Forum dyskusyjne

RE: :)

Autor: nullo   Data: 2016-05-08, 17:28:56               

Słuchaj, kiedy patrzę na niektóre atrakcyjne kobiety, to często pojawiają mi się myśli, że na nią nie zasługuję.

A bycie z kimś będzie dla mnie pewną zemstą na znacznej większości młodej części społeczeństwa. Za całokształt.

Prędzej czy później zauważyłbym ją, zresztą, jestem nawet na to wyczulony, ale na ten moment jestem zamknięty na nowe znajomości, a wszystkiemu winni jest znaczna większość ludzi na których w różnym okresie swojego życia trafiałem.

I co mi po takiej pracy nad sobą? Felka w tym wątku chciała mi w chamski sposób dać mi do zrozumienia, że terapia to nic innego niż zmiana do tego stopnia, że mam reprezentować to, co inni idioci i idiotki reprezentują, a szczególnie ci ze studiów i ci z poprzednich szkół.

Felka straciła dla mnie pojęcie do czego ma prowadzić dla człowieka terapia. Ja zmieniam się dla siebie, a nie dlatego, że mam się stać jakimś pasującym puzzlem dla byle idioty lub idiotki, bym był przyjacielem dla osoby, która dla mnie niczym fajnym sobą nie reprezentuje i że mam się zgadzać na wszystko, co dany idiota czy dana idiotka będzie mi proponować, włączając w to upicie się na umór i chodzenie w jakieś byle miejsca, abym znając życie między innymi spotkał się z niechcianymi mi osobami z przeszłości, okej?

Nie mam obowiązku wybaczać każdemu. Nie mam obowiązku podawać ręki czy przepuszczać w drzwiach kogoś, kto na to nie zasługuje. Nie mam obowiązku żyć w zgodzie z każdą osobą. A przede wszystkim, nie pozwolę sobie wepchnąć do ramion byle kogo, a szczególnie, jeśli będą mi kazali tak uczynić. Bycie z kimś ma być nagrodą, a nie karą. Rozumiemy się?

Nie jestem koszem na śmieci, by przyjmować wszystko co się da. Jestem człowiekiem i mam prawo wyboru.

A tak w ogóle, to nie wiem kim bardziej gardzę: konkretnymi osobami czy ich jeszcze bardziej zidiociałymi przyjaciółkami, które mają czelność mnie oczerniać nie znając mnie w ogóle? Tak, nadal przeżywam zerwanie znajomości przez pewną osobę, ale nawet jak ona wróci, to niech ona nie oczekuje ode mnie, że będę darzył szacunkiem jakimikolwiek jej przyjaciółmi i przyjaciółkami. Niech nie oczekują ode mnie żadnej sympatii. Nie mam zamiaru udawać, że nic się nie stało, okej?

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku