Forum dyskusyjne

RE: Devi

Autor: nullo   Data: 2016-05-13, 12:26:51               

Ja wiem, że nie każdy mnie obgaduje. Ale to, co robi co najmniej kilka lub kilkanaście osób z przeszłości, że mają czelność szargać mi opinię, to nie ma słowa odpowiedniego tutaj. Nie każdy mnie zna na szczęście i nie dzielę się życiem z niepowołanymi osobami z nazwiska. Przynajmniej nie mam tak źle, ale te kilkanaście osób to pewny ból głowy, m.in. przez który chcę założyć rodzinę w innym mieście i zmienić swoje życie tak, aby nikt się nie wtrącał. A niech tylko ktoś trzeci wejdzie do mojego życia i będzie bawił się w intrygi, to nie daruję, a co dopiero, jeśli to jest osoba z przeszłości, to nie wiem co będzie... Drugi starszy brat także mi przyznał, że obgadywał mnie za moimi plecami. I też mu tego nie wybaczę.

Poza tym, widziałem kiedyś zdjęcie znajomej ze studiów, pod którym lajkował m.in. jedna z osób w liceum, która mi dokuczała. A poza tym, pewna idiotka (którą moja mama zresztą nienawidziła) także mnie obgadywała, wiem o tym, bo pewien gościu z liceum się do tego sam z siebie przyznał. No przecież oczywiste, że jak ludziom kończą się tematy do rozmowy, to potem znani mi ludzie mnie obrażają i wyśmiewają podczas rozmowy. W końcu znaczna część dzisiejszego młodego społeczeństwa to tak podczas zajęć nie może wytrzymać bez rozmów że nie wiem. Bo by wytrzymali 24 godziny rozmowy, która tak naprawdę jest niczym innym jak gadką szmatką przepełnioną pustym śmiechem.

Całe te chore prawo dżungli mnie krzywdzi, a szczególnie jeśli chodzi o relacje międzyludzkie. Oni uwierzą w kłamstwa innych, bo oni są przekonani, że uwierzą. I wiedzą, że uwierzą, bo tym idiotom wystarczy fakt, że przez lata musiałem się z tymi szumowinami męczyć. Ja nic z tym nie mogę zrobić, bo potem może mnie spotkać coś gorszego. Bo grupy nikt nie ruszy, a na jednostkę to każdy się rzuci. I jeszcze wyjdą na niewinnych, bo grupy nikt nie ruszy, a sam jestem ofiarą. Tak miałem w dwóch szkołach, gdzie nade mną się znęcano psychicznie, ale nauczyciele-amatorzy, którzy dostali posadkę nauczyciela to pewnie tylko dlatego, żeby wiązać koniec z końcem a nie, żeby nauczać. Bo ci "nauczyciele" do końca mojego życia zostaną zapamiętani jako nieudolni ludzie pracujący tylko dla pieniędzy a nie dla interesu uczniów. No chyba, że nauczycielka trzyma ich stronę, bo w szkołach także wychowawczynie nie przepadały za mną, a jedna z nich bagatelizowała moje problemy śmiejąc mi się w twarz. Idioci. Jak to dobrze, że nadrabiałem to nauką, bo przynajmniej szło mi bardzo dobrze.

A tych rówieśników z przeszłości tutaj Divergent nie broń, bo ich to mam prawo mierzyć swoją miarą, bo oni są źli i uważam, że będą źli do końca swojego życia, a jeśli im wybaczę, to i tak dam pozwolenie na dalsze szarganie mojej opinii. Sami są idiotami, a teraz żyją życiem jak większość ludzi - że mają po chłopaków i dziewczyny, że im się wszystko udaje i tak dalej.

Dzisiejszy świat sieci najbardziej ułatwia życie tym złym, a szczególnie tym wyrachowanym osobom, którzy by chcieli faktycznie jawnie kogoś zgnoić.

Zostaje mi tylko zachowywać się jak gdyby nigdy nic - pomijając to, że mogę mieć gorzej, to jeszcze większość tych całych studentów oczekiwałaby ode mnie, że sam będę siedział cicho. Na przykład ludzie ze studiów. Ci co znam najczęściej darzą mnie sztuczną sympatią. Albo nie rozmawiają ze mną normalnie, bo traktują mnie z wyższością i sarkazmem. Ja np. byłem wobec pewnej studentki uprzejmy, a pewna studentka w chamski sposób to naśmiewała, choć oczywiście zachowywałem się naturalnie. Tak zostałem wychowany przez rodziców, a ją pewnie wychowało chore środowisko rodem z moich czasów szkolnych, gdzie najlepiej od razu ustawić wszystkich pod siebie pokazując rzekomo lepszy świat. Ale są też studenci, którzy mnie wcale nie znają, więc niby nie jest tak źle. Ale tylko niby.

Poza tym, i tak nie bardzo chciałem się spoufalać z nikim ze studiów. Nie zależało mi, a po drugie to tam mało kto mi pasuje. A kiedy szukałem dziewczyny... Ech, nie ma o czym gadać, nie ma tam dziewczyn dla mnie, więc jakiś czas temu sobie odpuściłem. Więcej dziewczyn niż chłopaków jest na studiach psychologicznych, ale co z tego, że większość z nich nie zasługuje na moje zainteresowanie?

Jeśli dla kogoś "inny" znaczy "gorszy", to niech nie zawraca mi głowy swoimi "mądrościami". A z takimi ludźmi nawet teraz muszę mieć do czynienia na studiach. Wielcy przyszli psychologowie, a tak naprawdę to tylko przyszłe karierowiczki, co mają ochotę imprezować codziennie.

Wybaczcie za wpis - mimo, że lata minęły, to pogarda nie minie do osób z przeszłości.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku