Forum dyskusyjne

RE: Czy terapia w moim przypadku ma sens?

Autor: feelka   Data: 2017-11-19, 16:09:17               

Tylko przypomnę, że aby stać się "nową" to trzeba chcieć najpierw być "starą", a więc zaakceptować i polubić starą, czyli taką jaką się jest (bo polubienie siebie jaką się jest teraz - to warunek miłości własnej; a szukanie tej "nowej" oznacza nienawiść lub tylko niechęć do starej. A nie da się nie lubiąc siebie teraz - polubić siebie teraz :))

Bycie "nową" - to tylko efekt uboczny miłości własej, czyli efekt uboczny pokochania siebie takiej jaką się już teraz jest.
Ale nie wiem czy ktoś mnie rozumie ;)

Więc nie tyle chciej Iga być inną co ukochaj tę która już jest , taką jaką jest.
Patrz na męża - dlaczego z Tobą wygrywa? (lub tak się wydaje). Bo on NIE MA ZAMIARU SIĘ ZMIENIAĆ, nie chce być inny, NOWY; uważa że jest z nim wszystko ok. I to mu daje siłę i przewagę.
A Ty martwisz się że może jesteś jakaś nie taka, a to w tym miejscu nie taka... a może w tym miejscu... I nietakość cię osłabia.

Siostra napisała, że nie chodzi o szukanie winnego (on czy Ty...?). Nikt nie jest winny. Chodzi może o to kto jest słabszy a kto silniejszy.lub równie silny. (Silniejszy jest ten kto czuje się w porządku. Ty się tak nie czujesz. )

A raczej to on mógłby się tak nie czuć: umowa przy ślubie i po ślubie co do preferencji seksualnych była chyba inna? ... Pasowałaś mu inna, wybrał cię inną, prawda? A teraz zaszła zmiana, w nim, zmiana na którą się nie umawialiście, prawda? on zmienia reguły gry - on ma problem. Ale to ty "kupiłaś" jego problem i nim żyjesz... a on kiwa sobie palcem w bucie. Prawdopodobnie.

Dlaczego Ty masz szukać przyczyn zmiany jego preferencji i zastanawiać się jakie potrzeby niespełnione nim kierują (Siostra tak zaleca, chyba). Niech on szuka i się zastanawia; niech sam ci powie. Ale szukasz ty i leczyć masz się ty , choć nie ty "chorujesz". Padł jeszcze zarzut nudy w łóżku. Ok, ale chyba co innego gdy Iga rozproszy tę małżeńską nudę we własnym małżeńskim zakresie...-
tylko kurcze jemu wcale nie o to chodzi choć by na rzęsach stawała - bo chodzi o wpuszczenie ..świata całego do łoża. Za pomocą Igi. Choć nie ze światem brała ślub.

Ale jeśli umówimy się że nikt nie jest winny, tylko ludzie się zmieniają - to znaczy że oni są niedopasowani seksualnie. Byli ale nie są. Żadne się dopasować nie zechce. I co tu terapia ma pomóc? na seks nie pomoże. Na to byś Iga - mimo wszystko - czuła się w porządku ... pomóc może. On bez terapii czuje się w porządku - że raz jeszcze powtórzę. To znaczy że po terapii, gdy Ty sama w swoich oczach uznasz że też jesteś w porządku - to ... będzie co będzie. :) Ale samopoczucie Twoje powinno ulec poprawie. Bo bez szukania dziur u siebie.

(Po udanej terapii, hehe, a ulotka o skutkach ubocznych i niepowodzeniach już tu była)

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku