Forum dyskusyjne

Moje zdanie

Autor: divergent   Data: 2016-05-07, 12:25:00               

Devi, ja właśnie zgadzam się z Meelą. W tym przypadku zbyt idealizujesz mężczyzn. Przecież w miejscach publicznych znajdzie się pełno pijaków, żuli, chuliganów z szemranej dzielnicy, złodziei i zboków. W jednym miejscu jest ich mało w innych dużo. Na przykład w moim mieście jest gorsza dzielnica z kamienicami gdzie mieszka dużo dresiarzy i pijaków. Poza tym ja się wychowywałam pod kloszem. Mamusia zawsze ostrzegała, że wieczorem jest niebezpiecznie. I co? Jak idę do ojca to mnie odprowadza. Jak wracam później pociągiem to jadę autobusem lub taksówką. Właściwie moja mama jest strasznie strachliwa. Wszędzie widzi zagrożenie i ja mam tak samo. Nie raz jak widzę stojących chłopaków pod spożywczakiem to idę okrężną drogą. Co ciekawe to ja miałam jakąś dziwną obsesję kiedy byłam mała i nie oddalałam się od mamy na krok kiedy w pobliżu byli mężczyźni ale nie wiem czemu młodzi. Wyobraź sobie absurdalną sytuacje kiedy jeździłam rowerkiem po parku i niedaleko mamy przechodziła grupka chłopaków a ja szybko podjechałam bo myślałam, że mi zabiją mamusie. Chore. Teraz mi się przypomina taki film ze Żmijewskim i Foremniak i tam była scena jak chuligani zabili matkę na oczach chłopca. Pamiętam, że to mną wstrząsnęło. Tylko, że wątpię żeby ten strach był skutkiem filmu. Ja miałam poczucie bycia ofiarą wszczepiane od lat. Ojciec kiedyś z dwa razy podniósł na mamę rękę kiedy jeszcze byli razem. Pamiętam też blokersów pod naszym blokiem. Byli niebezpieczni bo wyzywali mojego ojca i chcieli mu przyłożyć nie raz. Zaczepiali wiele osób i specjalnie puszczali głośno muzykę z auta. To był problem wszystkich ludzi z klatki. Może te kilka rzeczy się do tego przyczyniło. Ja nie spedziłam wiele czasu z ojcem. Wydaje mi się, że bardziej mi namieszała w głowie mama tym pier..leniem i czarnowidzeniem. Ona ma jakis problem z pewnością. Też była wychuchaną córeczką.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku