Forum dyskusyjne

RE: do Felki, Chellunii, Fatum i wszystkch ...

Autor: sams2   Data: 2017-11-25, 17:14:44               

A ja się zastanawiam dlaczego nikt ci tutaj nie wierzy (w ten bajkowy obraz było pięknie, ale teraz jest mały feler) i dlaczego z takim uporem ciągle piszesz o tym? To wygląda tak, jakbyś nie nas (bo co my możemy wiedzieć) ale siebie chciałabyś do tego obrazu przekonać. Ktoś kto jest przekonany nie przekonuje - bo po co? po prostu wie. Po co przekonujesz nieprzekonanych?

Jak określisz co jest normą, chorobą i zdrowiem to Nobla dostaniesz. Terapeuta mówi o normach by pacjent zaufał i pokazał swoją -jednostkową, prawdziwą- nienormalność, bo na niej sie pracuje. To jest taki chwyt na uspokojenie i budowę zaufania "tak, jesteś adekwatny, kochanie, ale teraz opowiedz mi o tym, co robisz jak nikt nie widzi". "Tak, jesteś Napoleonem, to cudownie, a teraz powiedz mi czy już przygotowałeś się do Waterloo". Każdy terapeuta to powie- i jeśli tylko to ma do powiedzenia to słabo. Mnie terapeutka kiedyś też tak opowiadała "pani reakcje są adekwatne", ale nie zastanawiała się czemu właśnie takie reakcje - a temu właśnie trzeba było sie przyjrzeć. No. ale była behawiorystką, od ludzkiej tresury :). "Adekwatność" na niektórych terapiach ma zamknąć sprawę. Ale na ogół w ludzkiej psyche nie zamyka, więc ja po pewnym czasie poszukałam kogoś mądrzejszego.

Etykietka choroba/zdrowie oddala od nas sedno- że jest symptom, bardzo znaczące zjawisko, ważna reakcja której-nie oceniając czy ona normalna czy nie- trzeba się przyjrzeć.

W Twoim rozumieniu jestem ślepa, bo nie chcę przyjąć Twojego i innych punktu widzenia

Nie :) Mnie to obojętne, mnie tu nie ma. Jesteś ślepa, bo sama siebie nie widzisz i sama tego nie wiesz a inni widzą, że masz zasłonięte oczy. To czy odejdziesz czy nie mi jest obojętne i nie ma związku z tematem. Dla mnie tematem jest to, że kompletnie nie wiesz co się dzieje w twoim środku i dlaczego. Piszesz o powierzchni (wyborach moralnych, normach, lęku, złym mężu), ale to w ogóle nie ma znaczenia wobec twojej istoty, środka.


To co piszę, w to wierzę.

Tak :). Ale przeczytaj to po dwóch-trzech latach terapii (wcześniej nie :)). Wtedy zobaczysz swoje samo-oszustwo jak na dłoni. Ja ostatnio przejrzałam swoje pamiętniki sprzed kilku lat. Cudownie nie wiedziałam co piszę ale wierzyłam :).

Tak, wiem, że nie wiesz o czym piszę. Ale twojej gry, jaką tu ciągniesz tak długo pt. "ja piszę bzdury w które chcę uwierzyć, a im bardziej nie wierzycie tym bardziej ja się chcę umocnić w wierze" nie podejmę, wybacz.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku