Forum dyskusyjne

RE: Słówko do Adama Celebryty....Iga112...........

Autor: sams2   Data: 2017-11-25, 21:36:40               

Felka
Jakiego zaawansowanego? masz jakieś błędne wyobrażenie o mnie. Każdy tak ma jak ja, nie jestem wyjątkiem. Jestem przeciętną osobą. Każdy może mieć to o czym piszę.

Dylematy moralne niczemu nie służą, tak samo jak rezygnacja z siebie dla jakiejś opowieści ego. Lepiej się zastanowić co ja, gdzie ja, na co mam ochotę, czego pragnę w głębi duszy (ładne wyrażenie). Tu nie chodzi o rozwód i plany ale o to czemu związałam sie właśnie z takim człowiekiem, co z tego mam, jakie potrzeby wypieram, etc, etc. Proste pytanie: czego chcę? Kim jestem? Takie jest moje doświadczenie i obserwacja, że to przynosi owoce. Brak lęku, cieszenie się życiem samym (a nie sytuacją życiową, rolą, nazwiskiem, pozycją). I nawet jak jest trudniejszy, depresyjny okres, to on wtedy jest krótszy, łatwiej sie z tego korzysta bo wiadomo już że nie zabija a wzmacnia. Ale trzeba byc uczciwym a nie gadać o złym mężu i zasłaniać sie dziećmi.

"Bo pewności, że do "głębi istoty" dotrę przed śmiercią - nie mam żadnej."

Jak dotrzesz, to będziesz pewna że dotarłaś. Nikt i nic ci tego nie zabierze.

"W imię swojej satysfakcji, że nie zostałam całkiem samotnym dzikim wilkiem?"

Z tą samotnością jak się czuje siebie to przereklamowane. Niczego nikomu nie zabierasz słuchając siebie. Ja jakoś nie jestem sama, związek na razie trwa mimo analizy i różnych moich stanów, w pracy nikt mnie nie wykorzystuje- bo nie ma takiej opcji. Mam znajomych, rodzinę. Po prostu pytam się siebie na co mam ochotę. I dusza mówi. I to robię. Nie wieszam się na tym co wokół mnie.

Nie wiem jak to wyjaśnić. Kiedyś byłam na warsztatach i w grupie była jakaś babka po 40. Zaczęło sie od złej córki i złego męża. A potem był jej ogromny płacz z pytaniem "gdzie jest moje życie? "gdzie się ono podziało?" Bo pani służyła wszystkim i wszystkiemu tylko nie sobie. I nikt tego od niej nie wymagał - tylko ona sama miała dla siebie bat. Staram sie nie popełnić tego błędu. Na razie płynie:)

Co do rozumienia, ja mam wrażenie, że pojmujesz bardzo dobrze ten kierunek, tylko nazywasz to "miłością własną". Iga niestety nawet jeszcze nie wie, że nie widzi. Żal mi jej, ale po prostu każdy ma swoją drogę. Jak mi mówili kiedyś że można inaczej żyć to też nie wierzyłam. Gadanie jej nic nie pomoże, musi sama iść.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku