Forum dyskusyjne

RE: Czy terapia w moim przypadku ma sens?

Autor: Iga112   Data: 2017-11-18, 19:33:54               

Nie o to chodzi, że boję się powiedzieć coś w twarz. Mówiłam wiele razy, ale nie chcę cyrku w domu.
Nie boję się męża. On wie, że ja się nie zgadzam i nigdy nie zgodzę. Propozycje wciąż ma nowe, inne...

Chellunia ja wiem, że ciężko to zrozumieć, ale można tak żyć. Nie muszę być kochana, trudno. Wiem, że mu przejdzie (mam nadzieje). Jeśli posunie się do czegoś, to wtedy będę myśleć. Nie mam już na to siły. Rozumiesz? Na taką swoją, wewnętrzną szarpaninę. Przykre to są dla mnie propozycje. Ale czasami też tak myślę, co by było gdybym się zgodziła. Proponuje np. zdrady kontrolowane. Wróciłabym pewnego dnia do domu i oświadczyła, że wzięłam sobie do serca jego propozycje i przed chwilą uprawiałam seks z kimś innym. Co wtedy, czy rzeczywiście by go to obeszło? Czy jednak poczułby ukłucie w serce. Może mówi tak, bo zna mnie i wie, że ja tego nie zrobię. I taki mętlik mam wciąż w głowie.
Za bardzo wszystko przeżywam i analizuję.
Mówisz że to droga donikąd. Skoro chcę z nim być, to jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest uzbroić się w pancerz i niech mówi do ściany. Nic nie czuć, nie przejmować się i jednocześnie mieć oczy i uszy szeroko otwarte.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku