Forum dyskusyjne

Lęk przed Bogiem

Autor: Gryph   Data: 2014-07-19, 15:45:31               

Nie wiem, jak to napisać ani w jaki sposób, postaram się najlepiej jak umiem. Proszę o poważne traktowanie, wszystko co piszę, jest prawdą, żadnym żartem ani prowokacją.
Od przedszkola do matury chodziłam na lekcje religii.
Szczerze mówiąc, już w przedszkolu wydawały mi się dziwne i straszne. Jakoś już wtedy (wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie, ale tak było) nie mogłam przyjąć tego co mówiła pani katechetka, chociaż przejmowałem się jej słowami. Bałam się tych lekcji, dużo mówiono o piekle, już w podstawówce, karze, obrzydliwych ludziach i dobrym Bogu, który umarł za nas na krzyżu. Nie potrafiłam tego wtedy pojąć, byłam dociekliwym dzieckiem i pytałam się dziadków "Gdzie jest ten Bóg? Nikt go nigdy nie słyszał i nie widział, więc gdzie jest?", na co, oczywiście, mi nie potrafili odpowiedzieć.
Na Komunię kupiono mi Biblię, którą, na swoje nieszczęście, przeczytałam w wieku 9 lat. Jak można się domyślić, znienawidziłam Boga, złorzeczyłam mu, a jednocześnie zaczęłam się go bać.
Ta sytuacja trwa do dzisiaj, rozmawiałam z księżmi, katechetkami, ale nic nie pomagało. Przestałam chodzić do kościoła, naprawdę mi ulżyło, świat stał się lepszy bez Wielkiego Brata z góry, żyłam w przeświadczeniu, że jak się nie pomodlę, nie pójdę do kościoła, to piorun na mnie spadnie.
Przy pierwszej spowiedzi rozpłakałam się, trzęsłam się, bałam, dla mnie było straszne, że mam przed księdzem wyznać swoje winy.
Teraz, bez chodzenia do kościoła, jest mi lepiej, uważam się za agnostyczkę, chociaż czasami, bardzo silnie, gdy usłyszę czy przeczytam coś o księżach, Kościele, to odzywa się ten lęk, że pójdę do piekła, Bóg mnie ukarze za nieposłuszeństwo.
Chciałabym pożyć te kilkadziesiąt lat, zrealizować swoje plany, marzenia, niektóre są bardzo śmiałe, nie chcę, żeby to wszystko się skończyło.
Nie sądzę, żebym była opętana, bo mogę dotknąć krucyfiksu, wejść do kościoła, ale zawsze na widok księży i świętych obrazków robi mi się słabo.
I ogólnie w dzieciństwie zawsze miałam wrażenie, że święci na obrazkach, w kościele, mają obojętne, straszliwe i złowrogie twarze.
Czy miał ktoś z Was coś takiego? Czym to można wytłumaczyć? Błagam, doradźcie coś, bo taki strach potrafi skutecznie uprzykrzyć życie.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku