną wolę rozważam często i często wykłócam się z Bogiem o to,że dał,ale i nie dał tak do końca.To był mój konik te tematy.Zaczęli "wiać" ode mnie ludzie i tyle miałam z tego.A u Ciebie jak jest?Rozmawiasz/rozmawiałaś z kimś w realu o Wolnej woli i nie uciekł od Ciebie?Powiedz tylko szczerze.Ok?



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-06, 11:22:26               Odpowiedz

            Tak rozmawiam, nikt nie ucieka. ;)

            Wszystko w świecie jest względne, relatywne. Wolna wola też. Jest ograniczana prawem, możliwościami fizycznymi rozumem naszym wlasnym, kalkulacja konsekwencji wyborow, wierzeniami, wartościami itd. Ale to nie przeczy temu, ze wolna wola JEST. Może raczej należałoby się zastanowić jak daleko sięga. Bo skoro każdy z nas ma wolna wolę i prawo do niej to gdzieś muszą być granice naszej.
            Dla mnie proste. ;))



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-06, 12:57:26               Odpowiedz

            Wolną wolę dał nam Bóg (tak ja uważam)i dzięki temu jest nieskończona,jako i Bóg Jest Nieskończony.I zabawa z wolną wolą będzie trwała wiecznie.-:)*Jak dla mnie jest ok.Jak dla Ciebie też,bo sama piszesz,że jest to dla Ciebie proste.Dla mnie też (pod warunkiem,że uwzględnię Istnienie Boga).Nie każdy tak chce i męczy się tak jak męczy się Litka2018 i marconi,którego cieplutko i "uczuciowo" pozdrawiam.-:)*



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-06, 13:10:54               Odpowiedz

            Lotka nikt nie ucieka?Jestem zaciekawiona jak Ty to robisz,że nie uciekają ludzie od Ciebie?Daj mi jakieś instrukcje,bo może wrócę do "nauczania" o Wolnej woli.Kto to wie?Może robię jakieś błędy i nie wiem,że je popełaniam.Liczę na Twoją pomoc Lotka i dzięki za poświęcany mi czas.



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-06, 13:16:46               Odpowiedz

            Po pierwsze, nie męczę się z tematem jak piszesz. ;)

            Po drugie recepta na nie uciekanie ludzi od Ciebie jest prosta ; rozmawiaj tylko z tymi, którzy chcą rozmawiać. ;)

            Nic na siłę fatum. ;))



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-06, 14:24:38               Odpowiedz

            Lotka,ale miliony ludzi nie wie,czego potrzebują i jeśli ktoś (w tym ja też*)tego nie wie na początku,to ja mam rezygnować też?Lotka dziwnie mi doradzasz.Zbyt prosto jak na mój gust.Dzięki.



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-06, 18:07:55               Odpowiedz

            Mniemam fatum, ze bardziej chodziło Ci o to jak ludzi przekonać do twoich racji ?
            Bo oni jeszcze nie wiedzą, ze nie wiedzą....? ;)

            No to już jest z pewnością trudne.
            Próbować zawsze można. Argumentuj, słuchaj ale nie zameczaj nikogo. ;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-06, 18:32:54               Odpowiedz

            Lotka2018 i masz rację,że zamęczać nie można,ale jak innej drogi nie ma,bo ludzie nie wiedzą czego chcą,to trzeba ich jednak zamęczać dla ich dobra.Żart.P.S. Lotka pamiętasz,że kiedyś nie byliśmy przekonani do rozwoju technologii (nasze ukochane komóreczki i inne gadżety)i jednak prawie wbrew naszej woli dziś nie potrafimy żyć bez komóreczek,smartfonów,itd.Wniosek.Trzeba ludziom wciskać co się da i tyle.-:)*Lotka po cichu zgodzisz się,ale pisać będziesz inaczej.Cała Lotka.



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-06, 19:09:21               Odpowiedz

            Fatum, odpowiem Ci całkiem poważnie.
            Jeśli jesteś przekonana, ze to co wiesz może uratować komuś życie a przynajmniej jest dla kogoś ważne i chcesz mu pomóc a ten ktoś nie chcę Cię słuchać, to jest podobna sytuacja jak wtedy gdy głosił Jezus i jego uczniowie. Ponieważ jesteś wierzaca to powolam się na ten przykład.
            Jezus rozesłal swoich uczniów po wsiach i miastach i kazał im oznajmiac dobrą nowinę o królestwie (kwestia doniosła, życia lub smierci). Powiedzial (sparafrazuje) ; -idźcie i nauczajcie, a gdy wejdziecie do jakiegoś domu powiedzcie ,,pokój temu domowi . Jeśli Was przyjmą to niech pokoj tam pozostanie a jeśli nie, niech pokoj wróci do Was. Strzasnijcie nawet proch z waszych sandalow."
            W innym miejscu powiedział tez; ,,-nie rzucajcie pereł przed świnie bo i tak je podepcza "
            Tak więc owszem, podjął starania by ludziom coś ważnego przekazać . Ale tam gdzie nie chcieli bo słuchać nie tracił czasu ani energii i to samo polecił swoim uczniom.

            Myślę, ze teraz mnie rozumiesz. ;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-06, 19:50:37               Odpowiedz

            Ale Jezus także powiedział,że jeszcze większe niż Ja sam cuda będziecie robili i ja się podpinam pod ten werset.Czy jesteś w stanie mnie teraz zrozumieć?Jezus pragnie,byśmy byli nawet więksi od Niego.Zrozumienie tego wersetu jest dla niektórych porażające i przerażające,ale Jezus to powiedział.Tyle.Dobrej nocy Lotko.



          • RE: Wolna wola

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-02-06, 15:16:32               Odpowiedz

            "Wszystko w świecie jest względne, relatywne."

            Mniemam ze jest to TYLKO Twoje zalozenie.
            Raczej nie ma na to dowodu.
            Nawet sam A.Einstein tak wcale nie twierdzil.

            Dla mnie, jesli chodzi o wolna wole, to nic nie jest proste.

            "Jest ograniczana prawem, możliwościami fizycznymi rozumem naszym wlasnym, kalkulacja konsekwencji wyborow, wierzeniami, wartościami itd."

            WOLNA wola, nie jest wtedy wolna....
            Wolnosc to prawo wyboru?
            Bo, raczej nie koniecznosc.



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-06, 15:36:14               Odpowiedz

            "Dla mnie,jeśli chodzi o wolną wolę,to nic nie jest proste".Słuszna uwaga.Celna.Taki np.orgazm nie zatrzymasz silną wolą Magda.-:)*Chyba,że czegoś nie wiem w tym temacie.To mi powiedz Madziuleczko.I spróbuj się nie kłócić.-:)*



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-06, 17:51:34               Odpowiedz

            Ok Madzia, czyli dla Ciebie wg Ciebie wolna wola nie istnieje.
            Nie będę Cię przekonywać. ;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-02-06, 19:12:50               Odpowiedz

            "Ok Madzia, czyli dla Ciebie wg Ciebie wolna wola nie istnieje."

            Boze najswiedszy:))
            Jak Ty doszlas do tak MYLNEGO wniosku????

            Kurcze, juz kiedys chyba pisalam ze mozna byc wierzycym, nie bedac dogmatykiem.
            Mozna nawet czuc wolna wole, nie wiedzac czy ona istnieje.

            Znam taka jedna, co czuje, wierzy, watki i w ogole nie uznaje prawd obiawionych - co rano maluje jej oczy i usta w lusterku;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-06, 19:20:09               Odpowiedz

            Madzia, no sorki jeśli źle Cię zrozumiałam.
            Ale teraz to już naprawdę zglupialam.... wybacz.
            To jak jest z tą wolna wolą wg Ciebie, jest czy nie ?
            Niezależnie od tego czy jesteś wierzaca, nie wierzaca, praktykujaca czy poszukująca i co tam jeszcze.
            Bo naprawdę się pogubiłam jeśli chodzi o Twoją wypowiedź. :(



          • RE: Wolna wola

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-02-06, 19:24:14               Odpowiedz

            "To jak jest z tą wolna wolą wg Ciebie, jest czy nie ? "

            Nie wiem.
            Nooo, bo skad mam wiedziec:)
            Ja tylko czuje ze chyba nie jestesmy marionetkami bez wlasnej woli.
            Czyli dla mnie jest to sprawa wiary.
            I napisalam ze zagadniene "wolnej woli", nie jest proste, filozofowie rzucaje do siebie argumentymi i na "tak" i na "nie".

            A teraz ide jesc.
            Pewnie wroce jeszcze na ten wate:))



          • Madzia

            Autor: Amelia55   Data: 2018-04-20, 23:29:08               Odpowiedz

            Czy ja mogę sobie wywnioskować - po tym Twoim komentarzu - dlaczego Ty Madzia tak się czasem na forum denerwowałaś, niemalże białej gorączki w dyskusji dostawałaś (ja też Cię z równowagi wyprowadzałam haha). Napisałaś:
            ""Wszystko w świecie jest względne, relatywne."
            Mniemam ze jest to TYLKO Twoje zalozenie.
            Raczej nie ma na to dowodu.
            Nawet sam A.Einstein tak wcale nie twierdzil.
            Dla mnie, jesli chodzi o wolna wole, to nic nie jest proste.
            "Jest ograniczana prawem, możliwościami fizycznymi rozumem naszym wlasnym, kalkulacja konsekwencji wyborow, wierzeniami, wartościami itd."
            WOLNA wola, nie jest wtedy wolna....
            Wolnosc to prawo wyboru?
            Bo, raczej nie koniecznosc."

            Czy to nie jest tak, że ogólnie ludzie w internecie sobie piszą co im tam aktualnie pasuje, często w myśl zasady "nie znam się ale się wypowiem", byleby drugiego przekonać, byle moja racja była na wierzchu, bylebym ja tą najmądrzejszą na forum była.
            Sami siebie będą oszukiwać, będą sami sobie zaprzeczać, ignorancja się wykazywać, przeinaczać fakty itd. a w dyskusję rzeczową, rzetelną nie wejdą.
            Kiedy Ty byś chciała rozmawiać logicznie, analitycznie, uwzględnić wszystkie fakty, trzymać się terminologii, temat rozłożyć na czynniki pierwsze, wyjaśnić, naukowo podsumować itp. to one te ludzie nie chcą, no nie chcą takiej dyskusji.
            Czy to tak jest?



          • RE: Wolna wola

            Autor: feelka   Data: 2018-02-05, 19:46:33               Odpowiedz

            Nie alkoholu i agresji wina, tylko - wina słabej wolnej woli? Wolna wola daje wolność wyboru. Czy człowiek, co w afekcie zabija (nie mówię o premedytacji) - wybierał? jego wola wyboru była wtedy wolna?
            Czy alkoholowa choroba - zostawia choć resztki woli wyboru, dobrego wyboru? przecież nałóg to zniewolenie. Zniewolenie - to oznaka że "wolna wola" zniknęła? zachorowała? jest szczątkowa w tym zakresie, zerowa?



          • RE: Wolna wola

            Autor: Iga112   Data: 2018-02-05, 20:15:06               Odpowiedz

            Tak Felko ale sam zabił tą wolną wolę pijąc alkohol. Więc teraz jest w niewoli na własne życzenie.

            Zabijając w afekcie? To tutaj pokierował nim impuls więc zgoda.



          • RE: Wolna wola

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-06, 20:30:10               Odpowiedz

            Dysputy dysputami -a niektorzy czują chęć picia jako pociąg fizyczny do alkoholu. Jak do jedzenia, seksu...a nawet bardziej.
            Czują potrzebę picia.Niemal biologiczną.
            Łatwo mówić jak się panuje nad swoją biologiczną i mentalną potrzebą. Ale czy My tacy doskonali.
            Ja tam nie wiem.
            Nie wiem czy my tacy wolni czy mamy tylko wybory pomiędzy jednym a drugim gdy trzecie (co by się chciało) niedostępne.
            Co mają powiedzieć ludzie z rakiem?
            o wolności.
            Mamy to co mamy. Mamy jakiś wybór-ale z tą wolnością to chyba tak nie jest całkiem łatwo bo przeżywamy codziennie bezsilność i brak wpływu na pewne sytuacje, ograniczenia, braki...
            Więc na ile my wolni a na ile uwarunkowani tym czym jesteśmy (schematy myślenia, reagowania emocjonalnego).
            Wolność oznaczałałaby całkowity dystans do tego czym jesteśmy...i wolność od siebie samego;)
            Taka myśl bez ładu i składu mu się pojawiła o wolności;)
            Pozdrawiam.



          • RE: Wolna wola Mirabelle

            Autor: fatum   Data: 2018-02-06, 23:11:08               Odpowiedz

            Jak chcesz to teraz napisz o wolnej woli.Taki się temat pojawił i nie zniknął.-:)*P.S. napisałaś (wolność od siebie samego)i mi to zabrzmiało strasznie.Mirabelle nie zrozum mnie źle,ale jeśli masz myśli samobójcze to powiedz o tym lekarzowi.Forum Ci nie pomoże.Lekarz tak.



          • RE: Wolna wola Mirabelle

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-06, 23:50:53               Odpowiedz

            Spokojnie Fatum. Nie chodzi mi o moje ciało (samobójstwo-to ciało) ale umysł. ;)
            Lubi być czasami męczący -jakaś myśl się przylepi ...o taką wolność. To co myślimy: o sobie, świecie...nasze szufladki.
            Nasz porządek.
            nasze nawyki myślowe i emocjonalne.
            To też niewola;)



          • RE: Wolna wola Mirabelle

            Autor: fatum   Data: 2018-02-07, 09:39:45               Odpowiedz

            To pisz o tym i będzie Ci lżej,a ja się czegoś innego,ciekawego od Ciebie Mirabelko dowiem.Warto pisać.



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-07, 07:31:23               Odpowiedz

            Mirabelle >>> Bliskie jest mi Twoje postrzeganie wolnej woli. "wolność od siebie samego" to sformułowanie niesie spory ładunek.

            Jeszcze można sobie zadać takie pytanie: cofając się pamięcią do historycznej decyzji którą podjęliśmy, czy na tamten moment, uwzględniając okoliczności, wewnętrzny stan emocjonalny oraz wyznawaną hierarchię wartości, czy z pewnością mogli byśmy podjąć inną decyzję?
            Jakoś tego nie widzę....



          • RE: Wolna wola

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-07, 09:01:45               Odpowiedz

            Wiesz- to dokładnie tak jest.
            Jak mi się włącza faza żalu nad sobą samą i tym że podejmowałam złe decyzje i postępowałam z tej dzisiejszej perspektywy głupio czy jakoś nie tak to włącza mi się też myśl, że wtedy to była najlepsza decyzja jaką byłam w stanie podjąć. Bo nie byłam nikim innym-tylko sobą w tamtym momencie i nie byłam nikim więcej...
            Więc jak mogłam podjąć inną decyzję czy postąpić inaczej? (skoro byłam tym kim byłam i tak myślałam jak myślałam.
            I tak czułam jak czułam.)

            Więc właśnie o tym rodzaju klatki myślałam w kontekście woli i wolności wyboru;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-07, 10:13:39               Odpowiedz

            Mirabell, to właśnie mówią psychologowie na terapiach.
            Kiedy dreczylo mnie takie ogromne, przejmujące wręcz poczucie żalu nad samą sobą, ze nie zrobiłam wtedy tego co powinnam to to właśnie usłyszałam od psychologa. To mnie nieco uspokoiło i wyciagnelo z pewnego rodzaju poczucia winy i krzywdy jednocześnie. Mogłam odejść wcześniej od męża alkoholika i nie męczyć się tak długo i nie czekać na poprawę tracąc energię życiową. Ale cóż, byłam wtedy trochę kimś innym.



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-07, 10:23:04               Odpowiedz

            Lotka2018,ale to nie był ten sam psycholog co i Mirabelle?-:)*Tak to są pokrzepiające i litościwe słowa.A niektórzy nadają na psychologów niewdzięcznicy.Brrrr....)).



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-07, 10:26:55               Odpowiedz

            Dodam jeszcze, ze właśnie dlatego napisałam, o wolnej woli w kontekście relatywizmu i względności. Podjęłam wtedy działanie i decyzję zgodne ze stanem wiedzy, ducha, emocji. Mogłam odejść, mogłam spróbować walczyć. Wybrałam to drugie. Każdy ma jakieś ograniczenia i wolna wola też jest ograniczona o czym wcześniej pisałam.
            No chyba, ze szukamy jakiegoś Absolutu.



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-07, 11:51:32               Odpowiedz

            Ja potrzebuję Absolutu jako Najwyższego Odniesienia co jest Dobre,zmienne,zrozumiałe,itd.,przeniesione na mój poziom.-:)*Pisałam,że moim zdaniem to ta cała wolna wola jest moja i nie moja i będę się z nią kopała,aż do końca świata.-:)*



          • RE: Wolna wola

            Autor: feelka   Data: 2018-02-07, 12:11:53               Odpowiedz

            ..."o wolnej woli w kontekście relatywizmu i względności. Podjęłam wtedy działanie i decyzję zgodne ze stanem wiedzy, ducha, emocji"

            Noo, tak jak mówiłam na poczatku: gdy zabija w afekcie, w emocjach... - "zgodnie z tym jakim był w tym momencie",
            smutne.

            Gdy rzucam się na czekoladę - to taki mam w tym momencie stan ducha i ciała, emocji.., no taka jestem w tym momencie, nieumiarkowana..., uzależniona...



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-07, 12:21:59               Odpowiedz

            No i dlatego feelka chciałam to dojasnic, jeśli chodzi o moje rozumienie relatywizmu i względności, bo mi tu Madzia zarzucala, ze nie ma czegoś takiego bo nawet Einstein tego nie potwierdza....
            A mi nie chodzi o prowadzenie dysput matematyczno -fizyczno -filozoficznych i przeprowadzanie tzw dowodu.
            Ja wiem, ze jeśli dziś jest +7 st na zewnątrz to jest relatywnie (wzglednie) ciepło jak na luty. Ale jak będzie +7 w lipcu to powiem, ze jest okropnie zimno (jak na lipiec).
            Tak to rozumiem. ;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-07, 12:56:24               Odpowiedz

            Feelka,czy Tobie chodzi też i o to,że ciągle i stale powinniśmy wzrastać?Jeżeli zostawiła pijaka po 8latach terapii i teraz osiadła na laurach i tylko wciąż powtarza to jedno mądre zdanie usłyszane (lub wyczytane w książce),że wszystko było w porządku,bo w tamtym czasie była jaka była,wiedziała co wiedziała,itd.),to chyba za mało to jest.Powiesz mi?*



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-07, 10:14:54               Odpowiedz

            Mirabelle bardzo,bardzo litościwie to brzmi (wtedy to była najlepsza decyzja jaką byłam w stanie podjąć,w tamtym momencie byłam sobą,bo nie byłam nikim innym,tak czułam jak czułam,myślałam jak myślałam,bo byłam kim byłam).To bardzo litościwe słowa i tylko mnie zastanawia,czy na stałe je można stosować?Chcesz mi na to odpowiedzieć?To poproszę.



          • RE: Wolna wola

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-07, 12:44:12               Odpowiedz

            Mówię o pastwieniu się nad sobą. Można się w nieskończoność dobijać myśleniem- co by było gdybym zachowała się inaczej.
            Dręczyć i żyć w takim stanie ducha..(depresja to coś co znam i czym byłam przez dwa lata i w tamtym stanie ducha popełniałam jeszcze gorsze decyzje- byłam w mentalnym kokonie-tak to widzę dziś).
            Myślę, że musimy nauczyć się wybaczać sobie i nie gadać głupot w stylu: byłam głupia-jestem głupia i tak dalej.
            W tamtym stanie czuję, że nie mogłam postąpić inaczej.
            Gdybym była zdrowa psychicznie i silna wiele rzeczy zrobiłabym inaczej.
            Ale..w tamtym momencie miałam taki wybór jakie i myślenie.
            Gdy wierzysz, ze jesteś do niczego i nic Ci się nie udało-tym bardziej nic nie zrobisz.
            Jeżeli wierzysz w to co myślisz..
            Czasami ludzie tkwią w czymś bo nie wierzą, ze istnieje dla nich inna opcja.
            I jak ktoś jeszcze dobija słowami to niewiele pomaga -i sam się człowiek dobija.

            Umysł widzi tyle ile widzi.
            Nie zawsze widzi to co jest ...patrzymy przez różne rodzaje okularów na rzeczywistość.
            Czym jest wola?
            Wolnością wyboru pomiędzy jednym a drugim-pod warunkiem, ze się wierzy w obie opcje.
            Czasami się nie widzi innych opcji lub nawet jak się je zauważa to nie ma siły (wyczerpanie emocjonalne) by coś zrobić czy skorzystać z jakiejś opcji...

            Wybór oznacza zauważanie z dystansu różnych rzeczy ..a czasami umysł splątany -więc o jakiej woli można mówić.
            Wola -to decyzja.
            A decydujemy na podstawie tego co widzimy i czujemy...a z tym też bywa różnie.
            Więc wybór jest obarczony uwarunkowaniami w jakich jesteśmy.
            Tyle.

            Odnośnie czekolady Felko.
            Jeżeli nawet ją zjadłam...a miałam nie jeść. To mogę się dobijać, że zjadłam. A można uznać, że zjadłam bo chciałam i tyle. I cóż-zjadłam.
            To nie znaczy, ze jestem zła niedobra i do niczego.
            Po prostu zjadłam;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-07, 13:18:08               Odpowiedz

            Zrozumiałam.Moje pytanie nadal brzmi,czy jeśli sytuacja się powtórzy (wróci depresja,mimo wszystko pokochasz dupka),to czy skorzystasz z nabytych,świeżych umiejętności i pokonasz depresję i odstawisz przysłowiowego dupka?A może postąpisz tak jak za pierwszym razem,bo w tyle głowy zapisane słowa będą Ciebie usprawiedliwiały i chroniły w sumie?O to mi chodziło od początku.



          • RE: Wolna wola

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-07, 15:05:38               Odpowiedz

            Fatum;)
            Obiecałam sobie, ze będę dla siebie miłosierna;)) Bez względu na to czy to będzie ktoś kto mnie będzie wykańczał czy niezgoda charakterów czy coś (ja też aniołem nie jestem)... Jeżeli znowu wyląduje z ręką w nocniku życiowo...i będę znowu pełna nieszczęścia...
            Będę miłosierna.
            Będę starać się nie mówić do siebie źle...myśleć o sobie źle...gniewać się na siebie...
            Mam nadzieję, że jeżeli znowu będę w punkcie martwym i pełna smutku...to nie będę się kopać za to.
            Chciałabym umieć sobie wybaczyć błąd pomyłkę, głupotę czy co..-nieważne jak to nazwać.
            Chciałabym mieć siłę by odejść jeżeli relacja będzie szkodliwa ...Wiem już że umiem. Umiem odejść. Umiem być sama. Umiem wyjść z tej mentalnej klatki...To jest moja nadzieja-jakbym znowu wylądowała w kryzysie.
            Wiem, że na pewno przyjdzie.
            Chciałabym umieć siebie kochać w każdym momencie i każdym wydaniu.
            Dziękuję za troskę.
            Pozdrawiam Fatum;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-07, 16:23:32               Odpowiedz

            Ja Tobie również dziękuję za podzielenie się takimi głęboko przemyślanymi i przeżytymi doświadczeniami.Łatwiej pisać z Osobą,która jest wiarygodna poprzez swoje cierpienie.Taka osoba jest dobrym przykładem,że można wybaczyć sobie błędy i mocno siebie pokochać,bo tak serio to mamy tylko siebie.A często siebie nie nawidzimy,nie możemy na siebie patrzeć.To jest ciężka praca nad sobą.Ty ją Mirabelle wykonałaś.Gratuluję.Powodzenia w dobrych tylko wyborach.-:)*



          • Fatum.

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-08, 23:08:36               Odpowiedz

            W dobie Facebooka i wklejania zdjęć ...ładnych. Najlepszych. Z podróży...do pokazania...
            cierpienie nie jest modne i do pokazania.

            Ale właśnie ono kształtuje charakter.
            Ktoś mi bliski ostatnio dużo przeżył. Nie będę się rozwodzić co. Dotąd miał miód i malinę w życiu. A tu życie go dopadło.
            Cierpienie.
            I zauważam, że stał się mniej facebookowy i próżny.
            Świat jest pełen próżności. I uśmiechu do pokazywania.
            Ale jest w tym jakaś pustka.

            Poznałam kogoś też kto duuużo przeszedł.Ma mocny charakter. Uczę się od niego pokory i paradoksalnie tego co naprawdę ważne. Cierpienie jest lekcją. Czasami niestety źle przepracowaną. I nie rozwija.Ale staje się kamieniem u szyi ( okrutny krytyk).
            Ja widzę, że też każdy kamień był mi potrzebny.


            Pozdrawiam serdecznie.



          • Mirabelle to dlatego jesteś taka czuła na Forum?..

            Autor: fatum   Data: 2018-02-09, 11:05:07               Odpowiedz

            Poznałaś kogoś z charakterem,który Ci imponuje i jest taką maliną i miodem dla Ciebie.Mirabelko,a gdzie takich mężczyzn ukrywają Siły Kosmiczne?-:)*P.S. kochasz go?



          • RE: Mirabelle to dlatego jesteś taka czuła na Forum?..

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-10, 18:32:12               Odpowiedz

            Fatum;)
            Dociekliwa jesteś. Jak zwykle. Powiem tyle: życie mnie niejednokrotnie przekonało, że jak się dobrze siedzi na wozie to za chwilę będę pod wozem i wierzyć mogę tylko, że po coś.
            Cierpienie mnie zmieniło. Choć czy na lepsze czy na gorsze to nie wiem-wiem, że nie wierzę już w wiele rzeczy w które wierzyłam (m. in. w miłość).
            Nie wierzę w to co myślę i twierdzę o czymś. Typu przyszłościowego zwłaszcza. Staram się nie tworzyć już nic.
            Ani niczego przerażającego ani niczego miodowego.
            Nie mam złudzeń.
            Do tego Pana też. Czy go kocham? Podziwiam go za wiele rzeczy które przeżył. Ja pewnie bym nie potrafiła sobie z tym poradzić i pewnie dawno bym była leczona na psychiatrii...
            Jestem o tym przekonana.
            Czy kocham? A co to znaczy kochać?
            Jest mi bliski. Ale jeżeli by powiedział sajonara...to pomyślałabym życie. Zabolałoby pewnie. Ale nie zdziwiło.
            Pozdrawiam serdecznie;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-10, 20:08:13               Odpowiedz

            Fatum. Nie jest tak dobrze jak mówisz. Nie czuję że tak jest. Odnośnie kochania to niestety stało się ono dla mnie sprawą równie niepewną jak wszystko inne.
            I masz rację-jedyną pewną osobą która jest z nami na zawsze to my sami;)))) Więc warto się umieć kochać;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-10, 20:36:45               Odpowiedz

            Ileż to razy modlilam się, żeby coś mi tam wyszło ..... I Pan Bóg mnie nie wysłuchał. A potem mu dziekowalam, ze tak zrobił. ;))

            No może nie dosłownie... Ale cieszę się, sprawy nie ułożyły się tak jak chciałam na początku, tylko.... lepiej. Zupelnie inaczej i lepiej. Nie było czego żałować.



          • RE: Wolna wola

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-02-10, 21:27:47               Odpowiedz

            "Ileż to razy modlilam się, żeby coś mi tam wyszło ..... I Pan Bóg mnie nie wysłuchał. A potem mu dziekowalam, ze tak zrobił. ;))

            No może nie dosłownie..."

            A ja DOSLOWNIE!
            Na przyklad co dzien dziekuje ze mnie ex chlop zostawil i nawet za to w jakiej sytuacji, a wczesniej przeklinalam i tego ex i Boga:))

            Zamiast jak ten farmer malorolny, wzniesc oczy w niebiosa i powiedziec "niech sie dzieje wola nieba..." - Niebo, jak to niebo zawsze lepiej wie, bo oglada wszystko z lotu ptaka....:))



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-10, 21:35:55               Odpowiedz

            Jak Bóg wysłucha to dobrze czy źle?
            Jak Bóg nie wysłucha to dobrze czy źle?
            Bo już nie wiem :)



          • RE: Wolna wola

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-02-10, 21:43:58               Odpowiedz

            "Jak Bóg wysłucha to dobrze czy źle?
            Jak Bóg nie wysłucha to dobrze czy źle?
            Bo już nie wiem :)"

            A po co nam to wiedziec?
            To boska sprawa ;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: feelka   Data: 2018-02-10, 21:47:48               Odpowiedz

            :) "Może dobrze może źle"



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-10, 21:55:42               Odpowiedz

            No właśnie, więc może warto przestać Boga traktować jak Świętego Mikołaja spełniającego życzenia i w modlitwach skupić się na dziękowaniu a nie na proszeniu. Przestając prosić, przestaję nie zgadzać się w Boską Wolą. Bóg i tak zrobi co zechce, jeśli w ogóle ingeruje w nasze życie. Szkoda energii żeby szarpać się z Bogiem. W modlitwie dziękuję za Iskrę Życia która we mnie się tli i tyle.



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-10, 22:11:52               Odpowiedz

            Marconi, myślę, ze można zwracać się do Boga ze wszystkim. Chwali Ci się, ze dziekujesz są Mu z życie. Ja też często to robię. Ale czasem proszę o coś, np o sile do przetrwania czegoś, o cierpliwość, trzeźwość myślenia abym mogła dobrze ocenić jakąś sytuację. Czasem konkretnie o pomoc (nie wiem jakby to miało dokładnie wygladac) w rozwiązaniu jakiejś dręczącej mnie sprawy. Nie ma nic złego w prosbach.
            (Nie modlę się o wygraną w totolotka. ;))..

            Czasem jest tak, ze proszę aby stało się dobrze dla mnie choć nie wiem co to będzie oznaczać. Tak myślę jak tu Madzia napisała, ze Bóg widzi z lotu ptaka i on wie, ze jeśli dał by mi to czego w tej chwili chcę to później cierpiała bym z tego powodu. Przekonałam się o tym nie raz. :)



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-10, 22:33:58               Odpowiedz

            Lotka >>> Nie wiesz czy spełnienie prośby o przetrwanie czegoś będzie dla Ciebie dobre. Podobnie o cierpliwość, działanie czasem wymaga szybkiej reakcji. Np. Iga jeśli modliła by się o cierpliwość do Męża, oddalała by się od wewnętrznej zmiany. Trzeźwość myślenia, rozsądek, intuicja, te rzeczą są nam dane lub nie, czy można je wymodlić? Nie wiem.

            Modlenie się nawet o zdrowie, swoje czy bliskich, też nie wiadomo czy jest po myśli boskiej - doczesny byt nie jest jakimś ważnym tematem dla Boga zdaje się.

            Proszenie w modlitwie moim zdaniem jest szkodliwe. Wzmaga łudzenie się, że mam wpływ na coś, na co nie mam wpływu.

            Nie chcę Cię odwodzić od wiary, przekazuję tylko swój punkt widzenia.

            To że masz dowody na to że modlitwa działa - też kiedyś miałem. Jednakże gdy modlitwa się spełniła (50% szans) to uznawałem że to Bóg tak chciał, jeśli modlitwa się nie spełniła (50% szans) to uznawałem że taki był zamiar Boski. Z tej arytmetyki wychodzi że Bóg miał w każdym przypadku swój udział. Z tej samej arytmetyki wychodzi że to zwykła loteria. Dlatego już nie proszę.



          • RE: Wolna wola

            Autor: feelka   Data: 2018-02-10, 22:52:14               Odpowiedz

            Violla by cię przekonała, prawem przyciągania. "Podobne przyciąga podobne, a wszystko emituje określoną częstotliwość- pole energii, obecne w ogólnodostępnym polu świadomości" - i do tego pola mamy prawo sięgać i brać czego nam trzeba (modlitwa może być jedną z form "dostrajania się częstotliwością" do tego czego pragniemy?).

            Czasem rezonans może nam nie wyjść...

            Więc najważniejsze jest i tak "poddanie" (Bogu, lub tylko przeświadczeniu) że: <jeśli się to wydarzy o co proszę - to dobrze, a jeśli nie - to też dobrze>

            :)

            (na podstawie "Techniki uwalniania")



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-10, 23:00:57               Odpowiedz

            feelka >>> to jest już mi bliższe, a dokładniej modlitwa skuteczna, forma afirmacji - to działa, sprawdzone. Modlitwa która zmienia modlącego się a nie zamiar Boga - to tak.



          • RE: Wolna wola

            Autor: feelka   Data: 2018-02-10, 23:07:34               Odpowiedz

            "zmienia modlącego się a nie zamiar Boga "

            A jeśli zamiar kochającego Boga jest jeden: daję wam Wszystko, bierzcie z tego mojego pola...

            (to, co potraficie wziąć. wg swojego poziomu świadomości - częstotliwości.
            A on wziął rower... ;)

            Dobra, nie wygłupiam się, ale kto wie.



          • RE: Wolna wola

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-02-12, 21:22:10               Odpowiedz

            Felka:
            "I tyle, tej "wolności"..."

            No nie calkiem....
            Ladnie i rzeczowo opisalas, jacy my ludzie biedni, bo zalezni od wszystkiego i wszystko ma na nas wplyw.
            Nooooo to prawda, ale czy nie od nas zalezy JAK to wszystko wplynie na nas?
            Malo tego, to JAK my wplyniemy na to wszystko.
            To JAK, wydaje mi sie bardzo wazne.

            Pamietam jak jako rasowy wywrotowiec, pyskowalam do dziadka: "noooo taki wszechmocny ten Bog, a nie umial dopilnowac zeby Ewka jablka nie buchla z drzewa..."
            Czy zle to wplynelo na Edama i Ewe?

            MOZE DOBRZE MOZE ZLE;)

            P.S. Na grobie Ewy, Adam wygrawerowal napis "tam gdzie bylas Ewo, tam byl raj".........
            Nie pamietam z kad ten cytat...;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-02-12, 21:25:35               Odpowiedz

            skad, skad, skad i w ogole, to ja apeluje zeby mozna bylo edytowac posty.
            Bo, az mi glupio:)))

            Slysze i mowie "z kad", ale wiem ze sie pisze skad.....
            Ale w potoku mysli, kicham na ortografie:))
            A pisze to wszystko zeby te zakichane 3minuty minely i zeby mozna wyslac;))



          • RE: Wolna wola

            Autor: feelka   Data: 2018-02-12, 21:46:27               Odpowiedz

            Ja nawet nie widzę już ortografii, a z Ewą piękne..

            I miło że podjęłaś "mój" temat, mój ból.



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-12, 22:00:02               Odpowiedz

            Madzia, ten cytat to z ,,Pamiętników Adama i Ewy" Marka Twaina.
            Też jakoś wyrył mi sie w pamięci. ;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: feelka   Data: 2018-02-10, 23:01:22               Odpowiedz

            "Czasem rezonans może nam nie wyjść..."

            He he, rzadko kiedy wychodzi.
            Co nie zmienia chyba idei: proście a będzie wam dane
            (bez zbytniego przywiązywania się do tego o co prosimy jak i do rezultatów prośby)

            Ooommmmmmmmmm....



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-10, 23:09:31               Odpowiedz

            "(bez zbytniego przywiązywania się do tego o co prosimy jak i do rezultatów prośby)"

            Do byłby raj na ziemi.

            -Kochanie napraw w końcu te drzwi bo się nie domykają od miesiąca.
            -Skarbie, przecież nie przywiązujesz się do tego o co prosisz i do rezultatów tej prośby, prawda?
            -No tak Kochanie, dziękuję że mi przypomniałeś, mój Misio!

            :)



          • RE: Wolna wola

            Autor: feelka   Data: 2018-02-10, 23:15:14               Odpowiedz

            No, raj :)) wszyscy zadowoleni... Czy to drzwi są najważniejsze....? (zgodnie z tym co mówiła Sams - wystarczy zredukować potrzeby i złość zbyteczna :)



          • RE: Wolna wola

            Autor: feelka   Data: 2018-02-10, 23:27:26               Odpowiedz

            "Czasem rezonans może nam nie wyjść..."
            He he, rzadko kiedy wychodzi"

            Domknę: gdy wyjdzie - to chyba wtedy ludzie mówią, że zdarzył się cud.



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-10, 22:58:34               Odpowiedz

            Marconi, trudno tak ogólnie teraz dywagowac co by było lepsze.
            Jeśli np czekał mnie rozwód i dzieci miały być świadkami to musiałam to jakoś przetrwać i siły psychiczne, emocjonalne były mi do tego potrzebne, dzieciom też.
            Cierpliwość? Jeśli np muszę się kimś opiekować kto jest trudny w relacjach a wiem, ze to tylko na jakiś czas to potrzebna mi cierpliwość.... może jeszcze coś... Nie wiem. Czasem nawet nie formułuje konkretów tylko poruszam sprawę ogólnie.
            A rozsądek ? Jest nam dany ? Hmmm.... chyba nie zawsze i nie w każdej sytuacji. Czasem nie wiemy co będzie rozsądne w konkretnej sprawie. Czasem z natury rozsadni tracimy go w obliczu tragedii albo silnych emocji.


            Można się spierać o słowa i drobiazgi.

            -""Proście a będzie wam dane, pytajcie a otworzą wam." ;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-10, 23:08:51               Odpowiedz

            Mirabelko,ale jak ktoś kochający nas czule umyje nam plecy to,aż ciarki przechodzą.Lubisz myć plecy sama,czy cudzą ręką (czułą,silną,delikatną)?Nie przeszkadza to wcale w kochaniu samej siebie.*Kochasz samą siebie i z rozkoszą przyjmujesz pomoc w przysłowiowym myciu naszych pleców.Napisałaś,że nie wiesz co to jest kochać kogoś.To raczej smutne jest.Może tak tylko droczysz się Mirabelle.Cóż.Dobre i to.



          • Fatum

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-11, 00:48:48               Odpowiedz

            Im dłużej żyję tym więcej widzę i zaczynam odróżniać sny na jawie od faktów które obserwuję. I słuchamy tutaj na forum kocham kocham a potem słowa kolejne które nijak się mają do wyżej wymienionych. Ale nie tylko.
            Kocham a potem leję.
            Kocham a potem zdradzam.
            Kocham a potem myślę o sobie czy mi bylo dobrze w łożku i czemu ona (czy on) nie tak się zachowuje jak powinien.
            Więc nasuwa się pytanie: na ile pewien rodzaj euforii i różu na oku nazywamy kocham.
            Ja lubię masaż. I jest mi dobrze jak byle kto go robi, aby dobrze...i niekoniecznie kogoś owego kocham.
            Fatum. Mi też się śniło. Staram się po prostu nie ulegać iluzjom.Treść życia wszystko weryfikuje i pokazuje jak jest.
            DObranoc.



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-07, 17:27:45               Odpowiedz

            Czy tylko ja tak mam, że w jak przypominam sobie jakieś ważne decyzje to przychodzą mi na myśl tylko takie w których miałem wybór pomiędzy szczęściem czyimś a szczęściem swoim? Jak to jest u Was?



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-07, 20:16:33               Odpowiedz

            A jak to bylo w wypadku twojego slubu...? ;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-07, 20:29:10               Odpowiedz

            Akurat Ci marconi odpowie.Prędzej Ciebie przepyta wzdłuż i wszerz.Sama się zresztą przekonasz.-:)*A ja chętnie poczytam.-:)*



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-08, 17:43:44               Odpowiedz

            Lotka >>> hehe, dobre pytanie :) Teraz się z tego śmieję, ale wtedy byłem głupi... Głupi bo nie oparłem się presji mojej Matki, która upierała się żeby przed zamieszkaniem razem najpierw się pobrać. Ehhh... zbyt grzeczny byłem :(



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-09, 20:02:58               Odpowiedz

            Jeszcze mi zakiełkował jeden sposób na badanie wolnej woli.

            Przyjąć sobie roboczo że wolna wola to mit, że WW nie istnieje, pozwolić wydarzeniom płynąć. W tym stanie umysłu poobserwować czy jest trochę trudniej czy łatwiej, mniej przyjemnie czy bardziej?

            Co Wam wyszło?



          • nic nie wiadomo

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-10, 18:38:32               Odpowiedz

            Może to dobrze, a może to źle?

            Kiedyś żył sobie pewien farmer, który uprawiał ziemię. Pewnego dnia przyszedł do niego sąsiad i powiedział:
            - Zobacz! Twoje pole zostało stratowane, mnóstwo plonów jest zniszczonych. Źle się dzieje sąsiedzie.
            Farmer odpowiedział na to ze spokojem:
            - Może to i źle, może to i dobrze.

            Następnej nocy farmer wysłał na pole swojego syna, aby ten zbadał sprawę i dowiedział się co lub kto powoduje takie straty. Syn zaczaił się w krzakach i zobaczył, że powodem strat jest piękna klacz! Pochwycił ją więc i przyprowadził do stodoły. Wszyscy we wsi mu zazdrościli:
            - Jakże pięknego konia Pana syn złapał! Pan to ma szczęście!
            Farmer skwitował to mówiąc:
            - Może to i dobrze, może to i źle.

            Po kilku tygodniach koń uciekł i zniknął gdzieś w lesie. Sąsiedzi znów to skomentowali:
            - Pan to ma pecha, teraz ani porządnych plonów, ani konia. Trzeba było go lepiej pilnować!
            Farmer spokojnie odpowiedział:
            - Może to źle, a może to dobrze?

            Nazajutrz klacz powróciła do właściciela, tym razem jednak za nią przybył też zwabiony jej urokiem potężny ogier!
            - Pan to ma szczęście! Teraz masz Pan dwa konie, jesteś bogaty!
            - Może to i dobrze, a może to i źle.

            Syn farmera postanowił ujeździć ogiera, ten jednak nieprzywykły do siodła stanął dęba i zrzucił chłopca na ziemię. Pech chciał, że chłopak złamał nogę i nie mógł pracować. Sąsiedzi zbiegli się przerażeni:
            - Tyle cierpienia w tym domu! Taki pech! Co wam po koniu, jak chłopak ma teraz nogi połamane?
            Farmer wzruszył ramionami:
            - Nie wiem czy to dobrze, czy to źle.

            Wkrótce potem wybuchła wojna i król zażądał, aby wszystkich młodych mężczyzn wcielić do wojska. Gdy przybyła komisja poborowa zabrali wszystkich chłopców, oprócz syna farmera, który miał złamaną nogę. Sąsiad na to:
            - Wy to macie szczęście. Moich synów zabrali i nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek ich zobaczę, a Pana dzieci w spokoju w domu siedzą.
            - Może to i dobrze, może to i źle.



          • RE: nic nie wiadomo

            Autor: marconi   Data: 2018-02-10, 19:45:51               Odpowiedz

            Obrazowa przypowiastka, dająca do zrozumienia że cokolwiek by się robiło, ciąg wydarzeń jest nieubłagany.



          • RE: nic nie wiadomo

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-02-10, 19:53:42               Odpowiedz

            "...że cokolwiek by się robiło, ciąg wydarzeń jest nieubłagany.
            "

            NIE!!!
            Ciag wydarzen nie jest nam znany!
            I wiele jeszcze innych morałow i puent, jest w tyej "przypowiastce"...starej jak swiat:))



          • RE: nic nie wiadomo

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-10, 20:06:06               Odpowiedz

            Lubię tę przypowiastkę.
            Właśnie to co Madzia powiedziała. My oceniamy wg jakichś swoich kryteriów. Przewidujemy dobrych/złych, właściwych/niewłaściwych facetów, zdarzenia, co jest dla nas dobre czy złe...a życie i tak pokaże to co pokaże.
            I jest nie do skontrolowania i przewidzenia;)
            Tyle;)
            Właśnie to miałam na myśli. I okazało się to jakoś zgodne z moimi szufladkami.:-p
            Pozdrawiam.



          • RE: nic nie wiadomo

            Autor: marconi   Data: 2018-02-10, 21:18:24               Odpowiedz

            Forumowym Farmerem jest Sams2 :)



          • RE: nic nie wiadomo

            Autor: fatum   Data: 2018-02-10, 23:18:43               Odpowiedz

            Mirabelle,ale warto by było pociągnąć dalej tę przypowieść,by się przekonać co by jeszcze można wymyśleć,by móc skomentować słowami:może to i źle,może to i dobrze.Sądzę,że marconi błogosławiony między niewiastami (w jego wątku tyle Kobiet)*mógłby się sprężyć i jedną zwrotkę napisać i wyznaczyć następną osobę do zwrotki następnej.Co myślisz Mirabelle i marconi o takim pomyśle?Jest warty zachodu?



          • RE: nic nie wiadomo

            Autor: marconi   Data: 2018-02-10, 23:36:07               Odpowiedz

            Fatum >>> Madziuleczka napisała że źle przypowieść zrozumiałem. Siedzę więc cicho, główkuję, nasłuchuję :)



          • RE: nic nie wiadomo

            Autor: fatum   Data: 2018-02-11, 00:02:58               Odpowiedz

            Napisz jedną zwrotkę to zobaczymy "Oczy" Madziuleczki jak ją marconi wyznaczysz do napisania drugiej zwrotki.-:)*,o ile skrytykuje Twoją zwrotkę.Głowa do góry.Przy takich Kobietach jak Kobiety z Forum nie zginiesz to wiem na pewno.Nie bój się Kobiet.*Kochaj Kobiety.



          • RE: nic nie wiadomo

            Autor: marconi   Data: 2018-02-11, 08:26:14               Odpowiedz

            Fatum >>> trudne to dla mnie, nie podejmuję się próby :( Trochę zazdroszczę Madziuleczce że potrafi "walić w klawiaturę"... zżarło bym mnie poczucie winy, że napisałem coś/zadziałałem pod wpływem emocji. Czasem już sobie popłynę w real-life ale idzie jak po grudach :)



          • RE: nic nie wiadomo

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-11, 08:47:14               Odpowiedz

            Marconi, skoro modlitwa jest dla Ciebie tylko ,,skuteczna formą afirmacji" to znaczy, ze tak naprawde nie zwracasz sie do Boga -jakkolwiek go rozumiesz, ale jednak istotę rozumna, działającą ,która dała Ci ta ,,iskre zycia" - a jedynie jest to dla Ciebie psychoterapia puszczana w kosmos.....?

            Dobrze rozumiem ?



          • RE: nic nie wiadomo

            Autor: marconi   Data: 2018-02-11, 10:15:09               Odpowiedz

            Lotka >>> Afirmacja jest skierowana do mnie, nie do Boga. Choć nie korzystam teraz z afirmacji, mam dla siebie skuteczniejsze metody, bo docierające do przyczyn.

            Bóg jest dla mnie źródłem życia, tylko i aż tym. Nie wiem jakie ma zamiary względem ludzkości i mnie, i czy w ogóle jakieś ma. Nie wiem i się nie dowiem. Cały zestaw domysłów Natchnionych to tylko "narracja" (jak mówi Sams2). Moje życiowe doświadczenia nie wskazują na ingerencję Boga w nasze życie. Nie jest tak, że zawiodłem się na Bogu i przestałem mu ufać czy coś podobnego. Zwyczajnie nie zaobserwowałem korelacji pomiędzy modlitwą do Boga a tym co mnie spotyka - zupełnie. Dlatego zmiany na lepsze poszukuję w sobie nie w Bogu.



          • RE: nic nie wiadomo

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-11, 13:25:26               Odpowiedz

            Marconi, jeśli afirmacji skierowana jest do Ciebie to jaką rolę w tym wszystkim gra Twoja modlitwa dziękczynna do Boga ? Afirmacja jako motorem działania (i metodą psychologiczna) posługują się także ateiści, nie uznając Boga jako źródło życia.
            Wygląda, ze jedno w drugim nie ma nic wspólnego.

            Zmiany na lepsze poszukujesz w sobie ? Dobrze. Modlitwa nie zwalnia nas z odpowiedzialności za wlasne decyzje i czyny. I to jest właśnie miejsce na wolna wolę.



          • Wolna wola c.d.

            Autor: marconi   Data: 2018-02-11, 21:02:06               Odpowiedz

            Lotka >>> Coraz trudniejsze pytania zadajesz :) Tak, afirmacja nie ma z Bogiem nic wspólnego.
            Modlitwę dziękczynną skierowaną do Boga mogę porównać do roli piosenki "Cudownych rodziców mam" skierowaną do rodziców :) Po prostu - "Dziękuję" :)

            Wolna wola c.d.
            Lotka pisała że wolnej woli nie mamy gdy jesteśmy pod jakimś przymusem bezpośrednim.
            Karolina i Iga pisała o zagłuszaniu wolnej woli przez silne emocje, feelka o zniewoleniu nałogami.
            O bardziej subtelnym zniewoleniu pisała feelka, wtedy gdy nie mamy samoświadomości.

            Nie będąc pod przymusem bezpośrednim, bez silnych emocji, bez nałogów, posiadając samoświadomość na zadowalającym poziomie - w takim przypadku co jeszcze ogranicza wolną wolę?
            Czy obowiązujące prawo jest takim czynnikiem? Chyba nie bo nawet sam łamię prawo o ruchu drogowym chociażby. Obyczajowość chyba też nie bo znam osoby które się nie przejmują takimi rzeczami.
            Czy Waszym zdaniem hierarchia wartości znacząco ogranicza wolny wybór? Bo moim zdaniem tak.



          • RE: Wolna wola c.d.

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-11, 21:21:25               Odpowiedz

            Wartości czy przekonania. Jak najbardziej.
            Ale kto wybiera wartości i przekonania?
            Obyczajowość (kultura) chyba jednak nie taka bez znaczenia;)
            Zrobiłeś kiedyś coś co jest wbrew obyczajowości? Coś wyrazistego w jakimś miejscu publicznym i naraziłeś się ludziom? Tak poważnie . Zachowałeś się całkowicie inaczej niż wszyscy?



          • RE: Wolna wola c.d.

            Autor: marconi   Data: 2018-02-11, 21:59:39               Odpowiedz

            Mirabelle >>> Napisałem że znam takie osoby, nie dotyczyło to mnie. Skoro nie dotyczy to wszystkich to nie wrzucę tego do ograniczeń wolnej woli.



          • RE: nic nie wiadomo

            Autor: fatum   Data: 2018-02-11, 13:42:21               Odpowiedz

            marconi nie rozbawiaj mnie,że zazdrościsz,bo to jest naturalne zjawisko.Ważne jest jak sobie radzisz z zazdrością.Madzia umie docenić wysiłek włożony w pracę nad sobą.Znam Magdę na tym Forum od różnych stron (50 twarzy Greya-:*))i z całą stanowczością mogę powiedzieć,że Kobieta bardzo stara się być użyteczną na tym Forum i już za samą chęć stawiam jej sześć plusów.A Ty maroni przypomnij sobie początki ze mną i wnioski wyciągnij.Magda jest podobna do mnie w swojej prostocie i impulsywności.Jest dobrą matką.Może i Ciebie otoczy matczyną opieką?-:)*



          • RE: nic nie wiadomo

            Autor: marconi   Data: 2018-02-11, 20:33:04               Odpowiedz

            Fatum >>> Matczyna opieka? Proszę Cię :)

            Zazdrość odczuwam, rzadko, nie narzekam, dziękuję.



      • RE: Wolna wola

        Autor: karolina   Data: 2018-02-11, 02:14:09               Odpowiedz

        parafrazując słowa stevena covey'go "pomiędzy bodźcem a reakcją leży największa siła człowieka jego wolna wola".

        Wolna wola - zdolność działania na podstawie samoświadomości, niezależnie od wszelkich innych wpływów.

        u mnie to działa i w tym kontekście ją rozpatruję.



        • Samoświadomość

          Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-11, 08:39:01               Odpowiedz

          Dobrze, że padło. Tak się zastanawiam czym jest samoświadomość w kontekście przekonań, szufladek.
          Świadomość, że je posiadam?
          Jestem świadoma swoich uwarunkowań (historia życia itp itd) -ale czy to daje prawdziwą wolność od tego?
          Spotykasz faceta.Zakochujesz się. Przyznaje, że kiedyś siedział za gwałt na 16latce. I co? Nic nie tworzysz? To nie wpływa na tę relację?
          Jak to się ma do samoświadomości? Umawiasz się na kolejną randkę? Jesteś wolna od przekonań które powstają?
          Ogólnie zastanawiam się czy samoświadomość to coś co uwalnia od tego jak jesteśmy myślowo uwarunkowani...
          Czy uwalnia;)Myślę że to co myślimy jest i będzie.
          Możemy tylko rozumieć dlaczego.
          Może nie rozumiem pojęcia samoświadomość. Bo ja to kojarzę z tym, że jestem świadoma co myślę i dlaczego myślę to co myślę.
          I tyle.
          Pozdrawiam.



        • RE: Wolna wola

          Autor: feelka   Data: 2018-02-11, 10:52:24               Odpowiedz

          "pomiędzy bodźcem a reakcją leży największa siła człowieka jego wolna wola".
          Wolna wola - zdolność działania na podstawie samoświadomości, niezależnie od wszelkich innych wpływów.
          u mnie to działa "

          Ok, czyli dobrze myślałam:
          ("Istnieje, w ograniczonym zakresie, stąd dotąd. A zakres - w niektórych obszarach, niektórych ludzi - bliski zeru; impuls rządzi, lub imperatyw.
          I to by było na tyle, tej "wolności" ;)

          Między "bodźcem a reakcją" (czyli "stąd dotąd") - u niektórych ludzi - są tylko mikrony odległości, więc w sumie zero wolnej woli.

          Potwierdzono przecież, że ośrodek hamowania (hamowania reakcji) w płacie przedczołowym czy gdzieś tam, jest różny u różnych ludzi, silniejszy lub słabszy, cecha wrodzona, w dodatku maleje z wiekiem. Zapewne podlega też treningowi: niektóre dzieci zostają baardzo "wyhamowane" przez rodziców już na starcie :( Dlatego przekornie pytałam - czyja wina, że niektórzy wylądowali w więzieniu? albo że niektórzy są wyhamowani nie do życia w ogóle?

          Podobnie tu: "Wolna wola - zdolność działania na podstawie samoświadomości". Ludzie przeciętnie inteligentni biorą udział w "zabawie" w rozwijanie samoświadomości, ok. Ale są wrodzone ograniczenia umysłowe, gdzie nie wiemy czy dziecko jest śWIADOME że w ogóle żyje, a co dopiero "samoświadome". (Więc i możliwość rozwoju samoświadomości ,jak sądzę, podlega gradacji ? jest różna u różnych ludzi)

          I tyle, tej "wolności"...



          • RE: Wolna wola

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-11, 11:08:34               Odpowiedz

            Felka.
            Mówiłam o "wolności od siebie" czyli każdy z nas ma uwarunkowania. Myślowe. Emocjonalne.
            Jeżeli wolność=myślę i wybieram. To jestem wolna bo myślę.
            Ale w "myślę" też jest coś co niekoniecznie jest wolnością;)
            Od siebie. Tego jak się ukształtowałam.
            Taka to wolność.

            Często zazdroszczę ludziom, którzy mniej myślą -a więcej po prostu żyją bez analiz. Po prostu są.
            I wydają mi się bardziej wolni;)
            Pozdrawiam;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: karolina   Data: 2018-02-11, 11:52:01               Odpowiedz

            odpowiem kompleksowo.

            bodziec-reakcja te "stąd - dotąd" ja postrzegam jako "przyczyna (impuls) - skutek (konsekwencja). tak felka na moim przykładzie przynaję Ci zupełną rację tego można się nauczyć. ja zaczęłam wydłużać przestrzeń pomiedzy "przyczyną a skutkiem" wybierając reakcję zgodnie z moją wolą. co wcale nie uwolniło mnie od reakcji na bodziec z automatu. reaguję emocjonalnie na bodziec ale już reakcję wybieram. nie piszę tu o reakcji na gorące żelazko gdzie ręka w trybie natychmiastowym się niejako cofnie sama. piszę o interakcji z ludzi, bądź sytuacjami, które wywołują we mnie określone emocje. 15 - 20 lat temu moje reakcje były niemal automatyczne i sprawiały mi wiele bólu i cierpienia bo właśnie były potęgowane przez moje reakcje.

            jednak nauczyłam się zaprzęgać do wyboru reakcji samoświadomość. dla mnie samoświadomość to zdobyta wiedza na podstawie doświadczenia. i jest to samoświadomość jak nazwa wskazuje tylko mnie samej. a ta samoświadomość jest niczym innym jak odpowiedzialnością. a odpowiedzialność to nic innego jak zdolność do odpowiedzi.

            wolni jesteśmy wszyscy "po równo". różnica polega na tym, że jedni są tego faktu bardziej świadomi inni mniej a są i tacy co wcale. tak naprawdę to temat rzeka mieszcząca i przenikająca wzajemnie wiele aspektów.

            mi do zmiany potrzebna była wiedza. wiedza o mnie samej. analiza schematów i skryptów jakim ulegam. głęboki wgląd w reakcje na określone bodźce. wiedza ta otworzyła mi drzwi do samoświadomości. według mnie samoświadomość wcale nie jest tożsama z wolnością. owszem jest jej częścią jednak samoświadomość jest jakby prawdą o nas samych zdobytą wraz z doświadczeniem czyli doświadczaniem faktów.

            tak rozumiem to ja i taki przebieg w moim życiu miało pogłębianie tej świadomości. i ta sama świadomość daje mi wiedzę o moich ograniczeniach. choć ja właśnie jestem na etapie samoświadomości, że pscyhologicznych ograniczeń to ja nie mam, mam fizyczne. mogę wszystko. tylko co z tego przecież nie wszystko chcę.

            uwolniłam się całkowicie od obciążania uwarunkowań z dzieciństwa za moje obecne wybory. czy znikły reakcje automatyczne. nie. nadal gdy słyszę krzyk kobiety wpadam z automatu w stan lękowego pobudzenia. wygląda to mniej więcej tak. słyszę krzyk - pojawia się lęk, serce zaczyna szybciej być ciało tężeje, skanuje swoje ciało zatrzymuję się i włączam mózg do analizy sytuacji, oceniam czy jest to zagrożenie istotne i czy powinnam zareagować i wybieram reakcję. czy słuszną dla kobiety nie wiem. wiem, że słuszną dla mnie. lęk odchodzi. to samo gdy w sklepie bądź w innym miejscu zostaję "napadnięta" przez drugiego człowieka. potrafię z reguły (przyznaję się nie jestem ideałem i miewam słabsze dni) zdystansować się i ocenić czy jest w ogóle sens reagować. im ostrzejszy bodziec tym u mnie większy dystans. bywam zaskoczona i owszem ale to jest częścią mojej nauki. wciąż się uczę. tak właśnie rozumiem wolność i wolną wolę. marzy mi się całkowia zdolność do wybierania odpowiedzi na bodźce i do tego właśnie dąże drążąc prawdę o sobie w którym miejscu mam słabsze punkty.




          • RE: Wolna wola karolina

            Autor: fatum   Data: 2018-02-11, 13:28:54               Odpowiedz

            Pięknie i zrozumiale piszesz.Łączysz wiedzę ze sobą.Super.Dzięki.



          • Karolina

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-11, 20:29:50               Odpowiedz

            Fajnie, że napisałaś jasno i od siebie. Doceniam.
            Odnośnie tego co piszesz to mam jasność o jakiej samoświadomości mówisz (reakcje na podobne do przeszłych bodźce).
            To jest jasne. I faktycznie nad biologią nie panujemy, ale możemy wpływać na poziomie oceny sytuacji.
            Ja myślę o tym, że czasami nie mamy pełnego oglądu sytuacji (np. przyszłość) i możemy tylko domniemywać albo musimy zadecydować w momencie gdy nie mamy żadnej pewności co do niczego...( ja w zasadzie mam tak często) i wtedy niestety uruchamiają się szufladki. Wiem, ze to szufladki -ale do czego się innego odwołać jak się nie widzi calości tego co jest?
            Do własnego umysłu.
            A on nie daje prawd objawionych;)
            Czym jest miłość na przykład?
            Zespołem przekonań czym jest;)
            Pozdrawiam;)



          • RE: Mirabelle

            Autor: karolina   Data: 2018-02-11, 22:12:06               Odpowiedz

            Nie odpowiem Ci czym jest miłość bo zapewne tyle definicji ilu ludzi. Jednak napiszę tak kochać to czasownik i oznacza czynność. Często ludzie uwikłani ulegają iluzji i piszą... powiedział/a, że mnie kocha i na tym budują swój obraz, mamiąc się i zapominając o działaniach.

            Przyszłość to wróżenie, nie jesteśmy w stanie być jej pewnymi. Stąd czesto myśląc o niej odczuwamy lęk. To lęk przed nieznanym. Aby ten lęk oswoić ja odwołuję się do doświadczenia, że skoro dawałam radę dovtej pory to dlaczego nagle ma się to zmienić? Nie ma to ani sensu ani logiki. Natomiast zauważyłam coś innego u siebie. Im bardziej żyję tam w przyszłości próbując ją "zaczarować" tym mniej jest mnie tu i teraz co bardziej mnie od siebie oddala. I zamiast skupić energię na tym co mogę tu i teraz ja ją trwonię na zaklinanie przyszłej rzeczywistości, tracąc z oczu najważniejsze, możliwość działania, które to właśnie tu i teraz nadaje kształt przyszłości.

            Pozdrawiam cieplutko :-)



          • RE: Mirabelle

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-11, 22:29:02               Odpowiedz

            Dziękuję. Wiesz- naprawdę trafnie napisałaś.
            Często w obliczu usłyszenia ostatnio kocham Cię mam taki dylemat, że mnie wykańcza właśnie wizja przyszłości.
            Jak jest czarna- widzę w schemacie negatywnym- myślę: Ten facet jest niepoczytalny. Na takiej podstawie tworzy coś. Wkurwiam się tym jego kocham (bo nijak nie ma tego we mnie w tym danym momencie) i odrzucam (do tej pory nieskutecznie-ale chyba nie chcę skutecznie). Wiem, że już może być tak, że naprawdę zerwę (bardziej przez szufladki w mojej glowie i przekonania). I wiem, że sama sobie poradzę przecież choćbym miała gryźć chleb ze smalcem. Dam radę. itd..itp...itd...
            A innym razem, jak jestem w lepszym humorze reaguję i się cieszę z tego (choć nadal uważam że jest niepoczytalny w tej swojej euforii zakochania-nie do końca czuję, że jestem widoczna jako człowiek który też pierdzi;-P)ale jestem inna dla niego. Nie żebym wierzyła w świetlaną przyszłość razem.
            I tak w kółko.
            Wiara czyni cuda,...ale wiara to łaska;)
            Dlatego czuję się więźniem swojego umysłu. On decyduje co czuję.
            \okropne to jest/.
            Dziękuję. Buziaki.
            Cieszę się, że się uwalniasz od swoich uwarunkowań -choć innych.
            Ja kiedyś bałam się krzyku. Od razu wyłam. Dziś sama się potrafię wydrzeć i krzyk nie robi na mnie wrażenia. Po prostu sama się drę od czasu do czasu. I świat się nie wali;)
            Dziękuję.
            Może i mi się uda powstrzymać wewnętrznego gadacza co zaciemnia obraz i dotarcie do serca. Wypadałoby ze względu na kogoś.Totalnie niepasującego do moich wyobrażeń o właściwym facecie;))))
            Pozdrawiam.



          • PS

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-11, 22:41:38               Odpowiedz

            Karolinko;)
            Przypomniałam też sobie, że dużo mi dały zajęcia z samoobrony dla kobiet oparte na Krav Madze. Tam uczysz się swojej siły. Uczysz się swojej agresji.
            Mi pomogły się nie bać. A byłam kiedyś jednym wielkim lękiem przed życiem. Więc naprawdę nie wiem co pomogło, ale jestem pewna, że świadomość i czucie własnej agresji miały w tym swój udział. Pozdrawiam serdecznie.



          • RE: PS

            Autor: karolina   Data: 2018-02-11, 23:21:13               Odpowiedz

            Oj tak sport potrafi zdziałać cuda. Podziwiam. Co do agresji tu akurat tej nosiłam w sobie całe morze. Do tego stopnia, że raz udało się mojemu ex małżonkowi ją uwolnić. Straciłam kontrolę. Konsekwencją było wyrwanie drzwi łazienkowych z zawiasów. Zupełnie nad nią wówczas nie panowałam. Dziś spacyfikowałam ją niemalże do zera. Niszczyła mnie od środka. Uwolniłam ją przebaczając rodzicom i zamykając rozdział dzieciństwa. Długa żmudna i bolesna praca jednak zakończona wolnością Mirabellko. Czuję od Ciebie bardzo dużo ciepła. Intuicja mi podpowiada żeś jest fajnym o wielu kolorach człowiekiem.

            Pozdrawiam :-)



          • A moja Intuicja mówi mi,że karolina zbyt szybko ..

            Autor: fatum   Data: 2018-02-12, 09:45:51               Odpowiedz

            się zaprzyjaźnia.Na Forum jest krótko,ale zachowanie mówi zgoła coś odmiennego.Dziwne.Bardzo.



          • RE: PS

            Autor: fatum   Data: 2018-02-12, 09:50:43               Odpowiedz

            się zaprzyjaźnia.Na Forum jest krótko,ale zachowanie mówi zgoła coś odmiennego.Dziwne.Bardzo.



          • ;)

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-12, 14:44:20               Odpowiedz

            Karolinko;) Pozwolisz że powiem zdrabniając;)
            Odnośnie "kocham Cię" to faktycznie uważam, że to jak obietnica trwania na każdą chwilę (dobrą czy złą) i akceptacji kogoś (czy mnie) w każdym wydaniu.
            Powiem Ci tak: byłam trzy razy proszona o rękę przez kogoś z kim spędziłam kawałek życia (dość długi-kilka lat). Bałam się czy podołam i nie chciałam ślubu.Czułam, ze to za dużo- intuicyjnie czulam, ze nie możemy na ten moment mówić wielkich słów (nie będę rozwodzić się dlaczego). W końcu poszedł sobie.
            Po roku miał już inną narzeczoną a potem dość szybko żonę. Usłyszałam że nigdy do siebie nie pasowaliśmy (kiedyś w dołku zadzwoniłam pod jakimś pretekstem). A wtedy brałam prozac więc było mi wszystko jedno.Wysłuchałam tego i poczułam zawód. Po co mi ktoś mówił, że mnie kocha...
            Nie winię nikogo tylko teraz jak słyszę kocham to raczej mierzi mnie to słowo. Bo oznacza coś co dla mnie dzisiaj jest iluzją. Dla mnie lepiej nie obiecywać niż zawodzić potem (życie). Złości mnie po prostu to zdanie.
            Chyba że kocham mówi tylko o stanie ducha na ten moment-to ok.

            Ja też czuję od Ciebie duzo ciepła dla człowieka którego nawet na oczy nie widzisz. To ciekawe, że możemy dawać czy dostać garść ciepła od człowieka tak po prostu. Bez oczekiwań ;)

            Myślę, że wiele cierpienia przeszłaś. I przetrwałaś. I to też jest doświadczeniem które potrafi uwrażliwić ...
            W czasach gdy JA JA JA mój moje króluje to niezwykła wartość choć czasami też przekleństwo dla posiadacza;)
            Powodzenia w twojej drodze. Obyś stawała się silniejsza ale nie traciła tej łagodności ...(Bądź jak delfin łagodny i mocny-ks Twardowski).
            Pozdrawiam serdecznie.

            A z tym kochaniem to czasami po prostu się nakręcam jak usłyszę te słowa. Jeśli ich nie słyszę ale widzę i czuję to jakoś lepiej to przyjmuję;)) I chętniej oddaję.
            ;) Taka wada uwarunkowana doświadczeniem życiowym. Nikt nie jest doskonały;)
            Pozdrawiam;)



          • PS

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-12, 15:17:04               Odpowiedz

            Wyznaję zasadę, że dopiero życie weryfikuje to co deklarujemy. Więc za dużo gadania o miłości może być męczące. Czuję, że mówienie o miłości jest bez sensu. Jak sama zauważyłaś-kochać to czasownik. Czyli działać.
            Robić to co jest do zrobienia dla My ponad Ja czasami.
            A jednak Ja nader często okazuje się silniejsze od My w tzw praniu. Więc po co tyle gadać.
            Często myślę, że prawdę o sobie czy o kimś widzimy dopiero z pewnej perspektywy doświadczenia i czasu.
            Choć wolę kochania i bycia kochanym każdy deklaruje;))))
            A potem dopiero się okazuje czy jesteśmy w ogóle do tego zdolni;))
            Pozdrawiam.



          • RE: PS

            Autor: karolina   Data: 2018-02-13, 09:38:37               Odpowiedz

            Mirabellko :-) i tu życie przyniosło mi sytuacje, które skłoniły mnie do wglądu w siebie. Tak chyba z nami jest, że "czas" jest "deklaracją" prawdy. W "czasie" ta prawda przechodzi próbę "ognia" i jeśli nie zostanie "spalona" hartuje się niczym stal. Jest w tym jednak malutki niuansik parafrazując "niebezpiecznie jest wierzyć w to, że coś trwa wiecznie". Do tego dodam moją własną konkluzję jako wynik moich długoletnich przemyśleń i obserwacji "jedynym stałym stanem w życiu człowieka jest zmiana". Dlatego, mylnie według mnie ludzie interpretują bądź wręcz szafują tekstem "skoro nie kocha bo....., to nigdy nie kochał". Błąd. To nic innego jak złość/frustracja zawiedzionych oczekiwań. Następstwem często nadużywanym jest tłumaczenie przyczyn zaprzestania kochania. Większość jak "jeden mąż" "po prostu tak się stało", "wypaliłem/am się", "nie wiem jak to się stało zakochałem/am się w innym/innej" .... i cała masa stereotypów odzierających tych, którzy je wypowiadają zarówno z wolności osobistej jak i wolnej woli. Jednym słowem sami sobie strzelają w kolany bo chyba nikt nie lubi zniewolenia. A ja wówczas powtarzam "miłość to nie choroba i nie sraczka", nie można kochaniem się zarazić drogą kropelkową. Gotowość do miłości to DECYZJA, to wolna wola tu i teraz na otwarcie się na drugiego człowieka z całym wachlarzem konsekwencji. Dokładnie to samo z zaprzestaniem kochania. To nic innego jak PODJĘCIE DECYZJI o zamknięciu swojego świata wewnętrznego i wycofanie się emocjonalne z relacji. Oczywiście dlaczego tak się dzieje powodów są miliony tyle ilu ludzi.

            Co do woli kochania i bycie kochanym tu moje wielokrotnie czytanie forów i własne życie pokazało smutny obraz tego "zjawiska" mające niewiele z miłością wspólnego. Ja oczywiście piszę o miłości na wyższym poziomie samoświadomości gdzie mamy do czynienia z dwojgiem dojrzałych niezależnych osób nawet z walizką doświadczeń i plecakiem życiowych kamieni. Z reguły właśnie wygląda to tak... "bardzo go kocham, żyć bez niego nie mogę, jest całym moim światem..... mój problem polega na tym, że mój ukochany ...... i tu mamy całą listę niezaspokojonych potrzeb tej która kocha nad życie". Lub "bardzo chciałabym się zakochać mieć ..... i tu zaczyna się cała lista oczekiwań, potrzeb i emocjonalnych dziur "gotowej na miłość". Zarówno w pierwszym jak i drugim przypadku "miłość, kochanie" ma załatwić wiele spraw na raz. Panaceum na bolączkę własnego życia. Dlatego to się później nie udaje. Bo już na początku złe było założenie. Ba nawet jest taki toksyczny i niebezpieczny stereotyp "bycie połówkami" no ja dostaję białej gorączki na ten tekst. Jakim cudem 50% ma być wartością większą niż 100%???? Idiotyzm do kwadratu i matematycznie licząc i patrząc filozoficznie. Jak połowa czegoś jest lepsza niż jej całość? No nie dziwota jak dwie istoty wchodzą w związek z takim idiotyzmem na ustach to później jest tylko gorzej. Powtarzam, czy nam się to podoba czy nie... miłość do decyzja.. kochać to czasownik i oznacza działanie... i za wszystko co robimy czy nam się podoba czy nie jesteśmy odpowiedzialni bo każda decyzja jest niczym innym jak naszą odpowiedzią na świat.

            Pozdrawiam cieplutko :-)



          • RE: PS

            Autor: marconi   Data: 2018-02-13, 10:52:08               Odpowiedz

            karolina >>> Widzę że masz dużo przemyślane więc pewnie mi konkretnie odpowiesz. Piszesz że lista oczekiwań w stosunku do partnera/ki to coś niepożądanego. Twoim zdaniem oczekiwania są z gruntu złe i niszczące związek?

            Przyjmując że nie mam żadnych oczekiwań, oznacza tyle że mogę się zakochać w każdej kobiecie, a to nie prawda.



          • RE: Marconi :-)

            Autor: karolina   Data: 2018-02-13, 11:42:29               Odpowiedz

            ktoś kiedyś na jednym z forum napisał..
            "nie rozczarujesz się jedynie nieoczekiwaniem"

            był czas gdy chciałam tą "sztukę" posiąść. po czasie oddałam ją "świętym i oświeconym w pełni".

            Nie marconi ja nigdzie nie napisałam, że posiadanie oczekiwań względem partnerki jest niepożądane. jeśli źle ubrałam myśli w słowa to przepraszam. źle zrozumiałeś moje słowa. ja napisałam, że budowanie związku poprzez pryzmat oczekiwań i emocjonalnych dziur skończy się tragicznie dla oczekującego. im oczekiwania i dziury są większe oraz mają służyć jako fundament miłości tym bardziej kruchą konstrukcję budujemy. głównie chodzi i o to, że byłoby dobrze abyśmy sobie uświadomili, że nikt na tym świecie nie ma obowiązku zaspokajać nam potrzeb. gdy będziemy tego świadomi na głębokim poziomie wejdziemy w związek niezależni będąc w 100% sobą. co oczywiście nie uchroni nas przed ich posiadaniem (tych potrzeb) ale przed nadmiernym eksploatowaniem/używaniem partera/rki oraz postawą roszczeniową gdy usłyszymy z drugiej strony "nie". świadomi tego, zwyczjanie zatrzymamy się, rozważymy to co się dzieje i przyjmiemy to jako rzeczywistość. nie będzie tu emocjonalnej walki i chciejstwa, które będzie burzyć nasz świat. skonstatujemy to i dokonamy wyboru. wyborem będzie kocham dalej i trwam, wyborem będzie zamykam się i powoli oddalam ponieważ ta część moich potrzeb jest dla mnie ważna i potrzebuję do niej drugiego człowieka właśnie tego którego kocham i z którym tworzę związek. jeśli ten drugi człowiek nie chce w tym uczestniczyć nie pozostaje mi nic innego jak się wycofać. koszty wycofania się będą niższe niż koszty niezaspokojonej potrzeby. i żeby nie było nie są to decyzje łatwe i przyjemne. towarzyszą im takie same emocje jak u ludzi, którzy budują swój świat na drugim człowieku. z jedną zasadniczą różnicą. Oni cierpią przerzucając cały świat własny i wkładają go drugiemu człowiekowi do rąk. Ci świadomi, własny świat trzymają w dłoniach i rozumieją, że nikt niczego nie musi. emocje jakim ulegają to rozczarowanie, smutek, ból, że musieli podjąć tak trudną decyzje ale rozumieją, że mają do czynienia z wolnym człowiekiem, takim jakimi i oni są i czasami tak się po prostu dzieje, że nie jest nam po drodze. to jest część, nierozerwalna część naszej egzystencji. mam nadzieję, że namalowałam obraz moich myśli wyraźnie i czytelnie.

            pozdrawiam cieplutko :-)



          • Karolino:-)

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-13, 18:01:23               Odpowiedz

            Muszę przyznać, że nic dodać nic ująć.
            Odnośnie związków. Bardzo podobnie to rozumiem. Oby jeszcze do tego emocjonalnie dorosnąć;))))
            Wiemy wiemy -ale praktyka pokazuje swoje;)))
            Odnośnie wyobrażeń i rozczarowań -to chyba miłość to zakochanie po rozczarowaniu;) I nadal trwa. Mimo wszystko.
            Z warto zacząć od tego czy My sami do tego jesteśmy zdolni.
            Buziaki.
            Napiszę więcej może potem.Pozdrawiam;)



          • RE: Karolino:-)

            Autor: fatum   Data: 2018-02-13, 18:48:04               Odpowiedz

            "Miłość sama w sobie decyzją nie jest,ale bycie ze sobą,trwanie przy sobie,to decyzja,którą podejmujemy każdego dnia".I ja się zgadzam z ww.Przemawia do mnie.*



          • RE: Karolino:-)

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-13, 19:00:10               Odpowiedz

            Miłość to postawa. Pomimo tego, ze czasem bliska osoba nas rozczaruje - to My decydujemy czy kochamy. Czy nadal chcemy kogoś kochać. To trudne jest.
            Ale alternatywą jest samotność czy powierzchowność w relacjach.
            Bycie dodatkiem do sałatki.
            Pozdrawiam.



          • RE: Karolino:-)

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-02-13, 20:07:57               Odpowiedz

            "Ale alternatywą jest samotność czy powierzchowność w relacjach."

            Co???
            Alternatyw jest milion!
            Na przyklad nowy prtner;)



          • Madzia:-)

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-13, 20:32:12               Odpowiedz

            Wiesz - ja tych nowych nazaliczałam.
            I powiem Ci, ze mnie interesuje głębia. Jednak.
            A ten nowy nie zawsze znaczy lepszy;) Tylko w czasie się okazuje i poprzez doswiadczenie kto jest kim.
            Wierz mi-mnie już nic nie zdziwi;) Jestem już totalnie nie do zaskoczenia;) Nie znasz mnie -ale naprawdę byłam w wielu sytuacjach które pokazały kto jest kim.
            I to zawsze były sytuacje wymagające postawy kocham Cię. Gdy nie jest miło i różowo. I wiesz-teraz lubię takie sytuacje.
            Oddzielam ziarno od plewu;)



          • Jak głęboka jest twoja miłość;)

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-13, 20:35:27               Odpowiedz

            https://www.youtube.com/watch?v=awKM1YLAl18

            Miłych Walentynek;) Magdaleno;)



          • RE: Madzia:-)

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-02-13, 20:39:30               Odpowiedz

            Przyznam ze nie rozumiem Twojej wypowiedzi ostatniej.
            Ze co? Ze jak nie "ten" to juz zaden?
            Glebia to nie jest wcale trwanie wieczne z jakms tam chlopkiem roztropkiem, bo kiedys stwierdzil ze kocha.
            No wtedy kochal, a moze wtedy sie pomylil, a moze ot tak przestal kochac, bo zmienily mu sie wartosci i stosunek do swiata itp itd....

            Do jasnej cho..ry:))
            A co to za nakladanie obowiazkow milosci?
            A ma ona moze jakies prawa?

            Noooooo, ma prawo ewoluowac i sie....poglebiac;)



          • RE: Madzia:-)

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-13, 20:52:56               Odpowiedz

            Wiem Madzia. Nikt nie ma obowiązku mnie kochać.
            Pamiętam jedno co mówiłaś: obowiązek mam ja sama.
            Dziękuję.
            Uczę się;) Choć wciąż bywa róznie.
            Mam muzyczną fazę.

            DLa Ciebie;)
            https://www.youtube.com/watch?v=UYoxMJXBFjg
            Popatrz na te ciacha;)



          • RE: Madzia:-)

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-02-13, 21:07:40               Odpowiedz

            Dieki za ciacha:))

            I znow nie o to mi chodzi, ze nikt nie ma obowiazku Cie kochac, a raczej ze nikt nie ma obowiazku serwowac nam dobre poczucie i satyswakcje, starajc sie spelniac nasze oczekiwania;)

            Pamietasz co mowilam?
            Znasz moje "kazania"?:))))

            A to dla Ciebie piosenka:
            https://www.youtube.com/watch?v=XK37tKdQpi4

            Mialam dac o kocie piosenke, ale pozniej pomyslalam ze jak sami siebie tak pokochamy, jak Wojtek wyspiwuje, to milosc innych przyczepi sie do nas, jak rzep do kociego ogona:))



          • RE: Madzia:-)

            Autor: decontraction   Data: 2018-02-13, 22:11:36               Odpowiedz

            Madzia
            "Alternatyw jest milion!
            Na przyklad nowy prtner;)"

            Powiem więcej ...milion nowych partnerów do wzięcia ;)))

            Ostatnio moja psiapsióła prowadząc zajęcia praktyczne z grupką młodziutkich studentek,w ten sposób pocieszała jedną z nich będącą ,dopiero co po rozstaniu :

            -"Nie martw się kochana jesteś taka młoda ,a tego kwiatu jest pół światu "

            - " A trzy czwarte ch..a warte " odpowiedziały zgodnym chórkiem dziewczęta ;)))

            Koleżanka nie mogła wyjść ze ze zdumienia, dziwiąc sie tak bogatemu doświadczeniu młodych adeptek sztuki kochania :)))


            "ale pozniej pomyslalam ze jak sami siebie tak pokochamy, jak Wojtek wyspiwuje, to milosc innych przyczepi sie do nas, jak rzep do kociego ogona:))"

            Nooooo...tylko potem problem żeby się odczepiła ;)))



          • RE: Madzia:-)

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-14, 06:47:54               Odpowiedz

            milosc innych przyczepi sie do nas, jak rzep do kociego ogona:))
            Tu strzeliłaś w setno;)
            Muszę przyznać, że nie wiadomo co gorsze czasami;)))
            Czytałam. Wracam do tych wątków. I powiem Ci, że dopiero niedawno zaczęłam rozumieć o czym Ty tyle pisałaś;)))
            Rozumiem, że miłość dojrzalsza zaczyna się od dojrzalszego kochania siebie. I tu wciąż dużo do zrobienia.
            Kiedyś bardzo rozpaczałam czemu tak się stało.
            Miałam pretensje. Teraz myślę, że wolę być sama ale zdrowsza niż z kimś a uwieszona na jego szyi i zachowująca się jak ćma w locie do światła. Na siłę uszczęśliwiająca kogoś czy próbowałam siebie za pomocą kogoś.
            Teraz wiem, że zacznę od siebie. I im bardziej zajmę się sobą tym mniej potrzebuję dostać od kogoś...Potrzebuję to jest to slowo. Oczekuję. Wymagam.
            Nie ma radości w takim wymaganiu, że ktoś mnie ma obowiązek uszczęśliwiać -nawet jak uszczęśliwia. Za chwilę może przestać. Za chwilę zachowuje się inaczej...i już jest zonk.
            Jest coś fajniejszego-wolność od tego oczekiwania;)
            Pozdrawiam serdecznie.



          • : Madzia:-)

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-14, 07:02:32               Odpowiedz

            Walentynka;)
            https://www.youtube.com/watch?v=eryKY1fhUlo

            Mam nadzieję, że Cię poruszy tak od środka.
            Pozdrawiam
            Dziękuję za to co pisałaś. Felce też.I osobom które mówiły o tym.
            Dużo sobie wzięłam. Może dzięki Wam też wyrwałam się ze szponów dziwnej relacji. Nie doszło do rękoczynów na szczęście;))))
            Dziękuję kobiety.



          • RE: Marconi :-)

            Autor: marconi   Data: 2018-02-13, 22:11:23               Odpowiedz

            Karolinko >>> zgodzę się z Tobą prawie w całości, głównie w temacie zasypywania patologicznych dziur emocjonalnych.

            Natomiast pryzmat oczekiwań zawsze będzie miał spory udział nawet w tzw. zdrowych związkach - cokolwiek to znaczy (jak pisze Fatum - pozdrawiam :)

            Większość osób ma pewne preferencje wizualne i chce żeby partner miał jakieś określone cechy fizyczne lub jakichś nie miał wcale. To jest często pierwsze co można poznać i ocenić - wygląd. Czyli mamy oczekiwania co do wyglądu w fazie poznania ale później zwykle też. Czy Twoim zdaniem to jest ok?

            Po drugie zwykle osoby oczekują od tej drugiej strony że będzie wspólny seks, dziś wieczorem albo po ślubie ale oczekiwanie jest. Czy Twoim zdaniem to jest ok?




          • RE: Marconi :-)

            Autor: decontraction   Data: 2018-02-13, 22:22:35               Odpowiedz

            Karolina
            "budowanie związku poprzez pryzmat oczekiwań i emocjonalnych dziur skończy się tragicznie dla oczekującego. im oczekiwania i dziury są większe oraz mają służyć jako fundament miłości tym bardziej kruchą konstrukcję budujemy."

            Sorry ,ze sie wtrącę, ale ja zaobserwowałam w życiu zupełnie odwrotną sytuację :(im wieksze dziury ,tym konstrukcja trwalsza ...w sensie ,ze mimo słabego komfortu, takie związki uzależnieniowe trwaja najdłużej i co ciekawe osoby w tych zwiazkach wcale nie postrzegaja swojej sytuacji jako tragicznej, wręcz przeciwnie chełpią sie swoim "szczęściem" :)))



          • RE: Marconi :-)

            Autor: marconi   Data: 2018-02-13, 23:34:19               Odpowiedz

            Tulu >>> bo jeśli jakimś cudem ilość i jakość ziemi na łopacie pasuje do dziury w ziemi to tak właśnie się dzieje :)

            Co więcej, jak przesadza się roślinki, to zagłębienie wypełnia się lepszą glebą.



          • RE: Marconi :-)

            Autor: decontraction   Data: 2018-02-13, 23:57:57               Odpowiedz

            Otóż to Marco :)))

            Sztuka ogrodnicza polega na tym ,aby wypełniacz był coraz to lepszej jakości, wtedy i roślinka z roku na rok pięknieje i podziw ogólny wzbudza...
            ale ja mówiłam o takim "fenomenie " co to badyl uschnięty w jałową piaszczystą ziemię wetknie, a cieszy się i ma wyobrażenie jakby oazę założył na pustyni i żadne tam wiatry, susza ani duże amplitudy temperatur, rady badylkowi nie dadzą,bo on trwa i wzrasta na przekór wszelkim prawom zdrowej pielegnacji roślin ;)))



          • RE: Mirabelle

            Autor: karolina   Data: 2018-02-11, 23:01:30               Odpowiedz

            Ha!... a czy to nie jest trochę tak, że jego "kocham Cię" uruchamia w Tobie OCZEKIWANIA. I to nie samo kocham Cię jest punktem zapalnym a pojawiające się tuż po nim oczekiwania. Bo czym nie są oczekiwania jak wybieganiem właśnie w przyszłość. I nawet nie same oczekiwania są problemem a ich niespełnienie. I zaczyna się wróżenie z fusów i zaklinanie przyszłej rzeczywistości. Boimy się ich niespełnienia bo dobrze wiemy jakie są jej konsekwencje. I zaczyna się taniec ważenia na ile mamy szanse by one się spełniły. Bo przecież chcemy bardzo chcemy by się spełniły.

            Buziaki :-*



          • RE: Mirabelle

            Autor: karolina   Data: 2018-02-11, 23:10:07               Odpowiedz

            Ha!... a czy to nie jest trochę tak, że jego "kocham Cię" uruchamia w Tobie OCZEKIWANIA. I to nie samo kocham Cię jest punktem zapalnym a pojawiające się tuż po nim oczekiwania. Bo czym nie są oczekiwania jak wybieganiem właśnie w przyszłość. I nawet nie same oczekiwania są problemem a ich niespełnienie. I zaczyna się wróżenie z fusów i zaklinanie przyszłej rzeczywistości. Boimy się ich niespełnienia bo dobrze wiemy jakie są jej konsekwencje. I zaczyna się taniec ważenia na ile mamy szanse by one się spełniły. Bo przecież chcemy bardzo chcemy by się spełniły.

            Buziaki :-*



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-11, 21:22:45               Odpowiedz

            Karolina >>> "głęboki wgląd w reakcje na określone bodźce. wiedza ta otworzyła mi drzwi do samoświadomości." - miałem tak samo. Większość reakcji już rozpracowałem ale nie ze wszystkimi się jeszcze rozprawiłem.

            Ostatnio na stacji benzynowej jakaś babka powiedziała mi "Cześć!" z nastawieniem na dalszą konwersację. Zdjąłem ciemne okulary i zapytałem ciepło czy się znamy :) Powiedziała że zmyliła ją broda, uśmiechnęła się i odjechała. Parę lat temu udał bym speszony że nic nie słyszałem. Ufff jaka ulga gdy w normalnych życiowych sytuacjach nie bombardują mnie idiotyczne emocje. Normalność to dla mnie szczyt szczęścia.



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-11, 21:31:20               Odpowiedz

            Marconi mogę zadać Ci niedorzeczne pytanie?Oto pytanie.Czy chciałbyś ją jeszcze raz spotkać?Dasz się jej zaprosić na drinka?-:)*Twoja odpowiedź da mi też normalny szczyt szczęścia.)-:



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-11, 21:39:46               Odpowiedz

            Fatum >>> zadeklarowałaś że mi matkujesz na tym forum, więc nie powiem że "tak" bo mi napiszesz żebym nie umawiał się z nieznajomymi :)



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-11, 21:47:41               Odpowiedz

            *)-:)-:)^



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-11, 21:52:44               Odpowiedz

            Czy hierarchia wartości ogranicza wolna wolę ?
            Przecież to Ty ustalasz co jest dla Ciebie wartością i ustalasz jej hierarchię. To czy bedzie wspograla z ogolnie przyjętymi normami zależy od Twojego wyboru.
            Czym się kierujesz w ustaleniach to już temat rzeka..... ;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-11, 22:03:10               Odpowiedz

            Lotka >>> To mnie zaskoczyłaś pisząc że sami ustalamy hierarchię wartości. Mirabelle napisała przed chwilą "Ale kto wybiera wartości i przekonania?"
            Rozwiń proszę jak u Ciebie przebiega proces przestawiania ważności wartości - chcę się nauczyć!



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-11, 22:28:12               Odpowiedz

            Pomogę Ci. ;)

            Przykłady:
            Czy ślub (zawarcie malzenstwa) jest dla Ciebie wartością ?
            Jeśli tak bierzesz ślub (w kościele lub USC), jeśli nie żyjesz w wolnym związku partnerskim (wartosc) bez aktu slubu.

            Chcesz miec mieć dużo kasy (i materialne profity w tym zwiazane) to poswiecasz czas zarabianiu pieniędzy (wartosc).
            Jesli wolisz poświęcić się jakiemuś hobby (wartosc), choć nie przynosi to dochodów a czasem je wręcz pochłania . Żyjesz skromnie ale jesteś szczęśliwy (wartosc) z tym co robisz.

            Masz w głowie ekstrawaganckie pomysły dotyczące ubioru (wartosc) i je śmiało realizujesz nie patrząc na to, ze czasem uchodzisz za dziwaka.
            Albo wolisz dostosować się do wymogów np pracodawcy i zyskujesz tym jego uznanie (wartosc) i aprobatę żony (wartosc).


            Przykłady i sytuacje można tu mnożyć. ;))



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-12, 19:08:20               Odpowiedz

            Lotka >>> Przykłady przedstawiają podejmowanie decyzji na podstawie wyznawanych wartości a nie zmianę wartościowania tych wartości.

            Jeśli np. dobra zabawa jest dla mnie większą wartością niż rodzina to pójdę na imprezę zamiast czytać bajki dzieciom na dobranoc. Jeśli mimo wszystko zostanę poczytać bajki to impreza będzie dalej ważniejsza :)



          • RE: Wolna wola

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-12, 20:40:32               Odpowiedz

            Wiesz Marconi. Dla członkow imprezy jesteś dodatkiem do sałatki. Dla dzieci byłbyś wszystkim ...
            ale wolisz był dodatkiem do sałatki-twoja wola.



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-12, 20:45:24               Odpowiedz

            Mirabelle >>> "Rence" opadają :) Dyskutujemy o możliwościach zmiany hierarchii wartości, jeśli masz jakieś spostrzeżenia w tym temacie to chętnie wysłucham :)



          • RE: Wolna wola

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-12, 21:03:46               Odpowiedz

            Może nie zrozumiałam, wybacz. Może za bardzo się wczułam w twoją wypowiedź i wzięłam ją zbyt dosłownie. Pozdrawiam



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-12, 21:16:03               Odpowiedz

            Jak zmienic wyznawane wartosci ? Dziwne pytanie....

            ,,lubię spędzać wnostwo czasu na rybach ale to chyba słabe zajęcie (zastanawiam się nad wartością tego) więc może zmienię to na kurs językowy.... chyba będzie pozyteczniejszy...? "
            Nawet jeśli zapiszesz się na kurs wskutek racjonalizacji tych dwóch wartości to miłość do łowienia ryb Ci nie przejdzie.
            Rozumiem.
            Pytasz jak to zmienić w głowie, żeby ,,mi się tak chciało jak mi się nie chce " ? Tego chyba nikt nie wie i wielka nagrodę by dostał ten kto by wymyślił prosty sposób. Nie jest to ani łatwe ani powszechne ale mozliwe, zdarza się. Czasem np po psychoterapii, albo (znam takie przypadki) ktoś stał się człowiekiem wierzącym a był ateistą i zmienił naprawdę hierarchię wartości. Czasem wystarczy czyjaś przekonujaca argumentacja, rozmowa. Czasem życie uczy nas przewartosciowywac rzeczy, czyli na wskutek doświadczeń własnych.



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-12, 21:55:13               Odpowiedz

            Lotka >>> "Czasem życie uczy nas przewartosciowywac rzeczy, czyli na wskutek doświadczeń własnych."

            Tak, w tym upatruję jedyny mechanizm zmiany wartościowania - doświadczenia życiowe, które nie są od nas zależne. Czyli posiadam hierarchię wartości która kształtuje się pod wpływem zewnętrznych impulsów i rządzi moimi wyborami - super :) Wolna wola znów poszła w kąt.

            Weźmy sobie hipotetyczną Kornelię.
            Wartości Kornelii w kolejności od najważniejszej:
            1. Rodzina
            2. Praca
            3. Relaks
            4. Hobby
            5. Zabawa

            Z tego wynika że:
            Kornelia jeśli potrzebuje relaksu nigdy nie zajmie się swoim hobby. Jeśli jest w pracy i dziecko się rozchoruje w przedszkolu to weźmie wolne. Nie zrelaksuje się póki nie wykona dobrze pracy. Jeśli obowiązki względem rodziny i pracy ma wypełnione, jest wypoczęta i już nie ciągnie jej dziś do robienia na drutach to pójdzie na pogaduchy.

            Pytam gdzie tu miejsce na wolną wolę??



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-12, 22:28:03               Odpowiedz

            Co do Kornelii- myslisz zero jedynkowo. Czarno bialo, skrajnie.
            Da sie w zyciu pogodzic i wartosci i upodobania, hobby, relaks, pracę, rodzinę. No może nie w sposób doskonały, może jakiś kompromis- różny w różnych sytuacjach - my decydujemy. Od drobnych rzeczy (kupić tanie buty i pochodzić trochę trochę wyrzucić czy droższe , na dłużej i lepiej wygladac) po ważne (np posiadanie dzieci lub podróże dookoła świata itp. ). Można pracować i dbać o rodzinę, mieć czas na relaks i hobby. Można!!!

            Dlaczego doświadczenia życiowe miały by być od nas niezależne ? Czasem tak bywa ale przecież nie jesteśmy zdani na same przypadki i nieprzewidywalne lub przymusowe sytuacje. To byłaby jakaś karma i przeznaczenie. Wtedy tak, cokolwiek zrobisz i tak stanie się to co w ,,niebie" zapisane. Osobiście w to nie wierzę.
            Zewnętrzne impulsy kierują Twoimi wyborami...??
            Co za bzdury. Co Ty mysz doświadczalna jesteś ?
            Czerwone pudełko -serek, białe pudełko -nic. Bęc, impuls wybierasz czerwone.
            No weź. ... ;))

            Chyba jesteśmy jednak bardziej skomplikowani...



          • RE: Wolna wola

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-12, 22:43:00               Odpowiedz

            Podsumowanie:
            Jesteśmy tym czym jesteśmy. Czy też kim. Jak zwał tak zwał.
            Wolność od siebie to iluzja. Jesteśmy sobą i stajemy się sobą codziennie na bazie doświadczeń. Nigdy przed sobą nie uciekniemy ale możemy siebie kochać.
            Amen;)
            Z wyboru;) I wolnej woli;)))))]
            Dobrze jak potrafimy;)



          • PS

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-02-12, 22:45:44               Odpowiedz

            Zbliżają się Walentynki- więc w ten dzien kimkolwiek jesteśmy i jak ograniczeni i niedoskonali -bądźmy dla siebie kochający;)
            Trzymajcie się tam- siostry i bracia w drodze...do stawania się wciąż Kimś więcej (miejmy nadzieję);-)



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-12, 22:50:16               Odpowiedz

            Lotka >>> "myslisz zero jedynkowo" powiem więcej, ja nawet tak żyję: kocham albo nie, jadę autem albo nie, odpoczywam albo nie, piszę na forum albo nie - masz inaczej?

            "Chyba jesteśmy jednak bardziej skomplikowani..." - chyba jednak nie. Umysł ma tendencje do uważania siebie za niezbędny a iluzja wolnej woli to jeden z jego mechanizmów.

            Wybierz sobie do obserwacji jakąś wybraną decyzję z dnia codziennego i zastanów się co na nią wpłynęło. Napisz co to było, pogrzebiemy w tym :)



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-12, 22:58:29               Odpowiedz

            PS. tylko nie daj się złapać na tym że "mieć ochotę" to efekt działania wolnej woli. "Mieć ochotę" wynika z przymusu (piszę to z całym przekonaniem). Np. miałam ochotę na lody - czytaj: tak mnie ssało że musiałam :)



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-12, 23:14:17               Odpowiedz

            Marconi, to nie jest żadne działanie zerojedynkowe. To jest po prostu ciąg zdarzeń następujących po sobie w kolejności (zazwyczaj) jaką sobie wybrałeś albo na jakie mogłeś sobie pozwolić (jakiś zbiór dostępnych Tobie czynności, zachowań itd).
            Kornelia mogła realizować np hobby razem z dzieckiem przez co ,,zaliczyla" trzy wartosci; bycie z rodziną, hobby i relaks. Pogodziła to wszystko.

            Byłam dziś w saunie i na basenie.
            I co w związku z tym..?
            W czym chcesz grzebać ?
            Zacznij. ;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-12, 23:36:06               Odpowiedz

            Marconi, w tej chwili moje zmęczone ciało wbrew mej woli zmusza mnie do pójścia spać.
            Więc dobranoc, do jutra. ;))



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-13, 07:21:34               Odpowiedz

            Lotka >>> "Byłam dziś w saunie i na basenie." - Też lubię basen ale nie przepadam. Pytałem o decyzję a nie gdzie się włóczysz :)



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-13, 09:51:01               Odpowiedz

            A to Cię nie zrozumiałam Marconi.
            Podaj przykład decyzji o jaką Ci chodziło. ;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-13, 11:01:19               Odpowiedz

            Nie odpowie Ci Lotka2018,bo jego zadaniem jest przepytywać wzdłuż i wszerz i tak to wygląda.Na ważne pytania Marek nie odpowiada (jestem tego przykładem)!Pewnie ze strachu,że za dużo o sobie powie.Niech to robią naiwne baby.Może się nie zorientują,że je wykorzystam (żona marconiego wykorzystała)i przetestuję "materiał" (zdobyty podstępem)!na tej wstrętnej żonie.Jędzy.C.d.n.Jak zwykle.*)



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-13, 22:24:56               Odpowiedz

            Fatum >>> uśmiałem się szczerze - poważnie :)) Tym bardziej że jest w tym trochę prawdy ale nie napiszę gdzie dokładnie.

            Uparcie brniesz w Marka, tak bardzo że w końcu jakiś do Ciebie napisze. Teraz nie pisze do Ciebie Marek, po drugie imię to tylko imię. Zabawne jest przypisywanie cech ludziom na podstawie imion (imienniki). Piszą tam na przykład takie bzdury że kocham życie i że jestem towarzyski, hehe. Nie przywiązuj wagi do imienia Fatum, zmyłka na całego.



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-14, 09:23:08               Odpowiedz

            Miód na moje Wielkie serce (tym bardziej,że jest w tym trochę prawdy).Miłych Walentynek z odrobiną prawdy-:)*Marku/marconi.P.S. dasz w tym stuleciu odpowiedzi na zadane Tobie marconi pytania?Nie bądź "gnębicielem" fajnych Kobiet z Forum.-:^*^



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-13, 22:36:30               Odpowiedz

            Lotka >>> kartę wybierz Ty, bo zajdzie podejrzenie że oszukuję w tej iluzji :)

            Iluzja jest wtedy gdy wychodzi coś fajnego i nie wiemy jak to się stało, dokładnie tak samo jak z wolną wolą. Iluzjonista musi wiele lat ćwiczyć by oszukać widzów. Ludzki umysł podobnie, potrzebuje około 6-8 lat treningu by iluzja samostanowienia stała się faktem.

            Wiesz co się dzieje gdy wiemy jak iluzjonista zrobił sztuczkę, prawda? Zareagowałem podobnie na iluzję umysłu. Misterna konstrukcja, w gruncie rzeczy dość zabawna.

            Pozdrawiam!



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-14, 09:50:50               Odpowiedz

            Marconi , ok możemy pobawić się w tą grę iluzji, robi się ciekawie. Tylko jak mam Ci podać przykład jakiejś codziennej czynności z życia jak nie wiem o co Ci chodzi. Podany przykład wizyty na basenie był nieodpowiedni. Dlatego prosiłam o jakiś przykład z Twojej strony a ja Ci wtedy podam mój.
            Może gotowanie obiadu...? No nie wiem.....;/



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-14, 18:23:40               Odpowiedz

            Lotka >>> Obiad będzie super. Napisz co było na obiad i 3 powody dlaczego właśnie to.



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-14, 18:58:38               Odpowiedz

            Sałata lodowa z pestekami granatu i dressingiem jogurtowym a do tego Gordon Blue, czyli piersi drobiowe z serem żółtym w środku. Sałatkę robiłam sama a mięsko kupuję gotowe czyli czyli zamrożone gotowe zawinięte panierowane roladki (pyszne) .

            Powód 1) stosuje takie zestawy ponieważ staram się nie łączyć białek z weglowodanami (czyli jak mięso to nie ma ziemniaków czy makaronu ani ryżu )

            Powód 3) jedno i drugie robi się szybko a ja nie lubię spędzać w kuchni więcej niż pół godz robiac obiad.

            Powód 3) lubię obie przygotowane rzeczy, smakują mi.

            Teraz proszę o analizę. ;))



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-14, 19:12:13               Odpowiedz

            Lotka >>> napisz jeszcze dlaczego to dziś takir danie?

            PS. Pełen szacun dla Twoich umiejętności kulinarnych, ja jestem noga w tych tematach :/



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-14, 19:24:26               Odpowiedz

            Przypadek.
            Zajrzałam do zamrażarki co mam i wyjęłam to mięsko , zajrzałam do lodówki i wzięłam sałatę. Mam jeszcze zielona fasolkę i kalafior ale do Gordon Blue lepiej mi pasuje sałata.



          • RE: Wolna wola

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-02-14, 19:46:27               Odpowiedz

            I zjadlas, Lotka, to miesko?

            Ja postuje, dzis zero miesa, jem tylko czekoladki, ktore dostalam od tych co mnie lubia na Walentyna;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-14, 19:58:35               Odpowiedz

            Zjadłam z przyjemnością. Jem wszystko w rozsadnych ilościach.
            I słodycze też.
            Ale muszę przyznać, ze na punkcie owoców mam bzika. :)



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-14, 20:07:00               Odpowiedz

            Kiedyś jakiś weganin argumentował że człowiek jest w natury roślinożerny. Dał taki przykład. Dajcie dziecku królika i jabłko. Jeśli zagryzie królika i będzie się bawić jabłkiem to znaczy że człowiek jest mięsożerny. Jeśli będzie się bawić z królikiem zje jabłko to znaczy że jest roślinożerny :)



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-14, 20:09:53               Odpowiedz

            A co to ma do rzeczy...?



          • RE: Wolna wola

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-02-14, 20:07:42               Odpowiedz

            Ale....
            Zbyszek nie chyba oklamal, bo powiedzial mi ze dzis sie miesa nie je,
            Bo to ze dzis sroda popielcowa to wiedzialam:))



          • RE: Wolna wola

            Autor: Bastiaa   Data: 2018-02-14, 20:16:36               Odpowiedz

            Mnie maz katolik zaprosil dzisiaj do restauracji i zjedlismy kaczke z warzywami.
            To dzisiaj post?



          • RE: Wolna wola

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-02-14, 20:19:29               Odpowiedz

            A co to, kurka wodna?
            Skad ja mam wiedziec , co to ma do rzeczy?:))
            Ksiadz jestem czy teolog jakis;)

            Jesli o mnie chodzi, to mozecie jadac te kaczki w pomaranczach, bo ja tylko nadmienilam ze dzis post.
            I jakos naiwnie myslalam ze Lotka sie go trzyma.
            Ot, oto cala tajemnica:))

            Bo, Basia, to wiadomo ze diabel wcielony:))))



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-14, 20:30:17               Odpowiedz

            Madzia, mówiąc -a co to ma do rzeczy -mówiłam to do marconiego, który podał przykład o jabłka i kroliku. Bo nie wiem jak to niby miałoby się mieć do mojego obiadu.... ; (



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-14, 20:55:51               Odpowiedz

            A tak swoją drogą Madzia, nie trzymam się żadnych tradycji
            czy nakazów, zakazow wymyślonych i narzuconych przez kosciol. Komu i z jakich powodow ten post jest potrzebny nikt nie wie.
            Bodobamy sie bardziej Bogu ? ;))



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-14, 19:59:26               Odpowiedz

            Lotka >>> Przedstawiłaś 4 konkretne powody takiego obiadu dzisiaj.

            Powód 1. Zasada której się trzymasz - czy masz to coś do gadania czy po prostu ją stosujesz?

            2. Nie lubisz za długo siedzieć w kuchni - takie predyspozycje.

            3. Smak, to lubisz, tamtego nie - nawyki żywieniowe?

            4. Przypadek - masz tu coś do gadania?

            Na wszystkie 4 pkt nie masz realnego wpływu w danym momencie. Zrobiłaś na obiad to co w aktualnych warunkach wydawało się być optymalne. Udział Twojej wolnej woli, czyli Twojego "widzi misie", oceniam na 0,000.

            Może pomięłaś jakiś aspekt który jednak rzuci nowe światło?



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-14, 20:06:14               Odpowiedz

            Marconi, spodziewałam się czegoś innego.

            Zabawny jesteś. ;)

            Tyle powiem.



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-14, 20:18:43               Odpowiedz

            Lotka >>> "Marconi, spodziewałam się czegoś innego. " - pogodziłem się z tym że kobiety tak mi mówią :)

            Podając powody tego, że zrobiłaś na obiad to co zrobiłaś wykazałaś, że nie miałaś realnego wpływu na to co zrobiłaś. Kotara opadła. Twoje dzisiejsze menu zaserwowała logika a nie wolna wola. Tak to widzę. Tyle chciałem wykazać.

            PS.: Kobiety cenią poczucie humoru u facetów, prawda? Więc na dziś mam +5 do lepszego samopoczucia :)



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-14, 22:14:57               Odpowiedz

            Marconi, nic mi nie odpiszesz na moje ,,widzenie" obiadu ?

            ;))



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-17, 15:22:11               Odpowiedz

            Lotka >>> Każdy z nas wybiera rzeczy które są dla niego ważne, zgodnie z HW w sobie skrywaną.

            Możesz sobie to jeszcze inaczej przedstawić, zadając sobie szereg pytań, np.:
            - dlaczego dziś nie było ryby?
            - dlaczego smażę mielone na oleju z oliwek a nie na rzepakowym?
            - dlaczego nie zabrałam rodziny na hamburgery zamiast domowego obiadu?
            - dlaczego na śniadanie nie było rosołu?

            Itd itd, pozostanie Ci tylko ta opcja którą zrealizowałaś. I tyle, cały Twój wolny wybór :)



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-17, 17:00:51               Odpowiedz

            - nie bylo dziś ryby bo będzie jutro lub pojutrze a dzos wybrałam sobie mięsko.
            -smaze na rzezpakowym a oliwy z oliwek nie lubię. Może być jeszcze olej kokosowy lub masło klarowne.
            -nie zabrałam rodziny na hamburgery bo mieszkam sama :)
            -itd itd. Niektóre rzeczy wybieram a na inne nie mam wpływu. Tak jak pisałam wolna wola jest ograniczona.

            Ja też uważam, ze temat jest zakończony.
            Mam wrażenie, ze na siłę chcesz udowodnić, ze ludzie są jednak wielbladami. ;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-17, 19:37:51               Odpowiedz

            ...."że ludzie są jednak wielbłądami"...Moim zdaniem to udowodnił.Pytanie otwarte.Jaką wiedzę wyniósł marconi dla samego siebie z tego Boskiego Forum.Ty Lotka2018 możesz jako pierwsza spróbować o tym napisać.-:)*No,bo nie widzę nikogo lepszego od Ciebie.Zdarza się.-:)^



          • RE: Wolna wola - wątku początek końca

            Autor: marconi   Data: 2018-02-17, 23:26:56               Odpowiedz

            Lotka >>> Fatum mi przypomniała że zamierzałem zakończyć ten wątek. Wielbłąd na zakończenie będzie dobry, czyli "wielki błąd" (na wzór Wielkiej Pomyłki Einsteina).

            Mieszkasz, już sama, jeszcze sama, czy po prostu sama?



          • RE: Wolna wola - wątku początek końca

            Autor: marconi   Data: 2018-02-17, 23:56:56               Odpowiedz

            Odwracając jeszcze zagadnienie WW. Być może jest tak, że umysł chce być tak bardzo potrzebny, że każdy wybór potrafi uzasadnić a WW jednak istnieje :)

            Czasem jak zrobimy coś "głupiego", to jakieś wytłumaczenie się znajdzie, prawda?



          • RE: Wolna wola - wątku początek końca

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-18, 09:58:47               Odpowiedz

            Marconi, temat wolnej woli uważam za wyczerpany.(z mojej strony). ;)
            Każdy przedstawił swoje argumenty (i każdy zostanie przy swoim i to jest też ok.). Poznałam jeszcze jedno spojrzenie na życie i za to też Ci dziękuję.
            Nawiasem mówiąc nie lubię filozoficznych dyskusji opartej na matematycznych równaniach lub na zasadzie ,,udowodnij mi, ze istnieje słońce". Szkoda mi na to czasu.

            Mieszkam już sama. ;)

            Do fatum. Prosiłam Cię już o to kiedyś fatum ale znów wypowiadasz się za wszystkie kobiety na forum a więc i za mnie. Nie rob tego. Nie ,,piszcze" na ,,widok" faceta na forum i bzdety jakieś piszesz straszne. To już lepiej wypisuj te mądrości, które zaslyszalas na swojej terapii (jak to o braniu odpowiedzialności za swoje samopoczucie), może ktoś z tego skorzysta. Pozdrawiam.



          • RE: Wolna wola - wątku początek końca

            Autor: fatum   Data: 2018-02-18, 10:36:02               Odpowiedz

            Dobrze Lodziu.Tylko od razu powiem,czy kiedy się zapomnę i zrobię jak zwykle/zawsze to mi wybaczysz?Jestem tylko człowiekiem i w dodatku lubię filozoficzne dyskusje.Ty nie lubisz i jak można się tak do końca porozumieć?Lotka2018 człowiek powinien troszeczkę interesować się filozofią moim zdaniem.Takie moje zdanie.Filozofia zmusza jednak do głębszego spojrzenia na świat.Jest przyjaciółką psychologii.Ja kocham obie przyjaciółki (psychologię i filozofię).Serdecznie polecam.Już zamykam usteczka i Lodzia żyj jak umiesz.-:)*Najlepiej w zgodzie z wolną wolą.



          • RE: Wolna wola - wątku początek końca

            Autor: fatum   Data: 2018-02-18, 10:47:06               Odpowiedz

            ....."może ktoś z tego skorzysta"...))Nie jest to moim zamiarem.Korzysta zawsze ten kto jest gotowy na odbiór.Cokolwiek to znaczy.Do kiedyś....))*



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-14, 22:44:48               Odpowiedz

            "Kobiety cenią poczucie humoru u facetów,prawda?" Prawda.Wiedzą nawet,że marconi dowartościowuje się kosztem Kobiet z Forum.Pewnie żona była inteligentniejsza i trzeba brać odwet na tych kapuścianych Forumowiczkach.I tak łykają wiele jak pelikan.Pozdrawiam dowartościowanego(+5)i tyle.P.S. jutro też będę tutaj,a Ty marconi,kłamco?



          • RE: Wolna wola czekam...))...

            Autor: fatum   Data: 2018-02-17, 15:47:24               Odpowiedz

            marconi,a co to ma być?
            Jakiejś tam Lotce2018 to odpowiadasz,a mi nie?
            Dziwaku proszę o odpowiedź,bo zasłużyłam sobie bardziej niż Ty myślisz,że myślisz.^^^///



          • RE: Wolna wola czekam...))...

            Autor: marconi   Data: 2018-02-17, 19:40:56               Odpowiedz

            Fatum >>> W odstępie zaledwie jednego postu nazwałaś mnie dziwakiem i kłamcą - widzisz to?



          • RE: Wolna wola czekam...))...

            Autor: fatum   Data: 2018-02-17, 19:48:45               Odpowiedz

            Moim zdaniem słusznie.Jeśli twoim zdaniem jest inaczej to mi to napisz tak bym pojęła.Oczywiście na pytania dodatkowe odpowiem,bo nie jestem kłamczuchą.Boisz się takich słów?Są polskie!



          • RE: Wolna wola... kłamię

            Autor: marconi   Data: 2018-02-17, 21:34:34               Odpowiedz

            Fatum >>> Większość z nas kłamie, niektórzy twierdzą że wszyscy. Okłamuję Ciebie, siebie i wszystkich dookoła. Po co? W tym samym celu w jakim mówi się prawdę. Aby zgarnąć coś dla siebie, od chwały zaczynając, na pieniądzach kończąc. Kłamca staje się nim gdy kłamstwo zostanie ujawnione - ot cała różnica pomiędzy zwykłym obywatelem a kłamcą. Więc jakież to kłamstwo odkryłaś u mnie Fatum? :)



          • RE: Wolna wola... kłamię

            Autor: fatum   Data: 2018-02-17, 23:02:12               Odpowiedz

            Takie pospolite.Powiedziałeś,że zamykasz wątek,a nadal pisałeś.-:)*,że też tak mogłam się pomylić...)).I rację masz,że można kłamać,ale nie wolno dać się złapać.Wiem,że wiesz co mam na myśli.Przecież kłamiesz tak jak wszyscy.*Jeszcze nie odkryłam wielu u Ciebie,ale to Twoja wina.Nie chcesz pisać nic o sobie.Lawirujesz i uciekasz sam przed sobą.A przed sobą nie da się uciec.Cały czas masz siebie do dyspozycji.Czy np.dziś powiedziałeś sobie coś miłego?,np. marconi,ale te Forumowiczki mnie uwielbiają i każda chce mnie mieć dla siebie (w wątku,żeby nie było).Jedno zdanko napiszę,a one już piszczą (bzowka)*z radości.Jestem więc tym babom chyba potrzebny.Tylko jak z nimi wytrzymać?Jedna chce to usłyszeć.Druga tamto chce usłyszeć,no gorzej się zachowują jak moja jeszcze żona.Mam dalej w tym stylu marconi pisać?A powiedz tylko słowo,a......))będę zaszczycona,że mogę.P.S. Lotka2018 nie chowaj się tak.Pisz.



          • RE: Wolna wola... kłamię

            Autor: marconi   Data: 2018-02-17, 23:47:15               Odpowiedz

            Fatum >>> Uciekam, zgadza się, przed Tobą :) Wiem że Cię to nie poruszy bo masz horrendalnie wysoką samoocenę. Taka samoocena niesie pewne skutki z którymi warto się zapoznać. Niezrozumienie reakcji rozmówców jest zapewne u Ciebie na porządku dziennym. To nie błąd - to rezultat.

            Temat mojego "powodzenia u kobiet" zostawmy na boku, bo sprowadzimy go do rozważań podobnych do szukania "obiektywizmu", czyli czy w ogóle istnieje :)

            Grunt to podobać się sobie, prawda Fatum?



          • RE: Wolna wola... kłamię

            Autor: fatum   Data: 2018-02-18, 00:20:29               Odpowiedz

            Zastrzeliłeś mnie (horrendalnie wysoką samooceną) i teraz muszę przemyśleć Twoje słowa zanim dam lub nie dam na nie odpowiedź.Zaczekasz?Nie uciekniesz przede mną?Super.



          • RE: Wolna wola... kłamię

            Autor: fatum   Data: 2018-02-18, 01:02:31               Odpowiedz

            Tak naprawdę marconi to ja nie jestem odpowiedzialna za twoje samopoczucie.Kto odpiwiada za nasze samopoczucie?Ja marconi odpowiadam sama za swoje samopoczucie to oczywiste jest dla mnie.Odpowiadam/biorę też odpowiedzialność za swoje nawet i największe porażki.Biorę też odpowiedzialność za swój stan emocjonalny.I na koniec powiem ci,że nie pozwalam innym ludziom,by mieli kontrolę nad Moim samopoczuciem.Możesz nie martwić się o mnie.Zadbaj o siebie.To dobra rada.To tyle.



          • RE: Wolna wola... kłamię

            Autor: fatum   Data: 2018-02-18, 01:08:26               Odpowiedz

            P.S. I wzięłam też odpowiedzialność za swoje szczęście i tego się nadal uczę.Ciągle się tego uczę.



          • RE: Wolna wola... kłamię

            Autor: marconi   Data: 2018-02-18, 14:25:11               Odpowiedz

            Fatum >>> Czytam ostatnio o DDA i jest tam trochę na ten temat, dzięki :) Nie wszystkie oczywistości są dla wszystkich oczywiste. Pozdrawiam!



          • RE: Wolna wola... kłamię

            Autor: fatum   Data: 2018-02-18, 15:19:58               Odpowiedz

            Sprawdza się dobra zasada,że gdy Uczeń jest gotowy to i na swojej drodze spotka Mistrza.Mistrz się pojawia.A później Uczeń sam jest Mistrzem itd.Piękne życie.-:)*^Pozdrawiam Mojego Ucznia,któreg swojego czasu tak się strasznie oburzał,kiedy powiedziałam,że jest w pierwszej klasie.Ważne,że potencjalny Mistrz marconi jest już w drugiej klasie.-:)*I mnie to cieszy osobiście,bo osobiście wiem,że dobra jest ta pierwsza klasa właściwie zrozumiana i zaliczana.Pozdrawiam.



          • RE: Wolna wola... kłamię

            Autor: marconi   Data: 2018-02-25, 18:01:59               Odpowiedz

            Fatum >>> Pompujesz się na wszechwiedzącą mistrzynię, nikomu to nie potrzebne prócz Ciebie.

            Ale zaraz się dowiem że nie znam się na żartach.

            Ot taka procedura, taki folklor.



          • RE: Wolna wola

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-02-14, 20:45:33               Odpowiedz

            Dobrze, teraz Ci Marconi odpowiem na ten post, na twoje punkty.

            1) WYBRALAM tą zasadę żywieniowa bo mi służy i jest zdrowa.

            2) Nie lubię długo siedzieć w kuchni więc WYBIERAM potrawy ,które można szybko wykonać.

            3) Smak. Mam z zamrażarce jeszcze pizzę, wołowinę, rybę, camember do smażenia i jakieś mięso dokładnie nie pamiętam. Tak jak wspomniałam w lodówce jest fasolką fasolką kalafior. Dziś zrobiłam to jutro i pojutrze zrobię coś z tych drugich rzeczy, DOKONAM WYBORU. (a za tydzień na zakupach sobie jeszcze coś innego).

            4) Mówiąc przypadek miałam na myśli to, ze nie kierowalam się żadnym szczególnym wyznacznikiem. Mogłam zrobić rybę albo wołowinę ale WYBRALAM Gordon blue.


            Tak to widzę. ;))

            Masz do zaproponowania jeszcze jakąś inną grę.....? ;)



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-14, 14:54:20               Odpowiedz

            "Wybierz sobie do obserwacji jakąś wybraną decyzję z dnia codziennego i zastanów się co na nią wpłynęło".Marconi jak codziennie wziął szybki prysznic,byle jak umył zęby*i wybiegł do pracy.W tramwaju postanowił,że dziś będzie solidnie udawał dobrego pracownika i bardzo z tej myśli był zadowolony.Powziął też decyzję,że ani razu nie wejdzie na Forum psychologiczne,bo to jest zwykła strata czasu i w dodatku zauważył,że polubił jedną taką (fatum-:)*),a to jest już zwykłe przegięcie.Jak mogę polubić taki nick?,pomyślał niezadowolony z siebie marconi.Postanowił obserwować siebie (swoje decyzje).Zza biurka kolegi usłyszał mocny,tubalny głos:Marek byłeś dzisiaj na Forum?Marconi,aż zbladł z wrażenia.Odkrzyknął.Ty sobie nie rób żartów i zabierz się lepiej do roboty.Po tym zapytaniu kolegi przestał już udawać,że pracuje i ku swojemu zadowoleniu lub niezadowoleniu (ocena jest trudna takiej decyzji)wszedł na to Boskie



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-14, 15:06:56               Odpowiedz

            Forum.Dobiegał czas zakończenia pracy,a marconi westchnął.Jasny gwint.Nic dziś nie zrobiłem i chyba jestem uzależniony od Forum.Najsmutniejsze jest to,że podjąłem mądrą decyzję z dnia codziennego i nie dotrzymałem sobie danego słowa.Jestem....,ale co tak naprawdę wpłynęło na moją decyzję z dnia codziennego?P.S. marconi sam sobie nie odpowiadaj.Pomoże Ci Lotka2018.-*^^Tego jestem pewna.Miłego czytania tu i tam.^^/



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-14, 18:39:39               Odpowiedz

            Fatum >>> czasem sprawiasz że się uśmiecham, tak teraz było :)

            Wiem w jaki sposób podejmuję codzienne decyzje, te niecodzienne też. Wiem jakie argumenty przemawiają za jedną, drugą, trzecią opcją. Hierarchia wartości, wagi, kryteria.

            Interesowałaś się kiedyś zagadnieniem sieci neuronowych w ujęciu matematycznym? A logiką rozmytą?

            Powoli żałuję że doszedłem do tego punktu w którym jestem. Stałem się obserwatorem swojego życia, przestałem być uczestnikiem. Tzn. zawsze byłem obserwatorem, jak wszyscy, z tą różnicą że teraz odkryłem tajniki iluzji. Posklejałem wiedze, wgląd i klops.

            Jestem bliski zakończenia tematu wolnej woli na forum, chyba nie chcę by ktoś odkrywał ze mną to bagno :)





          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-14, 18:52:04               Odpowiedz

            Zgodnie z wolną wolą zrobisz co uważasz marconi.Dziwi mnie zamknięcie tematu,ale rozumiem Twój wybór.Faktycznie odkrywać bagno to nie jest to mądre.Cóż nie pocieszę Ciebie,bo za mało jeszcze wiem o sieciach neuronowych w ujęciu matematycznym (nawet nie wiem czy takie są),a o rozmytej logice też nie wiem (ale poszperam dla samej siebie,by tak ogólnie coś liznąć nawet bez zrozumienia-:)(*).Skoro opuszczasz to Forum to życzę Ci szczęścia i miło mi było w sumie Ciebie poznać.Bywaj.Pisz jak tam kiedyś zechcesz.Pozdrawiam cieplutko.



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-12, 23:11:42               Odpowiedz

            Marconi wyciągasz od Dziewczyn informacje o wolnej woli,a wcześniej pisałeś,że nie wierzysz w wolną wolę.Jesteś komediantem?Jeśli nie jesteś to bądź tak miły i mi powiedz czym dla Ciebie (konkretnie dla Ciebie)jest ta Wolna Wola.Jeszcze się sam nie wypowiedziałeś.Wiesz o tym?P.S. i żadne tam Walentynki nie uratują Ciebie od odpowiedzi.Czekam.Dziękuję.



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-13, 22:49:24               Odpowiedz

            Fatum >>> Tego nie wiem czym wolna wola jest. Wprowadziłem temat na forum żeby zbliżyć się do "prawdy".



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-14, 14:34:38               Odpowiedz

            Powodzenia.Powodzenia.*^



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-11, 23:20:24               Odpowiedz

            Marconi zaszufladkowałeś mnie (matkuję Tobie na Forum-:)*),to sobie będę żartować...)).Kto ustala hierachię wartości?U marconiego zrobiła to za niego jego mama.Ustaliła prawidłową hierachię wartości i nakazała marconiemu wziąć ślub kościelny,he,he.Ja to bym Tobie pozwoliła wyszumieć się ze setką Kobiet i potem to już Twoja hierarchia wartości moim zdaniem byłaby bez żadnej wartości.Ciesz się,że masz super mamę.Pozdrawiam Twoją mamę.Pa.



          • RE: Wolna wola

            Autor: marconi   Data: 2018-02-12, 22:10:12               Odpowiedz

            Fatum >>> Hierarchia wartości (HW) zawsze jakaś jest. To że ocenisz czyjąś HW nisko, to zrobisz to pewnie w kontekście moralności. Moralność to taka mądrość zbiorowa społeczności, która różni się w zależności od położenia geograficznego tej danej społeczności - ale Ty to wszystko wiesz.

            Pytanie moje jest takie: Czy najwyżej ocenisz czyjąś HW w przypadku gdy będzie podobna do Twojej HW?



          • RE: Wolna wola

            Autor: fatum   Data: 2018-02-12, 22:38:08               Odpowiedz

            Do mojej nigdy nie będzie podobna (HW),gdyż jest to niemożliwe.Ja uznaję fakt,że (HW)zmienia się i to jest zjawisko niewytłumaczalne,dlaczego tak się z ludźmi dzieje.Zależy na jakim koniu siedzą i już zmienia się im hierarchia wartości.Ale Ty to znasz marconi ze swojego podwórka.*Podobnie jest z moralnością.Przypomnij sobie czasy PRL i swoją moralność (czym była nasączona)?Tak moralność,hierarchia wartości zmieniają się na przestrzeni dziejów życiowych i osobistych.Wiele wartości utraciło swój blask i znaczenie.C.d.n.,ale nie wiem kiedy.-:)*



          • RE: Wolna wola

            Autor: feelka   Data: 2018-02-12, 21:43:23               Odpowiedz

            Rozmawiacie sobie na wysokim poziomie abstrakcji, i dobrze.
            Ale ja 'com zaczął skończyć muszę', a zaczęłam ulewanie żalu (do Boga?) - że nie wszyscy mamy jednakowe szanse ( z powodów wrodzonych oraz tych powodów nabytych w nieświadomości do lat ok dwu); oraz do ludzi - że nie chcą tego widzieć/nie raczą tego brać pod uwagę.

            Więc powtórzę raz jeszcze, brutalniej: co z wolną wolą i samoświadomością np młodzieńca z Downem onanizującego się nieustannie na ulicy?...gdy ma tylko impuls/popęd, a obszary hamowania w korze czołowej tudzież świadomość "wartości" - żadne?

            Z Panem Bogiem radzę sobie tak - że nie wierzę w żadną "karę" na sądzie ostatecznym: wszak On wie na jaką drogę "wyposażył" każdego ciałem oraz rodziną pochodzenia. (Wierzę zaś w Jego nagrodę - za pracę jaką nad sobą wykonujecie np Karolina i Mirabell :))

            A z ludźmi ... no cóż, psuję im co jakiś czas humor, tak jak Wam tutaj. ;)



    • RE: PsychedeliC CorneR

      Autor: fatum   Data: 2018-02-05, 20:17:52               Odpowiedz

      Sprawdzam i co widzę?Captain of the Psychodelic Corner 'Wednesday' i aż są trzy wyświetlenia.A Ty marconi suniesz na rowerze i komórką nagrywasz Swoją Wolną Wolę.Dałam Ci jedną łapkę z żalu,że masz tylko trzy wyświetlenia.Teraz po mojej reklamie będzie więcej.-:)*I zrobiłam to wbrew swojej wolnej woli.Miłe uczucie.Mam wolną wolę i mogę z nią robić co chcę (prawie).-:)*Decyduję o swoim czynie sama,ale z tyłu głowy mam czerwoną lampeczkę,która bezczelnie psuje mi humor i przypomina,że ta moja wolna wola do końca nie jest tylko moją wolną wolą.Bóg mi dał wolną wolę,ale nie pozwala do końca mi z niej korzystać,bo bym pewnie z niej źle korzystała bez Jego pomocy.Dał mi wolną wolę i trzyma moją wolną wolę,bo tak mnie kocha.-:)(*



      • RE: PsychedeliC CorneR

        Autor: marconi   Data: 2018-02-08, 17:56:51               Odpowiedz

        Fatum >>> no są już 24 wyświetlenia :) dzięki, hehe. Moje filmiki mają więcej wyświetleń, jeden nawet trzycyfrowy. Ale nie z autohipnozą :)

        A tą czerwoną lampeczkę wykręć i jej miejsce wkręć zieloną, będzie Ci pomagać a nie przeszkadzać.



        • RE: PsychedeliC CorneR

          Autor: fatum   Data: 2018-02-08, 21:23:16               Odpowiedz

          Dla Ciebie marconi prawie wszystko.-:*)W zamian wrzuć tutaj ten trzycyfrowy filmik (ale nie z autuhipnozą)*Zrobisz to dla mnie?Please.Please.^^^



    • Poczucie winy - Iga

      Autor: marconi   Data: 2018-03-12, 20:39:30               Odpowiedz

      Iga >>> Nie będę bronił mojej teorii do upadłego, czasem trzeba wyluzować przecież :)

      Nie zawalam winy, bo czymże ona jest? Czyimiś pretensjami. Wina bierze się z obwiniania.

      Wyobraź sobie osobę która wychowała się w samotności na bezludnej wyspie. Żyje dalej sama w dorosłości. Czy taka osoba może odczuwać poczucie winy?



      • RE: Poczucie winy - Iga

        Autor: Iga112   Data: 2018-03-12, 22:24:14               Odpowiedz

        Ha a mi psycholog powiedział że ktoś nie może Ciebie wpędzać w poczucie winy tylko proponować a Ty sam albo to przyjmujesz albo nie!

        No i są przecież jakieś normy. Skrajny przypadek - ktoś zabija sąsiada i tłumaczy się schematem czy ma rozumiem i mógł tego uniknąć?



        • RE: Poczucie winy - Iga

          Autor: marconi   Data: 2018-03-13, 21:37:20               Odpowiedz

          Podoba mi się koncepcja z "przyjmowaniem". Podobnie chyba z innymi emocjami. Sytuacja to sytuacja, emocje generują się w nas, i to w każdym z nas trochę inne w tej samej sytuacji.

          Odnośnie sąsiada, obejrzyj sobie wywiad z Icemanem - seryjnym mordercą. Na końcu jest diagnoza psychiatry - tam jest odpowiedź na Twoje pytanie :)



          • RE: Poczucie winy - Iga

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-13, 23:09:09               Odpowiedz

            A gdyby Iceman wiedział że nim rządzi schemat? To czy porzuciłby ten schemat czy nie? Jeżeli nie - to jest chorym psychicznie człowiekiem. A czy każdy jest chory, że nie może porzucić schematu? Nie każdy prawda? Ja pisałam o zdrowym człowieku a nie chorym.



          • RE: Poczucie winy - Iga

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-14, 14:40:10               Odpowiedz

            A z tym poczuciem winy to myślę że jest tak, że odczuwamy je wtedy gdy czujemy że można było zrobić lepiej/inaczej. Czy może mieć do siebie pretensje niewidomy że był nad morzem i nie widział zachodu słońca? No nie. Ale ten kto ma dobry wzrok to rzeczywiście może.

            Co do Twoich schematów - zgadzam się ale nie zgadzam się że człowiek jest niewolnikiem schematu. Od niego zależy czy z tego schematu wyjdzie czy nie i nikt inny za niego tego nie zrobi. I myślę że psycholog powinien wspierać swojego pacjenta aby z danego schematu wyszedł. A jak czytam Ciebie to mam taki obrazek: Przychodzi alkoholik na terapię i mówi że dręczy go poczucie winy że pije. A terapeuta na to: Niech Ciebie nie dręczy poczucie winy, to wina schematu który tobą rządzi. I co przestanie pić? Czy dostał przyzwolenie na picie?

            Ładny przykład z mojego podwórka, z mojej klasy. Zdolny chłopak spadł na ocenach w tym roku, załamani i sfrustrowani rodzice zaczęli nakładać na niego kary (zakaz komputera), chłopak dalej pisał słabo sprawdziany. Wzięli dzieciaka do psychologa. Po jakimś czasie przyszedł do szkoły i zapytał czy może poprawić oceny i w jaki sposób. Zaczęłam z nim rozmawiać o wizycie u psychologa. Opowiedział mi że pani psycholog powiedziała że powstało zamknięte koło: Złe oceny - kary - złość na rodziców i brak poprawy - znów niezadowoleni rodzice itd. I naraz ożywił się i powiedział "i ta pani powiedziała że to JA mogę przerwać to koło, to JA mogę tego dokonać".

            No właśnie. Nikt za Ciebie Marconi nie wyjdzie ze schematu w którym tkwisz tylko TY SAM ( jeśli tkwisz;)) pozdrawiam



          • RE: Poczucie winy - Iga

            Autor: marconi   Data: 2018-03-20, 22:39:10               Odpowiedz

            Iga >>> strzeliłaś w 10! :) Właśnie o to chodzi, o uzmysłowienie sobie działania wg schematu. To jest klucz moim daniem. Na terapii grupowej mogłem się o tym przekonać bo padały propozycje innych zachowań na dany bodziec. To rozszerza horyzont możliwości. Tutaj pojawia się też aspekt tego, kto na ile jest zamknięty w swoim postrzeganiu. Były takie osoby które przez 2 lata terapii odrzucały wszystko, a były też takie które dopuszczały po jakimś czasie inne swoje reakcje. Eksperymentowanie, ktoś lubi albo nienawidzi.

            U siebie odkryłem masę schematów. Na stracie mam odruch negowania, potem weryfikuję, zostawiam jak mi pasuje, szukam innych rozwiązań jak mi nie pasuje. Terapia chyba na tym polega bo mi taki sposób postępowania pomaga i to bardzo.

            Rozróżnienie zdrowego z odchyłami od chorego to chyba nie lada problem :)

            Pozdrawiam Cię ciepło Iga :)



          • RE: Poczucie winy - Iga

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-22, 18:31:55               Odpowiedz

            Marconi czy Ty pisałeś o schematach opisanych wg terapii schematu? Wybacz ale dopiero teraz wpadłam na to, że coś takiego istnieje;) hehe. Myślałam raczej o takich schematach zachowań wyniesionych z domu np. na zasadzie naśladownictwa swoich rodziców (model rodziny, rola matki, ojca, żony itd.).

            Poczytałam te schematy i tak myślę że strasznie ciężko z takiego schematu wyjść. Uświadomić sobie to jedno, a wyjść z tego - to drugie. O ile w ogóle możliwe.

            P.S. Dzięki za ciepłe pozdrowienia. Przydadzą się w mroźne wiosenne poranki;)



          • RE: Poczucie winy - Iga

            Autor: marconi   Data: 2018-03-22, 21:12:00               Odpowiedz

            Iga >>> Pisałem o schematach zachowań ale raczej chodzi o schematy emocjonalne. Zachowania to wynik tych emocji. Tak, miałem na myśli schematy nabyte w dzieciństwie.

            Z mojego doświadczenia wynika że da się porzucić te schematy na rzecz świadomego kierowania swoimi emocjami. Po drugie zauważyłem że niektóre emocje są nabyte, tzn. ujawniają się w sposób nieproporcjonalny do bodźca. Z takimi z pewnością jest pole do działania.



          • RE: Poczucie winy - Iga

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-22, 22:38:18               Odpowiedz

            Porzuciłeś schemat na rzecz świadomego kierowania emocjami? A da się tak do końca kierować emocjami? To ja jestem bardziej spontaniczna.

            Ja zrozumiałam te schematy tak - wpływają one na zachowania i reakcje na daną sytuację w życiu dorosłym kojarzące i odnosząc do sytuacji z dzieciństwa. Np.ktoś był odrzucony w dzieciństwie przez rodziców więc będzie w życiu dorosłym wybierać sobie takie partnerki, które będą go odrzucały, aby powielać schemat.
            Ja myślę że uświadomiłam sobie dawno moje "schematy" (oczywiście tak ładnie ich nie opisałam tylko po swojemu). Ale te moje "schematy" dużo złego mi w życiu nie zrobiły a te które zrobiły - to i tak już za późno na zmiany.



          • RE: Poczucie winy - Iga

            Autor: lukass   Data: 2018-03-23, 08:04:24               Odpowiedz

            moim zdaniem ta się porzucić te schematy :) no i kierować emocjami...owszem nie do końca ale już na pewno poza schematem wyniesionym z domu :) właśnie przestać wybierać te partnerki co odrzucają, lub zmienić zachowanie na tyle, że jeśli kiedyś ktoś był pieniaczem i na każdy werbalny atak odpowiadał jeszcze większym atakiem to teraz może się nauczyć przyjąć to na chłodno bez większych emocji :)



          • RE: Poczucie winy - Iga

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-23, 13:21:39               Odpowiedz

            Pewno masz rację Luk ale jak ktoś był pieniaczem, to czy zmieni się w potulnego baranka? To też jest kwestia osobowości i pewnych wrodzonych predyspozycji, nie tylko nabytych. Ale już wiem dlaczego terapeuci rzucają hasło o kilku latach terapii. W miesiąc nikt się nie zmieni, może jedynie uświadomić sobie pewne rzeczy i schematy (jak jest bystry;))



          • RE: Poczucie winy - Iga

            Autor: lukass   Data: 2018-03-23, 13:40:56               Odpowiedz

            no jasne, ale jak to było powiedziane wcześniej na terapii można poznać inne metody radzenia sobie z problemami :) to, że ktoś jest pieniaczem nie cechuje to jego charakteru tylko jego zachowanie które umacniał całe życie :) nigdy nie wiadomo czy taki przykładowy pieniacz poznając inne metody nie zechce nagle być innym ;)



          • RE: Poczucie winy - Iga

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-23, 15:25:13               Odpowiedz

            Jak umacniał swoje zachowanie całe życie, to ciężko będzie go zmienić;) Ale chcieć to pierwszy krok do móc. Chociaż nie zawsze to takie proste. Nie neguję wszystkiego. Sama częściej się teraz (żeby nie powiedzieć - zawsze) zastanawiam nad sobą i swoim zachowaniem. No ale emocje kojarzą mi się z natychmiastową reakcją na bodziec. Spotkało mnie jakiś czas temu coś przykrego i chociaż starałam się ukryć emocje, bo tak wypadało, to nie dałam rady - zbyt silny bodziec. A na co dzień moi znajomi mówią, że często mam kamienną twarz, która nie wyraża emocji (jak modelka na wybiegu;))i to jest raczej mój schemat, ukryć emocje. A jednak gdy silny bodziec - to utrwalony schemat pęka.



          • RE: Poczucie winy - Iga

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-23, 15:47:41               Odpowiedz

            Jeszcze dopowiem. Oczywiście w domu tej "maski" nie zakładałam. W domu pełen spontan;)



          • RE: Poczucie winy - Iga

            Autor: sams2   Data: 2018-03-23, 18:36:31               Odpowiedz

            W domu pełen spontan;)

            Akurat :). Pewnie z powodu tego pełnego spontanu mąż gwałtownie pragnie spontaniczności innych kobiet. Piękne samooszustwo, ale ja nie kupię. Co oczywiście nie ma tu znaczenia :), ale jednak ja nie.



          • RE: Poczucie winy - Iga

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-23, 19:04:48               Odpowiedz

            Sams masz ochotę dziś ze mną pogadać;)? Ok. Pisałam o tym, że wśród "obcych" mi ludzi zakładam maskę i nie zdradzam emocji. Buduję sobie mur wokół siebie i rzadko kiedy kogoś wpuszczam za ten mur. Męża wpuściłam;)

            To co Ty nazywasz spontanicznością kobiet ja mogę nazwać orgią seksualną albo po prostu miał ochotę na skok w bok i wymyślił sobie wizję "nowoczesnego małżeństwa". Proponował mi zdradę ale znając moje ograniczenia, moja "moralność" i wręcz moje blokady - to tak jakby niewidomemu proponować oglądanie kwiatków. Ale zostawiłam już to za sobą w gabinecie psychologa. Już było, minęło.



          • RE: Poczucie winy - Iga

            Autor: sams2   Data: 2018-03-23, 19:28:54               Odpowiedz

            Nie wiem czy pogadać. Po prostu zauważyłam i dałam temu wyraz, że w wątku Agnieszki próbujesz wpuścić ją w moralne poczucie winy. A to jest chyba twój kawałek? Po prostu tak mi się skojarzyło. Pełne poczucia winy i zasad panie mówia innym paniom, że powinny mieć zasady i obwiniają, że nie są "uczciwe":). Ale człowiek to tylko chodząca iluzja świadomości, psyche, która człowieka rozgrywa jest poza zasadami. Zasadą - jesli nie wypływa z dynamicznej pracy psychiki- niczego sie nie ustawi, niczego nie załatwi. Psyche jest poza moralnością a "ja" daje się rządzić psyche udając, że ma "zasady" i że jest "moralność" i że wie co robi :).



          • RE: Poczucie winy - Iga

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-23, 19:41:27               Odpowiedz

            Nie wiem czy chciałam kogoś wpuścić w poczucie winy. Mój psycholog mówi że nie można kogoś wpuścić, to ktoś sam się wpuszcza lub nie. Powiedziałam "to twoja moralność" a więc dałam jej wybór - rób co chcesz, twoja sprawa, twoja moralność, twoje zasady lub ich brak. Wyraziłam swoje zdanie. Po prostu.



          • RE: Poczucie winy - Iga

            Autor: marconi   Data: 2018-03-23, 21:33:40               Odpowiedz

            Iga >>> Jak kobieta mówi "rób co chcesz" to wiemy co to oznacza :D



    • RE: PsychedeliC CorneR

      Autor: Iga112   Data: 2018-03-23, 21:52:04               Odpowiedz

      A co to oznacza? Każdy dopowiada sobie co chce. Sams coś innego, Ty coś innego...a ja miałam właśnie na myśli "rób co chcesz". Staram się unikać mówienia komuś co ma robić.



      • RE: PsychedeliC CorneR

        Autor: marconi   Data: 2018-03-23, 22:17:48               Odpowiedz

        tak mi się skojarzyło :D

        https://demotywatory.pl/4516111/Tak-sie-czuje-za-kazdym-razem-kiedy-moja-dziewczyna-mowi-



        • RE: PsychedeliC CorneR

          Autor: Iga112   Data: 2018-03-23, 22:22:39               Odpowiedz

          Hehe:) ale to tylko stereotyp



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-03-24, 08:37:35               Odpowiedz

            Iga >>> Ze stereotypem jest jak z legendą - jest w niej ziarno prawdy :)

            A przekładając to na wątek, odniosłem wrażenie że mówiąc "rób co chcesz" osobiście potępiasz planowane działanie Autorki, lub nawet to że że się nad tym zastanawia - czyli że przekaz był nieadekwatny do stanu wewnętrznego.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-24, 09:39:02               Odpowiedz

            A jak potępiam to co? Mam do tego prawo czy nie mam? A spróbujcie (Sams, Marconi) postawić w mojej sytuacji. Mąż /żona przez rok czasu proponuje zdrady kontrolowane a jak się nie zgadzasz to straszy że będzie to robić za Twoimi plecami. Masz po roku dość tematu zdrad czy nie?

            Mój problem który miałam przepracować na terapii nie polega na tym że jestem sztywniara. Ale dlaczego jestem w związku który mi nic nie daje/ nie zaspakaja moich potrzeb. Mąż powiedział mi wprost że mnie nie kocha. Nie mogłam pogodzić się z tym. Przez rok natłok myśli dlaczego? Dziś zaakceptowałam ten fakt i jego miłość nie jest mi do niczego potrzebna.
            A zakładanie maski raczej w życiu pomaga niż przeszkadza. Ludzie nie rozumieją a nawet boją się ludzi spontanicznych, takich którzy np.powiedzą komplement ot tak sobie. Myślą że coś od nich chcą i reagują ucieczką albo złością.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-03-24, 21:27:56               Odpowiedz

            Iga >>> Masz prawo do bycia szczęśliwą, do życia tak jak chcesz. Jesteś wolnym dorosłym człowiekiem - nikt Ci tego prawa nie nadał i nikt nie odbierze. To prawo jest tylko Twoje.

            Teraz tak sobie myślę, że źle Ci napisałem. Bo przecież możesz się nie zgadzać z Autorką i jednocześnie jej napisać "rób co chcesz" - przecież nie ma w tym sprzeczności :)

            Pozytywnie że przepracowałaś postawę Męża i poczucie winy. Pewnie poczułaś ulgę - o to przecież chodzi. Pytanie oczywiście co dalej ale to przyjdzie z czasem. Przyjdzie pewnie moment w którym będziesz chciała coś zmienić.

            Co do masek. Faktycznie czasem jest tak jak piszesz ale z mojego podwórka to raczej wyjątki.
            Noszenie maski wymaga poświęcania cennej życiowej energii. Uważam że można tę energię lepiej spożytkować :)



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-25, 13:11:27               Odpowiedz

            Tak ładnie do mnie napisałeś;)

            Marconi czy poczułam ulgę? Tak, zrzuciłam z pleców ciężar wszystkich niepowodzeń w związku. Zrozumiałam że ja mogę brać odpowiedzialność tylko za siebie i swoje czyny a mąż niech weźmie odpowiedzialność za siebie. I mogę teraz napisać tak jak Ty, że nie chcę wypuścić z rąk zdobyczy terapii;) Ale dalej będąc w tym związku muszę być silna jak koń żeby znów nie uwierzyć w swoją winę. Narazie tak jest i super, niech sobie mówi to co mówi a ja myślę swoje. Ale żeby nie było że tylko narzekam na męża. On może być taki jaki jest a ja chciałabym też móc być sobą. Tylko tyle.

            Czy tracę energię na maski? No raczej nie. Dzieje się to poza mną i poza moją energią. Przychodzę do pracy i koleżanka mi mówi "Jezu Iga za chol... nie można odgadnąć jaki ty masz dzisiaj nastrój, jak ty to robisz?";))) Oj nie wiem jak.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: chellunia   Data: 2018-03-25, 14:40:55               Odpowiedz

            Myśle tak jak sams.
            Ale załóżmy, że to kuzus. Poszukajmy "keysa".

            On ryczy jak lew, a Ty pod stół, jak kocię.
            Podnosisz głos, ale jesteś obliczalna, przewidywalna, układna, deliktna. Starasz się być refleksyjna.

            I co? Jak było, tak jest!Tłumaczysz. Już go nie kochasz, on nie kocha Ciebie (pisałaś).

            Chcesz z nim być nadal? Zobacz, ile jest po jego stronie?Jego dom,jego dzieci,jego kasa,jego samochód, jego żona,jego kochanki, jego wolność, jego ryk! I wszystko idzie jak szło.

            A gdzie partnerstwo? On nie ma w Tobie partnerki, żony, kochanki, matki dzieci, przyjaciela, powiernika. On lew, Ty kociak.
            No może opowie Tobie w szczegołach jak sie bawił w trojkącikach.
            I co mu powiedziałaś,jak zaproponował trójkacik?
            Zamiałczałaś czy rykęłaś jak lwica? Pokazałaś pazur?
            E, gdzie tam. Ty lwicą być nie umiesz. To nieelegnackie. Nie pasuje do Twojego wizerunku:(

            To niech Ciebie dalej niszczy. Niech pozbawia godności. Niebawem trzeba będzie ciebie zeskrobywac z podłogi.
            Nikogo na dłuższą metę nie nabierzesz. Koleżanki wiedzą co w trawie...Otoczenie też. Tylko Ty nadal udajesz, że jest wszystko o.k.:(:( Maska.
            Zaburzenia odżywiania, nerwica. Co jeszcze? Przyjdzie depresja i brak sensu.

            Niech poniża przy dzieciach.
            A przy dzieciach to on "dżentelmen", dobry tatuś? I Ty nigdy nawet krzywą miną nie dałas poznać dzieciom, że coś nie tak? On ryczy, ale nie przy dzieciach? Dooobre!!

            Aktorska z Was para. Przechodzisz mechanicznie od bólu do uśmiechu? A dzieci nie maja oczu? Nie mają uszu? Durne są?

            Wszystko co się dzieje w Twoim zyciu przelewa się na dzieci. Dla dobra dzieci siedzisz w jednej norze z drapieżnikiem. On je uczy bezwględności. Córka będzie uległym kociakiem a syn drapieżnikiem. Taki wzorzec.

            I napisała to kobieta, która przeszła podobne. Nie ma w moich wpisach pychy, ani chęci poniżenia Ciebie Igo.

            Ja uciekłam z łagru. Jest mi cieżko finansowo. Było cieżko wykształcić i usamodzielnić dzieci. Opiekować sie chora matką. Utrzymać pracę, dom. Dzieci magisterki robiły zaocznie. Nie należały się im alimenty.

            Byłam przez lata podobną do Ciebie kobietą. Zestrzałam się,to fakt.
            Ale Ty też nieależnie od tego, jak będziesz o siebie dbać,zestarzejesz się. A emocje w takim zenicie mogą spowodować, że będziesz się starzeć w katastrofalnym tempie. Nie oszukasz duszy ani orgnizmu. Nas możesz probować oszukać.

            "On ma być taki jak jest"? To o co tyle hałasu?











          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-25, 15:52:16               Odpowiedz

            Chellunia w czym konkretnie zgadzasz się z Sams? Zaatakowała mnie że zasłaniam się zasadami moralnymi zamiast szukać głębiej. Tłumaczyłam już w innym wątku jak było. W ogóle nie zależy mi na tym aby ktoś mi wierzył w to co piszę. Sams mnie zaatakowała więc odpisałam, Marconi zapytał więc odpisałam.

            Czy lew ryczy a ja pod stół? Gdyby kociak siedział pod stołem to lew nie musiałby ryczeć. Jest impulsywny to prawda, ale podobno to dobrze wyrażać złość! A więc wyraża.

            Pisałam też do Basti że wygrałam tę bitwę. Tak, od dawna nie ma tematu seksu, zdrad, propozycji i tym podobnych. Nie zdradzał mnie za plecami. Chciał to zrobić legalnie. On mnie, ja jego. Znam takie małżeństwa. Ale ja jestem inna, ze mną się tak nie dało. Załamało mnie to. Jak to zapomnieć? A jednak zostawiłam to w gabinecie psychologa.

            Czy może mąż być taki jak jest? Oczywiście. Niech gra, niech spotyka się ze znajomymi, niech zajmuje się sobą, niech mnie nie kocha... Niech jest sobą. Postawił sprawę jasno "nie kocham cię i nic ode mnie nie dostaniesz". I właśnie. Dlaczego więc jestem z nim, dlaczego chcę z nim być, dlaczego myślę "że nie ma dla mnie innych miejsc"? To właśnie miałam przepracować na terapii, ale mój kochany pan psycholog troszkę mnie zaskoczył swoim zachowaniem.
            Pozdrawiam



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: chellunia   Data: 2018-03-25, 17:11:39               Odpowiedz

            Czy Ciebie coś może zaskoczyć? Wszystko sobie przetłuaczysz.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-25, 17:19:04               Odpowiedz

            Taka racjonalna jestem? Jeszcze zaznaczę, że to jest układ. Nikt tu już nie mówi o miłosnych uniesieniach. Odkąd wykreśliłam ze swojego słownika: małżeństwo, miłość, czułość... To mogę być nawet szczęśliwa.

            P.S. A o córkę się nie martwię. Zadziora jest od małego i trzeba jej trochę temperować charakterek;)) hehe



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: chellunia   Data: 2018-03-25, 17:27:51               Odpowiedz

            Skorzystaj z dalszej terapii słonko:)Martwie się o Ciebie he, he



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-25, 18:08:02               Odpowiedz

            Dziękuję za troskę Chelluniu, ale chyba niepotrzebnie. To psycholog podpowiedział mi słowo "układ" i wykasowanie wszelkich oczekiwań od tego związku. Bo w przeciwnym razie się zamęczę.
            Myślę o tym co dalej z terapią.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: chellunia   Data: 2018-03-25, 18:31:07               Odpowiedz


            Nie jestes jeszcze zmęczona?















          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-25, 18:55:10               Odpowiedz

            No właśnie odzyskałam siły. I wierz mi Chellunia albo nie ale gwiżdżę sobie na wszystko. Nie wiem co będzie dalej, męczy mnie myślenie o przyszłości. Mąż nie chce rozstania. Żyjemy narazie obok siebie chociaż w jednym domu. Ciężko się z nim rozmawia bo nie lubi słuchać moich "mądrości" a całą psychologię uważa za bełkot. Ale czasami coś do niego dotrze. Nie zdradza mnie (a to dla mnie ważne), tłumaczy się gdzie wychodzi i z kim (chociaż o to nie pytam). Nie wiem, nie wiem co dalej. Tłukę sobie do głowy, to co radził mi psycholog. Wyszłam z tego smutku, czy depresji - cokolwiek to było.
            P.S. Porozmawiałyśmy dziś po długim czasie;) Pozdrawiam



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: feelka   Data: 2018-03-25, 18:44:51               Odpowiedz

            Ja Ige rozumiem (jeśli w ogóle rozumiem :). Wyobrażam to sobie jako życie z "kumplem". Z kumplem raźniej niż samemu.

            Chellunia zakładasz po prostu , że u nich nic się nie zmieniło. A ja wierzę, że krok wstecz Igi (dystans) - zmienił nieco równowagę w związku.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: chellunia   Data: 2018-03-26, 07:03:16               Odpowiedz

            Zgoda na życie z wrogiem,to rozwiązanie?
            Maska-kamienna twarz?
            Niebawem będzie tak,ze zgodzisz się na kochankę,on na kochanka.
            Ciekawe kiedy dojdzie deprecha i zaburzenie odżywiania?
            Ani żyć ani wyć.

            Feliusiu nie mów, że tak można.
            Ona jest młoda.
            Jeżeli zasady przecieraja taki szlak,to niech to szlag trafi.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-26, 15:13:49               Odpowiedz

            Chellunia, Sams rozumiem, że każda broni swojego stanowiska. Chellunia ustawiłaś sobie w głowie że mój mąż jest taki jak Twój, a Sams zapewne kierujesz się szeroką wiedzą, którą posiadasz. Rozumiem to. Mój psycholog też kręcił się w kółko wokół przemocowego męża i nie chciał przyjąć to co mówiłam, że nie mam strachu przed mężem, że robię co chcę, że mąż mi nie zabrania niczego itd. Zapewne są schematy i tego trzymał się psycholog. Ale w końcu dotarło do niego, uwierzył i moglibyśmy pójść dalej.

            Nie chce mi się wciąż pisać tego samego, bo i tak na nic. Każdy i tak myśli, to co myśli. Ale mój mąż to typowy Narcyz i do tego Artysta. Żyje sam dla siebie. Kocha siebie. Uwielbia siebie. Jest dla siebie bogiem. Nie będzie się ani zajmował mną, ani moimi uczuciami, ani moimi potrzebami. A ja wymyśliłam sobie, że tak będzie. Oczekiwałam coś od niego. Tymczasem nic od niego nie dostanę, bo on nic nie potrafi dać. Dlaczego ma taką osobowość - to już jego sprawa. Niech jest sobą. Ja go już zmienić nie chcę. Moja sprawa i zapewne do przepracowania na terapii - dlaczego takiego męża wybrałam? Dlaczego z nim jestem a pragnę zupełnie czegoś innego?
            No to jakie mam wyjście?
            1.Wykasować oczekiwania i wtedy nie będzie żadnego konfliktu.
            2.Odejść i szukać po świecie księcia z bajki.
            A że przestałam już wierzyć w bajki, to wybieram opcję nr 1.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: sams2   Data: 2018-03-26, 15:29:39               Odpowiedz

            Przykro mi to pisać, ale jest to właśnie myślenie charakterystyczne dla kobiet ze związków przemocowych. Tę "przemoc" traktujesz dosłownie, ja szerzej. Mają w głowach obraz: wszyscy faceci są podli/biją, po co szukać innego. To znów nieprawda. Są dobre związki, są ludzie którzy się kochają i szanują i można żyć inaczej. Są związki w których rozwój obu stron idzie w dobrym kierunku i ludzie się w tym wspierają a nie walczą (po co walczysz?). Przecież wiesz to, tylko to, co piszesz jest jedną z twoich obron. I dobrze wiesz, że chcesz być kochana i kochać. Nie chodzi tu o moje zdanie, ale o prosty życiowy fakt: są dobre związki (po co ta idealizacja "książę z bajki"?). Ale myślę, że rozwalenie takich obron, nieprawd to wielka robota i wielka praca takich kobiet jak ty. Ale to musi trwać. Ja znów jestem niecierpliwa i chciałabym podetknąć ci pod nos co widzę a widzę straszne rzeczy. Ale jak piszesz: to znów twoje życie i masz swojego terapeutę. Ja żyję w fajnym związku i wiem że tak jak żyjesz - bez miłości, w walce, w poddaniu się - nie musi być. Kiedyś to pęknie, nie da się utrzymać maski. Ale to twoja droga, więc już się zamykam. (PS na bajki jednak reagować czasem będę, charakter drugą naturą).



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-26, 15:59:32               Odpowiedz

            Oczywiście że są dobre związki i są nawet bajki, ale nie o mnie i nie dla mnie już...



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: chellunia   Data: 2018-03-26, 16:16:37               Odpowiedz

            Nie porównuje. Ja nie o nich pisze.Ja pisze o nas.
            Juz nie mam tego problemu? Tylko stracone lata. Poradziłam sobie.
            Zal mi tylko,ze nic do Ciebie nie dociera.
            Mój przyjaciel zawsze mi mówił:przemysl
            Może to jeszcze nie czas?
            Może jutro?

            Zostałam zbanowana za wolne myśli.Są czujni.
            Wesołych Świąt.
            Wolnomyśliciel ze mnie a myślałam, że poddaniec!



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: fatum   Data: 2018-03-31, 22:13:15               Odpowiedz

            "Postawił sprawę jasno "nie kocham cię i nic ode mnie nie dostaniesz". I właśnie. Dlaczego więc jestem z nim, dlaczego chcę z nim być, dlaczego myślę "że nie ma dla mnie innych miejsc"? To właśnie miałam przepracować na terapii, ale mój kochany pan psycholog troszkę mnie zaskoczył swoim zachowaniem".
            Też bym Iguniu zwaliła wszystko na terapeutę,gdyby mój mąż mi tak powiedział.Absolutnie bym nie chciała i nie mogła rozstrząsać takich okropieństw ("nie kocham cię i nic....)).
            Zdecydowanie lepiej się śpi,gdy nie myślimy o tym,że ktoś bliski już nas nie kocha.Nie myślę o tym,czyli tego nie ma.
            Nie pozwolę na myślenie i rozwiązywanie "tego",to też tego nie będzie.A tak w ogóle to dajcie mi święty spokój(stałe myśli Igi, tak domniemywam).Proszę bardzo.
            Pozdrawiam.



          • Igunia znów zezłościłam Ciebie swoim wpisem?

            Autor: fatum   Data: 2018-04-01, 10:43:47               Odpowiedz

            Może przeczytaj jeszcze raz.Nie widzę tu nic co mogło Ciebie urazić.P.S. a może Ty marconi widzisz coś nie tak w moim wpisie?To mi podpowiedz.Dzięki.Wróciłam i nie chciałabym znów "odchodzić".Pozdrawiam.P.S. fajnie znów pisać.-:)*



          • RE: Igunia znów zezłościłam Ciebie swoim wpisem?

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-01, 11:13:46               Odpowiedz

            A pisałaś w ogóle do mnie po powrocie? Gdzie? Niczym mnie nie uraziłaś. Wesołych Świat;)



          • RE: Igunia znów zezłościłam Ciebie swoim wpisem?

            Autor: fatum   Data: 2018-04-01, 13:01:56               Odpowiedz

            Iguś pisałam w tym wątku, w którym teraz rozmawiamy.Spróbuj odszukać moje wypociny.Cieszę się,że nadal pomagasz sobie pisząc tutaj i chodząc do psychologa.Pewnie lepiej się teraz odnajdujesz w nowych sytuacjach.Rodzice wdrukowali Tobie do głowy taki program,że trudno go teraz usunąć bezboleśnie.Sams2 fajnie o tym pisze.Czytałam.Na dobrą sprawę to Ty Iga to wszystko wiesz,ale jeszcze potrzebujesz czasu i Wsparcia życzliwych Ci osób (psychologa,Otoczenia tu i tam).Tobie też spełnionych Świąt.Ulżyło mi,że nie uraziłam Ciebie.Chcę dobrze i niekoniecznie mi to dobrze wychodzi.Pa.



          • RE: Igunia znów zezłościłam Ciebie swoim wpisem?

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-01, 20:57:03               Odpowiedz

            Tak Fatum przeszłam już długą drogę i wiele zrozumiałam ale to wszystko jest dla mnie trudne. Nie doczytałaś - już nie chodzę do psychologa.
            Nie napisałaś nic takiego, żeby mnie urazić;)



          • RE: Igunia znów zezłościłam Ciebie swoim wpisem?

            Autor: fatum   Data: 2018-04-01, 22:17:51               Odpowiedz

            Rozumiem.A psycholog to czym Ciebie Iga uraził?Jestem zaskoczona Twoją decyzją i tyle.Dzięki mężowi nie poznasz dogłębnie siebie.Chyba,że czekasz na cud.Tak też można.Iga chcesz sobie pomóc nadal?



          • RE: Igunia znów zezłościłam Ciebie swoim wpisem?

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-01, 22:27:09               Odpowiedz

            Fatum mówisz że czytałaś co do mnie napisała Sams. A nie czytałaś co ja pisałam?
            Wiem, że mąż mnie nie wyleczy. Tu chodzi o mnie. To już do mnie dotarło.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-03-25, 20:04:27               Odpowiedz

            Iga >>> "Jezu Iga za chol... nie można odgadnąć jaki ty masz dzisiaj nastrój, jak ty to robisz?";)))

            Odczytałem to w ten sposób że masz satysfakcję z tego że ukrywasz emocje. Zapytam po prostu, co Ci to daje? Napisz proszę plusy i minusy ukrywania emocji, liczę że też się czegoś nauczę :)



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-25, 21:21:43               Odpowiedz

            Nie Marconi. Nie robię tego celowo i co więcej gdyby ludzie mi nie mówili że mam kamienną twarz, to nie wiedziałabym o tym. Ale po zastanowieniu... Mówią mi tak gdy jestem smutna lub zła, więc ukrywam przed światem te emocje i nie wiem dlaczego. Może nie chcę pytań - a co się stało?



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-25, 21:52:37               Odpowiedz

            Jeszcze dopowiem... Ale też gdy jestem w gronie ludzi, których widzę pierwszy raz. I na pewno też w sytuacji stresującej jak np.egzamin. No tak mam;)



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-03-29, 22:12:42               Odpowiedz

            Iga >>> Wygląda na to że nie dopuszczasz do siebie emocji nieprzyjemnych z przeżywaniu (powszechnie błędnie uznawanych za emocje negatywne) - przecież musisz być silna prawda?

            Ale te emocje w Tobie są, tak jak pozostałe. Jeśli nie pozwalasz im wyjść w sposób naturalny to znajdują sobie ujście w sposób nienaturalny (wymioty?).



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-29, 22:55:10               Odpowiedz

            No wszyscy mi tu tłuką o zamrożonych emocjach. Tylko jak je odmrozić?



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-03-29, 23:21:38               Odpowiedz

            Iga >>> tak jak dawniej rozmrażało się lodówkę - wyjąć ze źródła zasilania :)

            Poszukaj źródła zasilania - przyczyny mrożenia, np. poprzez konfrontację. Wyobraź sobie sytuację w której zwykle mrozisz te emocje. A teraz wyobraź sobie że nie mrozisz, jakie emocje się pojawiają? Czyli mrozisz bo? Bo co się stanie? Bo co poczujesz?



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-29, 23:36:38               Odpowiedz

            A jak dużo w tej lodówce i długo, to tak się szybko nie rozmrozi, wiesz;)

            Wiem że to głupie, ale wciąż myślę że do wszystkiego jest mi potrzebny Ktoś, że sama nie dam rady.
            To mrożenie trwa od dzieciństwa. Mama nie lubiła mojej złości, bo wstyd mieć taką córkę. Mojej eksplozji radości też nie, bo od hałasu bolała ją głowa. Tata nie lubił gdy płakałam, bo miałam być silna... I tak mogę wymieniać pół nocy.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-30, 08:01:46               Odpowiedz

            Teraz myślę Marconi że trochę to wygląda tak:
            - Iga masz zamrożone emocje
            - Acha, to dobrze że mi mówisz. Zaraz to sobie wytłumaczę logicznie, poszukam danych, podstawię do wzoru i rozwiążę to zadanie.

            Ale Sams mi mówi, że nie tędy droga.
            Poczytam lepiej o nurtach w terapii. Chociaż mam wątpliwości co tego, czy u mnie w mieście jest wybór. I wrócę na terapię i Wam już też nie będę zawracać gitary.

            Wszystkiego dobrego na święta dla Ciebie i wszystkich czytających. Niech przyjdą do Was króliczki z miłą niespodzianką;)) Pozdrawiam



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: chellunia   Data: 2018-03-30, 14:35:12               Odpowiedz

            Zawsze byli kumplami, kolegami z drużyny.

            Dopóki kumple, to jest bezpiecznie, nie?
            Gorzej jak wkradną się jakieś emocje.
            Pobałamucić dyrcia można ale jak dyrcio bałamuci,to nie rozumiem o co halo?( i tu jest ta sciema).

            Ja Tobie nie zarzucam kogoś na boku. Myslisz,że z naszych pozycji nic nie widać:(:(

            zy ktos Tobie ugeruje rozwiązania matematyzne? To byłoby za proste.
            Życie to nie matematyka to bardziej ekonomia he,he
            Tu trzeba brać pod uwagę całe spektrum:)

            A Ty wybierasz prostą drogę z klapami na oczach.

            Może Twój mąż chciał wywołać u Ciebie tę zazdrość? Ludzką? Może chciał zobaczyc emocje, te prawdziwe? I wymyslał te głupoty, żeby Ciebie coś ruszyło? Może ma dość tej góry lodu?

            W Twoim przypadku musiałabyś zdjąc maskę. A tego póki co nie zrobisz.
            Nie umiesz mówić o swoich uczuciach.

            To mnie mają kochać, o mnie zabiegć a ja nie pokażę ani na chwilkę swoich uczuć.

            Mąż musiałby się dowiedzieć,że go kochasz, że jest dla Ciebie najważniejszy na świecie. Wie o tym? Nie sądzę?

            Łatwiej klepać: mam zasady. Małżeństwo to instytucja.
            Zresztą, kto może mnie zdominować? Poza tym jest jeszcze coś: ja porzuconą? Ja? To ja moge porzucić ale nie mnie!

            Sa jeszcze trudy dnia codziennego. I tu osoby skupione na sobie, na swoich potrzebach zawsze wracają na łono rodziny.

            Nie pokażesz złości na mnie, bo to nie elegansio.

            Przedstawiłaś obraz męża dominatora. Ty sama nie widzisz jaka jesteś dominujaca? Za wszelką cenę? Nawet jeżeli miałabyś żyć bez miłości.
            Wolisz się najść i zwymiotować a uczuć nie pokażesz.
            Normalna kobieta,gdyby usłyszała takie propozycje powiedziałaby spie.przaj zboku!

            I wszystko przedstawiasz z pozycji ofiary. Dlatego jak jest mowa o opuszczeniu męża, opuszcasz temat.






          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-30, 15:21:18               Odpowiedz

            Zawsze byli kumplami... Tak, zawsze. Na piłce, w szkole. Zawsze mogłam na nich liczyć. Nie miałam koleżanek. Nie lubiły mnie dziewczynki a ja ich. Był czas że chodziłam w trampkach i czapce z daszkiem, ale to raczej na złość mamie.

            Bałam się emocji? Możliwe. Ale po prostu bałam się tego, że dorastam.

            Bałamucić dyrektora? Może uśmiechem, może spojrzeniem. Nigdy słowem, nigdy ubiorem (nie ubieram się wyzywająco, zwyczajnie chodzę w jeansach), nigdy dotykiem. Gdy go zobaczyłam po raz pierwszy to skojarzył mi się z moim ojcem, nie z obiektem seksualnym.

            Czy mąż wie, że go kocham? I ja i on mamy problem z takimi słowami.

            Nie zezłoszczę się na Ciebie? Nie

            Ja mogę zostawić, ale mnie nie? Ja też nie chcę nikogo zostawić. Nie widzę w tym sensu. Widzę sens w bycie razem i tworzeniu rodziny mimo wszystko.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-30, 15:35:07               Odpowiedz

            Wolisz się najeść i zwymiotować... Nie. Wolę w ogóle nie jeść jak już.

            Ja dominuję w związku? Oj to bardzo dyskusyjne.

            Normalna kobieta powiedziałaby spiep... Zboku?
            To że jestem nienormalna, to słyszałam częściej niż myślisz. Więc może masz tu rację. Nie wiem co by zrobiła normalna.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-03-30, 16:57:04               Odpowiedz

            Iga >>> Na ostatniej sesji usłyszałem od terapeutki że jestem "pozamykany". Myślę że to określenie można porównać do "zamrożenia" emocji.

            W wątku o złości pisałem jak się próbuję odblokować. Mam dużo niechęci do tego - niby jest dobrze tak jak było. Jednak teraz dostrzegam ile na tym tracę, jak ciało to odreagowuje (napięcia, drżenie, bóle, czerwienienie się). Dlatego uznałem że czas się pożegnać z tym pozamykaniem. Duży mam opór przed tym. Otwarcie mam się złościć lub wpadać w euforię? - to takie nie moje :(

            Teraz jak mnie ktoś wkurzy to wystarczy jedno moje zdanie z dawką złości i ciało wtedy już odpoczywa. Mam wyrzuty sumienia potem, że "dałem się ponieść". Ale nikogo przecież nie obraziłem, nie wrzeszczałem, nie uderzyłem więc próbuję się przekonać że jest to w porządku. To chyba będzie długi proces :(

            Dlatego zapytałem Ciebie o emocje/myśli jakie urodziły by się gdybyś tę maskę zdjęła. To istotne, bo wtedy poznasz odpowiedź na to przed czym się bronisz, jakich emocji/myśli w ten sposób chcesz uniknąć.

            Być może odpowiedź na to jest banalna i brzmi: rodzice nie akceptują mojej złości, radości i płaczu.

            Widzę czasem na ulicy czy w parku rodziców którym przeszkadzają naturalne emocje u ich dzieci. Żal mi tych dzieci, że nie mogą być sobą. Rodzice nie zdają sobie sprawy jaką krzywdę wyrządzają swoim dzieciom - na teraz i na przyszłość.

            Często rodzice bardzo małych dzieci uspokajają je za wszelką cenę, już pierwsze oznaki płaczu, na tysiąc sposobów. Nie dadzą dziecku się wywrzeszczeć nawet przez sekundę w spokoju :) Tak więc młody człowiek z zakazem wyrażania emocji spotyka się już bardzo wcześnie.

            Iga, przykro mi że nie mogłaś być sobą przy rodzicach, że musiałaś dopasować swoją dziecięcą spontaniczność do ich wymagań. Moim zdaniem miałaś trudne dzieciństwo.

            Tak podsumuję to do czego zmierzasz: Byłaś taka jaką zamierzasz być.

            Tego szybkiego powrotu "do siebie" Ci życzę :)



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-30, 18:53:14               Odpowiedz

            Rzeczywiście Marconi Ty nigdy się nie złościsz tutaj. Chociaż tutaj to zupełnie co innego jak w realu.
            To jaki problem ma Twoja żona z Tobą? (przepraszam głośno myślę). Mogę jej pożyczyć na weekend swojego męża;)) Niech sobie porówna jak to jest z impulsywnym (taki żart),

            Teraz serio: To wiadomo nie od dziś, że tłumione emocje prowadzą do chorób. No tak, moje migreny też zapewne nie są z księżyca. Ale ja potrafię być złośliwa. To chyba z Tobą jest gorzej.

            Co mi się pojawia, gdy wybuchnę? Myślę że to jest strach przed ośmieszeniem.
            A co Tobie się pojawia?



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Bastiaa   Data: 2018-03-30, 22:04:53               Odpowiedz

            Iga, wychodzi na to, ze jestes sztywna, wiec pomysl z tancem wcale nie jest taki glupi. ;-) Rozruszasz bioderka. :)

            Co do powrotu do dziecinstwa, to nie radzilabym, zeby to na wlasna reke przezywac, bo i tak to nic nie da, a tylko sie zdenerwujesz.
            Terapeuta Ciebie poprowadzi, zebys nie uciekala z emocjonalnych sytuacji,a stawala sie mocniejsza i mocniejsza za kazdym powrotem. Az do skutku, kiedy bedziesz w stanie obronic swoja mala dziewczynke w Tobie.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-30, 23:22:53               Odpowiedz

            Chellunia jeszcze coś u Ciebie wyczytałam, że złość nieelegancka?
            A dlaczego Chellunia myślisz że ja jestem taka elegancka o każdym porze dnia i nocy? Nie jestem taka elegancka jak moja mama. Jestem zwyczajna. Kiedy trzeba to elegancka, kiedy nie - to w trampkach na rowerze. I zawsze byłam zwyczajna. Chciałam być zwyczajna. Chciałam biegać, grać w piłkę i chodzić po drzewach z chłopcami. Nie chciałam i nie byłam dziewczynką w odprasowanej sukience z kwiatuszkiem we włosach. Boże dlaczego nie mogłam być sobą bo od razu byłam nienormalna. No zdenerwowałaś mnie Chellunia tym!

            Masz rację Bastia, to mnie zaczyna rozwalać na kawałki.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-30, 23:57:25               Odpowiedz

            Teraz już nie mogę przestać pisać Chellunia do Ciebie.
            Gdy tu przyszłam, to powiedziałam że mój mąż jest artystą, gra super na gitarze, rysuje. Jest przystojny. Wszystko super! A ja jestem zwyczajną. I wtedy powiedziałaś do mnie "To nie zazdrość mu, tylko też bądź w czymś super". Nie Chellunia. Ja nie zazdroszczę tego ciężaru bycia super i nie chcę być super. Chcę być zwyczajna. Ani najpiękniejsza, ani najzgrabniejsza, ani najchudsza, ani pierwsza w biegach, ani najmądrzejsza. Nie chcę dziś ani tego medalu, ani świadectwa z paskiem. Dziś powiedziałabym "Dajcie mi wszyscy święty spokój",
            I czy taka zwyczajna może mieć przyjaciół, może mieć męża? Czy taką zwyczajną można kochać i akceptować? Czy nie trzeba pokazywać medali, żeby ktoś chciał być obok? Żeby ktoś zwyczajnie był.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: chellunia   Data: 2018-03-31, 00:03:29               Odpowiedz

            Czy taką zwyczajną można kochać i akceptować?

            Takie się kocha najbardziej:)



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: chellunia   Data: 2018-03-31, 00:28:33               Odpowiedz

            I kiedyś to Iga odkryjesz.
            Nie trzeba zasługiwać na miłość.

            Czasem bardzo sie staramy i lipa. A czasem nie robimy nic I zdarza sie tak,że jesteśmy kochane i kochamy.





          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: chellunia   Data: 2018-03-31, 00:00:20               Odpowiedz

            No zdenerwowałaś mnie Chellunia tym!

            I dobrze!:)

            Tylko tym Ciebie wnerrwiłam?:)
            Poczekam na resztę:)



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-03-31, 22:17:21               Odpowiedz

            Iga >>> Żona ma ze mną same zgryzoty :/ Myślę że osoba bardzo uległa była by w stanie Ją zadowolić.

            Jak Ty postrzegasz osoby które się złoszczą? Niekoniecznie na Ciebie, tak ogólnie.

            Jeśli chodzi o mnie, to jak okazuję złość to potem mam wyrzuty sumienia że tak się nie powinno robić, że mam być grzeczny, że mam nie sprawiać kłopotu :) Dałem uśmieszek bo wiem skąd to mam i przerabiam to teraz - postępy już zaobserwowałem :D



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-03-31, 23:18:26               Odpowiedz

            Że masz być grzeczny i nie sprawiać kłopotu? A co takiego robił mały Marconi że sprawiał kłopot i potem miał wyzuty sumienia?

            Rozmowa nam zeszła na złość a było w ogóle o emocjach, nie tylko o złości. Więc tak: Już pisałam, że ludzie którzy przesadzają z wyrażaniem złości uważam za słabe. Nie radzą sobie z emocjami i ze swoim życiem. Trochę przekładam to na moją pracę i mam od razu przed oczyma dzieci, które rzucają zeszytem, bo coś nie wyszło. I szarpią się same z sobą i płaczą i uruchamia się w nich agresja.
            Jeśli chodzi o inne emocje np.radości... Nie mogę teraz znaleźć słowa, co czuję, ale są to pozytywne odczucia. Może kojarzą mi się z jakimś luzem, ze swobodą, z wolnością.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-03-31, 23:24:11               Odpowiedz

            Iga >>> Czyli tak: nie złościsz się bo to oznaka słabości a Ty masz być przecież silna. Zgadza się?

            Co do mnie. Poczytaj charakterystykę "dziecka we mgle" to się dowiesz :)



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-01, 00:20:25               Odpowiedz

            Poczytaj sobie, to się dowiesz? Okay,niech Ci będzie.

            A to wszystko jest takie proste? Że nie złoszczę się, bo chcę być silna? Nie myślałam nigdy o tym tak. Nie mam na lodówce karteczek "bądź silna". A co Ty myślisz o takich wybuchowych ludziach? Jak można odreagować złość? Kopiąc poduszkę? Krzyczeć? A jak mieszkasz w bloku, to sąsiedzi pomyślą, że wariat za ścianą mieszka. To nie jest tak, że ja nie wyrażam złości. Bywam złośliwa albo mówię do siebie, muszę powiedzieć sobie samej, to co mnie denerwuje. Ale po co krzyczeć, po co podnosić głos? Sensu to nie ma.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-01, 08:22:39               Odpowiedz

            No i właściwie o jakiej sytuacji mówimy?

            1. Czy takiej, że ktoś przypadkowy mnie obrazi a ja nie wiem o co.

            2. Czy takiej że obrazi mnie ktoś, a ja wiem o co.
            3. Czy takiej, że jestem zła a sama nie wiem o co

            Do każdego punktu jest inna odpowiedź i inna reakcja.
            1. Poczuję złość ale sensu nie ma szarpać się z człowiekiem którego nie znam. Może być agresywny i źle się to dla mnie skończyć.
            2. Wiem o co, więc myślę, że zasłużyłam, więc mogę być zła sama na siebie i wtedy mogę np.przekierować tą złość na inne działanie. Mogę poobrażać siebie w myślach a potem włączyć sobie muzykę żeby już to zagłuszyć.
            3. Można pojechać na basen, wsiąść na rower i rozładować w ten sposób złość.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-04-01, 09:45:04               Odpowiedz

            Iga >>> Interesujący, nawet bardzo, jest punkt 3. Psyche daje Ci sygnał że przed czymś się broni. Znajdź źródło tej złości, to będzie ważna informacja dla Ciebie.

            Dwa pierwsze punkty też są fajne, bo myśląc o złości piszesz o obrażaniu. Skąd takie akurat skojarzenie?



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-04-01, 09:28:06               Odpowiedz

            Iga >>> Mam rozumieć że akceptujesz swoją złość?

            Akceptujesz wyrażanie złości poprzez złośliwości?

            Natomiast nie akceptujesz wyrażania złości poprzez podniesiony głos, awanturę.





          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-01, 10:31:01               Odpowiedz

            Teraz już się będę powtarzać, bo już to pisałam.
            Kiedyś czułam się źle z tym, że czuję złość. Ale od terapeuty wiem, że to naturalne (kurczę, wciąż chyba zastanawiam się nad tym czy to co robię i czuję - to naturalne, czy nienormalne). Ale co z tą złością zrobić? Przekierować na coś innego? Zagłuszyć muzyką, sportem? Nie wiem. Złośliwości nie akceptuję, bo może być z tego awantura.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-04-01, 12:00:53               Odpowiedz

            Iga >>> No właśnie, co z tą złością zrobić żeby było dobrze :)

            Mnie się wydaje że na taką statystyczną, zdrową reakcję na budzącą się złość składają się następujące elementy:
            1. przekaz słowny,
            2. pewna doza energii w intonacji,
            3. postawa,
            4. gestykulacja,
            5. mimika.

            Z czego na pkt 1. przypada 20-30% ważności. Reszta jako przekaz niewerbalny niesie ze sobą dużo więcej informacji emocjonalnej.

            Ten cały zestaw niesie informację dla drugiej strony o naszym naruszonym terytorium. Więc wychodzi na to że złość jest skierowana do konkretnej osoby, do niej kieruję tę informację. Druga strona odbiera wtedy tę informację "bardziej poważnie" - mechanizm biologiczny/ewolucyjny. Ot chyba cała tajemnica złości :) Ktoś tu kiedyś pisał że wyrażanie złości jest jak wypróżnianie się :) Jest naturalne i zdrowe.

            Wszelkie nasze sztuczki i uniki żeby tylko się nie zezłościć wychodzą na naszą szkodę podwójnie. Po pierwsze odbijają się na zdrowiu cielesnym i psychicznym a po drugie druga strona nie otrzymuje poprawnego, pełnego komunikatu że wjechała na nasze terytorium.

            I masz rację pisząc że osoby które pienią się o wszystko są "słabe". Nie potrafią dopasować przekazu do wagi problemu - strzelają do wróbla z armaty. Bronią się przed wieloma rzeczami bo każda z nich może naruszyć ich nadęte ego :) To jest jedna skrajność, druga to nie wyrażanie złości, nie akceptowanie jej, lub wyrażanie w sposób niezdrowy. Złośliwości o których pisałaś rozładowują wewnętrzne napięcie ale nie dają czytelnego przekazu drugiej stronie - nie dają nawet nadziei na rozwiązanie sporu.

            Co o tym myślisz? :)



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: fatum   Data: 2018-04-01, 13:17:25               Odpowiedz

            marconi jestem pod wrażeniem Twojego posta.Jest logiczny i szczerze domaga się szczerej odpowiedzi (najbardziej samemu sobie).Sądzę,że Iga jest już powoli przekonana,że warto podjąć pewną decyzję.Czas ujawni to,co jeszcze jest zakryte.Tak,czy inaczej to kibicuję Idze w walce o Siebie samą.Widzę wyraźnie,że Iga robi postępy i pisze w sposób naturalny (niewymuszony)i łagodny.Mi pasuje.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-04-01, 21:06:47               Odpowiedz

            Fatum >>> A Ty jak złagodniałaś :) Niedawno byś napisała że przepisuję książkę z teraz? "jestem pod wrażeniem" :D Pozdrawiam i czekam na wyjaśnienia.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-01, 21:21:49               Odpowiedz

            Marconi ładnie to napisałeś. To fakt. Ja mówiąc o złości mam na myśli swoje relacje z mężem. I wciąż chyba "kalkuluję" co mi się opłaca. U mnie to nie jest tylko problem złości czy emocji w ogóle. Sams ma rację, że uciekam od siebie. Też teraz to widzę. Na basen, na rower...
            Ale wracając do złości - to jest jeszcze druga strona i jej reakcja. To też jest ważne. I dlatego ta kalkulacja.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-04-02, 00:14:26               Odpowiedz

            Iga >>> Jedyny powód kalkulacji o której piszesz to strach przed Mężem - tak jak pisze Bastiaa. Czy jest inny powód?



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-02, 08:53:05               Odpowiedz

            Pisałam kiedyś do Ciebie Marconi, że nie mam strachu przed mężem. Nigdy mnie nie uderzył. Nawet gdy w furii tłukł pałką w perkusję - to patrzyłam na niego i czekałam kiedy mu minie. Nie rozumiałam o co ten niepokój, ale dziś już wiem. To strach przed ośmieszeniem, przed wyśmianiem, przed byciem inną niż by chciał.
            Pisałam już kiedyś, że mój mąż szasta słowem "kocham" i mówi "będę cię kochał jeśli...", albo "nie kocham cię, bo...". Dziś (w dużej części dzięki Sams) łączę to wszystko z dzieciństwem.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-02, 08:59:02               Odpowiedz

            Rozumiem teraz Twoją sytuację Marconi. Przykro mi że jako dziecko byleś taki wycofany. Dużo przez to traciłeś. Mam takie dzieci, które gdyby mogły, to weszłyby pod ławkę. I wcale nie dlatego, że nie wiedzą jak obliczyć.
            Ale teraz możesz być dumny z siebie. Gratuluję wyjścia z cienia! ;)



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-02, 11:38:36               Odpowiedz

            Nie pomogą mi rady, że mam nakrzyczeć na męża. Nie pomogą prowokacje, że mam się zdenerwować. To jest głęboko we mnie. To jest strach przed odrzuceniem. To nie zniknie jak za dotykiem czarodziejskiej różdżki.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-02, 11:59:37               Odpowiedz

            Przez lata byłam taka jaką chciał. Cicha, spokojna. Zgadzałam się na wszystko, znosiłam jego wybuchy złości. Nie protestowałam. Wszystko ze strachu przed odrzuceniem. Konflikt powstał we mnie, gdy zaczął żądać zbyt wiele. Nie mogłam i nie chciałam zgodzić się na jego pomysły seksualne. Strach się spotęgował. Zwłaszcza, że używał szantażu.
            Tak to wszystko wygląda. Doszłam do takich wniosków.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: fatum   Data: 2018-04-02, 15:05:02               Odpowiedz

            Fajnie,że wreszcie widzisz w mężu Swoich Rodziców.Tylko,że Rodzicom nigdy się nie przeciwstawiłaś,a mężowi też jeszcze nie potrafisz (to nie jest zarzut,a tylko zwyczajne stwierdzenie faktu).Mając już wiedzę,że Rodzice wpoili Tobie strach przed odrzuceniem Ciebie,to masz możliwości wielkie.Jak wchodziłaś na Forum to tego nie wiedziałaś.A teraz już 70%masz wiedzy o samej sobie.Te 30% to jest już mały pryszcz.Wierzę w Ciebie,bo od początku widziałam w Tobie to,co Ty wcześniej lub później odkryjesz.Tak będzie,jeśli zechcesz być otwarta na "wyleczenie" siebie.Nie męża.Tylko siebie.Ty jesteś najważniejsza.:)*



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-04-02, 21:41:28               Odpowiedz

            Iga >>> Wykonałaś dużo dobrej roboty żeby do tego dojść :)

            Strach przed odrzuceniem to też strach. Skonkretyzuj sobie na ile w tym strachu jest czego, tzn. ile lęku emocjonalnego a ile związanego z praktycznymi skutkami rozstania.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: fatum   Data: 2018-04-02, 11:48:53               Odpowiedz

            Iga to niesamowite,że to Forum jednak pomaga.Tobie sams2 (ja też dużo wzięłam od samsika),Ty pomagasz marconi,on Tobie itd.Czytelnicy też czekają w kolejce,by Tobie i marconiemu podrzucić dobre pomysły,które będziesz mogła rozważyć i samodzielną podjąć decyzję ku zadowoleniu Wszystkich.-:)*,a najbardziej Swoim.I tak jest nieźle.Iga,czy Ty do psychologa już nie powrócisz?Już go "nie kochasz"?-:*^Ale jesteś zmienna w uczuciach.Podobnie jak Twój mąż.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: fatum   Data: 2018-04-01, 21:44:57               Odpowiedz

            Cóż.Pewnie od niedawna należysz do Osób z dobrą pamięcią i czytając mądre rzeczy zapamiętujesz je i już nie musisz ich przepisywać z książki,bo zapamiętujesz tekst.Fajnie mieć tak dobrą pamięć.Wiem coś o tym.-:)(*A jeszcze lepiej jest umieć pisać ze swojego spełnionego życia.To jest obszar o wiele bardziej ciekawy.Teoria w praktyce i praktyka z teorią.Siódmy cud świata.Wrócisz do żony marconi?Czekam na odpowiedź.-:*)



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-01, 22:11:05               Odpowiedz

            Marconi poczytam o dziecku zgubionym we mgle. Czy nie masz podobnie do mnie? Że boisz się oceny i ośmieszenia? Ale dlaczego "muszę być grzeczny"? Czy to nie było tak, że po prostu byleś "niewidzialny"?, a więc grzeczny, nie sprawiający problemu, żyjący w swoim świecie.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-04-01, 23:31:48               Odpowiedz

            Iga >>> Przewalczam strach przed interesowaniem się mną w jakikolwiek sposób bo dziecko niewidzialne nie jest obiektem jakiegoś wielkiego zainteresowania - ot siedzi sobie cicho i się bawi więc jest ok. Byłem grzeczny, nie sprawiałem kłopotów, nie wychylałem się, nie złościłem się, nie kłóciłem, nic nie chciałem - uznałem że w domu Matka ma dość kłopotów żebym jeszcze ja zawracał głowę. Każde zainteresowanie moją osobą w szkole, pracy było dla mnie koszmarem. Dalej chciałem sobie cicho siedzieć niezauważony. W pierwszej pracy musiałem się przemóc żeby zarobić kasę, zacząłem szukać co jest nie tak, no i się potoczyło :)

            Więc z tego punktu widzenia jak najbardziej lęk przed ocenianiem i ośmieszeniem mam - jak każde zainteresowanie moją osobą, może być nawet pozytywne - to nie ma znaczenia.

            Na dzień dzisiejszy poziom tego lęku zredukowałem o jakieś 3/4 :)



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-04-01, 23:44:41               Odpowiedz

            Iga >>> Dopowiem jeszcze. Wyobraź sobie jak się czułem z takim stanem umysłu, gdy w szkole zostałem wywołany do odpowiedzi przy tablicy, skupiając na sobie uwagę całej klasy i nauczyciela. Koszmar na jawie - drżenie, burak na twarzy, brak możliwości konstruktywnego myślenia. Dziś m.i. prowadzę prezentacje, szkolenia i sprawia mi to przyjemność. Co za ulga :)



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Bastiaa   Data: 2018-04-01, 23:50:48               Odpowiedz

            Iga, czy Ty sie boisz meza?
            A wywrzeszcz sie na niego! :)



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-04-01, 23:37:39               Odpowiedz

            Fatum >>> Ja mało czytam, 92% :) tego co piszę wynika z doświadczenia, miarkowania, obserwacji, terapii - więc ze "swojego spełnionego życia"

            PS: Odpowiadam: nie.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: fatum   Data: 2018-04-02, 00:00:20               Odpowiedz

            Jaki stanowczy.Nie wróci do żony.A do dzieci?Spełnione życie rozwodnika?Nie znam.Ktoś kiedyś będzie chciał umyć Tobie marconi przysłowiowe plecy.Była żona będzie chciała?



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-04-02, 15:35:09               Odpowiedz

            Fatum >>> Ilość i waga zalet przeważa nad wadami tego rozwiązania które tu przedstawiłaś. Kończę z działaniem wbrew temu co mi w duszy gra, wbrew rozsądkowi, wbrew logice.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: fatum   Data: 2018-04-02, 16:53:48               Odpowiedz

            Brzmi nieźle.A jak to wygląda w praktyce?marconi? Jeden maleńki przykładzik poproszę.-:)Najlepiej wbrew rozsądkowi i wbrew logice.Także wbrew temu co Ci w duszy gra.Przepraszam za taką poufałość.Ale przecież wiesz jaka jestem niewychowana.No,taka jestem.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-02, 20:27:27               Odpowiedz

            Marconi wbrew rozsądkowi, wbrew logice... Okay. A więc za głosem serca? Ale wbrew temu co Ci w duszy gra? To znów robisz sobie pod górkę.

            Fatum - Czy wrócę do psychologa? Jak mówi Sams "zapiłeś", nie wracasz. Ale są inne gabinety. Myślę, czytam o nurtach w terapii.
            P.S. Nie wierzę, że nie czytałaś wątku "czy warto wejść w romans". Tam rozmawiałam z Sams. Coś wtedy we mnie "pękło". Miałam coś w głowie o sobie (jak się ma coś na końcu języka), a nie wiedziałam dokladnie co. Sams mi dużo pomogła.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: fatum   Data: 2018-04-02, 20:51:50               Odpowiedz

            Mi też.Kiedyś to co Nam dała wróci do sams2.Miłego Iga wieczoru.Oglądam film.Pa.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-04-02, 21:34:16               Odpowiedz

            Iga >>> Napisałem że pozostanie jest wbrew temu wszystkiemu. Moje serce jest z dziećmi. Jako że nie ma działania wbrew sobie, moja wyprowadzka jest wynikiem przewartościowania: ważniejsze stało się dla mnie moje zdrowie psychiczne niż mieszkanie z dziećmi.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-04-02, 22:18:45               Odpowiedz

            Iga, bardzo się cieszę ,ze napisałaś to o sams...., ze Ci pomogła. :)
            Ona sama upierała się, ze to forum nikomu nie pomaga i ze to tylko nasze pobozne życzenia i nie warto tu pisać. A teraz to właśnie paradoksalnie dzięki niej mamy Twój Iga wpis.

            Dzięki. :)



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-02, 22:32:50               Odpowiedz

            Lotka myślę podobnie, że nie można nikomu pomóc (w sensie "wyleczyć", albo przeprowadzić terapię). Ale można z kimś podzielić się wiedzą. Tak samo tu, jak i w realu podczas rozmowy. Sams podzieliła się ze mną swoją wiedzą. Za co jej dziękuję.
            Pozdrawiam



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Lotka2018   Data: 2018-04-02, 22:46:36               Odpowiedz

            Też mam taką nadzieję, ze (chyba) nikt nie wchodzi tu z przeświadczenie, że ,,zaoszczedzi" na terapii a forum mu rozwiąże problem (lub go wskaże - to rzadziej ). :)

            Ale ja też stąd wiele wzięłam i autorzy nawet nie wiedzą kiedy i co. ;)



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-04-02, 21:28:24               Odpowiedz

            Fatum >>> Nie ufasz mi? Słusznie, przecież się nie znamy. Nie ufasz więc chcesz żebym się tłumaczył. Napiszę Ci Fatum ten jeden maleńki przykładzik: siada mi psycha w tym związku. Mam dość. Nie zadaję sobie pytania co inni by zrobili na moim miejscu bo nikt na nim nie był - każdy przypadek jest niepowtarzalny.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: fatum   Data: 2018-04-02, 21:46:00               Odpowiedz

            Pięknie napisane (tylko nie próbuj mi mówić,że się podlizuję do Ciebie,ok?).Z psychiką się nie dyskutuje.Psychice się pomaga.Nie wiem jak Ci pomóc,ale serdecznie wspieram Ciebie mój Uczniu.Jestem zadowolona z Twoich postępów.Widziałam je zdecydowanie wcześniej.Ty nie wierzyłeś mi.Może i dobrze.Na koniec napiszę Ci,że czuć w Tobie siłę,która wypłynęła z głębi umęczonej Duszy.Ciało jest delikatne i Dusza cierpi.Koniec końców Oboje Dusza i ciało muszą się zaprzyjaźnić.Życzę Ci tego.Do jutra.



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-02, 22:26:02               Odpowiedz

            Marconi tu nie chodzi o strach, że zostanę sama i co teraz. Będzie płacił alimenty, czy nie? I ile? Nie, nie. Jest we mnie lęk. A chyba lęk to mocniejsze słowo niż strach. Jest w tym jakiś neurotyzm. Ja to wiem. Już wiem;)

            To zdanie, które napisałeś można rozumieć dwojako, przewrotnie. Zrozumiałam inaczej. Niepotrzebnie trochę się zdenerwowałeś. Wiesz lepiej, co jest dla Ciebie dobre. Powodzenia:)



          • RE: PsychedeliC CorneR

            Autor: marconi   Data: 2018-04-03, 18:00:24               Odpowiedz

            Iga >>> nie zdenerwowałem się o to, choć nie stronię ostatnio od tej emocji :D



      • RE: PsychedeliC CorneR

        Autor: sams2   Data: 2018-03-24, 06:58:02               Odpowiedz

        Staram się unikać mówienia komuś co ma robić.

        Po prostu ci nie wyszło:). I dlaczego się "starasz nie"? Po prostu rób wprost co ci w duszy gra. Bo tak to chachmęcisz, sobie najbardziej.



    • Fatum - comeback?

      Autor: marconi   Data: 2018-03-31, 22:21:01               Odpowiedz

      Cześć Fatum :) Wróciłaś czy jak?



      • RE: Fatum - comeback?

        Autor: fatum   Data: 2018-04-01, 10:51:59               Odpowiedz

        Tak marconi wróciłam.Cieszę się,że Ciebie nadal tutaj widzę.Pozdrawiam serdecznie.



        • RE: Fatum - comeback?

          Autor: marconi   Data: 2018-04-01, 11:34:27               Odpowiedz

          Też Cię pozdrawiam Fatum, fajnie że jesteś :)



    • ToJakasZenada - co nasz odróżnia?

      Autor: marconi   Data: 2018-04-03, 18:05:14               Odpowiedz

      ToJakasZenada >>> Czy Twoim zdaniem bliźniaki wychowujące się razem są takie same? Mają podobne warunki.



    • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean

      Autor: bezogonka   Data: 2018-04-08, 21:26:17               Odpowiedz

      marconi, jesteś zdyscyplinowany ale i podstępny ;) Mogłeś sam założyć ten off-top , domyślając się, że "nowa" to zechce się wygadać ;) hi hi
      A do lasu chodzę oddychać. Po prostu. Gdybym mogła..miała możliwość dziś zamieszkać w głębi lasu,zrobiłabym to.
      Chodzę sama albo z kimś..poszwendać się.Pomilczeć w miłym towarzystwie.Pokłamać.Zaakceptować niemożliwe. :)



      • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean

        Autor: marconi   Data: 2018-04-09, 19:39:08               Odpowiedz

        bezogonka >>> Uważasz że założyłem na Ciebie sidła? :)

        Piszesz ciekawie ale i zagadkowo. Mam nadzieję że kiedyś uchylisz rąbka tajemnicy.

        Medytujesz czasem?



        • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean

          Autor: bezogonka   Data: 2018-04-09, 22:39:51               Odpowiedz

          Jeśli sidła, to niegroźne ;) choć w pułapkę słów złapaną być.. to koszmar..w dodatku nieskończony :) (wierzę, że czas nie istnieje w sposób jaki go postrzegamy )
          Pytasz o medytację.. Właściwie nie,choć zetknęłam się z ową. Ale właściwie tak..bo często wędruję we wszechświecie.. Mam plan. By pojąć co powinnam, dopóki jeszcze potrafię ,w tym ciele, muszę usiąść. Etap 1 : Pod drzewem. Etap 2: Nad brzegiem oceanu. Ile mam siedzieć nie wiem-dowiem się :)
          Oby wszechświat spełnił Twoje życzenie,marconi . Jedno! :)
          Ty pewnie medytujesz..?



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean

            Autor: marconi   Data: 2018-04-10, 18:19:28               Odpowiedz

            bezogonka >>> Dziękuję za życzenia spełnienia marzenia... szkoda że tylko jedno bo teraz mam problem żeby wybrać to najważniejsze :/ A może wcale nie chodzi o najważniejsze :) chodzi o byle jakie marzenie :) są takie?

            Pytasz, szukasz, pukasz i w końcu znajdziesz swój ogonek :D

            Czy medytuję? Chyba tak to można nazwać. Medytacja w autohipnozie, choć jeśli medytacja kojarzy się z NicNieMyśleniem, to pod medytację się to nie podciąga.

            Też szukam odpowiedzi bezogonka :)



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-10, 23:51:45               Odpowiedz

            marconi..:) Jest wiara, która czyni każde życzenie najważniejszym. Jeśli tak jest..bylejakie są wszystkie.;) Jeśli słowa miałyby stanowić o istocie czegokolwiek prócz sposobu, i to bardzo lichego, komunikacji międzyludzkiej..czy widzisz taki świat? Jak byśmy sie grupowali?:) Jaką żonę byś wybrał? Jakie dzieci? Jakich rodziców? Jakiego Boga? Jaką miłość? Jaki strach? Jaki ból?Jaką śmierć ? Ludzkość dokonała niemożliwego. Rozdzieliła pojmowanie na miliardy. Wielkie mrowisko jakim jest Ziemia i każda mrówka jest bogiem. Kraina bogów. Uwikłaliśmy się we własnych sieciach. A podobno..jesteśmy tylko w minimalnym stopniu materią a w zdecydowanej części czarną dziurą.
            Wiesz, medytacja o której piszesz..pozwala na zaznanie rozpuszczenia się pojęć. Pamiętam moment, wiem, że myślałam wtedy ale to był bardzo dziwny proces myślowy..Najpierw rozpadłam się..rozpuściłam..sama nie wiem.. a potem wszystko działo się i szybko ,i wolno. Tylko raz w życiu paliłam trawkę i miałam godzinny seans narodzin kolorów. Nie potrafię tego opisać. Bardzo podobnie jest z przypadkiem autohipnozy i medytacji.. Ale to jest we mnie. To rośnie. To spowodowało swoistą anihilację. Jest mi z tym dobrze ale z drugiej strony męczę się, bo umysł nie potrafi objąć istoty procesu albo informacji o nim.. Jedno potrafię powiedzieć. Nie byłam samotna choć nie wiem czy byłam w ogóle. Nie czułam tego dręczącego brzęczyka samotności. Jestem ciekawa co zauważasz w swojej medytacji ,jakie zmiany w trakcie w Tobie zachodzą i ile potrafisz opowiedzieć.. ?



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean

            Autor: marconi   Data: 2018-04-11, 17:58:10               Odpowiedz

            bezogonka >>> Świat jest prosty bo kierowany prostymi zasadami. Ludzie sami sobie go komplikują i są sami sobie winni. Ale są tacy którzy widzą jego prostotę, myślę że są szczęśliwi.

            "medytacja o której piszesz..pozwala na zaznanie rozpuszczenia się pojęć" - trafne spostrzeżenie. Ludzie często zaciekle identyfikują się ze swoim pochodzeniem, narodowością, religią, majątkiem i czym tam jeszcze. Przez to stają się drażliwi bo co rusz ktoś im chce w tym grzebać - taka postawa oddala ich od szczęścia. W głębokim transie (takim bez wspomagania :) można odetchnąć bo nawet własne imię przestaje mieć znaczenie. Myślę że Ci którzy potrafią przenieść taki stan ducha na grunt świadomego życia zwyczajnie są szczęśliwi bo się nie przejmują zanadto.

            Umysł (rozum) który próbujesz zgłębić jest tylko dodatkiem do Twojego Jestestwa. On będzie Cię odwodził od zgłębiania siebie, bo ON uważa że jest najważniejszy, a to nieprawda. Istnieje fundament o który umysł się opiera i ten fundament jest ważniejszy - przynajmniej dla mnie :)
            Dzisiejsze trendy kultury zachodu odwodzą nas od duchowości stąd też np. choroby cywilizacyjne. I nie rzecz w tym by żyć jak amisze i tęsknić za cywilizacją a żyć w tej cywilizacji ale nie przywiązywać się zbytnio :) Na szczęście żyjemy w wolnym kraju i można sobie wybrać dowolną ścieżkę rozwoju.



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean

            Autor: fatum   Data: 2018-04-11, 18:03:32               Odpowiedz

            Najlepsza to Nirwana,he,he.



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-11, 18:28:24               Odpowiedz

            marconi..fakt. Ta swoista megalomania bywa irytująca..Nie odcinam się od korzeni ale nie potrafię uznać za najważniejsze, że jestem Polką czy jestem żoną.. Od fanatyzmu(jego odmian, twarzy ukrytych) bronię się od czasów nastoletnich. To był właściwy wybór. Co do duchowości..czuję się bliżej lub dalej od źródła..zresztą, marconi, tak po cichu, od "zawsze" miałam poczucie, że jestem starą duszą. Od razu dodam, że tylko liznęłam tematu i to po wielu latach, żeby nie zetknąć sie przedwcześnie z czymś czego nie ogarnę. Dawkuję sobie wiedzę. Bo wiedza nie daje mi szczęścia. Daje tymczasowe odpowiedzi jak cała moja ludzka egzystencja. A za chwilę już jestem w "kozie" ;)
            Mówisz, że świat jest prosty... Wierzysz w to? Ja wierzę. Ja to czuję. Tak właśnie żyję.



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-11, 20:06:31               Odpowiedz

            Nie zapomnij o roślinach i wodzie, marconi :) ,bo jakoś tylko leniwiec Cię rozkminia ;) :) hi hi



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean

            Autor: marconi   Data: 2018-04-11, 22:15:10               Odpowiedz

            bezogonka >>> "Mówisz, że świat jest prosty... Wierzysz w to?" - nie wierzę, ja to wiem :)

            Stara duszo a próbowałaś regresji do poprzednich wcieleń? Jesteś ciekawa?



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-11, 22:24:39               Odpowiedz

            Ze mną , marconi, nawet ja mam problem. Wiele myślałam na ten temat. Nawet był moment, że się przygotowywałam. Powiem tak..gdy byłam młoda, nie musiałam się przygotowywać. To było proste. Płynęło do mnie. Ale ja nie wierzę w prawdy ;) nawet objawione, bo tak przyjmuję "tamte przecieki" . Dopiero po wielu latach, gdzie większość raczej traciłam te "objawienia"..zetknęłam się z nimi ponownie. Samoistnie. Nagle. Szczerze mówiąc, sądziłam, że rozum straciłam i pewnie dokładnie tak było. To niezbyt przyjemne doświadczenia. Czy tak może być? Nie wiem. Nie twierdzę ,że utknęłam i się boję zrobić krok naprzód. Lecz nie postrzegam tego jako kolejne wcielenia, marconi ..bo coś mi w tych wcieleniach dziwnie nie pasuje. Postrzegam to raczej jako jeden wymiarów, w których istnieję jako ktoś inny.



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean

            Autor: marconi   Data: 2018-04-12, 09:30:06               Odpowiedz

            bezogonka >>> Duuuużo myślisz - fajnie :) A dajesz sobie czasem możliwość poczuć się, bezmyślnie?



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-12, 10:26:24               Odpowiedz

            marconi :) hm..z tym mam kłopot. Dlatego chodzę do lasu. Im dłużej jestem wśród "swoich" ,tym lżej oddycham.
            Wspomniałeś w jednym z postów, że chodzi o to, by nie uciekać w głuszę..ale myślę, że ja lubię być w tych ostępach, z dala od zgiełku cywilizacji.. Wiem, że tam może trochę bardziej wariuję ale to niegroźne szaleństwo..bo to czucie mówi do mnie. Jednak nie jestem odludkiem. Lubię kontakt z ludźmi, tyle że ograniczony do niewielkiej grupy. A propos..myślenia. Kiedy mam przeciążony mózg, sam się restartuje. Działam jak komputer. Zasypiam na minutę do trzech..i budzę się jak nowa. Zdarza mi się to ..powiedzmy , że co kilka lat(oczywiście, że nieregularnie) . Nie zaobserwowałeś u siebie czegoś takiego? Pytam o to ludzi..jestem ciekawa.



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-12, 11:24:07               Odpowiedz

            ".... że chodzi o to, by nie uciekać w głuszę..ale myślę, że ja lubię być w tych ostępach, z dala od zgiełku cywilizacji.. ..."

            A ja mysle ze trzeba uciekac w bezpieczne miejsca dla nas i naszej duszy...
            Jak dusza chce do lasu, to wezmy ja tam za reke.
            Jak najlepsza przyjaciolke....
            A jak przyjdzie czas, to "przyjaciolki" zechca isc....na przyklad na dysko:))
            Kurka wodna, Jezus tez poszedl na pustynie medytowac a nie na bazar:)



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean

            Autor: marconi   Data: 2018-04-12, 22:17:33               Odpowiedz

            Madziuleczka, bezogonka >>> Las jest super, ogólnie obcowanie z przyrodą. Daje spokój i energię. Cała sztuka moim zdaniem żeby potrafić cieszyć się tym stanem nawet po wyjściu z lasu, wśród zgiełku miasta czuć tą świeżość lasu w sobie :)



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-12, 23:06:02               Odpowiedz

            Madziuleczka :)
            Niechże Cię pozdrowię leśnym kołysaniem :)
            Nie martw się, każdy "jezus" wie, gdzie ma się zaszyć ;)



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-13, 09:10:04               Odpowiedz

            "Nie martw się, każdy "jezus" wie, gdzie ma się zaszyć ;)"

            Obys racje miala:))
            Ja czasamio sie martwie ze "jezus" w nas choc wie trzego nam czego nam trzema, ba nawet nam o mowi ......to, my zagluszamy jego glos.
            A czym zagluszamy - to juz temat na esej lub osobny watek:))

            Nie bede juz "filozofowac", bo Marconi, ladnie napisal:

            "Cała sztuka moim zdaniem żeby potrafić cieszyć się tym stanem nawet po wyjściu z lasu, wśród zgiełku miasta czuć tą świeżość lasu w sobie "

            To sztuka przez duze "S":))
            I niech kazdy "jezus" ma "las"....bo dlanas jest to prywatna elektrownia atomowa, ot zrodlo boskiej energii:))
            Znow przeginam z patosem, ale ja tak na serio.

            P:S.Ja ostatnio pogniewalam sie na las!
            Ale w doslownym tego znaczeniu.
            Jako glupi czlowiek i pyszny bez pokory, zalozylam ogrod na dzialce przy lesie.
            Nakupowalam dziesiatki dziwnych roslin, ot takich modnych i "na wysoki polysk"....
            Spekulowalam o przyrostach rocznych....czy kolory tych krzewow, drzewek i nasadzen beda mi graly z Feng Shui i w ogole myslalam zr raj stwaorze....
            A w mrozy przyszedl z lasu jelen i OBZARL mi prawie wszystko.
            Wszystkie paki magnoli, galaski egzotycznych iglakow...
            Jak to zobaczylam wpadlam w szal i czarna rozpacz.
            Wrzeszczalam ze hwd jeleniowi :)

            Dzieki Bogu, przeszlo mi i nawet dziekuje jeleniowi ze mi przypomnial ze raj to juz jest za plotem, tym dzurawym plotem przez ktory wszedl jelen...
            I sztuka jest nie poprawiac raju, tylko z niego czerpac "potrafić cieszyć się tym stanem nawet po wyjściu z lasu..."....

            Teraz mam w planach mury i drut kolczasty - nie zartuje:))
            Cos wymysle na jelenia, zebym nie byla losiem :)




          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-13, 10:09:04               Odpowiedz

            Madziuleczka :)))
            Zastanawiam się jak czuł się jeleń..czy będąc głodnym nie zważał na smak, czy raczej właśnie nowe smaki spowodowały, że nie mógł się najeść i w poszukiwaniu właściwego smaku obżarł wszystko..? Czy gdybyś znów posadziła te same rośliny, w tym samym szyku, następnej zimy albo jeszcze wcześniej, odwiedziłby Cię-Twój ogród, by ponownie posmakować i utrwalić w sobie pamięć , że można to jeść i przeżyć? Czy poszukiwałby tych smaków gdzie indziej? :)
            Z perspektywy człowieka, który nie wykonał ciężkiej pracy na działce i nie miał wizji harmonii, którą zobaczy, i piękna.. bardzo nie podoba mi się mur i drut kolczasty..Wybacz mi ale świadomość, że jest, choćbym go nie widziała..zaburza mi pewien porządek (choć nie znam się na feng shui ).. Myślę, że wystarczy wysoka siatka ogrodowa i mnóstwo naturalnych sposobów np.roztwór wody z jajami, niektóre rośliny posadzone za plotem i tuż pod siatką,których nie lubią sarny,jelenie..jest ich trochę i są piękne. Poszukaj informacji, jesli chcesz.. W każdym bądź razie..wtedy i zimą będziesz odwiedzać swoją działkę i będziesz mogła patrzeć jak Twój ogród śpi :)))jak śni :))
            Pasja tworzenia jest piękną pasją :))Madziuleczka



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-13, 10:52:20               Odpowiedz

            Off-top dozwolony, wiec pomarudze o "raju"...baju baju:))

            Nie, noooo w zyciu bym nie stawiala murow z drutami kolczastymi, to byl zart.........bo, jaki to bylby raj;)
            Koncowka ogrodu byla zaprojektowana przez architekta ogrodowego i w zasadzie ja jakos wiedzialam od razu ze to jest blad.
            Zaprojektowal on to na taki picusglancus w stylu nowobogackim....
            Ale, jakos tak wyszo ze wymyslilam zeby to projektant zrobil, bo dalam sobie wmowic ze "tu trzeba fachowca"...
            Jelen mi pokazal ze projektant byl losiem i ja losiem:))
            Mogl przewidziec ze zwierzeta moga sie przedostac, ba przede wszystkim po h..a przy pieknym lesie sadzis roslinki egzotyczne i rarytasy jak z ogrodu botanicznego, hmmmm mam nadzieje ze jelen nie dostal jakiegos zatrucia pokarmowego;)
            Najpierw bylam w rozpaczy, a teraz jak babcie kocham, uwazam ze jelen odwalil kawal dobrej roboty.
            Juz przy firmie kiedys wkurzaly mnie te ukulturnione krzewy na patykach lub piekne iglaki oszpecone przycinaniem w krztaltach jakis "na wysoki polysk"!
            Noooo, ale niestety znow musze projektanta zawolac (innego) zeby zaprojektowal w tej czesci ogrod naturalistyczny i jakis "przeciw - jeleniowy":))

            "Pasja tworzenia jest piękną pasją :))"

            Tak...
            Ale, czy moze byc cos piekniejszego od "jezusa" w "lesie";)
            Czy jak obok jest cudowny las z dzikimi zwierzetami, leszczyna, poziomkami, borowkami, paprociami, debami, sosnami.......to tuje na bonsai sztucznie formowane i sztucznie formowane bukszpany itp itd, maja szanse byc piekniejsze?
            To tak jakby ktos sila woli chcial kochac........
            A milosc to akt serca:))

            Choc, chyba mnie trzyma jeszcze obraza na jelenia, bo nakrecam sie na niego jak za dawnych czasow na mamuske:)
            Ale, takie problemy sa super:))





          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-13, 11:01:42               Odpowiedz

            Fakt! Takie problemy są super :)
            A tak na marginesie.. Madziuleczka.. Zastanawiałaś się dlaczego Jezus wyruszył na pustynię bez przygotowania?
            ;)



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-13, 11:15:17               Odpowiedz

            "Zastanawiałaś się dlaczego Jezus wyruszył na pustynię bez przygotowania? "

            Hmmmmmm.....
            A czy do milosci potrzebne jest przygotowanie?
            Noooo moze?
            Oczyszczenie ...otwarcie serca i moze tez woli?
            NIE WIEM.
            Mam swoje przemyslenia, ale ze nie znam sie na Swietych Ksiegach, to nie chce tu uprawiac swietokractwa;)



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-13, 11:27:56               Odpowiedz

            Madziuleczka :)
            Ja też nie wiem. Też się nie znam. Zapytałam, bo samo przyszło. ;)
            Wyobraziłam sobie tę chwilę. Ludzi wokół. Poczucie, że muszę to zrobić. Zaufanie, że to jest niezbędne. Wyjście. Bez przygotowania.
            Czy jeden akt zaufania rodzi inne akty zaufania ?(w innych ludziach? ) Co jest niezbędne, by zrodziła się wiara? w słuszność ,mimo wysokiego ryzyka..
            Tylko pytam..Madziuleczka..siebie też.



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-13, 11:52:48               Odpowiedz

            By zrodziła się wiara?
            Miłość wszystko wytłumaczy.
            Rozum będzie nieustannie sygnalizował alarm:(
            A tak naprawdę, to podążaj za sercem i nie zapominaj o rozumie:)

            Za dużo nie kombinuj.Co ma być to będzie.



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-13, 12:21:18               Odpowiedz

            Ruch, chellunia jest niezbędny życiu. Czy "dzieje się" wewnątrz nas czy na zewnątrz jest niezbędny. Wszystko co żyje jest w ruchu, nawet gdy pozornie niezauważalnym.
            Współczesny człowiek coraz bardziej żyje wewnętrznie. Tak wynika z moich małych obserwacji. Oddalamy się od skupiania,czyli rozkurczamy (społeczeństwo). Według danych w przeciwieństwie(?) do wszechświata, bo ten się rozszerza(?). Założyłam. Zatem czy to możliwe? Może jednak też się rozszerzamy? Nie możemy być w opozycji do Wszechświata..jesteśmy jego częścią. Ważną częścią choć mikroskopijną jako życie na jednej planecie. Na czym polega nasze "skurczanie się" zatem ? Czym jest owo "światło",które wedle fizyki ,dociera do nas coraz później (pokonuje dłuższą trasę) (przy założeniu, że się rozkurczamy jak wszechświat)?
            :)
            chellunia.. ale mam problemy,co? :)))
            Dobrego dnia!



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-13, 12:56:53               Odpowiedz

            chellunia.. ale mam problemy,co? :)))
            Dobrego dnia!
            No masz:):):):)W sumie komplikuj ile chcesz:)Skoro masz na to siły, czas, możliwości?:)

            Ale spoko, myślenie nie zawsze szkodzi :)

            Czyli,jeżeli ostatnio płynie we mnie tylko krew, nie jest źle, bo coś się rusza?:)

            Wybaczcie dziewczyny,jestem prosta kobietą. Nie zawsze mam czas i ochotę filozofować.

            Myślę,ze w tym temacie nie jestem kompletną ignorantką ale hołduje pewnej doktrynie już od lat: szukam zawsze złotego środka. Oczywiście,że nie zawsze znajduje ale polaryzacja nie dla mnie.
            Jezus( czy Jezus?) w każdym drzewie,listku i korzonku? Czemu nie?

            Trzeba dopilnować życia, jakby to powiedział Masłow. Potem życiu nadać treść.



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-13, 15:18:50               Odpowiedz

            Ale, zrobilo sie milo:))


            Tylko, ze musze cos "wyprostowac", bo wali mnie po oczach, choc rozumiem co Bezogonka miala na mysli.

            "Czym jest owo "światło",które wedle fizyki ,dociera do nas coraz później (pokonuje dłuższą trasę)"

            NIE!!!
            Dla fotonow nie ma "dystansow" ktore pokonuja "pozniej", bo przy 100% C, czas sie zatrzymuje, wiec nie ma "pozniej".
            Chyba ze nie zrozumialam wypowiedzi Bezogonka - co jest jak najbardziej mozliwe.

            "Współczesny człowiek coraz bardziej żyje wewnętrznie. Tak wynika z moich małych obserwacji. Oddalamy się od skupiania,czyli rozkurczamy (społeczeństwo). Według danych w przeciwieństwie(?) do wszechświata, bo ten się rozszerza(?). Założyłam. Zatem czy to możliwe? "

            Tu chyba nie za bardzo rozumiem, choc intujcyjnie mysle ze wiem o co biega.
            Pytasz czy to mozliwe?
            Nooooo pewnie ze mozliwe, bo nie znamy granic mozliwosci:))

            Buzka
            Dziolchy, juz 3 na cykoczu, wiec ide wnet na chate:))



          • Odkrycie Noblistów mówi,że Wszechświat się rozszer

            Autor: fatum   Data: 2018-04-13, 16:52:42               Odpowiedz

            rozszerza coraz szybciej.I nasza*bezogonka też razem z nim i wkrótce pęknie-:)*i zostawi po sobie....().Właśnie co po sobie chcesz bezogonka zostawić?Poważnie pytam.Oczywiście to nie będzie problem,jeśli nie uda się Tobie właściwie odpowiedzieć.-:)*Wezmę pod uwagę Twoje szlachetne intencje.Kurczę też się chyba rozszerzam po 3pączkach (w tej chwili właśnie zjadłam trzeciego:)).Nie polecam.To bomba kaloryczna.Ale smaczna.*



          • RE: Odkrycie Noblistów mówi,że..odp.poważna

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-14, 10:51:59               Odpowiedz

            Dzień dobry,fatum :)
            Zadałaś mi najtrudniejsze z możliwych,znanych mi pytań. Od wielu lat pytanie to jest ośrodkiem moich rozważań. Gdy zadałam je sobie po raz pierwszy,padły tysiące odpowiedzi. Taka byłam twórcza :P Od tamtej chwili ilość odp.tylko się kurczyła do ponownego zapytania siebie. Zaskoczyła mnie własna odpowiedź. Jedna. NIC.
            W tej chwili nie rozwinę ,bo muszę zmykać.
            Dobrego dnia :)



          • RE: Odkrycie Noblistów mówi,że..odp.poważna

            Autor: fatum   Data: 2018-04-14, 11:32:17               Odpowiedz

            Nic nie musisz.M O Ż E S Z.A to wielka różnica.Miłego.



          • RE: Odkrycie Noblistów mówi,że..odp.poważna-rozw

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-15, 11:50:24               Odpowiedz

            Nic.
            fatum..owo NIC ,zdaję sobie sprawę,że nie jest już możliwe. Może dlatego tak łatwo(?) przychodzi mi powiedzieć : nic.
            Jest tak..że nie mam pragnień,by zostawiać coś po sobie. Nie mam ambicji do "wielkości" ani tym bardziej do gromadzenia dóbr materialnych. Pozostawię po sobie wspomnienie w ludziach mi bliskich..jakieś kilka słów..jakieś zdjęcie.. Pozostawię coś ,co przetrwa jakiś czas lub szybko zniknie. Tak jak każdy w każdym, na różnych etapach poznawania ,wzbudzam w ludziach mieszanie odczucia więc pozostawię je,bo żyję. Ale "wracając" ;) na moją planetę, po latach aktywności w społeczeństwie(obowiązki i przywileje )nie czuję potrzeby istnienia w dwóch światach jednocześnie. "Moja planeta"(A.Exupery) czekała na mnie. "Każdy umiera w samotności" (H.Fallada) w "Suterenie" (T. Bernhard) i "Dzieckiem"(T.Bernhard).
            ..
            A jak jest z Tobą? fatum:)



          • RE: Odkrycie Noblistów mówi,że..odp.poważna-rozw

            Autor: fatum   Data: 2018-04-15, 12:54:05               Odpowiedz

            O kurczę maleńki dyskomforcik poczułam przez chwilkę.Dlaczego?Bo nie czytałam tych pozycji.Jedno jednak przeczuwam,że niepotrzebnie się zawahałam (dyskomfort/dyskomforcik)*,gdyż nie mam czego zazdrościć,gdyż mam na swoim koncie mnóstwo książek nawet podwójnie i potrójnie czytanych i nadal czytam.Wniosek.Dużo,bardzo dużo treści się powtarza w książkach,bo ktoś piszący je też czytał i czytał.I mimowolnie przeniósł "przeczytane" do swojej książki.Poza tym uważam,że urodziliśmy się pełni i teraz tylko odkrywamy to,co już wiemy od urodzenia.Tak serio uważam.Pa.



          • RE: Odkrycie Noblistów mówi,że..odp.poważna-rozw

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-15, 13:08:44               Odpowiedz

            fatum. Też uważam, że niepotrzebny ten" dyskomforcik" ;)
            Gorzej byłoby, gdybyś..np. pąków na drzewach nie zauważyła..albo człowieka w potrzebie..albo bezdomnego kota , gdy masz akurat przy sobie kiełbasę.. To byłby poważny dyskomfort.
            Ale ,gdy sięgam do annałów literatury..to łapię się za głowę! Nawet części nie zdążę przeczytać ;)..i tak jest z każdą dziedziną sztuki i nie tylko przecież.
            ..
            "Poza tym uważam,że urodziliśmy się pełni i teraz tylko odkrywamy to,co już wiemy od urodzenia.Tak serio uważam."
            Można urodzić się pełnym i nieporadnym ? :)



          • RE: Odkrycie Noblistów mówi,że..odp.poważna-rozw

            Autor: fatum   Data: 2018-04-15, 22:33:21               Odpowiedz

            Pisząc pełnym na myśli miałam całą Wiedzę Kosmiczną zapisaną w naszych komórkach itd.Nie będę tego rozwijała,bo to już zahacza o klimaty,którymi się kiedyś interesowałam i takie króciutkie wyjaśnienie musi Ci wystarczyć.Ok?Pisząc nieporadnym co dokładnie masz na myśli i chcesz mi przemycić ze swojego życia?Jestem ciekawa po prostu.Nie wpadłabym na takie połączenie (pełny i nieporadny).Dlaczego?Chwilowo nie wiem.Tylko wiem,że paradoksy życiowe nie są mi obce.C.d.n.Chcesz?*^



          • RE: Odkrycie Noblistów mówi,że..odp.poważna-rozw

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-16, 00:07:18               Odpowiedz

            Ach,to bardzo proste, fatum. Jako noworodki mamy znikome szanse na przetrwanie bez pomocy z zewnątrz ,zatem to od razu rodzą się wątpliwości czy aby na pewno jesteśmy pełni. Nie wydaje mi się, bym czytała o jakimkolwiek eksperymencie, w którym dzieci byłyby karmione i pielęgnowane ale nie uczone zasad współżycia znanego nam i sprawdzającego się. Po pierwsze, nie sądzę, by ktoś zezwolił na taki eksperyment.Po drugie skutki mogłyby okazać się nieodwracalne i nieprzewidywalne. Po trzecie dzieci musiałyby żyć w grupie aby mieć "lustra", zatem i to zaburzałoby wyniki. No, bo skąd wiadomo byłoby czy mają wszyscy czy jedno? Nie da się tego ustalić.
            Moim zdaniem, dużo bliższym i bardziej logicznym jest dojrzewanie człowieka w czasie i "zepsutym" ludzkim społeczeństwie , i dopuszczanie go do źródła informacji , czyli wiedzy o sobie samym(istniejącym w róznym czasie i różnych istotach, niekoniecznie tylko na Ziemi) , o funkcjonowaniu wszechświata. Niestety, owo myślenie ma jeden mankament : jest w tym element wiary. Bo właściwie jaki to ma sens? I dla kogo? To bardzo "ludzkie" spojrzenie a jeśli jesteśmy takimi "zwierzątkami" naszych kosmicznych braci,aniołów, tudzież Boga,czy jeszcze innych twórców, to właściwie nie ponosimy odpowiedzialności za to kim jesteśmy. I tu cały szkopuł. Sądzę, że przyjemniejszą wizją dla mnie jest BYCIE PRZYPADKIEM - ja jako życie ale na tyle skutecznym ,by przeżyć zgodnie z zasadami życia we Wszechświecie. Uważam, że cokolwiek składa się na Wszechświat wcale nie dąży do harmonii a ciągle dąży do doskonałości, zgodnie z naturalnym rytmem, doskonałości polegającej na przeżyciu i /lub przechowaniu informacji mogącej owo życie odtwarzać w "nieskończoność". Osobiście, uważam, że Wszechświat jest skończony i w pewnym sensie to co mówisz jest prawdziwe, bo w tym kotle może nastąpić wiele reakcji i tworzyć się wiele nowego ale na bazie tych samych substratów(niekoniecznie wszystkich naraz użytych) . Ale ..fatum..ja tak sobie bajdurzę :) Chcę od Ciebie WSZYSTKIEGO :))) hi hi



          • RE: Odkrycie Noblistów mówi,że..odp.poważna-rozw

            Autor: fatum   Data: 2018-04-16, 09:52:53               Odpowiedz

            To co teraz napisałaś jest mi znane.Przerabiałam to w mojej głowie.Mętlik tylko daje i niekiedy zasmuca Duszę.Ciało i tak niewiele umie.Inaczej jest u tych wszystkich Mistrzów.Chodzą suchą stopą po wodzie.Są jednocześnie w kilku miejscach.Czytają myśli.No,ich moce są niesłychane.Nie czują bólu.Siedzą nadzy na śniegu itd.Jak się czyta o nich to przychodzą przeróżne pragnienia (ale unikamy treści,że trzeba być samotnym,zamkniętym,oderwanym od realnego życia itd.).Już taka medytacja często budzi dobre i negatywne skojarzenia.Trzeba samemu to wypróbować.A jak sama to robisz to potem nie chcesz się tym dzielić,bo czujesz,że nie umiesz przekazać.Czujesz w tym fałsz.Często odczuwałam fałsz tych Wszystkich Mistrzów.A Ty bezogonka?



          • RE: Odkrycie Noblistów mówi,że..odp.poważna-rozw

            Autor: fatum   Data: 2018-04-16, 10:09:40               Odpowiedz

            P.S. kocham Jezusa Mistrza nad Mistrzami.



          • RE: Odkrycie Noblistów mówi,że..odp.poważna-rozw

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-16, 20:08:37               Odpowiedz

            "będziecie większe cuda czynili ode mnie"
            Jego wiara i pewność przetrwała już dwa tysiąclecia a przetrwa kolejne jak sądzę. :)

            Myśle, fatum , że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na wszystkie dręczące ludzi pytania. Osobiście, nie muszę znać odpowiedzi. Czuję. To pozwala prawidłowo wybierać drogę. Czasem nie najłatwiejszą ale potrzebną mi.
            Jestem spełnionym człowiekiem,spełnioną kobietą,nie do końca spełnionym "ja"(w wariancie-my). Czekam na kogoś. Poszukuję go. Znajduję krzywe zwierciadła. Nie wiem, czy potrafię się uwolnić od tego młodzieńczego przeświadczenia, że jest jeden On i jest mi potrzebny do pełni.
            Być może już go spotkałam..lecz wybrał inną drogę..
            Dlatego napisałam o tym, że jeśli magia nie istnieje, to ją tworzę. Ale wiem, kiedy owo pragnienie się zrodziło..jest wytłumaczalne a jednak chcę go zatrzymać :) Może potrzebuję tej odrobiny ego, by przetrwać.
            fatum..pisałam już marconiemu, że trudno przełożyć stan umysłu i uczuć po "medytacji". Zapamiętałam jedno: jestem częścią tego wszystkiego.



          • RE: Odkrycie Noblistów mówi,że..odp.poważna-rozw

            Autor: fatum   Data: 2018-04-16, 20:46:11               Odpowiedz

            Dobrze,że wspomniałaś o marconim.Gdzieś się zawieruszył i zapomniał już o nas.-:*)Z drugiej strony się nie dziwię,że chwilowo nie pisze.Jest dżentelmenem i wie,że warto przeczekać (nasze świetlane rozmowy)jakiś/pewien czas.Tak czy inaczej jak marconi zechce to odezwie się i będzie weselej,prawda?Odpoczniemy od siebie?Chcesz?Pozdrawiam bezogonka.



          • RE: Odkrycie Noblistów mówi,że..odp.poważna-rozw

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-16, 21:23:04               Odpowiedz

            fatum :) Pozdrawiam ciepło.
            marconiego także :) czy zagląda ,czy nie. Niech spokojnie robi swoje jak każdy z nas.



          • RE: Odkrycie Noblistów mówi,że..odp.poważna-rozw

            Autor: fatum   Data: 2018-04-16, 22:11:32               Odpowiedz

            Święta prawda.Amen.-:*)



          • RE: Odkrycie Noblistów mówi,że..odp.poważna-rozw

            Autor: marconi   Data: 2018-04-19, 20:56:22               Odpowiedz

            fatum, bezogonka >>> Pozdrawiam, jestem :) ale dalej nie mam nic ciekawego do napisania :/ Widzę bezogonka że się rozkręciłaś w swoim wątku, czytam z uwagą.



          • nie zasypianie gruszek :)

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-19, 21:55:40               Odpowiedz

            Cześć,marconi :)
            Ufam, że sprowadza Cię dobre.. ;), bo ze złym nikt nie dyskutuje :)
            Sympatycznych dialogów.



          • RE: Odkrycie Noblistów mówi,że..odp.poważna-rozw

            Autor: fatum   Data: 2018-04-19, 21:56:31               Odpowiedz

            Witaj marconi.Super,że czytasz.Tak bezogonka bardzo mnie porusza i wzrusza.Ciekawa Osobowość.Mam przyjemność,gdy z nią piszę.To jest niesamowite uczucie.Więcej powiem wkrótce.Pozdrawiam marconi w swoim imieniu.-:)*^Miłych snów.Do jutra.



          • marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-20, 11:23:29               Odpowiedz

            Myślę, że tak nie jest :) ,bo każdy ma coś ciekawego do powiedzenia.
            Piszę tutaj, bo nie mam z kim rozmawiać w realu :) i zamiast próbować wyciągnąć kogoś na pogawędkę..wybieram las i forum, marconi.



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: fatum   Data: 2018-04-20, 18:38:08               Odpowiedz

            Marconi też kiedyś wybrał żonę,a dziś jej nie trawi/nie cierpi.I owszem to jest ciekawe i o tym założył wątek marconi,ale Czytelnicy nie chcą grać w marconi grę i dlatego marconi chwilowo tylko czyta.Jak zacznie pisać to będziesz wreszcie szczęśliwa bezogonka?-:)*Możliwe,że i ja dołączę do Was.Lubię "trókąty",jak Iga.Iga wybacz ten guuuuupi żart.Pozdrawiam.



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: marconi   Data: 2018-04-20, 20:49:40               Odpowiedz

            fatum >>> Kolega Andrzeyyy poradził sobie znacznie lepiej ode mnie bo już ma prawie 400 postów a ja z moimi tematami osobistymi może kilkadziesiąt :) Ale to pewnie wynik tego że tematów rodzinnych zwyczajnie na forum poruszać nie chcę.

            Iga >>> Pomyślałem że żart fatum nie jest guuupi tylko to jest żart diagnostyczny. Jeśli się z niego uśmiałaś to znaczy że jesteś na prostej, jeśli nie to jeszcze jesteś na zakręcie :)



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: fatum   Data: 2018-04-21, 22:17:48               Odpowiedz

            Pomyślałam,że taki niby zwykły wpis (Jeśli się z niego uśmiałaś to znaczy że jesteś na prostej,jeśli nie to jeszcze jesteś na zakręcie:),a tyle dla mnie znaczy marconi.Dziękuję serdecznie.I nie szkodzi,że Iga nie reaguje na ten mądry wpis,mi się wpis marconiego podoba.Jest "diagnostyczny".Do jutra Iga (chyba czytasz) i marconi (piszesz zdecydowanie głębiej cokolwiek to znaczy.Pa.



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: fatum   Data: 2018-04-21, 22:32:44               Odpowiedz

            P.S. jak masz coś więcej w sobie to i we mnie widzisz więcej.I to samo jest ze mną.Więcej widzę w Tobie dobra marconi.To prawda.Nie sądziłam,że tak szybko o tym dobru napiszę.Może to miłość sprawiła.Nie wiem.Dobranoc.



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: marconi   Data: 2018-04-21, 23:29:13               Odpowiedz

            Fatum >>> "Może to miłość sprawiła." Tak, miłość własna (feelka pozdrawiam :)



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: fatum   Data: 2018-04-22, 11:37:59               Odpowiedz

            Marconi Oboje się zmieniliśmy pod wpływem Miłości.I taka prawda.Jakiego rodzaju miłości to Oboje zachowajmy to dla Siebie.Ważne,że Oboje miłość odczuwamy (zakochałam się na nowo w mężu i jestem tym faktem nieprawdopodobnie zdumiona i zadowolona).Ty marconi też masz swoje miłości.Jest pięknie.Buziaki.



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: marconi   Data: 2018-04-26, 19:32:53               Odpowiedz

            Fatum >>> Pozytywnie że z Mężem Ci się układa. Co takiego się stało że na nowo się zakochałaś? :)

            Mnie przede wszystkim zmieniła terapia. Wróciłem do siebie, myślę o swoich potrzebach i je realizuję.



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: fatum   Data: 2018-04-26, 22:56:06               Odpowiedz

            Hmmmm.Ujrzałam w mężu to,co mam w Sobie i zrozumiałam,że mąż to coś miał w Sobie zawsze,ale ja nie widziałam,bo tego coś jeszcze nie miałam.Dziwnie piszę,ale inaczej nie umiem i nie dam rady.Ze zdziwienia wyjść nie mogę,że wiele starych rzeczy,które mi nie pasowały w mężu dziś mi odpowiadają.Długo by opowiadać,ale fakt faktem,że pokochałam na nowo i na staro.-:)*Dzięki za to pytanie.Marconi jesteś też taki bardziej ciepły.No,ciepło płynie od Ciebie.Kaloryfery możesz śmiało wyłączyć.Miłych snów.Super,że zaspakajsz swoje potrzeby (oby nie kosztem innych).Wierzę,że wracasz na dobre do siebie.To pięknie.Pa.



          • fatum rewanż & DDA

            Autor: marconi   Data: 2018-04-21, 23:11:44               Odpowiedz

            Fatum >>> Dzięki za ciepłe słowa. Właśnie... jesteś ciepła! :) kiedyś nie byłaś.

            Byłem na trzech spotkaniach grupowych DDA. Już skorzystałem. Dziwi mnie tylko sztywność zasad, np. nie można dopytać kogoś po wypowiedzi. W pierwszej grupowej na jakiej byłem to była wolna amerykanka, można było dowalić każdemu w dowolnym momencie :D czasem się we mnie gotuje a muszę siedzieć cicho. Nie wiem czy tak długo pociągnę :/ hehe



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: marconi   Data: 2018-04-20, 20:54:40               Odpowiedz

            bezogonka >>> Twoja samotność jest z wyboru? Czy jednak nie koniecznie skoro piszesz z nami? Może czujesz się zbyt "odjechana" żeby nawiązać znajomości? :)



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-20, 21:30:09               Odpowiedz

            marconi.. nie czuję się odjechana ;) jestem taka i nie ma w tym niczego złego :P :)
            Zdecydowanie więcej postów piszę sobie a muzom, marconi :)
            Co do pytania.. W tej chwili tak. To wybór. Ale nie jest tak, że zupełnie sama jestem,bo np. wczoraj byłam w lesie z dwójką łobuziaków 6 i 8 lat. Było naprawdę fajnie. Nauczyli mnie przeklinać i takie tam..;)



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: marconi   Data: 2018-04-20, 21:41:16               Odpowiedz

            Ale nie jest tak, że nie czytam, wczoraj czytałem rozkład jazdy autobusów.

            bezogonka napisałaś "bo nie mam z kim rozmawiać w realu", więc dopytałem, teraz się migasz.



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-20, 21:46:36               Odpowiedz

            Tak uważasz? Migam się? A ja szczerze odpowiedziałam :)
            Wybieram sobie towarzystwo. Tak..wiem..to może być źle zrozumiane,jeśli się bardzo chce. Tak naprawdę toczy się naturalnie. :)



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: marconi   Data: 2018-04-20, 21:50:31               Odpowiedz

            A może chodzi o to, że nie masz się z kim dzielić swoim przeżywaniem w realu? Czujesz się niezrozumiana?



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-20, 21:56:36               Odpowiedz

            Jeśli Ty czujesz się rozumiany, to na pewno działają inne siły niż zrozumienie :) Jeśli czujesz się akceptowany, to już jest naprawdę dobrze.
            Jeśli zabierasz czas z przeżywania realu na dzielenie się przeżywaniem, to zapewne działają(jeszcze;) ) inne siły :)



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: marconi   Data: 2018-04-20, 22:26:42               Odpowiedz

            bezogonka >>> brakuje Ci w pobliżu tych "innych sił" ale nadrabiasz bogatą wyobraźnią. Poszukujesz skupiając się na sobie - to nie zarzut :)

            http://www.psychologia.net.pl/forum.php?level=418544&post=418563&sortuj=2
            Jak dla mnie ten wpis jest doskonały. Rozpracowujesz mechanizmy, i co ważniejsze i rzadkie, potrafisz je zręcznie i plastycznie przekazać. Jednakże taki z Ciebie szewc co bez butów chodzi - tak to chyba już jest :)



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-20, 22:31:33               Odpowiedz

            Rozpracowałeś mnie :)
            To nie mógłby być zarzut :) Szkoda marnować sił ;)



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-20, 22:46:19               Odpowiedz

            Dziękuję za uznanie. Nie spodziewałam się , że ktokolwiek podejdzie do przeczytania tego z głową :)
            choć "każdy tutaj" (o czym zostałam poinformowana na "dzień dobry") ceni sobie prostotę :P ;) marconi.
            Ten sposób obrazowania jest mi najbliższy. I bajki...żeby się odsłonić ;)



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: marconi   Data: 2018-04-21, 19:30:44               Odpowiedz

            bezogonka >>> Nie każdy tutaj ceni sobie prostotę. Mogło by się wydawać że ludzi na forum łączy tylko jedno - piszą na forum. Jednak i to nie łączy forumowiczów bo są tacy co tylko czytają. Każdy jest inny - banał? - tak ale z poważnymi konsekwencjami dlatego że wszelkie próby generalizacji biorą w łeb, szufladkowanie okazuje się błędem, podobnie przewidywanie czyichś działań itp.

            Istnieją natomiast mechanizmy/zasady które można uznać za wspólne dla większości ogólnie pojmowanych zdrowych psychicznie. Jedną z nich np. jest to że złość pojawia się jako druga emocja, nigdy jako pierwsza. Złość następuje np. po strachu, utracie, rozczarowaniu. Ale to już inny temat :)

            Lubię Twoje "bajki" :)



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-22, 00:01:34               Odpowiedz

            marconi.. Uspokoiłeś mnie tą informacją o złości ;) Teraz dopiero zacznę gonić własny ogon ;) :)
            Spędziłam dziś przyjemny dzień w szumie strumienia..tak się w niego wtopiłam, że ani strach, ani złość nie istniały..a kiedy słońce za lasem się schowało..spora część mnie została tam z księżycem. Ciało zaś..prawie samo..dowlokło się do domu. ..i teraz księżyc wraz z gwiazdami donoszą moje resztki znad strumienia..bo z braku innych moja nagość została dostrzeżona ;)
            Cóż począć..natura też mnie nie chce ;) :) Dobrej nocy i jednak uśmiechu (choćby) we śnie :)



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: marconi   Data: 2018-04-22, 00:39:47               Odpowiedz

            bezogonka >>> "Cóż począć..natura też mnie nie chce ;) :)" Wkleiłaś emotki ale to nie zagłuszyło przekazu. Smutne to co piszesz.

            Tylko że widzisz... jesteś częścią tej natury, Ty ją współtworzysz. Brałaś ze strumienia, a on wziął od Ciebie.

            Pozdrawiam!



          • RE: marconi..i wątpliwość Zeberki :)

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-22, 11:13:31               Odpowiedz

            Drogi marconi.. :)
            Nie chciałam smutku Ci przydać,przepraszam. Byłam w tak radosnym nastroju po całym dniu..dotleniona, szumem strumienia dostrojona.. Niemniej, ten ironizujący tekścik, nie pojawił się bez powodu,prawda. Czasem jest tak, że w dobrych naszych chwilach, udaje nam się te gorsze spostrzec z innej strony. Zestawienie dwóch, pewne odrealnienie ,ironia,daje możliwości interpretacyjne. Fajnie, że tak wnikliwy jesteś..ale za bardzo się nie przejmuj, dobrze?
            Bo czuję się osobą zdecydowanie częściej szczęśliwą :)
            a chwile..zwątpienia,smutku , czy rozpaczy nawet..są mi potrzebne, żebym nie zapomniała, że jeszcze jestem.
            Do malowania świata potrzebujemy wszystkich kolorów :)
            i naszej barwy najpierwszej -bieli ..a żeby nas nie zamalować na dobre albo złe ;), potrzebujemy miejsca na podpis. Dużo go nie musi być ale niech będzie ustalone, bo jak za każdym razem, gdy malujemy świat, będziemy zmieniać miejsce na podpis, to w pewnym momencie stwierdzimy, że to tym razem może być iluzja..i już się nie odnajdziemy bez mistrza. (.......i tutaj aż się prosi....dodać wiele lecz pozostawmy tę barwę niedokończoną...;) )
            Pięknego, słonecznego dnia!
            Dziękuję :)



          • RE: marconi..i wątpliwość Zeberki :)

            Autor: marconi   Data: 2018-04-26, 19:28:09               Odpowiedz

            bezogonka >>> Napisałem "Smutne to co piszesz." co wcale nie oznacza że Twój smutek przelał się na mnie - nie masz za co przepraszać :)

            Malujesz obrazy? Próbowałaś kiedyś?

            Jak to się dzieje że niektórzy ludzie szukają odpowiedzi na pytania, na które większość ma głęboko w poważaniu? Zastanawiałaś się nad tym? Dlaczego właśnie TY szukasz odpowiedzi, wnikliwie, niezłomnie? Co Cię motywuje?

            Ja znam swoją odpowiedź na to pytanie odnośnie mnie ale czy TY znasz swoją odpowiedź?

            Emocje - fajna sprawa. Niektóre przeżywa się przyjemnie, niektóre nie. Zastanawiałaś się nad tym czy Ty jesteś tymi emocjami czy jest coś "odrębnego" co zauważa i przeżywa te emocje?



          • RE: marconi..i trzy grosze bez ogonka :)

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-27, 00:05:48               Odpowiedz

            1.To bardzo się cieszę, że tylko ciut spojrzałeś z boku :)
            2.Maluję :)
            3.Tak było od zawsze. Ale od pewnego momentu już układam i dopieszczam. Myślę, że wszystko zaczęło się od obserwacji i dostrzegania, że różnie jest. Porządkowania,by zburzyć itd.Później nadszedł czas poszukiwania potwierdzenia, że ludzie pytają,odpowiadają na "głupie pytania" ("zjadanie książek" ). I znów powrót do obserwacji, inne grupy, różne kółka zainteresowań. Pierwsze odważne próby zdefiniowania rzeczywistości i duchowości,obranie punktu wyjścia do poznawania(poznaję siebie przez refleksję nad sobą i tym co robię,myślę,czuję a nie poprzez ocenę z zewnątrz.To był ważny moment) , czas nastoletni. Burze mózgów przy herbatce, na ławkach parkowych, w pociągach odjeżdżających coraz dalej,szaleństwo zmysłów:kultura,sztuka,artystyczna bohema.. Odejście od korzeni. Wir poznawania. Wtedy wszyscy szukali..Później poznaję przyjaciół..koncentracja,intensywność,zrastanie. Pojawia się zazdrość. Zakłóca porządek. Uwalniam się od niej. Byliśmy zbyt blisko. marconi..poddaję się..chciałam zbyt wiele opowiedzieć choć zamierzałam ograniczyć się do zdań prostych.. ;) Dlaczego ja? Myślę, że tam gdzie dorastałam nie było takiej osoby, musiałam się wydarzyć;), tak wynika z prawdopodobieństwa. Najciekawsze jest poczucie :starości, które w sobie nosiłam od dziecka, teraz noszę poczucie "wieczności" .Jedno i drugie z wysokim procentem wiary. marconi..mnie już nawet nie zależy na odpowiedziach..odpowiedź przybiera postać strumienia,wiązki..tak bym ją określiła..Jeśli jeszcze pogłębiam coś to raczej po to, by umieć wyrażać ,wizualizować "informacje". Oj, to chyba nie na jeden post...:)
            Potrafię i tak ,i tak(jest jeszcze jeden stan). Jestem emocją i jestem poza nią: obserwuję,analizuję,nie wpływam. Obieram dowolny stan. Jak wspomniałam wcześniej.. jest jeszcze jeden stan. Stan czasu. To skomplikowane. Napisałam już tutaj, że czas nie istnieje w moim odczuciu. A dookreślam ten trzeci stan, w którym jest wszystko i nic..jako czas. Inaczej nie umiem, dziś.
            ..Opowiedz coś o sobie..bo tylko mnie podpytujesz jakbym wiedziała cos więcej a Ty..jak przyczajony w cieniu góry cień człowieka,obchodzisz górę ;)
            Pozdrawiam Cię nocnie, marconi..czekając niecierpliwie na Twoje opowieści :)



          • RE: marconi..i trzy grosze fatum :)

            Autor: fatum   Data: 2018-04-27, 11:43:05               Odpowiedz

            Marconi martwię się o Ciebie.-:)*Bezogonka chce Ciebie przerobić na malarza-artystę i wtedy to już z nikim nie będziesz miał ochoty tutaj pisać.Proszę nie daj się "przerobić się" na bezogonka.-:)*Mi osobiście byłoby bardzo przykro.Jeszcze zechce Ci Twój nick zmienić na inny (Adasiowi chce zmienić zołza jedna cichociemna).Ciekawi mnie jaki by mi nadała nick zamiast mojego zołza jedna cichociemna.-:)*



          • RE: marconi..i trzy grosze fatum :)

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-27, 11:53:50               Odpowiedz

            Azam Ali ;) fatum-Filiżanko :)))))

            https://www.youtube.com/watch?v=tlbZnv5DApY



          • RE: marconi..i trzy grosze fatum :) dla wieczności

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-27, 12:25:37               Odpowiedz

            Droga fatum...ani ja zagarniam..ani zmieniam..:))
            ..w chmurze..wirtualnej.. śpię (czasem płanetnikiem się obudzę)
            (czasem cieniem przemknę pod powieką czyją)
            (czasem lasem się otulę i wystrzelę w słońce chlorofilem)
            (czasem zegnę prostą widnokręgiem małym)
            (czasem nie urosnę..tylko czas zabiorę ;) )



          • RE: marconi..i trzy grosze fatum :)

            Autor: fatum   Data: 2018-04-27, 12:39:42               Odpowiedz

            Jestem do niej bardzo podobna (w fantazji rzecz jasna-:)*Piękny głos i urocza muzyka.Mój mąż lubi takie klimaty bezogonko.Ale nie zapoznam Ciebie z nim,bo wiem co Ty robisz z mężczyznami.-:)*Przerabiasz ich na swoje "Obrazy".Szok.



          • RE: marconi..i trzy grosze fatum :)

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-27, 12:59:24               Odpowiedz

            ..się uczepiła ;):)))
            A kysz! :)



          • RE: marconi..i trzy grosze fatum :)

            Autor: fatum   Data: 2018-04-27, 13:35:23               Odpowiedz

            -:)*^:)*



          • RE: marconi..i trzy grosze fatum :)

            Autor: marconi   Data: 2018-04-27, 22:21:24               Odpowiedz

            Fatum >>> martwisz się teatralnie :) Ja już maluję choć wielkim malowaniem tego nazwać nie podoła :)

            Na tyle zakotwiczyłem się w sobie że przerabianie mnie nie wchodzi w grę - nie to co kiedyś.

            Bezogonka wywołuje w Tobie masę emocji - od euforii po zagrożenie - jak wielki wodospad - potrafi zachwycić i utopić :) w sumie to chyba wspólne dla większości kobiet :D



          • RE: marconi..i trzy grosze fatum :)

            Autor: fatum   Data: 2018-04-27, 22:43:11               Odpowiedz

            Bezogonka to przede wszystkim jest Osobą uciekającą przed samą sobą.Wymyśla teatralne tiki i robi uniki przed Tobą,mną i sobą.Sądzisz,że Ty marconi rozszyfrujesz bezogonkę?Powodzenia.Tak martwię się o Ciebie teatralnie.A Ty nie czujesz zagrożenia nigdzie?To super.Do jutra.Pa.



          • RE: marconi..i trzy grosze fatum :)

            Autor: marconi   Data: 2018-04-27, 22:55:48               Odpowiedz

            Fatum >>> Moim zdaniem bezogonka ma swoją wyklarowaną drogę, ewoluuje. Nic nam do tego. Jeśli coś zaczerpniesz to Twoje. Jeśli ja - to moje. Jeśli bezogonka zaczerpnie od Ciebie to jej, a ode mnie to też jej.

            Po co generalizujesz z tym zagrożeniem?



          • RE: marconi..i trzy grosze fatum :)

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-27, 23:07:45               Odpowiedz

            Dziękuję,marconi, bardzo za Twoje słowa :).
            Życzyłabym sobie więcej takiego otwarcia w ludziach i mniej myślenia schematycznego :)
            Mam nadzieję, że fatum tylko się drażni;)



          • RE: marconi..i trzy grosze fatum :)

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-28, 11:27:45               Odpowiedz

            marconi
            ..pomimo, że czuję się zobowiązana (żart;) ) za Twoją obronę..zaciekawił mnie fragment wypowiedzi do fatum: "w sumie to chyba wspólne dla większości kobiet :D"
            Sądzę, że ten "wodospad" jest wspólny dla osób emocjonalnych , w ramach cichej konkurencji i nie tylko w obrębie jednej płci. Zwróciłam tylko uwagę na Twoją wypowiedź , bo coś w niej dostrzegłam ;) ...i tyle :))
            Pędzę do właściwego postu ;):)



          • bezogonka,a co dostrzegłaś w maronim?-:)*

            Autor: fatum   Data: 2018-04-28, 15:29:47               Odpowiedz

            Mów prawdę i tylko prawdę.Jak nie powiesz/nie napiszesz to skąd będziemy wiedzieli (marconi i ja,że konkurujemy o Twoje względy,he,he...).Ale się porobiło.Przyszła taka bezogonka i "miesza" równo.Lubię to.Oczywiście,że napisałam to nieszczerze (Zeberka pozdrawiam Ciebie).I dużo miłości.



          • RE: bezogonka,a co dostrzegłaś w maronim?-:)*

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-28, 20:35:20               Odpowiedz

            fatum :)
            marconi mnie dyscyplinuje ;) w pozytywny sposób.
            Wciąż jestem ciekawa jego przemiany i jak np. z tym wszystkim co dostrzega ,radzi sobie w życiu. Jak układa swój dzień..co jada i jak spędza wolny czas ;):) Poważnie.
            Ale chciałabym to zobaczyć. Tak z ukrycia, żeby mnie nie widział. Jestem typem podglądacza, fatum, wiesz ;) :) To taki nieładny nawyk. Ale tak lubię..cóż na to poradzę.
            Chciałabym zobaczyć czy ten wyrównany marconi (choć nic o nim nie wiem,przecież ), to forma przejściowa czy raczej stała już.. Może się dowiem, jeśli nie zrezygnuję ja albo marconi z bywania na tym forum :))



          • RE: bezogonka,a co dostrzegłaś w maronim?-:)*

            Autor: fatum   Data: 2018-04-28, 21:41:20               Odpowiedz

            Powiem coś od siebie o marconim.Tylko cicho sza.-:)*Wszedł na Forum i od razu chciał hipnotyzować.Kiedyś się tym całym hipnotyzowaniem interesowałam,ale tak raczej zabawowo.Kiedyś nawet ze znajomą udawałyśmy,że nas gościu prawie,że zahipnotyzował.I troszeczkę drażniłam marconiego z tą hipnozą i okropnie był zły na mnie.Wystarczy.Dziś już mi wybaczył te cyrki z hipnozą i jest jak na tą chwilę spoko.Do żony nie chce wracać i mimo,że podałam swój osobisty przepis na uratowanie związku to marconi tego nie kupił.Wiele mogą o nim jeszcze pisać,ale po co?Może sam się podzieli sobą z Tobą.Tylko Ty też postaraj się opisać jakieś swoje erotyczne uniesienia i zupełny ich brak.Marconi lubi Ciebie czytać to zrób mu tę drobną przyjemność.Ja przeczytam bez przyjemności.Żart.Pisz Kobieto.Pisz.



          • RE: bezogonka,a co dostrzegłaś w maronim?-:)*

            Autor: marconi   Data: 2018-04-28, 23:51:04               Odpowiedz

            Fatum >>> Ja nie umiem hipnotyzować kogoś, tylko siebie. I nie pisz proszę jakich opisów oczekuję bo to raczej Twoje fantazje.

            Nie pozdrawiam.



          • RE: bezogonka,a co dostrzegłaś w maronim?-:)*

            Autor: fatum   Data: 2018-04-29, 09:50:39               Odpowiedz

            Marconi jesteś bardzo niesfornym uczniem.Włożyłam tyle w Ciebie i nie wyjmuję jakoś tego z Ciebie,co włożyłam.To budzi mój sprzeciw.Sądzisz,że jestem w stanie spełnić Twoje oczekiwania?Wiem,że marzysz,abym do Ciebie nie pisała,ale to niemożliwe jest.-:)*Bezogonka Ciebie intryguje,ale i mnie również.Będziemy więc rywalizowali o Uwagę bezogonki.I posłużę się przeróżnymi "chwytami",a co.Nawet jak nie będziesz mi odpisywał to dopiero moją rywalizację podrasuję niczym samochód.Wiem,że wzbudzam w Tobie takie emocje,które we mnie wzbudza bezogonka (tak pisałeś do mnie o moich emocjach,które wzbudza u mnie bezogonka).Przyjrzę się dokładnie tym emocjom,bo faktycznie są interesujące moim zdaniem.Całuję Ciebie marconi.-:)*nieszczerze rzecz jasna.Ale cóż.



          • RE:marconi i opisy

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-29, 11:23:54               Odpowiedz

            marconi
            Jeśli można..to pozwolę sobie na dygresję:
            Nie po idę do lasu, by spotykając w nim człowieka słuchać o lesie.
            :)



          • RE: bezogonka,a co dostrzegłaś w maronim?-:)*

            Autor: marconi   Data: 2018-04-28, 23:44:25               Odpowiedz

            bezogonka >>> Rozważ zostanie detektywem z takimi predyspozycjami :D

            I mam pytanie do Ciebie, w zasadzie dwa.

            1. W jakim sensie Cię dyscyplinuję?
            2. Co masz na myśli pisząc "wyrównany marconi"?



          • RE: bezogonka,a co dostrzegłaś w maronim?-:)*

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-29, 00:45:30               Odpowiedz

            marconi
            pół żartem pół serio
            Ha! Myślisz, że nie rozważałam ;) zostania detektywem?
            Ale nie podoba mi się intencja tego zawodu i nie do końca jestem przekonana, że system penitencjarny jest taki jaki powinien być, nie wspominając już o niezawisłości sądów.

            Na oba Twoje pytania odpowiem jednocześnie:
            Jesteś mocny(świadomy), marconi, w swoich poglądach, w odbiorze świata, silnie zakorzeniony, masz przekonanie i zdecydowanie zaznaczasz granice. Tak po męsku. To właśnie znaczy dla mnie dyscyplinowanie mnie(jako rozmówcy) i wyrównany marconi.
            Śpij spokojnie :)





          • RE: marconi..i trzy grosze bez ogonka :)

            Autor: marconi   Data: 2018-04-27, 22:10:17               Odpowiedz

            bezogonka >>> Ale ja lubię Ciebie czytać choć czasem odlatujesz na tyle że znikasz mi za horyzontem mego pojmowania.

            Ja też "maluję" :) tzn. popełniłem kilka obrazków ale wybrałem sobie olej a to dość trudna technika. Na razie mam przerwę. Oglądam czasem na YT jak malują inni i się zachwycam. Może skoczę na jakiś przyśpieszony kurs bo pomysłów mam dużo ale umiejętności brak :(

            Długa i bogata ta Twoja ścieżka do prawdy o sobie. Zainteresowano mnie: "Pierwsze odważne próby zdefiniowania rzeczywistości i duchowości [...]". Była już tutaj dyskusja na ten temat. Spieraliśmy się o to czy rzeczywistość obiektywna w ogóle istnieje - fajny temat bo fakt subiektywnego odbioru rzeczywistości może prowadzić do wniosku że obiektywna rzeczywistość nie istnieje, istnieje zatem w naszych głowach tylko masę różnych subiektywnych obrazów tej "rzeczywistości" i nic poza tym.

            "Myślę, że tam gdzie dorastałam nie było takiej osoby, musiałam się wydarzyć;), tak wynika z prawdopodobieństwa." Tutaj uciekasz od odpowiedzi moim zdaniem. Odpowiedź na pytanie dlaczego szukasz jest bardzo istotna bo wiele Ci powie o Tobie. Możesz sobie zadać pytanie pomocnicze: co by się stało gdybyś przestała szukać.

            "Jestem emocją i jestem poza nią: obserwuję,analizuję,nie wpływam." Na obecnym etapie mam podobnie, z tą różnicą że nie jestem emocją. Myśli, emocje i uczucia są wytworem ewolucji. Od pewnego czasu poszukuję części wspólnej, niezależnej od tego na jakim poziomie rozwoju jest organizm. Każdy organizm (być może również tzw. materia nieożywiona) moim zdaniem ma świadomość samo istnienia. To że potrafimy przekazywać treści lepiej niż delfiny nie oznacza że one nie odczuwają siebie. Moim zdaniem im prostszy organizm tym lepiej czuje "siebie" ponieważ jego odczuwanie nie jest zakłócone przez świadomość i natłok myśli.

            Parę lat temu zainteresowałem się autohipnozą. Dzięki niej dotarłem m.i. do punktu gdzie nie ma myśli dnia codziennego, nie ma odczuwania zmysłów i własnego ciała. W momencie gdy tego wszystkiego się pozbywam nie ma znaczenia moja historia, pochodzenie, narodowość, to jak się nazywam - to wszystko umyka i zostaje tylko (aż) Esencja. Niepowtarzalna możliwość przeżywania BYCIA bez pragnień, potrzeb, oczekiwań i ograniczeń. BYCIE - tak po prostu. Bez tych pierdół myślę że wszystkie stworzenia są takie same - wg mowy potocznej mają "duszę" która każdy ma gdzieś głęboko zakopaną pod pierdołami.

            Pozdrawiam!



          • RE: marconi..i trzy grosze bez ogonka :)

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-27, 23:55:44               Odpowiedz

            A do odpowiedzi na tego posta jeszcze wrócę..dziś ..w tej chwili..czuję się zmęczona.. Dobrej nocy :)



          • RE: marconi..i trzy grosze bez ogonka :)

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-28, 12:34:54               Odpowiedz

            marconi :)
            Pisanie dyscyplinuje mnie do zachowania przynajmniej ciągłości korespondencji więc, jeśli czytając mnie masz wrażenie, że czasem odlatuję ;), to spotykając się ze mną realnie, Twoje wrażenia zostałyby tylko wzmocnione. ;):)

            Ciekawe jest to, że olej wybierają tylko niektóre osoby..większość akryl czy pastel. Mam swoją koncepcję na ten temat i uważam, że wybierają go osoby cierpliwe albo takie, które do osiągnięcia cierpliwości dążą. :)
            Nie wiem czy uczyłeś się malarstwa i nie wiem czego oczekujesz po kursie..ale zapytam czy w ogóle dużo szkicowałeś ? Jeśli nie , to szkicuj, i ucz się pewnych schematów,wprawiaj kreskę,ćwicz światłocień..łączenie barw jest bardzo indywidualne..i nie wiem co chcesz tym malowaniem osiągnąć...czy pozostawić po sobie dzieła wiekopomne?czy tylko wyrazić siebie? Fajnie, że szukasz..sposobów wyrażania...

            Właśnie dlatego, że nie mogłam dociec czy istnieje obiektywna rzeczywistość (byłam u progu rozmyślań ,marconi, miałam raptem ok 15 lat) , wybrałam subiektywną rzeczywistość, co do której miałam o wiele mniejsze wątpliwości, nie tylko z własnych doświadczeń ale i przede wszystkim z obserwacji innych(bo spędzałam dużo czasu na tychże jako dziecko..i "notowałam w głowie")

            Mówisz, że uciekam od odpowiedzi ale to jest odpowiedź , która jest najbardziej prawdopodobna i najbardziej obiektywna, osiągnięcie po latach;). Samo założenie, że "przestałabym szukać" jest fałszywe w świetle powyższej odpowiedzi. :)

            marconi, co do świata emocji.. sądzę, że ludzka sztuka właśnie czerpie z tego świata. Zgadzam się z Tobą, że każdy organizm na Ziemi a może i materia nieożywiona, mają świadomość samo istnienia,którą jednak mogą i muszą potwierdzić przynajmniej raz w przeciągu cyklu życia.
            Mówisz o ewolucji.. ja od pewnego czasu zastanawiam się czy ewolucja w ogóle ma miejsce i czym jest, jeśli tak?

            Uważam, że...
            "Źródło życia" , z którego czerpiemy wszyscy ..cały wszechświat..zachowuje się jak on, czyli kurczy się i rozkurcza ale jest zdeterminowany do zachowania,przechowania życia (pewnej matrycy). Poszukiwanie tej matrycy to jak poszukiwanie kamienia filozoficznego. Dążenie do "kosmicznej jedni", która pojawia się na pewnym poziomie rozmyślań o życiu , wskazuje na duże prawdopodobieństwo , że zachowanie życia mamy wpisane w nasz kod. Zaraz się pogubię... ;)

            Mówisz, że myśli,emocje i uczucia są wytworem ewolucji..hm..W ujęciu biologicznym ,naszym -ludzkim, zapewne to słuszny wniosek, bo od jednokomórkowców po zespoły wyspecjalizowanych tkanek ..i pojawia się potrzeba komunikacji coraz bardziej złożona ,obejmująca wiele obszarów ,dostępnych badaniu zmysłami..

            Pozostawię to..tymczasem..

            Chciałam tylko jeszcze wspomnieć o ludzkości i jej potrzebie potwierdzenia samo istnienia.. Czekamy na to..poszukujemy "kosmitów"...

            marconi..dziękuję za te myśli.. :)




          • RE: marconi..i trzy grosze bez ogonka :)

            Autor: marconi   Data: 2018-04-28, 23:40:51               Odpowiedz

            bezogonka >>> Dzięki za rzeczowy wpis.

            Raczej należę do tych cierpliwych :) W malowaniu fascynuje mnie najbardziej fakt tworzenia. Żadnych nauk do tej pory nie pobierałem.

            Za ewolucją przemawia więcej mocnych dowodów niż za jej brakiem, moim zdaniem oczywiście. Tłumaczy ona wiele zachowań i np. różne postrzeganie tego samego problemu przez kobiety i mężczyzn. Z punktu widzenia Esencji (duszy) ewolucja nie ma większego znaczenia. Esencja pozostaje niezmienna.

            Zachowanie życia wpisane jest w reguły powielania życia - siedliska Esencji.



          • RE: marconi..i trzy grosze bez ogonka :)

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-29, 00:55:40               Odpowiedz

            Różne postrzeganie tego samego problemu jest wynikiem wyspecjalizowania się do pełnienia określonych ról w społeczeństwie. Czy można to zaliczyć do ewolucyjnych zdobyczy..raczej nie,moim zdaniem. Zaniknie w momencie odciążenia od koniecznego warunku(roli) dużo szybciej niż się tworzyło. A tworzyło się tak długo z jednego powodu. Matka wydająca na świat potomstwo jest "słabsza", bo musi chronić nie tylko siebie ale i dziecko. Z tego właśnie powodu, kobiety wiele tysiącleci nie były traktowane jak równe choć miewały przywileje.
            To taki mój sposób widzenia problemu ;P ;)



          • RE: marconi..i trzy grosze bez ogonka :)

            Autor: Amelia55   Data: 2018-04-29, 11:16:57               Odpowiedz

            Bezogonka, poruszyłaś temat, w którym już wiemy, że nie dojdziemy do porozumienia - to jeszcze się pospieram :-)))
            "Matka wydająca na świat potomstwo jest "słabsza", bo musi chronić nie tylko siebie ale i dziecko. Z tego właśnie powodu, kobiety wiele tysiącleci nie były traktowane jak równe choć miewały przywileje."

            Tak. Z tą ochroną i słabością się zgadzam. Kobieta zrobi absolutnie wszystko, żeby przenieść życie! Bita kobieta w ciąży osłania nie głowę ale brzuch.
            Dziś słabość kobiety w ciąży i połogu facet (powiedzmy sobie szczerze: cham i prostak z socjopatycznymi tendencjami czy jakiś tam alkoholik) wykorzysta bezwzględnie, bo kobieta jest zdana na łaskę i niełaskę swojgo faceta, zamknięta z nim w czterech ścianach domu. Niby jest niebieska linia, hostele itp., ale kto na własnej skórze doświadczył jak ta pomoc wygląda, to się ze mną zgodzi. Plus subtelne formy przemocy - te pomocy z zewnątrz nie dostaną nigdy. Subtelne formy przemocy zaczynają się już w wychowaniu i edukacji dziewczynek.

            A wszystko to przez naszą kulturę (na którą wpływa religia) i mentalność. Kobieta jest zamknięta nie w biologicznej klatce swojej słabości ale w obyczajowej klatce narzuconej na nią przez środowisko w którym żyje.
            Mało jest wolnych duchów i wojowniczek, które się w tej klatce zamknąć nie pozwolą, bo z jednej strony biologia wzywa, ba! bije w potężny dzwon (nie chcemy przecież wyginąć jak dinozaury), a z drugiej strony kobiety od dziecka są "ustawiane" w tym kierunku, że kobieta musi mieć rodzinę, a jeszcze z trzeciej strony - nasi ojcowie dali d..y jako ojcowie i teraz kobiety-małe dziewczynki szukają faceta-tatusia, który się nimi zaopiekuje (więc dobrowolnie się poddają temu facetowi).

            Mówisz, że z tego powodu kobiety nigdy nie były traktowane jak równe. Jasne, nie tylko z tego powodu, przecież mężczyźni mają inna budowę ciała, silniejszy układ mięśniowy który pozwala im machać maczugą i upolować dinozaura i przywlec go do domu. Kobiety w tym wymiarze nigdy nie będą równe. Ale to jest natura, przyroda, i temu chyba nikt przy zdrowych zmysłach się nie sprzeciwia.
            Problem się zaczął gdy zaczęły być traktowane jako gorsze, a to oznacza - bez szacunku, gdy nie miały tych samych praw co mężczyźni. Gdy ustalono np. że kobieta nie może sama zarządzać swoim majątkiem (!), że musi to robić w jej imieniu męski krewny albo mąż. Gdy religia zarządziła, kobieta ma być posłuszna mężowi (jakoś wielu panom umknęła druga część tego zdania, że mąż ma się o nią troszczyć, być dla niej dobry).
            Dlatego społeczeństwa (określane dziś jako pierwotne) gdzie nie ma zapisanych praw, sądów, prawników - traktują kobiety z szacunkiem. Tam nawet jakby się pojawił jakiś psychopatyczny facet, to kobieta w ciąży i połogu nie jest zdana sama na siebie, na łaskę tego faceta, bo ma inne kobiety wokół (w Indiach do dziś mąż po porodzie dziecka nie jest dopuszczany do żony przez 3 miesiące, kobiety się nią opiekują).
            Przypuszczam, że dawniej, gdy kobiety grupowały się i wspierały nawzajem we wszystkim, mężczyznom nie przyszłoby do głowy wykorzystywać ich słabości.
            Pisałam już tu kiedyś o kobiecej miesiączce - zarówno Malinowski jak i Stary Testament opisują, że kobiety w tych dniach odchodziły poza wioskę do specjalnego domku/namiotu gdzie zbierały się wszystkie kobiety ze społeczności, które akurat miały okres. Odsunięte były od zajęć domowych, obsługiwania męża, opieki nad dziećmi, gotowania posiłków dla rodziny. Ktoś inny się wtedy tym zajmował. One miały co miesiąc kilka dni urlopu! Te które czuły się lepiej, opiekowały się tymi co znosiły miesiączkę gorzej, gotowały sobie nawzajem posiłki itd. Nie były kobiety traktowane jak równe, ale na pewno nie jak gorsze. Dać kobiecie w dniach słabości prawo do odpoczynku to jest szacunek!
            Ta nasza cywilizacja i kultura i to że żyjemy w państwach regulowanych przez prawa (ustanowione przez kogo?) i obyczajach regulowanych przez religię (a jakże, też zbudowaną przez mężczyzn) - wyznaczyła kobietom podrzędną rolę. Osobiście mnie boli to wypaczenie, bo w Ewangeliach wyraźnie widać, że Jezus kobiety szanował, nie uważał ich za gorsze, nie uważał, że ich miejsce jest w kuchni i przy dzieciach.
            Czy my wciąż musimy przypominać, że przede wszystkim jest Człowiek, a dopiero potem jego płeć?



          • RE: marconi..i trzy grosze bez ogonka :)

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-29, 12:03:59               Odpowiedz

            Amelio
            Nie będę się spierać :) Jestem przekonana, że nie muszę, bo choć różnimy się nieco (i bardzo dobrze) czytam intencjonalność Twoich wypowiedzi i jestem przekonana, że nie przeszłabyś obojętnie , gdy uzyskałabyś pewność, że łamane są podstawowe prawa człowieka (niezależnie od płci).
            Dla mnie ważnym było samo poruszenie tego tematu-odświeżenie, byśmy nie zapomniały, bo to my jesteśmy spadkobierczyniami(to w naszych głowach tkwią te schematy i jakiś nielogiczny żal..). Mam nadzieję, tak to widzę, że pokolenia mileniaków rozpoczynają naprawdę nową erę.
            Choćbyśmy bardzo się starały, to w ich głowach już tego żalu nie ma, co uważam za ogromne "ich" zwycięstwo. Został rozmontowany ,Amelio, a kolejne pokolenia go pochowają.
            Byłam zawsze samowolna i ta "samowolka" odcisnęła się piętnem na wszystkim czego dotknął mój umysł i emocje(serce)..i choć może zdać się to głupie..to często wracałam do pierwszego niemieckiego filmu sf "Metropolis", do lapidarnego przesłania artysty z początku XX wieku .. :)
            Prostota pozwala zrzucić z siebie jarzmo schematów.

            ps. wybacz, że nie będę punktować Twoich rozważań..nie wiem czy na to liczyłaś..Powiedziałam w tym temacie wszystko co uznałam za słuszne, choć w innym wątku :)
            Ale czytam Ciebie z przyjemnością. :) Pozdrawiam.




          • PRL był dobry.To nick dla Amelki.-:)*

            Autor: fatum   Data: 2018-04-29, 12:31:28               Odpowiedz

            Nie mogłam się nie wtrącić,bo ten dobry PRL jest tak widoczny w Amelce,że szkoda gadać.Mileniaki są "okrutne" i będą jeszcze bardziej.Takie moje zdanie.A teraz milczę,bo lubię.-:)*



          • RE: PRL był dobry.To nick dla Amelki.-:)*

            Autor: Amelia55   Data: 2018-04-29, 13:07:55               Odpowiedz

            Fatum, Ty to lubisz ludziom dokuczać, co? Ja z zawodu jestem k.-o.-wcem i dostrzegam, że za PRL-u rozwój kultury i sztuki był w Polsce wybitny! Gadaj sobie co chcesz, tak było!
            Nie twierdzę, że to zasługa PRL-u. Może z rachunku prawdopodobieństwa (jak tu gdzieś pisała o sobie Bezogonka) wynikło, że skoro wojna i sowieci wybili wszelkich twórców, artystów, naukowców, to musiał potem być ich "wysyp"?
            Może stabilizacja moich rodziców nie wynikała z PRL-u? Żyjąc teraz w innym kraju dostrzegam, że tutaj w zgniłym kapitalizmie ludzie też mieli stabilizację. Może po wojnie stabilizacja była najwyższa wartością i wszyscy nad tym pracowali?
            Ty Kochana Fatum lubisz być forumowa Pytią, co siedzi na trójnogu i wieszczy. Czasem się możesz mylić, dopuszczasz taka myśl? :-)



          • RE: PRL był dobry.To nick dla Amelki.-:)*

            Autor: fatum   Data: 2018-04-29, 19:55:42               Odpowiedz

            Nie ma ludzi nieomylnych.Nieomylne jest tylko U N I V E R S U M.Taka prawda.Ale moje "właściwości" cenię i cieszę się,że je mam.A Ty nie cieszysz się tym,że jestem zadowolona z siebie?Dobrze się zastanów i mi daj odpowiedz.Oczekuję Energii pozytywnej z Twojej strony.P.S. post Twój jest prawdziwy i rzetelny.Pozdrówka.



          • RE: PRL był dobry.To nick dla Amelki.-:)*

            Autor: Amelia55   Data: 2018-04-29, 21:17:12               Odpowiedz

            Ależ oczywiście, że się cieszę! Sama sobie zgadnij Pytio, dlaczego to ja jestem zadowolona, iż Ty jesteś zadowolona :-P I daj mi odpowiedź :-D



          • RE: PRL był dobry.To nick dla Amelki.-:)*

            Autor: fatum   Data: 2018-04-29, 21:20:41               Odpowiedz

            To proste.Co wysyłasz ja odbieram.Co ja wysyłam Ty odbierasz.Zgadnij co Ci robaczku wysłałam.-:^)*



          • RE: PRL był dobry.To nick dla Amelki.-:)*

            Autor: Amelia55   Data: 2018-04-29, 21:28:04               Odpowiedz

            No tak, tak to własnie działa :-)
            Dzięki <3



          • RE: PRL był dobry.To nick dla Amelki.-:)*

            Autor: fatum   Data: 2018-04-29, 23:26:15               Odpowiedz

            Amelka,ale nick (PRL był dobry) to jednak się Tobie nie podobał.Cóż taki wybrałam dla Ciebie.Moim zdaniem miał odzwierciedlać pewne obszary związane z Tobą i bliskie Tobie.Tyle.



          • RE: Bezogonka

            Autor: Amelia55   Data: 2018-04-29, 12:42:16               Odpowiedz

            Nie, oczywiście że nie oczekuję analizowania mojego komentarza.
            Traktuję forum jako Hyde Park, możliwość wypowiedzenia się, czasem ktoś się z nami zgadza, czasem zaprzecza, czasem posmaruje miodem a czasem obrzuci błotem :-)))
            Pokolenia mileniaków nie znam dobrze, dwoje moich młodszych dzieci ma zupełnie inaczej umeblowane głowy, ale to chyba raczej dlatego że wychowały się i wyedukowały w innym kraju, niż z racji roku urodzenia. Ale to co piszesz daje nadzieję!
            Ja czasem mam gorzki posmak w ustach, bo uważam że moje pokolenie trafiło na bardzo trudny czas, wychowaliśmy się i wykształcili do życia i pracy w zupełnie innych warunkach niż przyszło nam i naszym rodzinom żyć (po 1989 r., a potem po 2004 r.), a kto wie co jeszcze nas czeka na emeryturze. Porównując do życia moich rodziców, to oni mieli stabilizację - gwarancję pracy w wykształconym zawodzie, budowanie kariery stopień po stopniu, w tej samej firmie do emerytury, państwo pomagało w kosztach wychowania dzieci (bardzo tanie świetlice, półkolonie, obozy, zimowiska, kolonie, wszystkie zajęcia sportowe i kulturalne za darmo), a teraz przyzwoite emerytury mają.
            Nie chodzi mi o porównanie kiedy było lepiej, bo oczywiście ciesze się bardzo z tych zmian, tylko o fakt, że moje pokolenie "przejściowe" zostało wystawione do wiatru przez zakręty losu.



          • RE: trzy grosze bez ogonka :)

            Autor: Amelia55   Data: 2018-04-29, 13:32:13               Odpowiedz

            Nie widziałam nigdy filmu Metropolis, a szkoda - wnioskuję z recenzji.
            A ten pisarz s-f z przewidywaniem przyszłości, którego powieści tytuł zapomniałaś, to nie był Stanisław Lem?



          • RE: trzy grosze bez ogonka :)

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-29, 20:03:02               Odpowiedz

            Raczej nie nasz Stanisław Lem, Amelio.
            A "Metropolis" możesz obejrzeć na www.cda.pl za darmo i bez logowania.
            Wpisz sobie w wyszukiwarkę : metropolis cda i wybierz wersję niemą 2 godz 33 min rok 1927
            :)
            Myślę,że naiwność fabuły rekompensują efekty,scenografia i nieme kino.



          • RE: marconi..i nic ciekawego do powiedzenia..

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-20, 21:50:50               Odpowiedz

            Rozkłady jazdy są bardzo interesujące. Poza tym to świetne miejsce na poznawanie ludzi i bycie użytecznym,jeśli się umie czytać rozkład jazdy ;)



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: fatum   Data: 2018-04-13, 17:32:36               Odpowiedz

            rozszerza coraz szybciej.I nasza*bezogonka też razem z nim i wkrótce pęknie-:)*i zostawi po sobie....().Właśnie co po sobie chcesz bezogonka zostawić?Poważnie pytam.Oczywiście to nie będzie problem,jeśli nie uda się Tobie właściwie odpowiedzieć.-:)*Wezmę pod uwagę Twoje szlachetne intencje.Kurczę też się chyba rozszerzam po 3pączkach (w tej chwili właśnie zjadłam trzeciego:)).Nie polecam.To bomba kaloryczna.Ale smaczna.*



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-13, 11:05:41               Odpowiedz

            Teraz mam w planach mury i drut kolczasty - nie żartuje:))
            Coś wymyśle na jelenia, żebym nie była łosiem :)

            he,he,he,he

            Wygonisz jednego jelenia,drugi wejdzie. No chyba,żeś nie łoś? :)

            Co roku w dzieciństwie jeździłam do dziadków, którzy mieszkali w sąsiedztwie lasu. Bałam się tego lasu jak diabli,bo w lesie wilk, który zje, lis, który kury podbiera,jastrząb... i taka różna chol. ra.

            A to dziadkowie opowiadali i ojciec i wujowie,że tam w lesie jest dom, gdzie Niemcy ludzi wymordowali. A to samoloty wojskowe, bo lotnisko nieopodal i strach przed wojną. A to,że sąsiad ,co dzieci porywa po lesie chodzi. No sam strach!!!Jak wszystko pogaszone to las złowrogo huczał:(

            A oni mogli mi tylko powiedzieć. Nie idź maluszku do lasu sama,bo się nam zgubisz. Tam jest dużo pięknych drzew,zapatrzysz się i będzie Ciebie trudno znaleźć:)

            W tamtym roku pojechałam na kilka dni. Dzisiaj mieszka tam kuzynka. Usiadłam na ławie przed domem.

            Kurcze... ja tego piękna nie dostrzegałam nigdy. Zielono, cicho, pachnąco...Co za pięknie miejsce? Jaki dzik, jaki wilk, jacy Niemcy,jakie bombowce?!!

            Budujemy czasem swój świat według swoich wyobrażeń( Madziny ogród) a z różnych względów (bo np. nas strachem wychowywano) nie dostrzegamy tego co nas otacza.Tak mi się zrefleksiło dzisiaj.

            Całusy Madzia. Wczoraj rozmawiałam z Tulu. Dzielnie się trzyma i organizuje. Nawet rosoły gotuje,he,he,he



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-13, 11:23:37               Odpowiedz

            "Budujemy czasem swój świat według swoich wyobrażeń( Madziny ogród) a z różnych względów (bo np. nas strachem wychowywano) nie dostrzegamy tego co nas otacza.Tak mi się zrefleksiło dzisiaj."

            Noooo wlasnie:))
            Tak czasami ukladamy sobie zycie, ba nawet zwiazki.
            Planujemy zeby partner pasowal nawet....no powiedzmy do mebloscianki, zeby byl piekny i akuratny, jak te sztucznie przyciete roslinki.
            Pozniej oczekujemy ze zaden jelen nam tego "raju" nie zdemoluje....
            A jak zdemoluje, to w czarnej d...ie jestesmy:)
            A swiat, milosc, szczescie i jelen ma w nosie nasze oczekiwania:))
            Raj jest tuz tuz za plotem....a my nie widzimy:(

            Chello, kurcze musze Tulu odpisac na majla:))
            Jakos tak mi ostatnio czasu brakowalo, a to balkony, a to jelenie a pozniej klejenie pierogow:))
            Ja uwielbiam Tulu!
            Musze jej to zaraz napisac.



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-13, 11:48:32               Odpowiedz

            Myślę, że się ucieszy.
            Jesteście trochę podobne do siebie:)

            Tak Was życie wzięło a mnie przystopowało. I jakoś się marnie z tym czuję póki co.
            Ale widocznie musiałam tego doświadczyć:) Buziaki.



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: marconi   Data: 2018-04-13, 17:31:31               Odpowiedz

            chellunia >>> Przedstawiłaś idealny przykład na to jak pięknie się różnimy w postrzeganiu otaczającej rzeczywistości. I nawet nie w tak kłopotliwych sprawach jak światopogląd, gust muzyczny czy kulinarny.

            Zwykły las.

            Ktoś dostrzega tak i inny siak.

            U mnie las zawsze był tylko na plus. Do czasu kiedy wybrałem się w nocy na samotną wycieczkę rowerową. Towarzystwo dzików parę metrów ode mnie było ciekawym doświadczeniem ale co się nażarłem strachu to moje. Dalej lubię las, ale teraz mam też odrobinę respektu. Tłumaczę sobie to tak, że teraz mój obraz lasu jest urealniony, bo jest i piękny, i jest zwierzyna która może zachować się nieprzewidywalnie, szczególnie nocą.

            Kto łaził nocą po lesie, przyznać się :)



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-13, 19:57:35               Odpowiedz


            Nie lubiłam domu przy lesie.
            Mam zbyt traumatyczne przeżycia zawiązane z tym miejscem.

            Ale chyba przerobiłam temat skoro chcę tam jechać. Wiele przerobiłam. Poznałam przyczyny mojego lęku. Poza tym ludzi,którzy potęgowali mój strach już nie ma.

            Wiele lęków wynika z niewiedzy. Jak coś poznasz, oswoisz-przestajesz sie bać.

            Strach, który mi wdrukowali szedł za mna przez wiele lat. Nie pozwalał się cieszyć lasem. Mieszkalismy w mieście a ojciec się uparł,ze wracamy tam do tego opuszczonego domu,gdzie wymordowano tyle ludzi. Gdyby matka się zgodziła uciekłabym z domu. A byłam pokornym dzieckiem. Tam wszędzie było daleko. Do szkoły, do sklepu, do ludzi. Tam były stawy i jeziora. Mnóstwo jadowitych żmij.
            A ja nie mogłabym liczyć na opiekę ojca.

            Przeżyłam tam niesamowitą burzę. Byłam malutka. Babcia paliła gromnice i modliła się a szaleństwo trwało.

            Jak miałam sobie to miejsce kojarzyć z czymś najpiękniejszym? Widziałes kiedys coś takiego na własne oczy? Podobne przezyłam.

            https://www.youtube.com/watch?v=8kmamTXMNnM







          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-13, 20:23:58               Odpowiedz

            Noooo, to indywidualne widzenie lasu, pieknie nam pokazuje jak subiektywnie odbieramy rzeczywistosc.
            Ot, niby ten sam las a co czlowiek to inne emocje ;)

            Ale, mi sie znow cos spodobalo, co napisal Markoni.

            "...teraz mój obraz lasu jest urealniony, bo jest i piękny, i jest zwierzyna która może zachować się nieprzewidywalnie, szczególnie nocą. "

            Urealniony to calkiem byc nie moze, nooo ale niech Ci bedzie:))
            Mi sie nasunela mysl, ze las jest tez przykladem nieprzewidywalnosci...
            Czyli, jesli nie moge przewidziec co mnie w lesie zachwyci a co przestraszy, to wchodze do lasu BEZ oczekiwan......
            A jak wiecie brak oczekiwan oznacza ze oczekujemy WSZYSTKIEGO i to jesz pelnia zycia:))



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-13, 20:35:56               Odpowiedz

            "A jak wiecie brak oczekiwan oznacza ze oczekujemy WSZYSTKIEGO i to jesz pelnia zycia:))"

            Tylko dodam ze mamy mozliwosci czerpania z tej "pelni zycia" .....
            Oczekiwania to ograniczaja.

            Prosze - off-top jak trza:)))

            P.S. Zeby nie bylo ja sie cykam w nocy tego lasu....
            Czasami w domu slysze jakies odglosy z lasu i ciemno tam jak w d..e u murzyna:))
            A w dzien latam tam i szaleje po lesie.
            Ten sam las..... ten sam czlowiek a inne emocje:)
            I badz tu modry i pisz wiersze.....




          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: marconi   Data: 2018-04-13, 21:07:26               Odpowiedz

            Madziuleczka >>> "Dziolchy, juz 3 na cykoczu". Tyś je tyż ze ślonska dziołcha? Bo tak żeś zapodała żech mógł se tak pedzieć pra?

            Cykocz to mi pasuje w okolice Rybnika bardzij niż Ruda czy Katowice. Chyba że blank kaj indzi :)



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-13, 21:41:13               Odpowiedz

            "Chyba że blank kaj indzi :)"

            Ha ha ha:))
            Kaj indzi;)
            Mam praktykantke Goralke z Kroscieka (chyba tak sie pisze).
            I kiedys podsluchalam jak po goralsku z mama przez telefon rozmawia i zdebialam, bo tak mi sie podobalo.
            I teraz pobieram nauki jezyka goralskiego od niej:))

            Tylko ze ja dla jaj sie ucze od niej.....a ona robi se jaja z nauki u mnie:(
            Ale to nie na temat.



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: marconi   Data: 2018-04-13, 21:47:40               Odpowiedz

            Off-top off-topu. Gwary są spoko oprócz kaszubskiej bo tego to nikt nie kuma :)

            Zdradzisz co praktykuje?



          • RE: off-top ;P, czyli las lub ocean i kurka wodna!

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-13, 22:13:31               Odpowiedz

            "Zdradzisz co praktykuje?"

            Glupio mi teraz napisac "nie, nie zdradze":))
            Ogolnie napisze ze chodzi o matematyke stosowana dla przemyslowych osrodkow badawczych.
            Ogolny zarys, zadna filozofia na tej praktyce, noooo ale choc pojecie trzeba miec, a ta Panna Goralka, to jest panna katastrofa;)
            A najwieksza kujonka z mych praktykantek, jest tak tepa, dretwa i nie elastyczna ze mnie przeraza....
            Nie tyle ona mnie przeraza, co fakt ze takie typy zrobia kariere (do jakiegos tam stopnia), a bystre z polotem "goralki" wyleca z uczelni...

            Ale off - topuje rowno:))




          • RE: off-top ;P matma

            Autor: marconi   Data: 2018-04-13, 23:22:16               Odpowiedz

            Madziuleczka >>> Jesteś matematykiem jak Iga?

            Piszesz emocjonalnie, fajnie mi się to czyta :) Off-topami się nie przejmuj bo ten wątek założyłem właśnie po to żeby można bez stresu pogadać.

            Z wykształcenia jestem inż. mechanikiem (obróbka skrawaniem, automatyzacja), z zawodu inż. energetyk - tak informacyjnie. Matematyka jest dla mnie narzędziem. Na dzień dzisiejszy w przemyśle nikt się nie rozwodzi n/t obliczania całki i różniczki, po prostu stosuje się gotowe rozwiązania informatyczne. Napisz proszę, bo mnie to ciekawi, czym zajmuje się matematyka stosowana dzisiaj? Stosowana gdzie?



          • RE: off-top ;P matma

            Autor: fatum   Data: 2018-04-13, 23:53:13               Odpowiedz

            W przemyśle,technice,biznesie.Matematyka to piękna dyscyplina,ale dla pasjonatów.Inaczej pracują jako praktykanci w Dziale Zarządzania jakością suszarek.-:*)



          • RE: off-top ;P matma

            Autor: marconi   Data: 2018-04-14, 00:39:31               Odpowiedz

            Fatum >>> Matematyka to narzędzie. Nad matmą jest logika. Uważasz że logika jest dla pasjonatów?

            Logika powinna być w podstawówce. Przynajmniej niech ludzie skumają że jeśli gdzieś dajemy to gdzieś zabierzemy :)



          • RE: off-top ;P matma

            Autor: fatum   Data: 2018-04-14, 09:48:36               Odpowiedz

            A kto daje i zabiera niech się w piekle poniewiera.*)Matematycy pójdą więc do piekła,he,he.I logika im nie pomoże marconi.Pomóc może Empatia i Miłość.Miłego empatycznego dnia.Pasjonatka fatum.)*



          • RE: off-top ;P matma

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-14, 00:11:52               Odpowiedz

            "Na dzień dzisiejszy w przemyśle nikt się nie rozwodzi n/t obliczania całki i różniczki, po prostu stosuje się gotowe rozwiązania informatyczne.."

            No nie:)
            Wiesz jakie szerokie jest zastosowanie matematyk, ba jak sama nazwa wskazuje to do tego stosowanej matematyki?
            Noooooo i chyba wiesz ze matematyka tez tworzy...
            Troche mi szczena opadla, jak przeczytalam " nit sie nie rozwodzi...", bo to jest przykad jak malo sie wie o matematyce, jak bardzo kojarzy sie ona z liczeniem, rachowaniem, ot slupki - glupki:))
            Czlowieku, pyle marny ......napisz takie cos do matematyka stosowanego w jakims zespole badawczo-rozwojowym - to bedzie awanturka:)

            "Stosowana gdzie?"

            Wszedzie, gdzie jest nastawienie na rozwoj, badanie itp itd
            A moja Panna Goralka, akurat TERAZ w przemysle;)
            Pozniej....nie, pozniej to ona, jak tak dalej pojdzie wyladuje w Kroscieku;)

            Mam nadzieje ze nie paplam za wiele...
            I ze nikt sie tu nie rozpozna:))


            Nie lubie pracy...juz pare lat jej nie lubie, wiec pogadajmy o seksie czy o lasach, ba nawet o matematyce, ale nie o pracy ;)))

            Dobra, dobranoc:)
            Jak masz konkretne pytania, to pisz.




          • RE: off-top ;P matma i seks

            Autor: marconi   Data: 2018-04-14, 00:32:41               Odpowiedz

            Madziuleczka >>> "Wiesz jakie szerokie jest zastosowanie matematyk, ba jak sama nazwa wskazuje to do tego stosowanej matematyki?" No właśnie nie wiem, przybliż mi proszę. Cenię matematyków ale przybliż mi czym dzisiaj się zajmują, bo mam wrażenie że odkrycia w tej dziedzinie skończyły się min. 100 lat temu.

            I dlaczego nie lubisz tej roboty?? F..k :)

            "pogadajmy o seksie czy o lasach, ba nawet o matematyce, ale nie o pracy ;)))" - osobiście lubię lasy, seks i pracę :)

            Madziuleczka >>> co w seksie Cię wkurza? :)



          • RE: off-top ;P matma i seks

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-14, 00:56:36               Odpowiedz

            " ..... mam wrażenie że odkrycia w tej dziedzinie skończyły się min. 100 lat temu. ....."

            A nauka tworzy nowe teorie?
            Jak sa zapisywane?
            Jak modele, teorie itp itd, w fizyce teoretycznej sa udawadniane, opracowywane i tworzone?
            Jakim "narzedziem" sa wykrywane wciaz nowe czastki w CERN? Nooooooo:))
            I dodam ze nie chodzi mi o zderzacz;)
            Bo to sa czyste TEORETYCZNE teorie na podstawie obliczen i MODELI MATEMATYCZNYCH, ktore sie tworzy.


            Odpowiedz sobie na te pytania i juz masz odpowiedz na Twe rozterki;))

            A co do seksu - to jutro pogadamy:))
            Ogladam jednym okiem film, drugie oko mi sie kleji....
            Trzecim rzucam na forum - wiec, czas juz spac:))





          • RE: off-top ;P matma i seks

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-14, 01:05:00               Odpowiedz

            Zeby juz skonczyc z ta matma, to napisze ze teoria strun, ktora nie ma 100lat, jest CZYSTO matematycznym stworem:)))

            A seks...hmmmm, ubolewam ze w tych zmyslach nie mam takiego temperamentu....jak w innych dziedzinach;)
            Naprawde ubolewam!



    • RE: PsychedeliC CorneR

      Autor: marconi   Data: 2018-04-12, 09:21:44               Odpowiedz

      Sams >>> Jeśli masz ochotę to w tym miejscu może będzie trochę spokojniej :) Choć szansa na to że tu odpiszesz oceniam nisko. Pozdrawiam! :)



    • RE: PsychedeliC CorneR

      Autor: bezogonka   Data: 2018-04-12, 23:03:39               Odpowiedz

      Gdyby lasu we mnie nie było,mnie by nie było.
      Gdyby mnie nie było,nic by się w lesie nie zmieniło.
      Gdyby nic się w lesie nie zmieniło,rósłby puszczą a ja chciałabym być.
      Dobrej nocy, marconi-twórco tego wątku :)



    • Avicii

      Autor: marconi   Data: 2018-05-02, 22:12:51               Odpowiedz

      "Był perfekcjonistą, który podróżował i pracował ciężko w tempie, które doprowadziło do ekstremalnie silnego stresu. Kiedy przestał koncertować (artysta swoją decyzję ogłosił w marcu 2016 roku - red.), chciał odnaleźć równowagę w życiu, żeby być szczęśliwym i robić to, co kochał najbardziej - muzykę. Bił się z myślami o sensie, życiu i szczęściu" - czytamy w oświadczeniu, które opublikowali rodzice Tima Berglinga, Aviciiego."

      Waszym zdaniem osoby poszukujące sensu życia są bardziej narażone na samobójstwo czy może osoby już żegnające się ze światem ostatkiem sił poszukują?



      • RE: Avicii

        Autor: bezogonka   Data: 2018-05-02, 22:30:55               Odpowiedz

        marconi
        Myślę, że osoby żegnające się ze światem ,zaczynają wierzyć w to od czego uciekali przez czas młodości i wieku średniego. Osoby poszukujące sensu życia od wczesnych lat, refleksyjne, są bardziej narażone na duże wahania nastroju.
        Te z kolei mogą przyczynić się pośrednio lub bezpośrednio do podjęcia decyzji o samobójstwie. Zazwyczaj jednak działa kilka czynników jednocześnie, jeśli nie ma jakichś uzależnień typu narkotyki,alkohol,leki..



      • RE: Avicii marconi

        Autor: fatum   Data: 2018-05-03, 10:56:17               Odpowiedz

        Moim zdaniem nieźle wyjaśniła bezogonka.A Ty marconi coś dorzucisz?Czytałam,że jeżeli dzielimy się własną (osobistą)wiedzą to dajemy sobie możliwość na bycie nieśmiertelnym.To po prostu sposób na bycie nieśmiertelnym (jak Adam/Adamos325).-:)*Miłego dnia i unikania przygnębienia.Tylko siły i wytrwałości życzę,bo Forum Ciebie potrzebuje (ja też).Pa.



    • RE: PsychedeliC CorneR

      Autor: bezogonka   Data: 2018-05-03, 17:49:21               Odpowiedz

      Płótno.(olej marconiego)

      a kiedy cierpliwość urośnie
      zerwiesz kreskę pełną jak kwiat róży
      i dogonisz światło
      którym ją podzielisz
      na miliony wielkich spraw
      a potem
      w fotelu usiądziesz
      zamykając w sobie czas
      jak uśmiech
      z pamięci pędzla




      • RE: PsychedeliC CorneR bezogonka

        Autor: fatum   Data: 2018-05-16, 12:17:03               Odpowiedz

        Nie wiem jak to zrobisz,ale to zrób.Co?Przyciągnij-:)* tutaj marconiego,bo się okazuje,że smutno jest tutaj bez niego.Uffff.Ulżyło mi.Teraz Ty bezogonka.Miłego dnia.Pod kluczem zamknięto wszelkie swary i ....)*)"W głębi bukietu drzew wytryska źródło wśród skał;wylewa się na łoże z kamyków,wśród powoi i dzwonków,dzikiej mięty i szałwi.Z basenu wyrzeźbionego wodami,do których przychodzą napić się sikorki,toczy się kryształowa fala kropla po kropli,...c.d.n.-:)



        • RE: PsychedeliC CorneR bezogonka

          Autor: fatum   Data: 2018-05-16, 12:22:59               Odpowiedz

          gawędząc łagodnie.Wielka sosna ocienia i ochrania miluchną konchę.Wiatr porusza jej igłami,źródło szemrze jej kantylenę....".Pisać mam dalej?



          • RE: PsychedeliC CorneR bezogonka

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-05-16, 12:31:14               Odpowiedz

            "...Pisać mam dalej?"

            NIE!



          • RE: PsychedeliC CorneR bezogonka

            Autor: bezogonka   Data: 2018-05-16, 12:40:33               Odpowiedz

            Pisz, fatum :)
            Ta "wielka zagadka" dotyczy każdego z nas.
            Nawet Madzi, bo odzywa się nieproszona ;)
            Myślę, że też czeka na marconiego :D

            ....
            Nie będę go wołać, fatum. Niech odkrywa ważne dla siebie sprawy codzienności :)
            Któregoś dnia zawita i podziękuje Ci za pamięć, za milczącą obecność.



          • RE: PsychedeliC CorneR bezogonka

            Autor: fatum   Data: 2018-05-16, 13:41:57               Odpowiedz

            Jesteś jednak kochana.Nie wzięłam tego pod uwagę (milcząca obecność).Będę pisała,bo nie lubię zostawiać przepięknych,niedokończonych utwor&#242;w.P.S.dzięki i ciepło pozdrawiam.Wzruszyłam się Twoją opowieścią o Babci.Jest niesamowicie poruszająca.Mi to się przydarzyło jak czytałam.Pa.Czekam na marconiego mimo wszystko.-:)*



          • RE: PsychedeliC CorneR bezogonka

            Autor: bezogonka   Data: 2018-05-16, 13:49:48               Odpowiedz

            Niechaj każde wzruszenie Twoje ,fatum ,będzie dobre dla Ciebie :)
            Dziękuję, że czytasz.



          • RE: PsychedeliC CorneR bezogonka

            Autor: fatum   Data: 2018-05-16, 13:57:20               Odpowiedz

            Zauważyłam,że takie wzruszenia są dobre dla mnie.Jeszcze nie odkryłam do końca tego zjawiska,ale będę go badała (moje wzruszenia).Lubię czytać,więc to żadne wielkie "poświęcenie".Ale miło,że mi dziękujesz.Jesteś dla mnie chwilowo tajemnicą.Ale to pozytywna "sprawa".-:)*



          • RE: PsychedeliC CorneR bezogonka

            Autor: Amelia55   Data: 2018-05-16, 14:57:37               Odpowiedz

            Fatum, a Ty to przeczytałaś własnie Petera Wohllebna?



          • RE: PsychedeliC CorneR Amelia55

            Autor: fatum   Data: 2018-05-16, 16:11:06               Odpowiedz

            Nie nie czytałam.Mój Autor jest też mężczyzną.Subtelnym,wrażliwym,Kosmologicznym Osobnikiem po prostu.Pozdrawiam.



          • RE: PsychedeliC CorneR bezogonka

            Autor: fatum   Data: 2018-05-16, 16:24:27               Odpowiedz

            Promień słońca,ślizgając się po jej gałęziach,rzuca tysiąc roziskrzonych blsków na płynny obrus.W powietrzu tańczą i swawolą ważki;piękne wielobarwne muszki brzęczą w kielichach kwiatów.C.d.może nastąpić,ale czy chcesz rzeczywiście to czytać dalej?



          • RE: PsychedeliC CorneR bezogonka

            Autor: fatum   Data: 2018-05-16, 23:13:33               Odpowiedz

            W spokojnym krajobrazie woda płynąca i gadatliwa jest symbolem naszego życia,które wyłania się z ciemnych głębin przeszłości i ucieka,nigdy się nie zatrzymując,do oceanu przeznaczenia,dokąd Bóg je prowadzi ku zadaniom coraz wyższym,a zawsze nowym.Małe źródełko,mały potoku,przyjaciele filozofów i myśli,mówicie mi o innej rzece,ku której podążam z każdą sekundą i przypominacie mi,iż wszystko dokoła nas jest lekcją,nauką dla tego,kto umie patrzeć,słuchać i rozumieć język istot i rzeczy.



          • RE: PsychedeliC CorneR wracaj marconi do nas.....

            Autor: fatum   Data: 2018-07-01, 10:45:52               Odpowiedz

            Tak dokładnie.Wracaj.Podziel się swoim nowym życiem.Obiecuję,że będę bardzo miła i sympatyczna dla Ciebie.Wrócisz?Czekam.P.S. mi w sumie fajnie się z Tobą pisało.Jednak wlazła bezogonka i wszystko zepsuła.Takie są to bezogonki.Wcześniej tego nie wiedziałam.Teraz wiem.Marconi bądź człowiekiem i daj znać.