Forum dyskusyjne

Chcesz coś wiedzieć? Proszę bardzo

Autor: nullo   Data: 2016-04-29, 20:06:05               

Ja naprawdę gardzę większością mężczyzn, a szczególnie tych, których słowo "mężczyzna" trzeba ubrać w cudzysłów. A dużo z nich to tak naprawdę ładne chłopczyki z ulizaną fryzurą. Sami hejtują Biebera lub jakichś zidiociałych polskich youtuberów, a sami na nich się robią, a dla nich guru jest nie kto inny, jak tzw. król Albanii.

Ale oczywiście na takich idiotów lecicie, a mnie pomijacie w przedbiegach. Bo wam do takich Bieberów łatwiej rzucać staniki, a was boli zwyczajna współpraca ze mną. Ja chcę normalną, piękną dziewczynę, a nie ucieleśnienie listy wymagań, których na pewno nie spełnię, bo musiałbym się najczęściej zniżać do poziomu tych ładnych wysokich chuderlawych chłopczyków o nieskończonym pokładzie szczęścia. I zapamiętajcie sobie dziewczyny/kobiety, także ty Divergent, że "ładny" nie oznacza "przystojny". Ładna to może być kobieta, a nie facet.

Wy, kobiety, wcale nie jesteście lepsze, bo od fajnego wartościowego człowieka wolicie sobie wybierać ładnego chłopaka, któremu wszystko się udaje. Trzeba być idiotą, żeby dalej podniecać się Bieberem, który wykorzystał i zostawił Selenę... I wiesz co? Też gardzę mnóstwem dziewczyn, bo jak ktoś do nich startuje a nic nie robi, to ma już główną nagrodę w postaci dziewczyny, a jak ktoś faktycznie się stara, to was to boli. Mało tego - przeważnie za cholerę nie umiecie dobierać sobie przyjaciółek i słuchacie się tych idiotek, które będą wam mówić, jak macie żyć i z kim macie być - wedle ich chorego uznania i upodobania. Znałem pewną jedną, która zerwała ze mną znajomość bez słowa, a za tym stoją co najmniej dwie idiotki, które uważają, że wiedzą o mnie wszystko, a tak naprawdę nigdy ze mną nie gadały, a same reprezentują żałośnie niski poziom, dla których lans i znajomość chorej mody jest najważniejsza. A ja modę mam gdzieś, bo nie mam ochoty iść pod prąd we wszystkim.

Ja gardzę ładnymi chłopczykami lub innymi wiecznymi szczęściarzami oraz tym dziewczynom, które związują się z tymi idiotami, którzy dla mnie nigdy przenigdy nie powinni dotknąć żadnej dziewczyny.

A ja mam prawo czuć się gorszy od innych facetów, bo uważam, że wobec mnie (z racji tego, że nie jestem ładny i nie spełniam mniej lub bardziej chorych wymagań) ciążą cięższe wymagania stawiane przez społeczeństwo, które w tych czasach przeważnie nie reprezentuje niczego wartościowego. A najgorsze jest to, że to prawdopodobnie mi trafi się taka dziewczyna, jaką ja nie chcę. A jeśli taka brzydula przyjdzie i mi wyzna uczucia, to musi liczyć się z tym, że dostanie ode mnie pięścią w twarz. Bo nie po to tyle razy zawiodłem się na ludziach, żeby przez całe swoje życie być najgorszym facetem w okolicy. Niech będzie nagrodą dla ładnego chłopczyka (jeśli mu życie miłe), a nie karą za nie moje grzechy dla mnie. Na pewno też nie będę z kimś, kto ma dziecko, bo nie mam zamiaru wychowywać nieswój owoc "miłości". I nie szukam w internecie, bo tego po prostu mam dość.

Nie jestem śmieciem, że mam przez całe życie być gorszy od innych facetów i w ogóle od całego chorego społeczeństwa.

Będę miał taką dziewczynę, jaką ja chcę. Ale nie pozwolę sobie, żeby ktokolwiek wciskał mi do ramion dziewczynę, która mi się nie podoba. Raz jedna się do mnie przystawiała i zerwałem z nią znajomość, bo rzygać mi się chciało na jej całokształt. Nie pozwolę sobie na powtórkę.

Ja obecnie jestem poważnie zniechęcony do szukania sobie dziewczyny. Przez ludzi - bo ładnym chłopakom się udaje, a fajne dziewczyny mi odmawiają. Pisałem parę tematów, jak to się żaliłem na to, jak moje życie wygląda, a jest co opowiadać.

A odpowiadając: strefa przyjaźni? Już coś powiedziałem - wartościowym facetom blokujecie możliwość dostania się do waszego serca (nie majtek), ale jak wam sodówa odbije na widok ładnego chłopczyka, to na ich widok już się podkładacie, a wylewacie łzy po fakcie, że zostałyście wykorzystane. A patrząc na siebie, to nie mam kontroli nad sytuacją, jeśli wiąże się ona z pewną dziewczyną, a każdy ładny chłopczyk tę kontrolę posiada. Oto cała niesprawiedliwość w waszym wykonaniu. Ja jednak wierzę w to, że można przyjaźń przekształcić w miłość, ale mam dość bycia ciągle numerem dwa w jej hierarchii (przy pustej pierwszej pozycji), że nagle ktoś zajmuje pierwsze miejsce, a to jest jakiś goguś z przypadku, któremu upodobnienie się do Bieberów oraz idiotycznej części polskiego Youtuba wystarczyło do pierwszego miejsca w jej hierarchii niezależnie od tego, jak bardzo fajnymi wartościami sobą reprezentuję. Albo po prostu - mam dość bycia numerem jeden wiedząc o tym, że faktycznym numerem jeden się nie czuję (bo ktoś inny według niej zasługuje na związek niż ja).

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku