Forum dyskusyjne

Zgadzam się, ale...

Autor: nullo   Data: 2016-05-14, 20:56:00               

Dobra, zgodzę się. Ale jak to jest możliwe, że dwie osoby, z przeszłości i teraźniejszości, w jakichś tam okolicznościach i gdzieś, spotykają się i nagle jedna drugiej powie o mnie takie a takie rzeczy tylko po to, aby osoba z teraźniejszości traktowała mnie z wyższością i sarkazmem?

To tak, jak najdurniejszy najbardziej przerabiany scenariusz w serialach i filmach, który naprawdę mnie irytuje i tutaj go przedstawię.

Jest małżeństwo, ona i on, w kryzysie lub nie. I nagle jedna osoba zaczyna kłamać kobiecie w małżeństwie w żywe oczy. A ta kobieta zaczyna wierzyć w niewierność męża. I cokolwiek on by nie zrobił, to kobieta w małżeństwie jest tak bezczelna, że nie uwierzy w żadne jego słowo, no chyba, że będzie na te jej oskarżenia przytakiwać. I się ta kobieta w małżeństwie obrazi się jak typowa księżniczka, żeby w ten sposób wymusić na facecie poczucie winy. A tak naprawdę to on jest niewinny.

Przecież to jest idiotyczne, żeby tak szkodzić innej osobie. No ja to sobie radzę, bo nie zależy mi na wielu. Ale sam fakt, że ludzie są tacy, aby mnie tak oczerniać, nie zadowala mnie ani odrobinę.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku