Forum dyskusyjne

Macieżyństwo a zdrowy rozsądek.

Autor: Jaspero   Data: 2014-08-29, 21:02:00               

Kobieta zachodzi w ciążę, następnie rodzi dziecko, i staje się Matką. Potem jest na urlopie macierzyńskim i wychowawczym. Mąż pracuje i zarabia na utrzymanie. Tak mogłoby to trwać i trwać, aż do osiągnięcia przez dziecko pełnoletności. Tak było kiedyś, za czasów naszych Babci i Prababci. One w poświęceniu rodziły dzieci, często umierały przy porodach, karmiły własnym mlekiem, prały pieluchy, gotowały, sprzątały itd. Mąż i ojciec zawsze pracował, był tzw głową Rodziny. W starych dokumentach, metrykach czy aktach zgonu był odręczny wpis....żona przy mężu. Jest XXII wiek, czy taki anachroniczny model małżeństwa ma rację bytu we współczesnym świecie? Oczywiście wielka chwała i megaszacun Wszystkim Matkom Rodzicielkom za wydanie potomstwa na świat i jego wykarmienie piersią i ogólnie za całokształt macierzyństwa . Teraz pojawia się pytanie gdzie jest ta granica zdrowego rozsądku, że Matka z urlopu macierzyńskiego nie zrobi sobie "metody na wygodne życie"?. Gdzie jest ta granica przyzwoitości, kiedy kończy się macierzyństwo i zaczyna się małżeństwo partnerskie, gdzie żona/matka i mąż/ojciec razem pracują, wspólnie zarabiają, razem dzielą się wszystkimi obowiązkami? Co może zrobić mąż/ojciec, kiedy żona z macierzyństwa zrobi "rozpaczliwą martyrologię", wymyśli tysiące powodów, bo nie ma pomysłu na powrót do pracy i trzyma się kurczowo....przy mężu, bo jej się "należy"? Taka postawa "świętej krowy ex-karmicielki" i "dojarki męskiego portfela"? Gdzie jest ta granica zdrowego rozsądku? uczciwości partnerskiej, odpowiedzialności i zwykłej ludzkiej przyzwoitości?

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku