Forum dyskusyjne

Proszę o poradę

Autor: niekochana89   Data: 2014-11-18, 14:09:01               

Zacznę moją długą historię od tego że dwa miesiące temu poznałam chłopaka przez interenet . Od pierwszej chwili juz się świetnie dogadywaliśmy , żartowaliśmy i znaleźliśmy wspolny jezyk. Potem przyszło równie spontaniczne spotkanie. Od razu się sobie spodobaliśmy wszystko było pięknie, cudownie, był (w sumie nadal jest )dla mnie cudownym facetem. Codziennie ze sobą pisalismy, rozmawialiśmy. On był miły, czuły, prawił komplementy, mówił że jestem dla niego wyjątkowa, że jestem bardzo wartosciową kobietą bo jego eks była straszna egositką.Tak seks tez wchodził w grę. Już na poczatku znajomości czulismy do siebie mega pociąg fizyczny. Aż pewnego dnia przyszedł taki moment i zaczeła sie trudna rozmowa, że on nie szuka teraz związku bo całkiem niedawno sie z nią rozstał. Że wie o tym że ja potrzebuje czułości, przytulenia, miłego słowa ale on nie chce sie na razie zwiazac. Potem sytuacja wróciła do normy- znowu zachowywalismy sie jak bysmy byli para . Po jakimś czasie (tak bywa najczesciej gdy jest zjarany lub pijany) znów zaczał trudna rozmowe żebym nie myślała ze za dzień czy dwa dni bedziemy w zwiazku bo on na razie nie chce z nikim byc. Że moze mnie przytulac, całowac, mówić miłe słowa, kochac sie ze mna ale żebym nie wyobrażała sobie zbyt wiele. Z mojej strony znów były łzy, płacz , chęc wyjścia ale mnie zatrzymał. Na drugi dzien pytał czy sie obraziłam powiedziałam, że nie. Od tametgo czasu stwierdzil że nie chce dawac mi sprzecznych sygnalów i postanowił być oschły i bez emocji. A mi cholernie brakowało czułosci. Było mi żle, smutno, potrafil nie pisac przez dwa dni (gdzie wczesniej po polowie dnia przepraszal mnie za nieodzywanie sie), tlumaczył sie brakiem czasu itd ale ja to rozumialam bo taki ma tryb pracy. Niedawno powiedzialam mu ze brakuje mi tych jego czulych słow itd wiec troche sie poprawil znów był kochany. Niestety ostatni spedzony wieczór byl okropny. On znowu po trawie zaczał temat. Pytał czego od niego oczekuje sam twierdzac że ja chce miłości i faceta na stałe a on teraz nie szuka zwiazku , ze nie moze dac mi tego czego ja chce. Z jednej strony tłumaczy mi że jestem dla niego wazna bo gdybym nie była to by sie ze mna nie spotykał, miał na mnie wyjebane i nie jechal by do mnie w śrdku nocy a z drugiej strony mówi mi żebym nie myślała ze sie we mnie zakochal bo mi mowi mile słowa czy jest czuły. Tamtego wieczoru wyszłam z płaczem z jego domu powiedzialam mu ze jeśli teog chce to znikne z jego życia i nie bede mu zatruwala głowy. Powstrzymywał mnie. Jednak ja stwierdziałam, że chce isc. Wrociłam do domu. Zadzwonil po godzinie ale nie odebrałam. Potem telefon juz milczał. I tak jest od 2 dni. A ja nie wiem co mam ze soba zrobić. tak cholernie mi go brakuje że nie umiem sobie z tym poradzic i sila powstrzymuje sie zeby nie napisac do niego czy nie zadzwonic że go przepraszam za to wyjscie i że mi zalezy na nim . Widze tez że ma problemy z trawa i alkoholem. Co drugi raz gdy u niego jestem to sie rozluźnia uzywkami. Błagam pomóżcie mi bo nie wiem co mam z tym zrobic. Z jednej storny widze że mu jednak troche zalezało , że sie starał a z drugiej te dni milczenia i ignorancji wskazuja na to że nie jestem tak do końca bardzo ważna. Boje sie że może jak odpuszcze to bede do konca życia żałowała ze nic nie zrobiłam ? Moze on jednak sie zakocha ? Czy jemu tylko na seksie zalezy ?
A może czekać na jego krok lecz jeśli nie bedzie odzewu to odpuścic ?

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku