Forum dyskusyjne

Jak oswoić samotność ?

Autor: Bear95   Data: 2013-10-11, 21:52:25               

Witam wszystkich ;)
Mam na imię Sylwia,mam 18 lat,jestem zodiakalnym wodnikiem i chodzę do klasy maturalnej o profilu humanistycznym.
Chciałam rozwinąć wątek dotyczący mojej samotności. A więc ...
Generalnie przez całe swoje życie nigdy nie doznałam prawdziwej miłości. Jedynie doszło do całowania z dwoma chłopakami, ale tylko na tym się skończyło.
Moje dwie kumpele przeżywają swoje pierwsze miłości. Jedna z nich jest już rok ze swoją drugą połówką. Nie żebym była zazdrosna, ale ... czasami czuję się przy nich gorsza. Bo mi nie przyszło doznać tej bliskości z płcią przeciwną.
Nie należę do brzydkich kobiet, jestem ładna, choć często siebie nie doceniam. Jestem z natury typem introwertycznym. Wśród ludzi mało się odzywam, bo uważam osobiście, że jestem nudna i mało mam ciekawego do powiedzenia. Często żyję tylko w swoim świecie i jedynie fantazja jest moim ukojeniem dla duszy. Co nie zmienia faktu, że marzę o prawdziwej miłości.
W ubiegłym roku bardzo spodobał mi się jeden chłopak. Spotkaliśmy się raz na żywo wraz z jego kolegami i moim kumplem. Oni w sumie dużo rozmawiali, ja zaś nie pisnęłam ani słówka. Głowa moja była skierowana w dół i bałam się otworzyć usta. I tak oto pożegnał mnie obojętnym wyrazem twarzy. Co prawda tydzień później zaprosiłam go do znajomych na facebooku, zaakceptował zaproszenie. Lecz gdy z nim pisałam, widać było, że piszę ze mną z braku laku. Szybko zakończyłam tą korespondencję. Później dodałam taki post jeden post, to go skomentował i chwilę trwała dyskusja. I więcej ze sobą nie pisaliśmy. Od czasu do czasu polubił jakiś tam mój post, który dodałam na swoją tablicę. Miesiąc później był w związku z jakąś laską z którą jest do dziś. Pół roku później usunęłam go ze znajomych. Zbyt dużo bólu sprawiało mi oglądanie jego zdjęć, na których całuję się ze swoją lasencją.
Wydawało mi się, że pasujemy do siebie, bo słuchamy podobnej muzyki. Niestety wyszło inaczej i do dzisiaj nie mogę tego przeboleć. Nie potrafię sobie przebaczyć. Cierpiałam przez cały rok szkolny. Teraz co prawda mam bliznę po tamtym zdarzeniu, lecz wiem, że łatwo ją można rozdrapać. Wciąż o nim fantazjuję, wymyślam przeróżne scenariusze, często wracam do tego spotkania i odtwarzam na nowo tą sytuację korygując swe błędy.
W kwietniu zainteresowałam się innym chłopakiem. Tym razem był to chłopak z mojej szkoły. Napisałam pierwsza do niego. W ciągu tych paru miesięcy odbyło się między nami kilka korespondencji, poza drobnym mankamentem - zawsze rozmowę zaczynałam JA. W wakacje kolega z jego klasy zaproponował mi piwo i powiedział, że będzie jego, w tym ten koleś którym byłam mocno zauroczona. Spotkaliśmy się, kupiliśmy piwa i piliśmy w plenerze, tworząc różne prześmieszne akcje. Trochę z tym kolesiem gadałam. Nawet mam z nim parę zdjęć które nam robił jego kumpel. Ale on też był wtedy nie trzeźwy. Później wymiotował po alkoholu, musieliśmy go z kolegą odprowadzić na przystanek. Dowiedziałam się po drodze od jego przyjaciela, że on zaczął pić po rozstaniu ze swoją dziewczyną gdyż była za łatwa i tworzyła mu złą opinię za plecami. Następnego dnia napisałam do niego jak się czuje itp., on mi odpisał. Wspominaliśmy ten wieczór a po chwili napisałam mi, że musi iść, bo jedzie nad jezioro. Wylogował się z fb a po 30 minutach znów wyświetliła mi się jego zielona kropka na czacie. W ogóle nie napisał. Potem pisałam do niego,z prośbą by ocenił mój wiersz, jeden ocenił, wysłałam mu drugi to już nie odpisał.
Ostatni raz napisałam do niego pod koniec sierpnia w nocy.On nie miał mojego nr, więc pomyślałam, że napiszę do niego po raz kolejny pierwsza. Utworzyłam eskę o treści ''Gramy w zgaduj zgadulę ? I mam świadomość z kim piszę, więc żadna pomyłka :)''. Odpisał po paru minutach, że zgadza się, poprosił o podpowiedź, ja mu jej udzieliłam i odgadł za pierwszym razem, że to ja. Coś mu odpisałam i potem w ogóle już mi nie odpowiedział.
Od rozpoczęcia roku szkolnego nie powiedział mi nawet cześć. A często mijamy się na szkolnym korytarzu. Nie wierzę, że ani razu mnie nie zauważył. Jego znajomi również nie są chętni do utrzymywania ze mną kontaktu.
I teraz znów się obwiniam. Gdzie znowu popełniłam błąd ???
Starałam się być pewna siebie, otwarta, dużo żartować. A ja zostałam potraktowana jego neutralnością.
Przecież na początku rozmawialiśmy ze sobą normalnie. Sądziłam, że będę miała chociaż kolegę a tu nic. Czuję się samotna nawet we własnym otoczeniu. Moja mama jak i moja kumpela twierdzą, że on wyczuł moje zainteresowanie nim i daje mi tym sposobem odczuć, że nie mam na co liczyć u niego. Doradzają mi także, bym dała sobie z nim spokój, bo nie ma kultury, skoro głupiego cześć nie potrafi rzucić.

Wiecie czemu mocno to przeżywam ? Bo po raz kolejny popełniłam nieznany błąd. Jak mam na błędach się uczyć, skoro nawet nie wiem czym ja go do siebie zraziłam ?
Przecież z nim również coś mnie łączyło - rap i pisanie tekstów (tak na marginesie piszę wiersze :)
Boję się, że jeśli nadal będę popełniać takie błędy, to w przyszłości nie znajdę nikogo odpowiedniego.

Może po prostu nikt nie jest mi przeznaczony ? Jestem skazana na samotność a moim zadaniem jest ją jedynie oswoić ?

'' Po prostu Twój czas na miłość, to jak na razie czas przyszły'' często nasuwa mi się to zdanie z kawałka Bisza '' Nie poddawaj się '' . Możliwe, że to mnie właśnie dotyczy. Ale kiedy tego doznam ? W wieku 40 lat ?

Moja przyszłość to tak naprawdę jedna wielka niewiadoma. Zaczynam przygotowywać się do matury, zdaję tylko podstawę, za rok planuję zdać biologię. Marzą mi się studia psychologiczne albo kierunek związany z dietetyką. Ale nie dostanę się na studia, bo nie zdaję dodatkowego przedmiotu. Będę musiała pocieszyć się jakąś szkołą policealną a później pójść na studia, jak zdam dobrze biologię.
Ale żeby nie ulegać już dalej dygresji, wrócę do głównego wątku .
Mam marzenia, marzą mi się podróże, opanowanie dwóch języków obcych, wydanie tomika z wierszami. Postaram się dążyć do ich zrealizowania. I owszem, należę do grupy ludzi, którzy kochają wolność. Ale do mnie również przychodzą myśli, że jednak przydałoby się drugie 36,6 stopni obok .

Moja mama często powtarza ''Nie oczekuj nic, a dostaniesz wszystko'' .

Z drugiej strony jednak boję się miłości. Boję się zobowiązań. Boję się szybkiego znudzenia moją osobą. Boję się głębokiego zaangażowania i braku odkochania, gdyby nie wyszło. Boję się przede wszystkim zaufać. Boję się, że będę szła w nieodpowiednim kierunku i nigdy nie odnajdę drugiej połowy. Albo, że trafię na nieodpowiedniego kandydata, który uwięzi mnie np. wpadką.

W sumie czuję się niedojrzała emocjonalnie. Może los po prostu wie kiedy przyjdzie na mnie czas ? Czy mam wychodzić z założenia, że z przeznaczoną osobą bym się nie dogadała dzisiaj, dopiero w przyszłości ta chwila ta nastąpi gdy do tego odpowiednio dojrzeję ?

Czasami mam takie chwile, że wstydzę się, że jeszcze jestem dziewicą i że żaden chłopak mnie nie będzie przez to chciał. Przeklęte, głupie myśli . Mam akurat do siebie szacunek i nie zamierzam z byle kim tego doznawać. Chcę zrobić to z kimś, z kim będę w przyszłości wychowywać dzieci.
Co z tego, że moje koleżanki tego już doznały a ja jeszcze nie ?

Dziwne. Zadaję sobie pełno pytań retorycznych a ja nie stosuję się do tego.

Przede wszystkim gdzie popełniam błędy ? Brakiem nawiązania kontaktu z ludźmi ? Nieśmiałością ? Nie patrzeniem podczas rozmowy ludziom w oczy ? Wyglądem ? Charakterem ?

Nie chcę by w przyszłości również tak wyglądało. Ale może jestem zwyczajnie nudna ? I wszyscy się mną znudzą, bo nie będę potrafiła utrzymać przy sobie faceta z powodu braku poruszania różnych dziedzin życia ?

Dużo się rozpisałam, lecz musiałam się jakoś wyżalić. Potraktuję to jako odtrutkę. Mieliście bądź macie taki przypadek jak ja ? Znacie jakąś dobrą metodę na pogodzenie się ze samotnością ? Urodziłam się sama, umrę sama ?
Nie postrzegajcie mnie źle, na ogół jestem co prawda cichą, ale miłą, sympatyczną osobą. Po prostu chowam w sobie ból, który niszczy mnie od środka a jego objawy są następujące - łzy, bezradność, brak motywacji do czegokolwiek itp.
Czy ze mną jest coś nie tak, czy z tamtym chłopakiem ?





Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku