Forum dyskusyjne

Między Miłością do Boga a Człowieka

Autor: gwiazda   Data: 2008-03-25, 18:13:13               

Skoro jest na forum poruszany wątek religii, kościoła i jego wpływie na psychikę opiszę swój problem.

Jestem osobą wierzącą, chodzę do Kośioła. Nie wiem czy zostało mi to tak wpojone w dzieciństwie czy tak już mam...poprostu mam taką potrzebe, muszę czasami wejść do Kościoła i się wyciszyć, skupic, pomysleć...
Nie należę do osób co biegają non stop do kościoła a swoje wszystkie oszczędności oddają na Radio Maryja itp.
Moja rodzina jest bardzo wierząca, wszystkie święta kościelne bardzo przeżywa.

Życie lubi płatać figle i mi właśnie takie spłatało... otóż jak inne moje koleżanki pochodzące z rodzin które nie chodzą do kościola biorą śluby kościelne, na czym im raczej nie zależy, tak mi jak na złość nie jest to dane, ponieważ pokochałam rozwodnika! A kościoł takich ludzi z kościoła wyklina...

Mnie samej jest strasznie ciężko sie z tym pogodzić, ale weszłąm w ten związek niewiedząc o konsekwencjach.... z czasem kiedy już sie zaangażowałam dowiedziałam sie przypadkowo że osoba która żyje z rozwodnikiem nie może przyjmować komunii świętej! że dzieli grzech tego osoby rozwiedzionej, no i do tego podobno nie ma czegoś takiego jak rozwód kościelny, ludzie którzy biorą ślub kościelny nigdy tak naprawde nie są rozwiedzeni...na zawsze pozostają w świtle kościoła mężem i żoną.

Przechodze straszne męki ponieważ życie mnie postawiło przed wyborem Boga i Rodziny a mężczyzną którego kocham.
Nie chcę przekreślać mojego chłopaka tylko dlatego że jest rozwodnikime, nie dam rady walczyć z całym światem i przekonywać go że mój facet jest OK.
Wybierając miłość do rozwiedzionego mężczyzny zranię moich rodziców, rodzinę, Boga... i siebie też, raniąc ich zranię siebie.
Rezygnując z tego związku zranię jego i siebie...
W tym momencie rezygnując z związku zranię mniej osób... więc pewnie taką decyzję powinnam podjąć.
Nie chce nikogo ranić, chcę być szczęśliwą osobą, przy boku szczęśliwego mężczyzny i szczęśliwej rodziny. Nic mi nie da tyle radości co szczęście mojej rodziny, która się cieszy moim szczęsciem...

Jest coś takiego jak unieważnienie małżeństwa. Rozmawiałąm na ten temat z moim partnerem, ale on stwierdził że nie przewróci całego swojego życia tylko po to by unieważnić małżeństwo.
Jeśli on tego nie zrobi ja bym musiała przewrócić całe swoje życie...i zranić rodzine i siebie, on unieważniając małżeństwo nie rani nikogo, tym bardziej że poganinem wiec tym bardziej powinno mu zależeć na tym by nie miec już nic wspolnego z kościolem.
Mi na kościelnym ślubie nie zależy, wystarczy mi że ja wierze w Boga i ja przyjmuję komunie świętą, innych do tego zmuszać niebędę bo sama nie lubię jak sie mnie do czegoś zmusza. Więc swojego partnera nie będę nawracać.
Słyszałam ostatnio w kościele jak Ksiądz mówił o kobiecie która pytała się czy może wyjść za poganina... Usłyszała odpowiedź że może jeśli ten poganin chociaż raz w roku, w Wielkanoc puści ją na msze swiętą"
Dletego od swojego partnera oczekuje tylko wyrozumiałości, że wierzę w Boga.

Ale teraz pojawia sie pytanie, skoro on nie chce wnieść pozwu o unieważnienie małżeństwa to znaczy ze mu nie zależy więc chyba nie ma co sobie psuć nerwów i czasu.
Dobrze to rozumiem?
Gdyby mu na mnie zależało i chciałby mojego szczęścia starałby sie o unieważnienie małżeństwa, co mu szkodzi...? Dleczego wymaga ode mnie tego że nagle ja sie przestawie i całą swoją rozine, ja już mam tak ukształtowany charakter, przez kilkanaście lat przyjmowałam komunie świętą i teraz mam z tego zrezygnować?
Może ja coś źle rozumuje i upieram sie niesłusznie.
Związek to sztuka komprosmisu, ja rezygnuje ze ślubu kościelnego ale przyjmuje komunie świętą i żyje w zgodzie z samą sobą i rodziną.
A on chce żebym też zrezygnowała z komuni świętj...
chyba coś tu jest nie tak.

Ten kto nie jest w moijej sytuacji pewnie nie rozumie moich dylematów, ale tak zostałam wychowana, tak mam ukształtowany charakter i nie moge od tak z tego wszystkiego zrezygnować.

Trochę zabardzo się rozpisałam ale przynajmniej wywaliłam z siebie to co mnie męczy od pewnego czasu.

Pozdrawiam.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku