Forum dyskusyjne

Zdrada czy nie zdrada ?

Autor: malgorzata12345   Data: 2014-11-21, 11:21:26               

Witam,

Proszę Was o radę, bo po prostu zgłupiałam. Niby jestem mądrą osobą, ale chyba ugrzęzłam w zaułku i straciłam głowę.

Jesteśmy małżeństwem od 20 lat. To była wielka miłość. Taka jak mi się wydawało jaka rzadko się trafia. Stworzyliśmy fajny związek. Później urodziła nam sie córka. Była to wielka radość dla nas.

Po kilku latach urodził sie syn. Niestety urodził się za wcześnie. Od początku były z nim problemy.
Był to bardzo trudny czas.Opieka, wizyty w szpitalach, walka, aby syn był zdrowy i funkcjonował normalnie.
Pochłonęło mnie to całkowicie.

Mąż dużo pracował. Ja byłam pochłonięta dzieckiem. Po 3 latach wróciłam do pracy.Praca, dom, dzieci. Obowiązków było dużo.Najgorsze w tym wszystkim jest to, że przyzwyczaiłam się spać z synem. Nie mógł zasnąć sam, więc go przytulałam. On zasypiał, a ja już też padałam.

Myslałam, że mąż to rozumie. I jest ze mną w tej trudnejcodzienności.

Gdy syn miał już 10 lat i zaczął wychodzić na prostą, O ile w ogóle tak do końca ta prosta jest możliwa, zaczęło sie psuć u męża w pracy. On zaangażowany, oddany kierownik zaczął przeszkadzać nowemu zarządowi, który robił jakieś nieczyste interesy.Dostał wypowiedzenie.

Zaczął sie dziwnie zachowywać. Nieobecny, jakby w chmurach.Ciągle słuchający romantycznej muzyki. Coś mi tu nie pasowało.

Sięgnęłam za jego telefon i przeczytałam SMSy. Okazało się, że sympatycznie koresponduje z koleżanką z pracy o której nigdy nie słyszałam. A o pracy opowiadał dużo i wszystkich z opowieści znałam.
Nie wytrzymałam zaczęłam z nim na ten temat rozmawiać.

Zaczął mówić, iż tyle lat zajęłam się dziećmi, a o nim w ogóle zapomniałam. Czuł sie niepotrzebny. W pracy miał trydny okres i ona go bardzo wspierała.
Na pytanie co do niej czuje. Powiedział ,że nie umie odpowiedzieć. Po naciskach powiedział, że bardzo ją lubi.

Pomimo, że nie ma między nimi romansu czuję sie rozbita i wytrącona z życia.Mąż nie jest osobą wylewną, ja czuję ,że może to być jakieś większe uczucie,ale on jest takim człowiekiem, że sie nie przyzna.

Zaczęłam poświęcać mu więcej czasu.Zaczeliśmy spać razem.Dotarło do mnie, że rzeczywiście może za mało mu poświecałam czasu, ale nieraz juz padałam na twarz ze zmęczenia.
Wszystko jakby zaczęło się układać......

......Do momentu jej imienin.
Przesłał jej bukiet kwiatów do pracy kurierem.
Potem ona zadzwoniła i w ramach rewanżu zaprosiła go do kawiarni.
Powiedział mi o tym. Wiem mógł nie mówić.
Wpadłam w rozpacz. Wiecie co to znaczy bukiet kwiatów przyniesiony do pracy przez kuriera.
Czułam sie podle. Załamałam się. Całe moje życie i ideały legły w gruzach. Przez kilka miesięcy byłam kłębkiem nerwów.Straciłam apetyt, schudłam.

Powoli zaczęłam wracać do życia.Wychodzić do ludzi.
Myśleć trochę więcej o sobie.
Zaczęliśmy się z mężem zbliżać do siebie.
Mam do niego żal, ale tyle bylismy razem, że nie umiem tego przekreślić.
Znowu zaczęło sie układać......

Niestety nie pozbyłam się mani grzebania w jego rzeczach.
Czy to kiedyś mi minie ? czy ten brak zaufania już pozostanie do końca życia?

.....I wczoraj zajrzałam do jego torby. A tam znalazłam przesłane wydrukowane karty świąteczne z życzeniami z jej imieniem oraz fakturę za małego słonika z kryształkami.
Ręce mi opadły.
Czyli on ciągle o niej myśli.Wciąż chce jej zaimponować i przypodobac się pomimo, że nie widują się, gdyz razem juz nie pracują.


Nie wiem co mam robić ? Na wszelkie pytania na jej temat mówi, że to koleżanka. I lubi ją tylko.


Powiedzcie może ja przsadzam i jestem po prostu przewrażliwiona. Proszę pomóżcie mi.Wesprzyjcie mnie....



Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku