Forum dyskusyjne

RE: Czy terapia w moim przypadku ma sens?

Autor: Iga112   Data: 2017-11-14, 17:18:38               

Dziewczyny moja miłość do męża urosła do gigantycznych rozmiarów;)) No nie wiem, zwyczajna jest to miłość jak każda inna.
Mój mąż zawsze był taki przemocowy. Taki model wyniósł z domu i tak funkcjonuje, bo inaczej nie potrafi. Ale czy jest kat, gdy nie ma ofiary? W żadnej kwestii ja się nie podporządkowałam. Oczywiście że ranią słowa i pewno o to chodzi, żeby sprawić mi przykrość. Czy to wystarczy żeby być ofiarą? Nie boję się męża, nie o taki strach chodzi. Tak jak mówi Sams chodzi o strach, że znów coś stracę i co będzie ze mną. Finansowo sobie poradzę, organizacyjnie też ale psychicznie nie.
Terapeuta sprawdzony (szukalam od lata), więc chyba będzie wiedział co robić i jak ze mną pracować. Powiedział zresztą, że podczas terapii nie będzie go interesowało czy ja zostanę z mężem czy nie, czy będę zgadzać się na jego propozycje, czy nie. Będziemy pracować nad moją osobą. No właśnie i tu mam wątpliwości, czy powinnam, czy ten strach, który jest prawidłową reakcją na taką sytuację w której się znajduję (brak poczucia bezpieczeństwa) jest wystarczający. Sama już też dużo sobie uświadomiłam, może to wystarczy a może nie.
Marconi pisze, że zawsze terapia wpływa pozytywnie na relacje z innymi. Oby tak było. Znam męża kilkanaście lat i przez ten czas nauczyłam się z nim żyć i funkcjonować. On ze mną też. Jak będzie reagował gdy ja się zmienię? Właśnie tego się boję.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku