Forum dyskusyjne

RE: Czy terapia w moim przypadku ma sens?

Autor: sams2   Data: 2017-11-15, 15:05:06               

No ale dla mnie są granice, dla mojego męża widać nie ma.

Ja myslę, że to jest tak, że ty o tych granicach gadasz i je pilnujesz więc twój mąż nie musi. Być może on może "sie realizować" bo ktoś inny myśli za niego o jego granicach wolności. Jak nie będzie bariery to będzie sam musiał sobie ją postawić. Wolność oszałamia jak otchłań.

I jeszcze jedno skojarzenie: kobiety z takich "związkach z przechyłem" budują sobie obraz taki "on jest zły, niedojrzały etc, etc" a ja? ja to anioł prawdziwy - na tym tle. Więc to tło (zły mąż) utrzymywane jest by czerpać (nieświadomie) zyski z tego że na ciemnym tle jest jasność- a ta jasność to ja, ja!:). Stąd gadanie w związkach przem. o "noszeniu krzyża", o "nierozerwalności małżeństwa" etc. Obie strony cos z tego układu mają i nie chcą go zmienić. Twój mąż może być spokojnie dzieckiem bez granic a ty być mamusią, co "ma granice" i jest taka dobra, przyzwoita, porządnicka, dojrzała i z zasadami. Tylko w którymś momencie to się zmieni- każdy z nas się zmienia co chwilę, z roku na rok, i taka kobieta dochodzi do muru, bo jej "ja" choć jasne i anielskie zaczyna mieć dość faktycznego nieistnienia.
Nie wiem jak to u ciebie jest, ale ja tak kojarzę.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku