Forum dyskusyjne

RE: Zdrada czy nie zdrada ?pasjaaa super..........

Autor: krakers   Data: 2014-12-02, 17:52:51               

,,...i nikogo do niczego nie chciał zmuszać ale jak się Gosia zastanowisz to przeczy tym samym sam sobie
bo na logikę właśnie zmuszał
Ciebie do zgadywania/odgadywania oczekiwań, a teraz sromotnie za brak właściwego rozpoznania karze.''

Mnie się wydaje,że nie był w stanie Jej do niczego wówczas zmuszać(a wpadł na to dopiero po wszystkim), gdyż początkowo nie był w stanie - będąc usilnie do cna pochłoniętym szukaniem czegoś nieodzownego do dalszej swej egzystencji (czegoś, co do klepania nie służy, a od tegoż słowa pochodzi, brzmiąc podobnie, a rzeczownikiem będąc:). Ponieważ też tego czegoś nie mając, niemożliwym jest samodzielne szukanie tegoż w celu odnalezienia, potrzebny jest ktoś (płci przeciwnej, a żoną niebędący, bo przy żonie się to nie udało)do pomocy się namolnie naprzykrzający i też czegoś usilnie poszukujący.
Kiedy on to się częściowo w tym wszystkim połapał, czego odkrycia dokonał, delikatnie mówiąc: ,,zakłopotanie'' swoje usiłując zamaskować znaleźć musiał sobie kozła ofiarnego, na którego wcześniej do niczego nieprzydatna wydająca się była, a teraz pasująca wyśmienicie ,,zacna'' małżonka:(

Poczucie winy u Margeritki jest całkiem zasadne, poczucie, że z garnkiem na głowie tyleż lat się chodziło i żaden z przykrych objawów nie spowodował uruchomienia procesu, który wiąże w ciąg przyczynowo-skutkowy tego, co widzą gałki, czuje serce i samo niejako nasuwać się może w postaci najprostszego rozumowania, na które człowiek w pewnym momencie życia staje się dziwnie odporny, wiarę dając nie temu, co trzeba...

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku