Forum dyskusyjne

RE: do Felki, Chellunii, Fatum i wszystkch ...

Autor: sams2   Data: 2017-11-25, 15:38:14               

ref Iga

Nie moja sprawa jak sie komus życie toczy. Nawet nie chce mi się brać udziału w tym wątku bo ten polega na tym, że ty nie widzisz a inni piszą ci o kolorach. To sensu nie ma. Ale czytam jak naiwnie racjonalizujesz swoje nieszczęście. Ty nic nie wybierasz (nikt tego nie robi) bo nie ma czegoś takiego. Nasze wybory są funkcją nieświadomego i nieuświadomionych pragnień. Za Ciebie wybiera lęk i pozory, strach przed prawdą.

Rozum podkreślasz, :)). Ale całkiem nieracjonalnie i z jakichś powodów lubisz związek w którym ty sie dumnie opierasz a ktoś inny gwałci. Gwałci się bo chce się prawdziwego kontaktu. Ktoś się opiera bo jedynie to stanowi jego wartość. Opór jest radością gwałciciela. A prawdziwego kontaktu nie ma bo ty nie jesteś w stanie obdarować miłością (więc miłość jest wymuszana -błędne koło). Ty tylko o tym, że boisz się utraty miłości męża. Piszesz że kochasz bo to ma go zmusić do wzajemności i to powinna robić "żona". To jest gadanie dziecka. Dorosły mówi "kocham cię, jesteś wolny, nie potrzebuję ciebie by żyć ale doceniam że jesteś -w swoim pieknie-obok mnie". Dobro osoby kochanej nie boli. Więc mi wychodzi, że albo ty nie kochasz albo nie jesteś kochana. W normalnym układzie miłości nikt się z nikim nie siłuje. Ale ta twoja gra daje przyjemność obu stronom, choć temu oczywiście zaprzeczysz. Masochista dużo czerpie z przemocy np. poczucie wartości, istnienia, siły etc. Nie wiem jakie wcześniejsze doświadczenia przez ten związek odtwarzasz ale może warto pomyśleć czemu tak bardzo chcesz innym mydlić oczy, że czarne jest białe i że tak naprawdę lubisz czerń.

Może ten terapeuta nie nabierze się na twoje obrony i będzie mądry. Choć terapeuci na ogół mądrzy nie są, niestety. W każdym razie zauważam, że ufasz "normom", zdaniu "specjalisty", nauce psychologii i skali stenowej na jakiej określa się "normalną zazdrość" etc. Uśmiałam się: facet zajrzał ci w oczy i widząc cie po raz pierwszy określił "zazdrość w normie" :)) Gdzie jest w takim razie twój rozum jak kupujesz takie bajery? Tędy nie wiedzie droga do siebie, norma i ocena to są bzdety. Nawet to że mierzysz swoje życie psychiczne "normami" świadczy o twoim głębokim zagubieniu.

Ten kawałek o dzieciach mnie poruszył, bo jedyną rzeczą jaką nauczyła mnie moja matka (tkwiąca z lęku w chorym związku) było to jak być perfekcyjnie nieszczęśliwą i świat wokół unieszczęśliwić -bo unieszczęśliwianie innych to jest radosna zemstą masochisty za zaniedbanie swojego wewnętrznego głosu. Całe szczęście wybrałam inną drogę. Są inne drogi niż zaprzeczanie sobie.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku