Forum dyskusyjne

RE: Mężczyźni...

Autor: felka4   Data: 2016-05-04, 09:29:18               

"Powtarzałam już, że nie wchodzę w związki tylko po prostu napotykam mężczyzn. Takich właśnie" -

wiesz, to może coś takiego jak u Agnesi z którą rozmawiasz w sąsiednim wątku, ona też "napotyka" co się da, np. "żyjących szybko" ..., tylko Agnesi nie ma instynktu samozachowawczego by sie ochronić i wchodzi w to, a Ty masz więc uciekasz. (Ona brnie - bo potrzebuje takiej adrenaliny jak sama mówi, ty na szczęście nie potrzebujesz).

A nie wystarczy "napotykać" i ..marudzić ( albo napotykać i "otwierać się" :) trzeba szukać niestety, może ze świecą :) - gdy juz się wie czego się oczekuje/potrzebuje, co się ceni.

Teoria Magdy i kilku chyba osób poniżej jest inna, mówią że jednak "się napotyka" odpowiednich bez większego wysiłku bo podobne przyciąga podobne, ja tylko częściowo to podzielam: owszem lubiąca siebie i życie dziewczyna promieniująca radością i pewnością siebie przyciągnie (między innymi he he) chłopaka co się na tym pozna , co tego szuka (i nie powie o niej co za zwariowana pusta zarozumiała panna bo wie że nie o to tu chodzi). A Ty o sobie pisałaś coś takiego że (poza urodą) to wrażenie robisz nie najlepsze , sory, patrzeniem spod oka, zamknięciem, wrogą moze miną, hardym słowem - przez taki kordon przedrą się tylko dupki co Twoje miny i słowa mają gdzieś bo są niewrażliwi na to, i bo nie zamierzają i tak spedzać z Tobą życia a tylko doceniają urodę i chcą ...pochodzic czyli poleżeć.

(Taka teoria tylko :)

Powiesz pewnie: ale ja napotykam dupków u koleżanek, kuzynek, sąsiadek. Nie zaprzeczę - ale może one też "brały co napotkały"? tego już nie wiesz.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku