Forum dyskusyjne

toksyczne wiezi rodzinne

Autor: Didi1279   Data: 2018-01-08, 00:27:51               

Witam wszystkich forumowiczow. Czytam was troche i widze ze potraficie odpowiadac szczerze, czasami dosadnie ale wlasnie takiego spojrzenia na moj problem mi potrzeba. Nie ma byc pieknie ale prawdziwie.
Przepraszam z gory, nie mam lekkiego piora i czasami moze sie mnie czytac kwadratowo.
Do sedna, mam problem z relacjami rodzinnymi. To problem od zawsze. Bylam wychowywana przez mame, jako dziecko widzialam w niej caly moj swiat. Wraz z jen choroba kiedy mialam niespelna 12 lat, moj swiat runal. Zostalysmy rozdzielone, a ja stracilam wszystko. Dom, bezpieczenstwo, szkole i kolezanki,moj domek z kart runal. Ale nie na tym chcialam sie skoncentrowac.
Po latach widze, oczami wiary ze choroba mamy pozwolila na odciecie pepowiny, i wszelkie cierpinie sprawilo, ze dzisiaj jestem tym kim jestem. Dodam, ze mam siostre ktora z powodu choroby mamy byla wychowywana przez moja ciotke. Nie mialysmy nigdy bliskich relacji, a wrecz powiewa z nich zawsze jakis chlod. Probuje to zmienic, ale czuje ze to wymuszone, bo mamy kompletnie rozne charaktery, a przede wszystkim siostra chce- to oczywiscie moje wrazenie, ktore moze byc mylne- mna kontrolowac. Moj problem polega na tym , ze z mojej strony pepowina jest ucieta, ale nie ze strony mamy. I tu zaczynaja sie schody. Mieszkam 1200 km od mojej rodziny, jestem dorosla osoba, a mama ciagle wymusza bym dzwonila do niej raz w tygodniu. Kiedy tak nie jest dostaje sr....ki.Doslownie : ( W zeszlym roku przegiela, ale we mnie cos peklo. Na swietach wpadlam w szal. Zrobilam awanture , bo znalazla w szifladzie moj stary pamietnik i dala go mojej siostrzenicy, jakby chodzilo o jakich kawalek smiecia, a nie o moje osobiste zapiski. Oni nie widza problemu, siostra wykrzykiwala ze mnie kocha, a co roku zapomina o moich urodzinach. Nie mam jej za zle ze zapomina, mam jej za zle oblude. Nie licza sie z moim zdaniem, traktuja mnie jak dziecko. Kiedy przyjezdzam do kraju nie licza sie, ze jestem wykonczona podroza, laduja sie z odwiedzinami w ten sam dzien. Wykrzyczalam im to wszystko w zeszlym roku, wyjechalam po 3 dniach pobytu. Ale mama nie chce zrozumiec, ze te jej ciagle placze ze nie dzwonie dusza mnie. Ostatnio zadzwonilam na wigilje bo w tym roku nie pojechalam na swieta. A dzis dostalam smsa od siostry zebym zadzwonila bo mama byla u niej taka smutna, zamyslona. A mnie to denerwuje. Bo to jest wedlug mnie chore, takie zebranie ciaglego kontaktu i dyktowanie mi kiedy mam dzwonic. Nie mam najmniejszej ochoty ulegac czyims niezdrowym frustracjom. Nic jej nieodpisalam, a za chwile mialam telefon od mamy. Dodam ze sie wlasnie przeprowadzilam i jeszcze nie zalozylam lini, mialam wazniejsze sprawy na glowie. Powiedzialam jej dosc sucho, ze dzwonilam w swieta a ona zachowuje sie jakbym nie dzwonila od trzech lat. Powiedzialam tez ze na razie nie mam telefonu i nie wiem kiedy bede miala. Nie wiem jak odciac sie od ich histeri. Kocham mame, ale jestem osoba dorosla, i nie potrzebuje wisiec na telefonie raz na tydzien po to by rozmawiac z nia o pogodzie. Macie jakies pomysly jak moge uwolnic sie od tych duszacych wiezi ? Dziekuje za cierpliwosc dla tych ktorzy doczytali mnie do konca : -)

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku