Forum dyskusyjne

Seksualność mojej dziewczyny

Autor: jaguar   Data: 2018-01-05, 16:51:52               

Od roku jestem ze wspaniałą dziewczyną. Wszystko jest super, ale od jakiegoś czasu problemem zaczyna być seks. Na początku wszystko było super i były fajerwerki, ale z czasem zaczynało się robić coraz gorzej, a dzisiaj to już w ogóle jest masakra, bo w ogóle nie mam ochoty na seks z nią. Mam ochotę na seks, na bliskość, ale gdy myślę, że miałbym to robić z nią, to wszystko mi przechodzi. Myślę o innych dziewczynach. Choć bardzo ją kocham.

Wydaje mi się, że to wynika z tego jak ona postrzega seks. Wydaje mi się że dla niej seks i miłość to jest sam stosunek albo doprowadzenie mnie do wytrysku przez zrobienie mi loda. Często nasze zbliżenie trwało kilka minut. A niejednokrotnie do powstania orgazmu musiałem się sam przyczyniać kurcząc odpowiednie mięśnie. Nie wiem, jak inni panowie, ale ja nie potrafię tak, ze ktoś nagle ściąga mi spodnie i za trzy minuty strzelam.

Marzy mi się długi, powolny seks. Który zaczyna się od zwykłego przytulania, dotyku, muskania ust, szyi, delikatnych pocałunków, klapsa, lampki dobrego wina, zabawy sutkami, pępkiem, itd, itp. długo później dopiero właściwy stosunek, tak, żeby orgazm był tylko taką wisienką na torcie. Nie mówię, że chciałbym tak zawsze, ale nie pamiętam, kiedy tak ostatnio było. Moja dziewczyna chyba nie potrafi inaczej.

Próbowałem kilkukrotnie przemycić coś bardziej zmysłowego. Przerwałem kiedyś naszą zabawę na sekundę, wróciłem z kostką lodu w zębach, chciałem całować jej ciało delikatnie muskając ją tą kostką. "Ja tak nie lubię". No ok. Chciałem kiedyś zrobić jej przyjemność po ciężkim dniu i zrobić jej taki zmysłowy masaż pleców, mając nadzieję, że ta bliskość przejdzie w inne zbliżenie. "Aaaa co, chcesz mi zrobić masaż? Nie no, aż tak to nie boli". Kiedyś widziałem fajną amerykańską komedię, w której chłopak doprowadził swoją dziewczynę do orgazmu dotykając ją wyłącznie płatkami róż. I podmuchami powietrza. Kupiłem różę. Wręczyłem. Był zachwyt. Pół godziny później mieliśmy uprawiać seks. Sięgnąłem po różę, urwałem kilka płatków, zacząłem delikatnie miziać ją po brzuchu powolutku schodząc niżej. Usłyszałem kategoryczne "Yyyyyy, serio tak będziemy?". Odechciało mi się wszystkiego. Przez to zacząłem tracić wiarę w siebie, w to, że potrafię kobiecie zrobić dobrze, że potrafię ją zaskoczyć, że potrafię ją doprowadzić do stanu, w którym zapomina o wszystkim i jest tylko tu i teraz.

Nasz seks zawsze wygląda tak samo. Zaczynamy się całować, mam wzwód, ona się rozbiera do naga, rozbiera mnie do naga, ona rozpina mi spodnie, i albo na mnie siada albo zaczyna mi robić loda, i usilnie robi to aż dojdę. Aż w końcu dochodzę. I w sumie jak tylko ja dojdę to jej to wystarczy. I myśli wtedy że jest super, bo potrafiła mnie doprowadzić ot tak do orgazmu. Może miałem wytrysk, ale nie był to orgazm. Nie ma przestrzeni na seks w ubraniach, na seks w bieliźnie, na zabawę bielizną, na nic nie ma.

Nie wiem jak mam z nią o tym porozmawiać. Bardzo się kochamy i chcemy być ze sobą, ale tak strasznie brakuje mi czułości. Brakuje mi tego, żeby czasem włożyła mi rękę we włosy i się nimi pobawiła. Żeby czasem pogładziła mnie po policzku. Posmyrała po uchu. Nie mówię nawet w trakcie seksu. Ale podczas takiej zwykłej codzienności, jak leżymy i oglądamy film. Staram się dawać jej bardzo dużo czegoś takiego, bo po pierwsze uważam, ze tak trzeba, chcę tak, a po drugie miałem też nadzieję, że może pomyśli że potrzebuję tego, co jej daję, ale niestety nie. Czasami jak coś oglądamy, to kładę jej głowę na nogach. I nic. Czasem biorę jej dłoń i kładę sobie na twarzy. A ona mnie wtedy poklepie i ją zabiera.

Nie wiem jak z nią o tym rozmawiać. "Kochanie nie dostaję od ciebie dostatecznie dużo czułości. Chciałbym żebyś bardziej mnie pieściła gdy się kochamy"? No przecież tak nie powiem. Nie chcę jej sprawić przykrości, ale też powoli mnie to zabija, bo z tym seksem jest zdecydowanie coś nie tak.

Czy to ze mną jest coś nie tak i potrzebuję jakichś dziwnych rzeczy, mam jakieś nierealistyczne wymagania, jakieś niezaspokojone potrzeby czy moja dziewczyna nie potrafi mi okazać czegoś, czego tak bardzo potrzebuję. Co myślicie? Co byście zrobili?

Dziękuję za pomoc.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku