Forum dyskusyjne

RE: Czy terapia w moim przypadku ma sens?

Autor: feelka   Data: 2017-11-14, 11:54:36               

"Obdarzanie z decyzji.."

No obdarzanie idzie faktycznie z POSTAWY, nie z głowy. Postawa "kocham świat" :)) - więc obdarzam świat, wszystkich jak leci, ale...
do momentu gdy poczuję - hola, tu sie pierogi zmarnują, tu ja się zmarnuję bo mnie wykorzystują..., więc stąd michę zabieram. I tu dopiero jest moment rozumowej decyzji.

Dlatego Fatum mówię sloganowo, że kochać można i potwora. Ale - czasem tylko na odległość, bardziej zaocznie- by mnie nie skrzywdził. Bo najpierw kocham siebie.
(A bliźniego jak siebie; nie bardziej niż siebie :))


"Ja która daję... - jestem potrzebna, ważna; WAŻNEJ się nie zostawia; i ważna NIE BOI się zostawienia" - pisałam "nie boi" - nie w sensie że takiej to już nikt nie zostawi.., też ktoś może jej szczodrości ktoś nie chcieć. Ale nie boi się zostawienia - bo wie że nie zginie. Wszak sama produkuje pierogi, a drugi człowiek potrzebny "tylko" dla przyjemności obdarowywania (i bycia obdarowaną), i przyjemności wspólnego jedzenia.
Kto michę nosi ten się tak bardzo nie prosi.

A ta micha - to nic innego jak micha miłości własnej :)
Kto ją umie napełniać (stoliczku nakryj się) głodny chodził nie będzie bo sam zje najpierw, ot jak to kucharka.. ;); nie boi się też że rozda i jemu samemu zabraknie, szczodry jest. A ludzie szczodrych lubią, do szczodrych się garną

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku