Forum dyskusyjne

RE: Runęło poczucie bezpieczeństwa Iguni ........

Autor: feelka   Data: 2017-11-27, 09:48:51               

Tak, Iga, bezsilność to dobry start. Teraz już możesz ryzykować wszystko. (pozwalam Ci :)
Ja nabrałam się na Twoje hop do przodu; myślałam że ot czasem próbuje ci wkręcić swoje marzenie, trochę jak dzieciak. Czasem. Tymczasem on ciągle ..pogrywa tym małżeństwem. Pogrywa - bo czuje że nie jesteś wewnętrznie silna. Właśnie bezsilna.
(to że sobie radzisz, jakoś, nieźle, to pochwalił cię terapeuta. Ale...JESZCZE sobie radzisz; a ekspansja męża rośnie.?)

Sams, nie rozumiesz mnie.
"Problem w tym, że to czy pójdą czy nie (ludzie za mną) przestaje mieć wtedy znaczenie. Są - ta fajnie, cieszę się tym. Nie ma- nie smuci mnie to"
Nie rozumiemy się: ja doskonale rozumiem, że w tym stanie docelowym (miłości własnej, kontaktu z duszą, z jaźnią) to przestanie mieć znaczenie. Ale do licha - ja żyję już teraz, i nie jestem w tym błogosławionym stanie, i póki co ludzie są mi potrzebni, byli potrzebni dziesiątki lat. Tak bez przesady.. ;) ale potrzebni. Wiem że gdy umrę nie będzie miało znaczenia czy w kondukcie będzie szło 5 osób czy więcej. Ale teraz żyję i gdy o tym myślę -boli, i to ma znaczenie; dla mojego samopoczucia TERAZ. Mam olać swoje uczucia te które są TERAZ? bo są bezsensowne z punktu widzenia "kiedyś"? które to "kiedyś" nie wiadomo czy nastąpi?

"nie mówcie jej że za rogiem stoi i czeka "należyty" nowy facet... " -Ja nic takiego nie mówię. Bo kwestia faceta jest poboczna"

I znowu: "kwestia faceta poboczna". Jak dla kogo. I nie chodzi o pokazanie się z portkami, o seks. Są sytuacje że drugi człowiek w domu jest potrzebny. Gdy z trudem wstajesz z łóżka zawiezie cię do lekarza (ty nie masz prawa jazdy a innych ludzi też nie masz bo nigdy NAWET NIE UDAWAŁAŚ że ci na nich zależy, "są to fajnie, nie ma nie smuci", hej?...)Są sytuacje, że jego fantazje erotyczne masz już gdzieś, ale lepiej żeby on jeszcze był. Wiem, że to instrumentalne. Wiem, że umrzeć da się i samemu i bez szklanki wody. Ale zawsze to drugi człowiek , który nas zna. Dlatego dotyka mnie czasem ta Wasza ...duma "samowystarczalności" (gdy macie wokół tłum ludzi :)

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku