Forum dyskusyjne

rozstać się czy to naprawić?

Autor: wahadlo   Data: 2014-02-25, 14:53:57               

Oboje mamy 26 lat, a nasz związek trwa rok. W ciągu ostatniego roku naprawdę się ZAKOCHAŁEM. Wydawało mi się, że mieniam się na lepsze i moje życie też. Z czasem widzę, że ZATRACIŁEM siebie samego i nie jestem już naprawdę szczęśliwy. W ciągu ostatniego roku było wiele awantur, kłótni, różnych poglądów, które budowały różne konflikty, które potem starałem się łagodzić. Większość problemów była wyssana z palca. Oboje bardzo się różnimy od siebie, co na początku bardzo przyciągało.

Ja jestem osobą spokojną, lubię wszystko rozważyć, nie cierpię ranić innych, dla mnie lepiej jest czegoś nie powiedzieć i zakończyć sprawę, starać się naprawić to, co już jest zepsute, niż walczyć do końca do "ostatniej suchej nitki". Czasami jest lepiej zachować lepsze rady, dla kogoś kto chętnie je przyjmie, niż na siłę używać ich jako argumentów w kłótni z kimś, kto i tak nie ma racji.

Dla mojej dziewczyny lepiej jest wszystko wygarnąć od razu, prosto z mostu, zrobić większą aferę dla samego faktu afery, że mam inne zdanie, kłócić się ze mną wiadomościami albo dzwonić do samego końca, żeby poczuć satysfakcje z "kropki nad i". Tak naprawdę niejednokrotnie byłem wyczerpany stworzonymi przez nią problemami, więc dla samego faktu zakończenia sprawy (codzienna praca i nauka, obowiązki) brałem winę na siebie i łagodziłem spór.

Jesteśmy zupełnie innymi biegunami, kocham ją, ale ona bardzo mnie irytuje i teraz, gdy patrzę na ten nasz rok, zdarzyło się to wiele razy. Czasami jestem w szoku, dlaczego w ogóle jesteśmy ze sobą, ponieważ w moim codziennym życiu, nie lubię takich osób, które "ostro" się odzywają, walczą o satysfakcję, nie lubią słuchać i nie dają poczuć tego miękkiego lądowania, tego, że ta osoba jest zawsze po mojej stronie... Czuję, że teraz o wszystko muszę walczyć i to dzieje się w moim związku. Najgorsze jest to, że ona wiecznie zachowuje się jakby była przeciwko mnie. Gdy tylko mam swoje zdanie na jakiś temat, kończy się to aferą.

Jak myślicie czy jest szansa popracować nad moim związkiem? Czy powoli zacząć się wycofywać, by poczuć święty spokój.
Nie chcę stracić tego co mam, jednak czasami czuję się jakby ktoś chciał na siłę włożyć mnie do psychicznej historii o niewidzialnej klatce i niewolniku. Czasami się tak czuję, jakby moja dziewczyna chciała opanować moje życie.
Bardzo proszę o pomoc co o tym myślicie? Może powinienem skorzystać z zaawansowanej pomocy jakiegoś psychoterapeuty?

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku