Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • potrzebuję wsparcia

    Autor: oli46   Data: 2010-04-24, 21:50:43               Odpowiedz

    Piszę tutaj, bo już nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Zostawił mnie chłopak po 4 latach związku, tak z dnia na dzień, s.twierdził, że już mnie nie kocha. Mieliśmy wspólne plany, ślub i dziecko. I nie wiem, co się stało. Nie pokłóciliśmy się. Nic się nie wydarzyło. Tak po prostu obudził się rano i stwierdził, że chce mieszkać sam. Podobno prawdziwa miłość tak nie wygasa. Ale ja wierzę, że mnie kochał. Bardzo się o mnie starał. Ja miałam problemy z zaufaniem. Pokochałam go dopiero w tym momencie, w którym poczułam, że to jest facet, który mnie nie skrzywdzi. On bardzo nalegał na ślub, ale ja nie byłam gotowa do roli żony. Chciałam poczekać, aż oboje dojrzejemy do małżeństwa. W tym roku się zdecydowałam. Zamieszkaliśmy razem. Były drobne sprzeczki, ale ogólnie się układało. Jednak on stwierdził, że już nie chce. Nie wie, dlaczego, po prostu jego uczucie wygasło i chce być sam. Rozmawiałam z nim wiele razy, prosiłam, żeby się zastanowił, że po 4 latach tak się nie robi, że o uczucie trzeba walczyć. Prosiłam go, żeby docenił to co się wydarzyło między nami, niestety on nie chce. Zastanawiam się jak to możliwe, to był mój pierwszy poważny związek. Zawsze chciałam miec tylko jednego partnera i on o tym wiedział. Z tego co wiem, nie chodzi o żadną dziewczynę. On się teraz z nikim nie spotyka i podobno na razie nie chce. Wie, że mnie zranił i jest mu z tym ciężko, ale nie chce mi dać szansy.Chociaż, sam wiele razy prosił o taką szansę na kolanach, i ja mu zawsze wybaczałam. Wiele razy zachowywał się w taki sposób, że miałam ochotę zakończyć ten związek, ale zawsze wybaczałam i dawałam mu szansę. A teraz się nic nie stało, nie miał się za co obrazić tylko tak po prostu stwierdził, że mnie nie kocha i już nie chce. Czy ktoś miał podobną historię? Rozstaliśmy się 6 tygodni temu. Na początku myślałam, że przestraszył się dorosłości, że inaczej się o czymś mówi, a inaczej jak trzeba coś robić. Ale minęło 6 tygodni, a on nadal nie chce. Przez te 6 tygodni staralam się do niego nie dzwonić, żeby się nie narzucać. Spotkaliśmy się ok 3 razy. Jest mi ciężko. Schudłam 10kg w ciągu miesiąca. Codziennie płaczę, zawalił mi się świat. Postanowiłam, że wyjdę z tego, że jakoś zapomnę i ułożę sobie życie. Ale nie mogę sobie znaleźć miejsca. Zaczęłam brać deprim, myślałam, że pomaga, ale i tak jest źle! Jest mi jeszcze gorzej, bo właśnie w tym okresie potrzebuje kogoś, kto będzie ze mną spędzał jak najwięcej czasu. Myślałam, że mam świetne przyjaciółki, zawsze mogłyśmy na siebie liczyć. Niestety każda z nich jest teraz w szczęśliwym związku i nie mają dla mnie czasu,. Mogą mi poświęcić 2h na tydzień. A dla mnie to za mało. Potrzebuję kogoś kto mi pomoże. Kto spędzi ze mną trochę czasu, ale żadna z nich nie wpadnie na pomysł, żeby mnie zaprosić do siebie na wieczór. żeby spędzić chociaż jeden weekend wspólnie, Wcześniej spędzałyśmy dużo czasu razem i zawsze mogłyśmy na siebie liczyć. A teraz żadna z nich nie czuje takiej potrzeby. To sprawia, że jest mi jeszcze trudniej. Zapchałam sobie czas jak to tylko możliwe, pracuję od 8 rano do 20, ale weekendy mam wolne i są dla mnie straszne. Każdy dzień jest dla mnie męczarnią, wszystko mi przypomina nasze wspólne życie. Zastanawiam się, jak to możliwe, że on nie cierpi, nie tęskni, że jemu nie jest żal?? jak mam z tego wyjść? jak zaufać ludziom? ja mam 28 lat, mój były chłopak 30. Staram się myśleć, że nie jest źle, że ludzie mają poważniejsze problemy, że tracą nogi w wypadkach, że mają chore dzieci.Ale co z tego, skoro nie mogę sobie poradzić!! Co robić? Szukam jakiegoś zajęcia, ale wszystko jest mi obojętne. Wychodzę tak często, jak to możliwe. Chcę się spotykać z ludźmu, ale nie mam z kim. Co robić? Chcę z tego wyjść, chcę zapomnieć, chcę wybaczyć, ale jak?



    • RE: potrzebuję wsparcia

      Autor: mada1   Data: 2010-04-24, 21:58:22               Odpowiedz

      Współczuję sytuacji, bo na pewno jest trudna, tym bardziej, że nic nie zapowiadało rozstania.To banał, ale czas naprawdę leczy (wiem po różnych swoich przeżyciach). Poza tym, mimo tego, że tak ci trudno, pomyśl: zawsze jednak lepiej rozczarować się PRZED niż po ślubie odkryć pomyłkę.Życzę sił :)



      • RE: potrzebuję wsparcia

        Autor: comma   Data: 2010-04-24, 22:07:34               Odpowiedz

        "Z tego co wiem, nie chodzi o żadną dziewczynę. On się teraz z nikim nie spotyka i podobno na razie nie chce."

        Skąd wiesz, że nie ma innej dziewczyny? On Ci tak powiedział? Coś mi się nie chce w to wierzyć...



        • RE: potrzebuję wsparcia

          Autor: oli46   Data: 2010-04-24, 22:18:43               Odpowiedz

          rozmawiałam z nim, nigdy mnie nie zdradził, więc nie mam podstaw, żeby mu nie wierzyć, rozmawiał też z nim jego kolega i jemu tez powiedział, że nie ma innej dziewczyny. Jego przyjaciel też nie może zrozumieć tego co zrobił i czuję, że jest po mojej stronie, Mówi, że ostatnio go nie poznaje, że zachowuje się b niedojrzale, chodzi tutaj o jego żarty. Ostatnio zachowywał się dosyć dziecinnie jak na jego wiek.



      • RE: potrzebuję wsparcia

        Autor: czara   Data: 2010-04-24, 22:10:06               Odpowiedz

        Poprę madę.
        Teraz trudno Ci w to uwierzyć, ale możesz się cieszyć, że to się stało przed ślubem, gdzie nie macie wspólnych zobowiązań, dziecka. Z czasem na pewno to docenisz.

        Aby go zrozumieć przychodzą mi dwa rozwiązania - albo dostał powołanie, albo jest innej orientacji seksualnej.



      • RE: potrzebuję wsparcia

        Autor: aga1929   Data: 2010-04-24, 22:16:26               Odpowiedz

        Ciężko jest cokolwiek powiedzieć, co pomogłoby Ci w tej sytuacji... Zwyczajne "czas leczy rany" brzmi banalnie, ale naprawdę tak jest. Prawie każdy przechodził jakieś rozstanie w życiu i to zawsze jest dramat dla obydwu stron, bo przyzwyczajenie do obecności drugiej osoby jest jak uzależnienie. Tobie pewnie tym bardziej ciężko, bo nie było żadnego wyraźnego ostrzeżenia. Jeśli to Ci pomoże, to ja rok temu rozstałam się z facetem także po 4 latach. Nie wiem jaka jest Twoja sytuacja materialna, ale ja mieszkałam w jego mieszkaniu. Zostałam bez mieszkania i bez kogokolwiek, kto mógłby mi pomóc. Musiałam zacząć radzić sobie sama finansowo i psychicznie, bo on był dla mnie ogromnym wsparciem. I poradziłam sobie świetnie i teraz jestem dumna ze swojej siły i niezależności. U Ciebie też będzie dobrze. Ale musi niestety minąć trochę więcej czasu.



    • RE: potrzebuję wsparcia

      Autor: lulka   Data: 2010-04-24, 22:21:07               Odpowiedz

      Przyjedz do mnie, razem bedziemy walczyc ze smutkami:)
      Mimo ze w moim przypadku to ja odeszlam jest mi rownie ciezko.
      Bo jeszcze dwa tygodnie temu mialam zaplanowane cale zycie, zamowiony slub, dziecko w pazdzierniku a teraz nie mam nic:(
      trzymaj sie cieplo jestem z toba



      • RE: potrzebuję wsparcia

        Autor: oli46   Data: 2010-04-24, 22:28:20               Odpowiedz

        a dlaczego odeszłaś? dla mnie szokiem jest to, że można tak po prostu przestać kogoś kochać, sama też miałam takie momenty, w których wątpiłam, czy to on jest tym jedynym, ale nie odchodziłam, bo stwierdziłam, że wszystko można wypracować, trzeba rozmawiać, a przede wszystkim doceniać to co się już ma! i codziennie modliłam się, żeby doceniała że go mam i nigdy go nie zraniła, i udało mi się, pewne rzeczy nadal mnie denerwowały, ale stwierdziłam, ze je zaakceptuje i zdecydowałam się na ślub i na dziecko, żeby go uszczęśliwić, zaczęłam się przygotowywać do myśli, ze będę matką, zmieniłam swoje plany życiowe, a teraz nie mam nic, szukam celu w życiu i nie mogę go znaleźć. myślę, że byłoby mi łatwiej gdybym mogła liczyć na swoje przyjaciółki, boję się tego, że już nigdy nikomu nie zaufam ani w przyjaźni ani w miłości...



        • RE: potrzebuję wsparcia

          Autor: lulka   Data: 2010-04-24, 22:48:22               Odpowiedz

          Odeszlam bo stalam sie zla osoba przy nim. Nie, nie przez niego. Tylko przezemnie.
          Jakos zatracilam sie w tym wszystkim, zgubilam siebie.
          Jemu potrzebna inna spokojniesza kobieta, bez takiego bagazu jak moj.
          On mimo swoich wad jest fajny facet napewno jeszcze znajdzie ta wlasciwa.
          Ty pisalas, ze nie bylo zadnej klotni ani nic a miedzy nami byla zaista rywalizacja mimo wielkiego uczucia.
          I uwierz serce mi doslownie peka i codziennie zalewam lzami poduszke ale wiem ze i jemu i mnie wyjdzie to tylko na dobre.
          Nie staraj sie na sile zrozumiec czegos czego sie nie da, wiem ze boli wiem ze to nie fer, ale po 6 tygodniach chyba juz nic sie nie zmieni.
          Odpusc bo zatrujesz sobie zycie.
          Mamy obie po tyle samo lat, jeszcze mamy szanse odnalezc szczescie.



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2010-04-24, 23:08:45               Odpowiedz

            już odpuściłam, nie ma nadziei, ale boli tak samo, wiem, że jeśli kiedyś będzie chciał wrócić, to nie z miłości, a ze strachu, że zostanie sam, a tego też nie chcę. Czytałam wiele na ten temat, podobno jeśli to była prawdziwa miłośc to wróci, jeśli nie wróci, to nigdy nie było miłości, ale ja wiem, że z jego strony było prawdziwe uczucie, o które walczyły b długo, tym trudniej mi zrozumieć, jak można tak szybko zrezygnować. A nie chciałabyś popracować nad sobą? Skąd wiesz, że przy kimś innym nie będziesz miała takich samych problemów?



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: lulka   Data: 2010-04-25, 00:06:59               Odpowiedz

            "jeśli to była prawdziwa miłośc to wróci, jeśli nie wróci, to nigdy nie było miłości"
            I ty w to wierzysz?
            Jak moglo nie byc milosci? byla ale nie trafiona, nie taka jaka oboje pragneliscie.
            Byc moze nie chce sie do tego przyznac lae chyba ta decyzja kosztowala go jakis czas.
            Mnie kilka miesiecy, blizej niz mniej roku.
            Pracowalam nad soba, od poczatku tego zwiazku, gdyz poprzedni tez ja zerwalam.
            Teraz z czasem wydaje mi sie ze pociagaja mnie mezszczyni ktorzy nie sa mi pisani.I zanim wciagnie sie w kolejne "cos" roboe sobie przerwe dla samej siebie:)



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2010-04-25, 11:57:12               Odpowiedz

            nie wiem już w co mam wierzyć, na początku szukałam odpowiedzi, dlaczego tak się stało, próbowałam to zrozumieć, teraz staram się o tym nie myśleć, staram się wyjść z tego wszystkiego, pogodzić się z tym i ułożyć sobie życie, ale jest to dla mnie za trudne, minęło 6 tygodni a ja nadal się męczę, czuję się taka samotna, zawsze myślałam,że jest w okół mnie pełno ludzi, a teraz jak potrzebuję kogoś, okazuje się, że muszę sobie radzić sama. Zawsze wydawało mi się, że jestem silną osobą, nie prosiłam nigdy o pomoc, ale teraz jest bardzo źle, nie chce mi się żyć, każdy dzień jest dla mnie męczarnią, szukam celu, staram się uśmiechać, ale jest b źle, zaczynam co raz częściej myśleć o śmierci, nie o samobójstwie, bo wiem, że skrzywdziłabym tym wielu ludzi, ale żałuję, że nie byłam w samolocie, który się rozbił, bo nie chce mi się żyć, i wiem, że skoro po 6 tygodniach jest tak źle, to znaczy, że muszę prosić kogoś o pomoc, bo sama sobie nie poradzę. Nie chcę myśleć w ten sposób, nie chcę się zachowywać jak jakaś nastolatka, która rozpacza po nieudanym związku, ale nie jestem w stanie tego kontrolować.co mam zrobić??



    • RE: potrzebuję wsparcia

      Autor: haniahania   Data: 2010-04-25, 21:54:08               Odpowiedz

      Twój problem bardzo mnie poruszył gdyż przypomina mi to co sama jakiś czas przechodziłam.Zacznę od przyjaciółek.Pamiętam dobrze ten moment w którym bardzo potrzebowałam wsparcia,a wszyscy ci na których zawsze liczyłam mieli akurat tysiąc ważniejszych spraw niż jakaś tam moja samotność.Tak było raz,potem się powtórzyło kolejny i następny.I wiesz co wtedy zrobiłam?Wprowadziłam w swoje życie motto "umiesz liczyć,licz na siebie".Na początku było trudno,ale była to dla mnie bariera którą TRZEBA przeskoczyć,by więcej nie czuć się odtrącona.Zawsze rzucałam wszystko i leciałam pomóc tym ktorzy tego potrzebowali,aż w końcu zrozumiałam że pora zrobić coś dla siebie.Gdy mam problem,jest mi zle,robię to co mnie odpręża,w moim wypadku sprzątanie i słuchanie muzyki.Daje sobie czas na własne przemyślenia i w 99 % pomaga.Teraz druga sprawa co do Twojego faceta.Przepraszem,może to egoistyczne że znów opiszę swój przypadek,ale nie potrafię inaczej wytłumaczyć.Bylismy razem 5 lat,mieszkaliśmy,mieliśmy plany.Pewnego dnia trafił do zakładu karnego.Świat mi się zawalił,przeryczałam pare długich wieczorów.Z tęsknoty.Aż w końcu powiedziałam dość,trzeba żyć dalej.Odnowiłam stare kontakty,zaczełam chodzić na imprezy.Czas rozłąki w końcu zleciał aż za szybko.Co do Ciebie uważam że powinnaś zrobić to samo.Wprowadz zmiany w swoim życiu,zacznij cieszyć się najmniejszymi szczegółami.A do Twojego byłego dotrze zapewne informacja że masz się świetnie i może w końcu zrozumie że może Cię stracić naprawdę i podejmie jakieś kroki.Z drugiej str.lepiej że odważył się teraz niż po ślubie..Główka do góry :)



      • RE: potrzebuję wsparcia

        Autor: oli46   Data: 2010-04-26, 00:08:55               Odpowiedz

        dzięki, jestem tak samotna i czuję się tak źle, że każde słowo jest dla mnie podporą, wiem, że nie można nikogo zmusić do miłości, wiem, że jeśli go kocham to nie powinnam myśleć o sobie tylko o nim i życzyć mu szczęścia, na tę chwilę nie potrafię, ale dążę do tego, żeby poukładać sobie życie, skupić się na czymś innym, wiem, że powinnam wychodzić do ludzi, ale nie mam do kogo, moje 4 przyjaciółki nie mają dla mnie czasu, chociaż wiem, że to nie prawda, że po prostu im się nie chce, wolą spędzać czas ze swoimi partnerami niż ze mną, chce chodzić na imprezy, nie po to, żeby kogoś poznać, tylko po to, żeby nie siedzieć w domu, ale nie mam z kim! staram się do tego podejść w miarę rozsądnie, ale jest to dla mnie za trudne, tym bardziej, że nie mam na kogo liczyć, jestem osobą bardzo otwartą i bardzo szczerą, dla niektórych naiwną, którą łatwo wykorzystać, co zrobić, żeby nie stracić wiary w ludzi??? czuję, że już zawsze będę sama, nawet jeśli znajdzie się ktoś koło mnie, to będę się bała, że on też przestanie mnie kochać, to wszystko jest takie trudne...



        • RE: oli46

          Autor: impresja   Data: 2010-04-26, 10:11:30               Odpowiedz

          Mam dla Ciebie taki mocny cytat:
          "Na odmianę losu liczyć mogą ci,którzy wierzą,że mogą".
          Cieplutko pozdrawiam.



          • RE: oli46

            Autor: oli46   Data: 2010-04-26, 21:29:45               Odpowiedz

            dziękuję wam, za każde słowo wsparcia, spodziewałam się, też krytyki, może ktoś mi powie, gdzie popełniałam błąd, że teraz muszę tak cierpieć, może ktoś miał podobną sytuację i po jakimś czasie patrzy na to wszystko zupełnie inaczej...



          • RE: oli46

            Autor: barwaswiatla   Data: 2010-04-27, 00:23:26               Odpowiedz

            Przyszlo mi do glowy po przeczytaniu Twojego postu, że może Twojego faceta pociągało zdobywanie Cię, zabieganie o ślub, błagania na kolanach itp.? Piszesz, że kiedy sie zdecydowałaś i powiedziałaś mu "tak"- on się rozmyślił i przestał kochać.Skonczyły się emocje i ten rodzaj przeżywania, który on utożsamia z miłością do kobiety.Przeżywanie takiej "miłości" było byc może dla niego ważniejsze niż Ty sama.
            Piszesz, że teraz będziesz bała się komukolwiek zaufać, ale przecież nie wszyscy są tacy sami. Piszesz o sobie, ze jestes otwarta, ufna, wręcz naiwna...Może przez te naiwność nie dostrzeglas niedojrzalosci w zachowaniu tego męzczyzny? Nie wiem...
            Może pomogloby Ci zapisanie się na grupę terapeutyczną? Moglabys tam poznac siebie w relacjach do innych ludzi i zobaczyc na ile Twoja naiwnosc jest przeszkodą w kontakcie z rzeczywistoscią.



          • RE: oli46

            Autor: samotna222   Data: 2010-04-27, 17:14:40               Odpowiedz

            ze mna jest dokladnie tak samo...tzn chodzi o samo to co czuje..jeszcze niedawno mialam przyjaciolke,bylam tak naprawde na kazde jej zawolanie jednak gdy to ja teraz czuje sie zle nikogo juz nie ma..najgorzej jest przezywac rozstanie w samotnosci i pomimo ze bardzo chcialoby sie gdzies wyjsc,zwyczajnie z kims pogadac to nikt nie ma czasu...nigdy nie rozumialam dlaczego tak jest ze jesli ktos sie zakocha to nie ma juz czasu na spotkania z kolezankami,ja przynajmniej zawsze go znalazlam.Tlumaczenia typu ze chlopak jest zazdrosny do mnie nie trafiaja..oczywiscie mozna kochac i na pewno jest to piekne uczucie ale dlaczego przyjazn ma na tym ucierpiec...jest wiele przypadkow gdy zwiazek sie rozpada a przyjazn moglaby trwac wiecznie.Zycze Ci abys byla szczesliwa bo na to zaslugujesz...pozdrawiam



          • RE: oli46

            Autor: oli46   Data: 2010-04-28, 23:56:22               Odpowiedz

            wiem, co bym poradziła osobie, która jest w takiej samej sytuacji, żeby sobie dała spokój, przestała się zastanawiać, dlaczego tak się stało, skupiła się na sobie, i zaczęła dostrzegać pozytywne strony rozstania, przeanalizować związek, zapamiętać to co dobre, wyciągnąć wnioski z tego co złe, przebaczyć i życzyć drugiej osobie szczęścia... ale co z tego, skoro tak nie potrafię, nie wyobrażam go sobie z inną dziewczyną, żal mi tego, co udało nam się stworzyć, chociaż wszystko wskazuje na to, że to nie było szczere z jego strony, jedyne co mi wychodzi to gapienie się w ścianę...



    • RE: potrzebuję wsparcia

      Autor: www44   Data: 2010-04-29, 10:59:11               Odpowiedz

      nikt ci nie da gwarancji na trwały związek;ciesz sie bo te najlepsze chwile przezyłaś potem jest przewaznie gozej z dosw wyciągam wnioski ze kazdy zwiazek powinien trwac ok4do max lat,tagże przed tobą znowu piękne chwile tylko nie zamykaj sie przed swiatem a nóż trafi ci sie los na życiowe loteri ,



    • RE: potrzebuję wsparcia

      Autor: kfiatuszek21   Data: 2010-04-30, 00:02:16               Odpowiedz

      Hey. Mnie zostawił chłopak prawie 8 miesięcy temu i do dzisiaj nie radzę sobie z tym , a byliśmy ze sobą zaledwie 5 miesięcy ... też poprostu z dnia na dzień stwierdził że mnie nie kocha że powinen być sam i takie tam . Być może nie dojrzał jeszcze do związku bo on ma 21 a ja 24 lata ... Ale najgorsze jest to ze razem pracujemy i nawet na początku do szkoly chodziliśmy ... Od niedawna jest z jedną dziewczyną , która tez z nami pracuje , więc zaczęłam to na nowo przeżywać , chociaż myślałam ze mam to juz za soba ... Ale chyba dalej Go Kocham :( prawie ze sobą nie gadamy , ale brakuje mi tego ... czuję że wszystko straciło sens odkąd z Nim nie jestem , że już nigdy nie bede szcześliwa ... Wszyscy mówią , że Czas Leczy Rany , a ja myśle , że On tylko Przyzwyczaja do Bólu ... Pozdrawiam :) Nie napiszę , że bedzie lepiej , że to minie , bo sama wiem po sobie jak jest naprawde , ale czasem dobrze żyć z myśla , że ktoś Nas rozumie :)))



      • RE: potrzebuję wsparcia

        Autor: lulka   Data: 2010-04-30, 07:17:39               Odpowiedz

        Czas leczy rany tez, ale chyba najlepsze co mozna zrobic w takiej sytuacji to myslec pozytywnie i tylko o przyszlosci.

        Kiedy mysle o moim zyciu nowym, bez niego to nawet sie usmiecham, bo widze siebie znow usmiechnieta, wsrod ludzi, bez tych wszystkich problemow z tego zwiazku.
        Ale czesto jeszcze zdarzaja sie chwile kiedy mijam sie z nim w drzwiach (niestety jeszcze przez jakis czas musze z nim mieszkac) i az mnie cos za serce sciska a pozniej mam gule w przelyku i mowie skrzeczaco-placzacym glosem.

        On zas jest bardzo spokojny, wychodzi wiem ze spotyka sie ze znajomymi, cale popoludnia ktore kiedys spedzal po pracy przed TV teraz spedza gdzies, z kims. Wczoraj nawet sie zastanawialam czy nie z jakas kobieta.

        Wlasnie chyba to najbardziej boli, ze tak z dnia na dzien przestalo mu zalezec.

        Ale co nas nie zabije to nas wzmocni...



    • RE: potrzebuję wsparcia

      Autor: oli46   Data: 2010-05-03, 21:07:22               Odpowiedz

      dlaczego jest mi tak źle?, dlaczego po takim czasie nie umiem sobie poradzić, dlaczego nie umiem się cieszyć z tego co mam?, dlaczego to tak boli, nie mam już siły, każda minuta to walka sama ze sobą, żeby nie płakać, sni mi się codziennie, czuję się fatalnie, wiem, ze jest ze mną zle, chcialabym sobie pomoc, ale nie wiem, jak, nie chce mi się życ, nic mnie nie cieszy, nie mogę sie na niczym skupić,wiem, ze nie wolno miec takich mysli, ale nie daję sobie rady, powiedzialam jednej z moich przyjaciolek, ze strasznie się na nich zawiodlam, ze zostawily mnie w tym okresie samą, i uslyszalam, że nawet gdyby czesciej dzwonila i się mną interesowala to i tak by nic nie dało, bo potrzebuję pomocy psychologa, skoro po takim czasie sobie z tym nie radzę...



      • RE: potrzebuję wsparcia

        Autor: malwina22990   Data: 2010-05-03, 21:48:16               Odpowiedz

        Oli. 6 tygodni to bardzo mało. Wiem sama. 2 lata temu przeżyłam ciężkie rozstanie. Odchorowałam prawie rok. Przepraszam, że piszę o sobie...Ale to dobry przykład. Potem byłam gotowa, poznałam Jego....Miałam takie poczucie bezpieczeństwa...to on walczył o mnie, było cudownie. A potem przestał mnie kochać, z tygodnia na tydzień. Nasz niby związek nadal trwał, bo on nie pozwalał mi odejść, a ja nie byłam gotowa. A potem pod wpływem nacisku przyjaciół- wiedzieli I WIDZIELI co się ze mną dzieje, odeszłam. I żałuję w każdej chwili. Po 3 mies. od rozstania i rozpaczania poszłam do psychologa. Przepracowuję ten związek, coraz bardziej widzę, że inaczej to było niż myślałam...Może spróbuj znaleźć dobrego psychologa. Nie wiem gdzie mieszkasz, bo mogłabym Ci polecić kogoś...3maj się.



        • RE: potrzebuję wsparcia

          Autor: oli46   Data: 2010-05-07, 20:39:12               Odpowiedz

          dlaczego mi nie przechodzi? co zrobić, żeby zapomnieć, żeby nie bolało? jak sobie z tym poradzić? czas mija i nie widać jakiejkolwiek poprawy? gdzie odnaleźć sens życia? dlaczego to tak boli? ile to jeszcze potrwa? za co mnie to spotyka?



        • RE: potrzebuję wsparcia

          Autor: oli46   Data: 2010-05-07, 21:09:03               Odpowiedz

          dlaczego mi nie przechodzi? co zrobić, żeby zapomnieć, żeby nie bolało? jak sobie z tym poradzić? czas mija i nie widać jakiejkolwiek poprawy? gdzie odnaleźć sens życia? dlaczego to tak boli? ile to jeszcze potrwa? za co mnie to spotyka?



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: lulka   Data: 2010-05-07, 22:37:07               Odpowiedz

            za co ? hmm nie wiem
            ale wiem ze bedzie lepiej
            musi byc
            bo co?
            bo nie moze byc juz chyba gorzej prawda
            ja staram sie zyc normalnie, patrzec na swiat jak ci szczesliwi i spelnieni
            czasem pomaga
            byc moze kiedys bedzie juz calkiem dobrze

            trzymaj sie damy rade!!!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2010-05-23, 21:34:17               Odpowiedz

            niestety nie jest lepiej, wychodzę do ludzi, ale to nic nie pomaga, dowiedziałam się, że on już się z kimś spotyka, zaczynam podejrzewać, że rzucił mnie dla jakiejś dziewczyny, może nie zdradził, ale z dnia na dzień zostawił, coś co budowaliśmy 4 i pół roku, boli. dlaczego on jest teraz szczęśliwy a ja muszę tak cierpieć, dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe?



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: mini28   Data: 2010-05-24, 23:34:59               Odpowiedz

            Powiem szczerze,ze masz racje-nie zostawia sie tak po prostu...Ja tez zakonczylam swoj zwiazek z powaznymi planami na przyszlosc, bo...poznalam kogos nowego...Nie oszukujmy sie , jakis powod musial miec, a nie powiedzial Ci o tym bo nie chcial Cie ranic.Ja tez nie przyznalam sie od razu, po prostu zerwalam tlumaczac,ze musze byc sama, ze nie dojrzalam do malzenstwa i ,ze to dla mnie za szybko.A tak naprawde oszukiwalam sama siebie, bo gdyby nie pojawil sie inny nie zakonczylabym zwiazku.Niestety przez moja glupote wydalo sie,ze jest ktos inny...dalej juz nie bede opowiadac, bo dziala sie istna masakra i nie chce juz do tego wracac.Ostatecznie moj byly doprowadzil do tego ,ze nowy przyjaciel przestraszyl sie na tyle,ze niestety nic wiecej juz nas nie laczy oprocz sporadycznych rozmow na gg.Wydaje mi sie,ze powinnas zamknac raz na zawsze ten rozdzial w swoim zyciu, bo co Cie nie zabije to Cie wzmocni.Wiem,ze latwo mowic, ale uwierz, przezylam juz kilka bolesnych rozstan i jesli sama sie z tym nie pogodzisz, nikt za Ciebie tego nie zrobi.



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2010-07-07, 21:56:34               Odpowiedz

            minęło już 5 mcy, a ja nadal nie potrafię sobie poradzić, jest bardzo źle, on już się z kimś spotyka, to dziewczyna, która pojawiła się gdy jeszcze byliśmy razem, teraz już wiem, że to dla niej mnie zostawił, ale wcale nie jest mi łatwiej, ciągle boli, boli tak, że nie chce mi się życ, nic mnie nie cieszy, tłumacze sobie na różne sposoby, ale nic nie pomaga, nic, nie wiem już co robić, nie chcę tak zyć, wychodze do ludzi, poznaję nowe osoby, ale to nic nie daje, budze się i myślę o nim, o tym, że jest teraz z nią, i tak cały dzień, nikt nie potrafi mi pomóc, wszyscy mówią, ze sama musze sie wziąć w garść, ale ja nie daję rady, próbuję, sobie wmawiać, że skoro go kocham to powinnam się cieszyć, że jest szczęśliwy, ale mi zawalił się świat, skoro mnie nie kochał to lepiej, że to się skończyło, ale mówił, że kochał i że będzie kochał zawsze, dlatego ja zmieniłam całe swoje zycie dla niego, teraz nie mogę się odnależć, czuję się jakbym spadła w jakąś przepaść z której nie mogę się wydostać, nie mam już siły, dlaczego coś takiego mi się przytrafiło, dlaczego nie potrafię się z tym pogodzić, zakochałam się w nim bo byłam pewna, że jest wartościowym człowiekiem, że nigdy mnie nie skrzywdzi, modliłam się, żeby go pokochać, gdy poznawałam kogoś kto był mną zainteresowany i wydawał się być fajny, od razu się odsuwałam, żeby mi coś nie odbiło, żebym go nie zraniła, a teraz sama musze tak cierpieć,jak sobie z tym poradzić, nic nie pomaga, żadna nowa miłośc, nie wchodzi w grę, nikt mi się nie podoba, a gdyby nawet to i tak zawsze już zostanie ten lek, że jak tylko się zaangażuje, to będę cierpieć, po co tak dalej żyć...



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: laila   Data: 2010-07-08, 16:03:48               Odpowiedz

            Najwyższy czas zebyś zaczela myśleć o sobie samej.
            Nic nie poradzisz na to ze on dokonal takiego wyboru, gdyby chcial do by próbowal wrócić.
            Musisz przecierpiec nie jest latwo płakać za kimś a tym bardziej jezeli dana osoba odchodzi od tak po prostu, bez żadnego wyjaśnienia.
            Też byłam w takiej sytuacji i cierpialam chyba z rok.
            Teraz o nim "nie pamiętam" tak jak by sie nic nie działo.
            Tobie tez przejdzie mysl pozytywnie.



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: pileczka324   Data: 2010-07-08, 18:46:14               Odpowiedz

            pytasz czy ktoś zna podobną historię..
            http://www.psychologia.net.pl/forum.php?level=139478&post=139478&sortuj=0&cale=

            pytasz dlaczego nie możesz się z tym pogodzić..

            spróbuj odpowiedzieć sobie na pytanie - dla kogo żyję?
            właściwa odpowiedź brzmi oczywiście - dla siebie
            teraz musisz odsunąć problem rozstania i skupić się na tym by odzyskać wiarę w siebie.

            na początek (zadanie nr 1) spróbuj znaleźć i podać na trzy wady swojego eks. zapewniam, że będzie trudno ale w końcu je znajdziesz.
            napisz nam je tutaj proszę :)

            zadanie nr 2, napisz nam tu też trzy swoje największe zalety :)
            takie pozytywne cechy, które dostrzegasz u siebie.
            uwaga, to równie trudne i ważne zadanie, co poprzednie :)

            zadanie nr 3, czy można kochać zbyt mocno?
            jestem pewien, że zadajesz sobie to pytanie.
            wpisz w google "Jeżeli porcelana to wyłącznie taka" i znajdź wiersz Barańczaka. przeczytaj i w tym kontekście napisz - Jeżeli miłość to tylko.. jaka?

            zadanie nr 4, żałoba. musisz ją przeżyć i wyzwolić emocje.
            warto znaleźć kogoś kto w kryzysowych momentach dokładnie wysłucha Twoich zwierzeń, a nie powie krótko - będzie dobrze, zobaczysz.
            najlepiej przyjaciel czy przyjaciółka, a jeśli brakuje takiej duszy to warto poszukać anonimowego kontaktu online np. via czat onet. rozmowa bardzo pomaga rozładować napięcie i tęsknotę, korzystaj z niej gdy tylko Cię przyciśnie.

            dla mnie najtrudniejsze są poranki, wolne dni i weekendy. kiedy czujesz, że Cię dopada - wstań z łóżka, wyjdź z domu!
            jeśli jest pogoda nie siedź przy komputerze i nie zagłębiaj się w poszukiwanie przyczyn oraz odpowiedzi na pytanie - czy jest jeszcze szansa. chociaz patrząc na siebie to raczej nieuniknione ;) ale staraj się to ograniczać.

            przyjdzie moment w którym poczujesz się już zmęczona kolejnym roztrząsaniem tych kwestii i zaczniesz to odsuwac gdzieś za siebie. to czas reorganizacji w Twoim życiu. teraz zaczniesz patrzeć przed siebie :)

            umów się z jakimiś sympatycznymi facetami na kawę lub do kina, nie snując przy tym poważniejszych planów. takie spotkania i męskie towarzystwo pomoże Ci zapominać i odbudować wiarę w siebie, a w dobie internetu naprawdę nie trzeba długo szukać :)

            ale tu uwaga - uważaj na swoją emocjonalność. po Twoim eks zieje wciąż dziura w Twoim życiu i podświadomie chcesz na siłę ją załatać. pamiętaj jednak, że nie chcesz spędzić reszty życia z "łatą" ;) więc niech dziura się wygoi sama, a Ty nie angażuj się jeśli nie czujesz, że jesteś pewna. najpierw poczuj się dobrze sama ze sobą nim zaczniesz myśleć znowu o czymś poważnym.

            zadanie nr 5, specjalista.
            odstaw leki i wybierz się do psychologa. opowiedz mu o swoim problemie i sytuacji. pomoże Ci poukładać myśli i przyjąć właściwy kierunek. skonsultuj z nim czy powinnaś brać leki i antydepresanty.

            zadanie nr 6, eks.
            czas odciąć się od niego i nie oglądać za siebie.
            żadnych smsów, spotkań i zabawy w koleżeństwo.
            od tej pory gdy będzie jakiś kontakt traktujesz go jak dalekiego znajomego. w praktyce znaczy to, że na każdą próbę kontaktu odpowiadasz po dłuższym zastanowieniu, co w takiej sytuacji odpowiedziałabyś koleżance za która nie przepadasz. sam proces "zapomnienia" może trwać długo ale trzeba próbować... i niestety konsekwentnie zabijać w sobie nadzieję. mówią, że aby coś odzyskać trzeba być gotowym to stracić więc pora zacząć go skreślać (bo chyba dotąd tego nie robisz). na początek wyobraź sobie, że zwyczajnie chwilowo go nie ma, ot przepadł gdzieś bez wieści ;)

            na koniec "uszy do góry" :)

            i kawałek posta z innego wątku w którym ktoś bardzo mądrze mi odpisał.

            dziękuję electrokisiel zwłaszcza za te właśnie słowa:

            "Czasami nie doświadczamy przez całe swoje życie samotności i tak strasznie się jej boimy! A ona daje tyle nowego, daje Ci siebie tak naprawdę. I też trochę mi się wydaje, że przestań chcieć żeby on Cię kochał... To jest najgorsze co można zrobić, bo Ci się tak wydaje że ty go kochasz, że chcesz z nim być, a to jest tylko pragnienie, żądanie, krzyczenie o jego miłość....a nie twoje autentyczne uczucie. Kochaj go dalej.
            Pokochaj siebie, zrób wszystko, żeby twoje życie było szczęśliwe i nie szukaj szczęścia tylko w tym że ktoś jest z Tobą, a w tym kim jesteś co robisz, jak żyjesz, wtedy ewentualnie jeśli ktoś się znajdzie będziesz mogła się z nim tym podzielić."

            sam podzielę się wierszem. ktoś komu chciałbym podziękować, zmienił nim moją optykę, dał sercu wytchnienie i iskierkę radości z tego bolesnego doświadczania miłości..

            "Do albumu po raz drugi" Ks. J. Twardowski

            Nie czekaj na wzajemność
            telefon i róże
            gdy ciebie nie chcą
            nie piszcz nie szlochaj

            najważniejsze przecież że ty kogoś kochasz

            czy wiesz
            że łzy się śmieją kiedy są za duże


            pozdrawiam i trzymam kciuki :)



    • RE: potrzebuję wsparcia

      Autor: lenkaaa   Data: 2010-07-08, 00:21:19               Odpowiedz

      A wedłóg mnie powinnaś wziąść się w garść i zawalczyć jeszcze raz... Może on oczekje od Ciebie że to ty tym razem postarasz się o niego a nie on o ciebie jak wcześniej pisałaś... Kurczne no bo skoro Cię kochał tak bardo to coś mi tu nie gra że od tak z tej miłości zrezygnował... Jego kumpel też potwierdza fakt iż się zmienił... A może on ma jakiś problem, może jest chory czy coś w tym rodzaju i nie chce Cę obciążac na przyszłość takim bagażem.... Nie chcę Ci mieszać teraz w głowie bo wiem jak to cieżko jest w takiej sytuacji ale przemyśl tą opcję... Trzymam bardzo bardzo mocno za Ciebie kciuki ...



      • RE: potrzebuję wsparcia

        Autor: oli46   Data: 2010-07-13, 22:58:11               Odpowiedz

        dzięki za słowa wsparcia, niestey opcja powrotu nie wchodzi w grę, bo on tego nie chce, próbowałam walczyć na samym poczatku, jak nie wiedziałam jeszcze z jakiej przyczyny zakończył ten związek, teraz wiem, że to nie ma sensu,on nie chce, ma już kogoś i jest szczęśliwy, tylko dlaczego ja muszę tak cierpieć, po co mnie w sobie rozkochiwał, wystarczyłoby tylko, że byłabym większą egoistką i zostawiła go w tym momencie, w którym miałam okazję, kiedy nic jeszcze nie czułam, a on zasłużył na to swoim postępowaniem, ale ja sobie wmawiałam, on cię kocha, doceń go i ty pokochaj jego! i teraz tak to się wszystko skończyło, nie chcę mu życzyć źle, ale chciałabym, żeby żałował swojej decyzji, żeby mnie docenił, zostawił mnie z dnia na dzień, bo pojawił sie ktoś nowy, jego wybór starsznie obniżył moją wartość, nawet po tylu latach i po tym wszystkim co razem przeszliśmy jestem mniej warta niż jakaś nowa fascynacja, jeśli chodzi o atrakcyjność fizyczną jestesmy mniej więcej na tym samym poziomie, dlaczego nie potrafię się z tym pogodzić, tak bardzo mu ufałam, myślałam, że mnie kocha, wszystko na to wskazywało, a on był ze mną tylko po to, żeby nie być sam, i co z tego, że jest wielu facetów wokół mnie, teraz żeby dojść do tego co było, będę musiała poświęcić 4 kolejne lata, a nie wiadomo, czy się uda,a zawsze mi się wydawało, że jestem taka silna i ze wszystkim dam sobie radę...



        • RE: potrzebuję wsparcia

          Autor: pileczka324   Data: 2010-07-14, 16:34:21               Odpowiedz

          czytałaś mojego ostatniego posta? :)
          http://psychologia.net.pl/forum.php?level=131960&post=140262&sortuj=0

          jeśli tak, powinny pojawić się jakieś refleksje :)



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2010-07-15, 21:16:28               Odpowiedz

            dzięki, widzę, że jesteś w podobnej sytuacji, ja właściwie potrafię do tego racjonalnie podejść, ale nie potrafię sobie poradzić ze swoimi emocjami, ze swoim bólem i tęsknotą, i nie rozumiem, jak można przestać kogoś kochać, bo moim zdaniem nie można! uczucie przechodzi przez różne etapy i jeśli się tylko chce, to można wszystko przetrwać, i pewnie gdyby nie jego nowa dziewczyna to chciałby walczyć, dlaczego ja tęsknię i cierpię a on się dobrze bawi i jest szczęśliwy, dlaczego robił wszystko żebym go pokochała, a później zostawił bez skrupułów, dlaczego ja mam głowę pełną pięknych wspomnień, a on nawet nie zatęskni, gdy patrzy na swoje mieszkanie i widzi rzeczy które dostał ode mnie albo od moich rodziców?? jeśli się kogoś do siebie przyzwyczaja i obiecuje mu różne rzeczy, i ma się świadomość, że druga osoba zmieniła całe swoje życie, to trzeba brać odpowiedzialność za swoje słowa, gdybym 2 lata temu zgodziła się na ślub to pewnie teraz bym tak nie cierpiała, ale ja chciałam się upewnić, zanim się zdecyduje na coś takiego, żeby nie zrobić nikomu takiej krzywdy, jaką sama teraz dostałam!! ludzie w dzisiejszych czasach nie potrafią kochać, tylko kalkulują, co im się bardziej opłaca, ja nie wiem, czy będę jeszcze umiała kogoś pokochać, być może pojawi się ktoś kto będzie na to zasługiwał, ale lęk przed bólem będzie silniejszy...
            zadanie 1:
            brak własnego zdania, bardzo częste sugerowanie się opinią innych, zwłaszcza rodziców
            lenistwo, brak ambicji
            niedojrzałość


            zadanie 2:
            uczciwość
            otwartość
            optymistyczne podejście do życia

            zadanie 3:
            nie wiem, zawsze wydawało mi się, że mam rozsądne podejście do uczuć, że związek nie oznacza ograniczeń, a wspieranie, dodawanie sił, wzajemne uzupełnianie się,

            i skończyło się to tak, że mój były chłopak nabrał przy mnie dużo pewności siebie, ostatnio często patrzył w lustro i powtarzał sobie, że jest przystojny, albo wstawił swoje zdjęcie na tapetę w komputerze

            zadanie 4:

            od 13 marca nie jestem sobą, mam problem z wykonywaniem podstawowych czynności, zawsze byłam zorganizowana, teraz odkładam wszystko na ostatnią chwilę, zapominam o terminach, robię absolutne minimum, mam kilka przyjaciółek i kilka znajomych, którzy doskonale znają sytuację i od marca słuchają moich wywodów, ale i tak nie przechodzi

            robię wszystko, żeby wyjść z domu, w zasadzie przychodzę tu tylko nocować, wychodzę po 6 wracam po 21, zapisałam się na fitness, bo podobno wysiłek pomaga wyzwolić endorfiny, które poprawiają nastrój, ale nadal boli i nie chce przejść
            a najgorsze są dla mnie myśli, że on jest teraz z nią szczęśliwy, że się przytulają, kochają, i robię wszystko, żeby je odpędzić, a mimo to i tak wracają... dlaczego nie potrafię się cieszyć jego szczęściem?
            i wiem, że już nie wróci, nawet jeśli będzie tego żałował, to i tak nigdy się do tego nie przyzna, ale wiem też, że mówił mojej znajomej, że chciałby, żebym sobie kogoś znalazła, żebym tak nie cierpiała, więc jedyne co w nim zostało to litość, której nie chcę! i wiem, że jak pojawia się to uczucie, to miłości już nigdy nie będzie, i co z tego? wiem, że trzeba cieszyć się życiem, zapomnieć, wybaczyć, skupić się na sobie, wszystko wiem, więc dlaczego dalej cierpię i żałuję, że to się tak skończyło, żałuję, ze go poznałam i dałam mu szansę, że zbliżyłam się do niego, że modliłam się, o to, żeby go pokochać, bo nie chciałam go zranić, żałuję, bo nie musiałabym teraz tak cierpieć! dobrze mi było samej, miałam swój pomysł na życie, byłam szczęśliwa, to on błagał o tę miłość, dosłownie na kolanach, mogłam być zimna i odejść tak jak on teraz, wtedy to on byłby w takim stanie jak ja teraz! ale nie chciałam nikogo ranić...powiedz, czy po takich przejściach można jeszcze kogoś pokochać?

            już jest ten moment w którym jestem zmęczona, już nie mam siły cierpieć, chcę wrócić do formy, uśmiecham się ludzi, poznaję nowe osoby, nie w celach związkowych, szukam sobie miejsca i pomysłu na siebie i tak nie jest lepiej!

            staram się umawiać oczywiście w relacjach koleżenskich, bo nic innego nie wchodzi w grę, widzę, że wzbudzam zainteresowanie wśród innych facetów, ale co z tego, skoro zostawił mnie chłopak po 4 i pół roku, znał mnie dobrze, wiedział, że jestem wierna, że zawsze może na mnie liczyć, że o niego dbam i że potrafię się starać, mimo to mnie zostawił, dla fascynacji, dla znajomości, z której nie wiadomo co będzie... jaką wartość może mieć człowiek, skoro tyle się razem przeżyło?

            zadanie 5
            chodzę do psychologa, bardzo miła pani, zadaje pytania w taki sposób, żebym sama doszła do określonych wniosków, ale nie mówi mi nic czego bym nie wiedziała, na razie byłam 3 razy i nie czuję poprawy, chodzę dalej, bo nic innego mi nie pozostało, muszę wierzyć, że coś mi kiedyś pomoże



            zadanie 6

            odcięłam się od niego, mamy wspólnych znajomych, którzy wiedzą co się ze mną dzieje, więc nie poruszają tego tematu i ja także nie poruszam, staram się nie myśleć nie przypominać, ale wszystko przychodzi samo!!


            i te ostatnie słowa: naprawdę masz dużo racji, do tej pory tak myślałam, więc dlaczego nie potrafię nad sobą panować?dlaczego nie potrafię się z tym pogodzić? pogodziłam się z tym, że to koniec, że nie ma powrotu, to po co marnuje dalej czas, po co tęsknię? i żałuję? dlaczego nie potrafię się pogodzić, że on mnie przestał kochać, dlaczego nie potrafię znieść tego bólu a samotność mnie przeraża, gdzie do tej pory zawsze myślałam, że dam sobie radę sama i nikogo nie potrzebuję?



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: pileczka324   Data: 2010-07-15, 23:33:40               Odpowiedz

            spokojnie :)

            tak, doskonale rozumiem to co próbujesz mi powiedzieć... naprawdę.. mam bardzo podobne odczucia, bardzo..

            mimo wszystko wydaje mi się że jestem już krok do przodu. niewielki ale jednak.
            w pewnym momencie zrozumiesz, że sama to ciągle rozdrapujesz.
            niedługo przyjdzie taka chwila, że zaczniesz się naprawdę zamykać. bzdura, w tej chwili nie pogodziłaś się z rozstaniem. zaakceptowałaś je tylko ale wciąż szarpie Tobą w środku. ale ostygniesz, z czasem. zaczną pojawiać się takie przebłyski gdy będziesz się od tego odrywać. nie, nie przestanie boleć, skądże. gdybym to miał opisać to faktycznie coś jakby podświadome "zapominanie" ale takie... hmmm, jakbys to przesuwała gdzieś za siebie i starała się żyć obok. najpierw tylko chwilą i bez celu ale z biegiem dni zaczniesz zastanawiać się co dalej. wiem wiem o czym myślisz.. ale to nie jest takie zastanawianie się jak w tym momencie odczuwasz. przyjdzie zupełnie inny stan ducha. uczucie pustki szybko nie zniknie ale... zobaczysz, że sama podświadomie przestaniesz tego dotykać i jakby od siebie odsuwać, bo boli. to będzie kolejny etap. co później? nie wiem jeszcze ponieważ wciąż tego nie doświadczyłem. ja nie mam z nią kontaktu, zupełnie.. ale czasem to wciąż potrafi mnie rozłożyć, zwłaszcza w kryzysowych momentach. mimo to dziś jest już lepiej. czytam Twoje posty i czuję że coś mam już za sobą. dlatego wiem, że u Ciebie to również nastąpi. bądź cierpliwa :)
            w razie czego pisz, chętnie podzielę się opinią i swoimi odczuciami. trzymaj się cieplutko i myśl o sobie. jesteś wciąż na zakręcie ale zaraz za nim jest prosta... przynajmniej tak mi to wygląda :)

            i nie martw się, tej miłości już nie stracisz... będziesz ją w sobie nosić i mam wrażenie, że dzięki niej zupełnie inaczej będziesz kierować swoim życiem... lepiej (chyba) :)

            mimo wszystko wydaje mi się, że w jakiś sposób to doświadczenie nas uszlachetnia... wyciąga z nas to co najlepsze, i tak głęboko tego doświadczamy..






          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2010-07-16, 21:52:05               Odpowiedz

            jezu, dlaczego to tak boli, wlasnie wyjezdzam na wakcje ze znajomymi, a dokladnie z jego przyjacielem i dziewczyną, nie wiem, czy to dobry pomysl, zawsze wyjezdzalismy w czworke, teraz bede sama, boje sie ze bede odczuwala mocniej niz zwykle samotnosc!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2010-07-16, 21:58:15               Odpowiedz

            jezu, dlaczego to tak boli, wlasnie wyjezdzam na wakcje ze znajomymi, a dokladnie z jego przyjacielem i dziewczyną, nie wiem, czy to dobry pomysl, zawsze wyjezdzalismy w czworke, teraz bede sama, boje sie ze bede odczuwala mocniej niz zwykle samotnosc!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: pileczka324   Data: 2010-07-17, 14:13:42               Odpowiedz

            wyjazd z jego przyjacielem to chyba kiepski pomysł. staraj się raczej izolować od informacji o nim. kontakt ze wspólnymi przyjaciółmi niesie ze sobą ryzyko newsów, które głęboko mogą Cię poruszyć i przyniosą kolejną falę niepotrzebnych spekulacji. zastanów się czy warto



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-01-15, 01:23:02               Odpowiedz

            nie bylo warto, to byly najgorsze wakacje w moim zyciu! wwszystko mi go przypominalo, a znajomi wcae nie pomagali, a wrecz przeciwnie, pewnego wieczoru siedzielismy przy winie, oni przytuleni do siebie, powiedzieli mi, ze oni go rozumieją, bo im powiedział, dlaczego tak postapil, i po miesiacu stwierdzil, ze to byla dobra decyzja, a potem poszli sobie spac, a ja zostalam sama, odcieta tysice kilometrow od rodziny, bez netu, ryczalam sama cala noc, a pozniej zachowywali sie tak jakby sie nic nie stalo!!! wczoraj minelo 10mcy od rozstania, czuje sie juz lepiej,ale bol pozostal i niestety nie wrocilam do swojej formy, patrzac teraz na to wszystko widze pozytywy, schudlam ponad 20kg, zmienilam styl zycia, mam wiecej znajomych, aktywniej spedzam swoj czas, ale boje sie zaufac, boje sie, ze bede juz sama, ze nie spotkam nikogo, kto mnie pokocha, boje sie ze w tym wieku ludzie decyzudja sie na bycie ze soba, nie ze wzgledu na uczucie a tylko po to, zeby nie byc samemu, a ja tak nie chce, wiec boje sie, ze bede sama... ale jest lepiej, czas pomaga, tak jak mowie, nie wrocilam do dawnej formy, ale umiem sie cieszyc :D



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-25, 12:32:24               Odpowiedz

            minął rok, i niestety nie przeszło mi, nie poradzilam sobie, może nie jest tak żle, ale ostatnio go spotkałam, i teraz widzę, że byłam głupia, zostawił mnie dla tej dziewczyny, już mieszkają razem i są szczęsliwi, a ja nie rozumiem dlaczego, przeciez zbudowali swoje szczescie na moim nieszczesciu, na moich łzach, on mnie jeszcze 3 mce oszukiwal, ja czekalam i prosilam go, zeby sie zastanowil, a on mnie ciagle oszukiwal, mowil, ze musi sie zastanowic, a teraz z nia mieszka, korzystaja z rzeczy, ktore ja kupilam, ktorych mi nigdy nie oddal, wiem, ze powinnam wybaczyc, zeby mi bylo latwiej, ale nie potrafię, czuję sie oszukana, zdradzona, ponizona i wcale nie zycze mu szczescia, pozwolil mi ponizac sie i prosic go o szanse, a juz sie z kims spotykal, nienawidze go i zycze mu, zeby cierpial, tak samo jak ja!!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-25, 13:03:35               Odpowiedz

            Prawda jest taka ze jesli mu zyczysz cierpienia to sie z tego nie uwolnisz..bo angazujesz swoje mocje w to i zlosc.
            Najlepiej wlasnie zaakceptowac to, powiedziec sobie ze to byla lekcja ktora sie przyda kiedy bedziesz miala juz nowy zwiazek. Trzeba miec za soba jakies nieudane zwiazki by ten jedyny udany byl szczesliwy. Nie mozesz zgnic w swojej frustracji dla niego! zaslugujesz by byc szczesliwa i sobie to zafunduj, nie patrz ze jestes sama a raczej puki co korzystaj i znajdz dobre cechy tego. Wtedy bedziesz szczesliwsza jak pokonasz ten strach ze znim nie jestes...ciebie pzreraza ze ktos jest z nim i on daje jej szczescie a ona mu. A skad wiesz ze ci tylko przysluge nie zrobila ta dziewczyna???? bo skoro on jest wstanie odejsc do innej to znaczy z nie jest wart ciebie. Prawdziwa milosc nie odchodzi po bulki do sklepu nie wracajac!
            Jak bedziesz tlumic swoj zal to on ciebie tylko bedzie zjadal nie jego! ani ta dziewczyne. Oni nie slysza twojego smutku ani placzu ani zlosci! wiec ty sama sie wtym otaczasz i tworzysz negatywna energie sama w okul siebie. Jest czas by odciac sie od tego, pozwolic tym emocjom odejsc w ten sposob uwalniasz go z swojego zycia. Narazie on sie uwolnil, a ty zostalas w tyle i rozpamietujesz dni ktore nie istnieja. Ty tez mozesz byc szczesliwa uwierz w to, tylko musisz sobie powiedziec ze on jest ci obojetny! nie istnieje! nie zasluzyl na twoje mysli! Pomysl nad tym, siej sie do siebie:) i uwierz w siebie!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-25, 13:51:47               Odpowiedz

            wiem, że masz rację, wiem, że powinnam wybaczyć, wiem, że musze zapomnieć, ale nie potrafię, jest we mnie żal, może dlatego, że gdy ja chciałam odejść, to mi nie pozwolil, a ja stwierdziłam, że nie bedę mu łamac serca, więc porzuciłam swoje plany, dostosowałam swoje zycie do jego potrzeb, duzo wycierpiałam przez jego matkę, mogłam wtedy odejść, ale nie odeszłam, bo przecież kochalam, a miłość musi znieść wszystko, nie sądziłam, że rozstaniemy się z tak banalnego powodu, że skoro tyle już razem przeszliśmy to nikt nie jest nam w stanie zaszkodzić, miałam 100% zaufanie i to był mój największy błąd, może gdybym zakładała kiedys taką opcję, nie byłoby to dla mnie takim szokiem, może gdyby odszedł inaczej byłoby mi łatwiej, gdyby od razu powiedział, ale on mnie oszukiwał, powiedział wszystkim naszym znajomym tylko nie mi, chociaż to mi najbardziej nalezały sie te wyjśienia, nie dał mi żadnego ostrzezenia, nie dał mi szansy, przecież ja mu ją dawałam wiele razy, duzo rzeczy wybaczałam, bo kochal, błagal na kolanach i całował po stopach, bo nie chciał byc sam, zostawił mnie jak pojawiła sie nowa dziewczyna, która okazała mu swoje zainteresowanie, nawet nie miał odwagi się przyznać, nie rozliczył się ze mną nie oddał moich wszystkich rzeczy, samochód oddał w kiepskim stanie po 3 miesiacach, byliśmy ze sobą 4 i pół roku, nie sądziłam, że mozna się tak zachować w stosunku do kogoś z kim było sie bardzo blisko a wszystko pod wpływem nowej znajomosci! zajełam się sobą i probowałam nie myslec i nawet mi sie udawalo, w czasie tego roku schudłam 20kg, nawet sie nie odchudzałam, samo poszło, pozniej zapisalam sie na fitness zeby zajac czyms mysli, wiec zyskalam na atrakcyjnosci, ona niestety nie, nie widziałam jej ale wiem z dobrego zrodla, ze jest zaniedbana, malo atrakcyjna, dosyc grubą dziewczyna, on przy niej tez sie zapuscil, nigdy nie zalezalo mu na wyglądzie, to dzieki mnie nabrał pewnosci siebie, bo bardzo o niego dbalam, wymienilam mu cala garderobę, pilnowalam tego, zeby zawsze dobrze wygladal, pod koniec zwiazku zaczelo mu odbijac, bo ciagle do siebie mowil patrzac w lustro jak bardzo jest przystojny! teraz się zapuscil, ale co z tego! nie czuję zadnej satysfakcji, czuje zal, ze mnie oszukal, ze zawiodł, nie mam do niej pretensji, chociaz jestem pewna, ze wiedziała, ze jest zajety i rozwala zwiazek, ale dobrze wiem, ze wina jest po jego stronie, ja mialam wiele okazji, zeby go zdradzic albo zakonczyc zwiazek, ale nigdy tego nie zrobilam, bo wiedzialam, ze to moze byc tylko zauroczenie, ze nie warto ryzykowac, teraz wiem, ze nie bylo warto, ze moze trzeba bylo sprobowac, on by wtedy cierpial, a nie ja teraz, jedyne wnioski jakie potrafie wyiagnac z tego co mnie spotkalo, to to ze lepiej samemu odejsc niz byc porzuconym, ze nie warto myslec o innych, bo nikt o tobie nie pomysli, a chyba nie o to chodzi, chyba czas zapomniec wybaczyc i zyczyc mu szczescia, tylko jak??? zostawil mi uraz, przez niego bede miala problem, zeby wejsc w kazdy kolejny zwiazek, nie jestem pieknoscia ale nie jestem brzydka, jest wielu kandydatow, ktorzy chcieli by sie ze mna spotykac, ale co z tego, skoro nie mogę!!!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: Nanaja   Data: 2011-04-25, 14:41:12               Odpowiedz

            oli46,
            .."zbudowali swoje szczescie na moim nieszczesciu"

            To co Tobie dzisiaj wydaje sie byc nieszczesciem to za jakis czas
            moze sie okazac, ze to bylo szczesciem.
            Jak zycie pokazuje, zdarza sie to czesciej niz myslisz. :)

            Myslisz, ze lepiej by bylo jakby udawal, ze jest z Toba szczesliwy?
            Pozwol mu chodzic w takich ubraniach w jakich czuje sie dobrze.
            Na drugi raz nie zmieniaj drugiego czlowieka na sile, bo ucieknie
            predzej czy pozniej.
            Na drugi raz nie zmieniaj SIEBIE na sile, zeby sie komus tylko przypodobac,
            bo wtedy Ty uciekniesz predzej czy pozniej.
            Teraz jestes na etapie zlosci. Ten etap tez mija. :)
            Czego Tobie zycze!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-25, 15:03:13               Odpowiedz

            z tymi ubraniami to nie chodzi tylko zminae style, on chodzil w podartcyh, wyciagnietych rzeczach, a moje zmiany mu sie podobały, bo zaczął zwracac na siebie uwage, zyskal na atrakcyjnosci, i zdaje sobie sprawe, ze bedac zwiazku nie przywlaszczamy sobie osoby na wlasnosc i kazdy powinien odejsc kiedy mu sie podoba, tylko tu chodzi o niespelnione obietnice, lojalnosc, zbudowal mi swiat, ktory pozniej zniszczyl, a ja sie nie potrafie odnalzec, wiazac sie z kims, bierzesz w jakis sposob odpowiedzialnosc za drugiego czlowieka, masz wplywy na jego dalsze zycie, przeciez nie musial mi tyle obiecywac, ja go do tego nie zmuszalam, to on mowil o slubie i dziecku, to on nalegal, ja wolalam poczekac i upewnic sie, zeby uniknac takiej sytuacji, ze nagle mi sie odwidzi, on mnie nie zostawil dlatego, ze mu bylo ze mna zle, on mnie zostawil, dlatego, ze pojawil sie ktos inny, nowe uczucie, ekscytacja, nie robi sie tak, gdy wiesz,z e druga osoba wiele dla ciebie posiwecila i z wielu rzeczy zrezygnowala!!!wydaje mi sie, ze moze to zrozumiec tylko ktos kto zostal sam porzucony,ktos kto porzucil, patrzy na to z innej strony, przeciez mam prawo do szczescia, po co byc z kims na sile, tylko po co mnie tyle trzymal przy sobie i nie pozwalal odejsc, dlaczego rozstal sie ze mna w taki sposob, dlaczego nasi znajomi poznali prawde a ja musialam sie jej domyslic?



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-25, 15:30:03               Odpowiedz

            Opowiem ci cos...co mi raz zrobil koles...ale najpierw poczytaj to co chce ci jeszcze napisac


            Potrafisz:) stawiasz sobie opur sama, wlasnie twoj zal jest tym gluwnym powodem...amoze to tez poczucie zalu do siebie samej ? nie doniego? jestes zla ze zaufalas mu ze mu wybaczylas wtedy i dlatego dzis niechcesz wybaczyc. Powiem ci ze o wile jest latwiej zyc jesli sie wybacza, a przynajmniej udaje ze ta osoba zniknela z exystencji i jej nigdy nie bylo. Siegajac daleko w pzreszlosc rozpamietujac co bylo co moglo byc nie dojdziesz do szczescia, bo te wspomnienia beda cie ciagnac ciagl za reke. Ty sama musisz puscic je z reki..pozucic te mysli mowiac sobie ze to jego pozucasz..MAsz szanse by teraz pokazac ze ty go zostawiasz wlasnie tym ze pzrestajesz onim wspominac i zloscic sie. Zostawiac kogos nie oznacza tez fizycznie, mozna tez mentalnie, duchowo. Teraz twoja kolej by go zostawic! i to myslami. Nie potrzebujesz jego i mow to sobie az uwierzysz.
            Wiem ze zaintestowalas swoje uczucia i zaufanie al natym wlasnie zycie polega ze czasami ktos nas tak zawiedzie ze nie czujemy sie juz silni na tyle by komus ufac. Naprawde ja wiem ja to jest, nie raz zawiodlam sie, nie raz mnie ktos zranil, nie raz chcialam odejsc z swiata. Nie mozna pozwolic by jakis okres zycia nas zniszczyl...A tym bardziej nie mozna pozwolic by jakis facet byl powodem zniszczonego zycia.

            Drecza cie mysli ze odszedl tak anie inaczej? Mysle ze gdyby inaczej odszedl szukalabys powodow dla ktorych to zrobil i tak samo bys odczuwala bol. Nikogo na sile nieuszczesliwisz, on widocznie znalazl gdzies szczescie indziej bo nie bylo wam pisan byc razem. To taka pajeczyna jest ..ktos odchodzi kogos uszczesliwic inna osoba cierpi..jest milion takich sytuacji na swiecie bo kazdy musi sie w jakis sposob odnalesc. Im widoczne bylo pisane byc razem, ty takze znajdziesz kogos a jedyny sposob bys ty znalazla tego kogos bylo wlasnie potrzebne to rostanie..Czasami trzeba sie pomeczyc by dotrzec do tego jdynego co nas uszczesliwi. Pomysl sobie ze pzrechodzisz przez ciemny las pelen smutnych drzew i umarlych ptakow...przechodzisz przez niego poto bo wiesz ze zanim ktos na ciebie czeka...i nie mozna ci sie zatrzymac w tym lesie bo zgubisz droge i nie dotrzesz do tego szczescia.

            Jak mialam 22 cos lat...skoncyzl sie moj 4 letni zwiazek ktory byl oparty na klutniach...milosci, zawisci, i innych niepryzjemnosciach ale czulam ze kocham...myslalam ze kocham. Pewnego dnia powiedzial ze juz nie bedzie zemna..myslalam ze zartuje, smialam sie...ale po paru dniach doszlo domnie ze to nie zart...Powiedzial ze juz nie kocha...poprostu umarlo wnim wszystko. Mieszkalismy razem..przyprowadzil dziewuche mlodsza od niego wiele...i na moich oczach sie znia calowal! obsciskiwal! i zaczeli sie przymnie rozbierac!! aja kazalam jej sie wynosic ..doszlo do tego ze moj ex wtedy mnie pchnol i zrobil mi siniaki bo mi sciskal rece i inne..polecialam na policje i goznalezli i aresztowali. Kochana! czy ty wiesz jak ja ryczalam jak on mnie zostawil!! dzien, noc, dzien , noc dzien noc i tak w kolko!! myslalam ze ni eprzezyje tego ze zabije sie. Ale wieszco! dotarlo domnie ze przeciez ja sie sama mecze z soba...pzreciez moje uczucia jego nie obchodzily. MOj placz nie byl jemu potrzebny. Wynioslam sie jak najszybciej i wmawialam sobie ze go nie potrzebuje, ze lepiej dlamnie ze tak sie stalo bo skoro jego stac na cos takiego to poco mi to? To moja szansa sobie pomyslalam by spotkac kogos. Nie bylo to latwe na poczatku bo musialam isc do psychologa..takie zalamanie mialam...u psychologa bylam w polsce na miesiac. Po miesiacu wlasnie sobie udowodnilam ze jego nie potrzebuje ze da sie zyc. A dzis??? ja mu zycze dobze naprawde:) ciesze sie ze ma kogos. Nie czuje zlosci.

            Mysle ze ty takze niedlugo poczujesz ulge:) i bedziesz sie cieszyla ze tak wyszlo. Jak bedziesz w ramionach nowego swojego kroliczka:) to wtedy bedziesz bogu dziekowala ze tak sie stalo.

            Ciesze sie ze staralas sie onim zapomniec, ze fitnesem sie zajelas:) bo czwiczenia nam daja narkotyk szczescia:) Jesli czujesz sie bardziej atrakcyjna i zdajesz sobie sprawe ze ona nie jest , ze jest glupia czy inna to tym bardziej poczuj sie ze jestes w tej lepszej sytuacji! JEstes wolna, atrakcyjna i niech ona sie meczy znim, a kto wie czy oni beda razem za 10 lat! oddalas jej swoje okruchy!! niech je zjada:)

            A jesli chodzi o uraz to tak to rozumiem:)Przytlacza nas uraz, i nam wmawia ze nie bedziemi szczesliwi. Uraz po jakims czasie wyblaknie..a szczegolnie jak sie znow zakochasz. Wiadomo ze urazy nie znikaja ale dzieki nim przynajmniej mozna teraz ostrozniej wybierac:) Sa pozytywne strony bycia zranionym w zyciu:) JA sie ciesze bardzo ze mnie spotkaly nieudane zwiazki..mialam ich wiele...Z kazdego cos wynioslam. Naprawde warto czasami pocierpiec, miec za soba nauke z ktorej mozesz korzystac jak z podrecznika:)
            Kochana ja wiem ze ciezko ci jest wyjsc z tej skorupy ciezkij...czujesz sie pewnie jak slimak w tej skorupie..ale ja ci mowie ze wyjdziesz z tego, potrzebujesz wiary.
            Staraj sie robic wszystko dla siebie co dobre, fitnes, wyjazdy, zakupy, spotkania! Nie musisz wchodzic odrazu w kolejne zwiazki ale mozesz sie spotykac, rozmawiac, i duzo mowic otym jesli tego potzzebujesz. Jak sie oczyms mowi to jakby wypluwaly to z siebie jak chorobe. I ty wyleczysz sie z niego! bo ja w ciebie wierze!!!:)))



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-25, 15:51:38               Odpowiedz

            probowałam, od naszego rozstania minęlo rok, ja w miedzyczasie się zakochalam, chociaz nie chcialam i nie sadzilam, ze nastapi to tak szybko, bo dokladnie po 6 mcach, on tez byl po dlugoletnim zwiazku, i co nawjwazniejsze uczucie bylo odwzajemnione, bylo super, spotykajac sie z nim myslalam troche o tym poprzednim, ale bylam a moze nawet dlaej jestem bardzo zakochana, byl strach, ze cos sie stanie i stalo sie, spotykalismy sie 4 mce, jemu bardzo zalezalo, przedstawil mnie swojej rodzinie, ja jego nie, bo jestem ostrozna, wolalam poczekac, pojechalismy na sylwestra za granice do jego znajomych, powiedzial mi, ze mnie kocha, ze jestem dla niego idealem, wzorem do nasladowania, bardzo podobal mu sie moj charakter, i zasady, po dwoch dniach stwierdzil, ze jednak jestem za powazna i zostawil mnie jeszcze za granica, caly czar prysl, nic sie nie stalo, nie poklocilismy sie, moge sie tylko domyslac, ze moze jego byla dziewczyna odezwala sie do niego, narobila mu nadzieji, tak wiem, powinnam jej dziekowac jesli tak bylo, bo nie chce byc z kims kto jest w stanie ze mnie tak szybko zrezygnowac, a moze sie przestrazyl, ze to wszystko idzie zbyt szybko, ze on chce sie jeszcze pobawic, ja mam 29 on 25, w kazdym razie, widac bylo, ze jest zakochany, widac bylo ze mu zalezy, ktos mi kiedys powiedzial, ze to malo prawdopodbne, ze mnie to spotka jeszcze raz, ze nagle ktos mnie zostawi, a jednak stalo sie, zadnego sygnalu sotrzegawczego, malo tego dwa dni wczesniej uslyszalam po raz pierwszy ze mnie kocha, wiem, ze chcial mi to powiedziec wczesniej, ale czekal na odpowiedni moment, zdaje sobie tez sprawe, ze to moje nagle pogorszenie nastroju moze wynikac z tego, ze mi sie nie udalo, a jemu tak, on jest szczesliwy, mieszka z nia i jest super, a ja sprowalam wejsc w nowy ziwazek i kolejny mnie zostawil! wiem, ze on zaluje tego, ze mnie zostawil w taki sposob, ze zrobil to z agranica, gdzie bylam sama, tylko wsrod jego znajomych, wiem, ze jest mu wstyd i glupio, dlatego jemu potrafie wybaczyc, dalej o nim mysle, podoba mi sie, wiem, ze nie zrobil tego specjalnie, nie obiecywal mi nic, nie musialam dla niego nic poswiecac, z niczego rezygnowac, jemu potrafie wybczyc, jestem zazdrosna jak go widze z inna, nasz wiazek trwal tylko 4 mce, ale bylo cudwnie, zadnych klotni, same mile chwile, byc moze dlatego potrafie wybaczyc, niestety ten wczesniejszy zwiazek juz tak kolorow nie wspominam, wiele lez, nerwow, nieprzespanych nocy, z powodu jego rodzicow,moglismy sie wtedy rozstac, ale mi nie pozowlil, pozwolil mi cierpiec, a jak w koncu sie wszystko ulozylo, to nagle zostawia mnie dla jakiejs gowniary!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-25, 16:05:05               Odpowiedz

            Wiesz my mamy nad soba kontrole i mamy niesamowita sile i czasami w nia watpimy. Wystarczy powiedziec sobie dosc i zaufac swoim mozliwoscia.
            Ja po tamtym zerwaniu mialam kolejne zwiazki nieudane:) wplatalam sie szybko z chlopakiem ktory okazal sie jakims religijnym fanatykiem hehe polak oczywiscie..2 lata na niego wyzucilam ale widocznie mialo tak byc ..moze wlasnie dzieki niemu tez potrafilam odrzyc.Zycie mi go widocznie dalo zebym sie skoncentrowala wtedy na tym co powinnam. Niestety zmuszal mnie do slubu, szantazowal...az wkoncu sam mi obrzydl...przytyl..i robil ogulnie obrzydliwe rzeczy przymnie ehem haha. Ciezko mi bo sie doniejgo przyzwyczajilam..ale odeszlam. Pozniej spotykalam sie z nieudancami potem weszlam w 2 tygodniowy zwiazek , koles mnie zostawil bo mialam 3 osobowosci:) zachowywalam sie skandalicznie:) az wkoncu spotkalam kogos i znow kolejne 2 lata zmarnowalam:) i zucilam go bo co tydzien zrywalismy..i on byl jak gowniarz co niwiedzial czego chce. I moja droga wkoncu potem spotkalam kogos z kim dzis zyje i po slubie jestem.

            Myslalam ze nigdy mnei to nie spotka naprawda. Takze to ze sie mialo 4, 10 nieudanych zwiazkow robi nas silniejsz osoba.

            Ciebie bardziej denerwuje fakt ze ty nie odeszlas wtdy ale ja ci mowie masz szanse odejsc emocjonalnie:) ito bedzie o wiele wiecej znaczylo niz to ze on odciebie odszdl fizycznie.
            Nikt cie nie zmusi bys onim zapomniala, bys przestala myslec, ty sama siebie mozesz zmusic. Badz czarownica swojich mysli, mow codziennie ze go niechcesz, nie kochasz, nie jest dla ciebie wazny, nic nie znaczy, niech ona go ma, oni sa siebie warci, ty jestes lepsza, wmawiaj sobie to, slowa sa magia!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-25, 16:15:52               Odpowiedz

            dzięki, próbowałam już sobie wmawiać rózne rzeczy, ze tak jest lepiej, że skoro go kocham to powinnam się cieszyć jego szczęsciem, bo jak sie kogos naprawdę kocha, to trzeba pozwolić mu odejść, żeby był szczęsliwy, że widocznie nie jestesmy sobie pisani, że nic nie dzieje się bez przyczyny, że mam czyste sumienie, że robilam wszystko, żeby było dobrze, więc nie mam się za co obwiniać, a to bardzo dużo, ale to nie pomaga, zwłaszcza, że ludzie którzy są egoistami wychodzą na tym lepiej, nie cierpią, i przeraza mnie fakt, że będę już sama, w moim wieku wiekszośc facetów jest już zajętych, młodsi nie chcą się angazować, więc mam naprawdę małe szanse, żeby kogoś spotkać, tym bardziej, że zalezy mi, żeby to było odwzajemnione, nie bede się z nikim spotykac, tylko po to, zeby o nim zapomniec, albo zeby nie odczuwac samotnosci, albo zeby odbudowac swoja wartosc! bardzo Ci dziękuję za słowa, nie pozostaje mi nic innego jak zastosoać sie do twoich rad, sporobuje jeszcze raz zawłądnac swoimi zalem i bólem, i zorbie wszytsko, zeby depresja nie wrocila, i zeby cieszyc sie zyciem



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-25, 16:46:07               Odpowiedz

            Amoze warto sprubowac mowic sobie ze go wlasnie nie kochasz>
            bo mowiac ze go kochasz dalej wiazesz sobie rece tym niewidzialnym sznurkiem:) Poniewaz ogulnie czlowiekowi milosc sie kojarzy z tymi dobrymi uczuciami , ty mowiac kocham go, nie pozwalasz sobie isc dalej. Moze postaraj sie zobaczyc ze nie kocha sie kogos kto nas zostawia, nie kocha sie osoby za cos czego absolutnie nam nie daje. Wyzbodz sie mysli o milosci i wtedy mysle ze to pomoze ci sie oderwac emocjonalnie.

            Kochana egoisci cierpia ale tego nie pokaza:) a to ze ktos jest z kims nie znaczy ze jest szczesliwy, z boku wszystko pieknie moze wyglac:) Pozatym mowi ze sie ludzie robia zle i im na sucho wychodzi ale tak naprawde jak czlowiek robi zle energia wraca doniego:) I niech sie martwia ci co robia zle:) a ty rob dobze i pozytywna energia do ciebie trafi.

            " i przeraza mnie fakt, że będę już sama, w moim wieku wiekszośc facetów jest już zajętych, młodsi nie chcą się angazować, więc mam naprawdę małe szanse, żeby kogoś spotkać, "

            To twoj strach przemawia :) aja jak to mowie strach to iluzja:) 29 lat! jestes mloda i nie sluchaj innych kiedy powiedza ze nie. Nastawienie miej pozytywne i rob swoje a to co ma przyjsc przyjdzie samo. Ja kiedy wlasnie przestalam zwracac uwage na facetow i wtedy kiedy powiedzialam sobie ze ja jestem najwazniejsza..to znalazlo sie szczescie. A tez poddalam sie nieraz i juz nawet obiecalam sobie ze w zyciu juz nie zaufam i nie bede cchiala z nikim byc. Juz teraz jestes wolna i mozesz sobie rozwaznie wybierac, patrzec na wiele z dystansu, robic tak by faceci sie ubiegali ociebie.
            Nie kazdy mlodszy facet niechce sie angazowac haha:) moj maz jest mlodszy odemnie o 4 lata:) ja mam 31 a on 26, ja niecierpie starszych;)
            MAsz racje by nie pakowac sie w kolejne zwiazki odrazu, i spotykac sie z kims tylko dla wlasnej potrzeby..Miej czas dla siebie by byc egoistka teraz:) zaslugujesz na to by poczuc sie w centrum uwagi,nawet bedac sama w domu. BO tu chodzi nie by podobac sie innym ale sobie.
            Tak ciesza mnie twoje slowa:) optymistyczne! uda ci sie! zobaczysz!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-25, 16:07:10               Odpowiedz

            wygląda na to, że jestem zawistna, bo on odszedł i okazało się, ze to była dobra decyzja, bo jest z ta dziewczyna i jest mu dobrze, a mi nie wyszlo, zostawil mnie kolejny facet, w zasadzie nie wiem dlaczego, nie wazne, wazne, zebym sobie umiala z tym poradzic, umiala wejsc w kolejny zwiazek bez obawy, ze znou mnie cos takiego spotka, wiec jak odbudowac swoja wartosc po takim czyms? jak wybaczyc? i jak zapomniec?



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: Nanaja   Data: 2011-04-25, 16:55:06               Odpowiedz

            Oli,
            o poprzednim partnerze pisalas, ze zaczal sie pod koniec zachowywac
            dziecinnie jak na swoj wiek.
            Ostatni partner zarzucil Tobie, ze jednak jestes za powazna.
            O co im chodzilo? Moze tu jest pies pogrzebany?
            Jak spotkasz w swoim zyciu mezczyzne z zasadami
            podobnymi do Twoich, to jest duze prawdopodobienstwo, ze
            zwiazek bedzie trwaly.



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-25, 20:51:28               Odpowiedz

            dziękuje, za zwrócenie uwagi, ale wydaje mi się, że to nie o to chodzi, ten pierwszy zachowywał się dziecinnie i to nie tylko moje zdanie, ale również naszych znajomych, dla przykładu, wyjechaliśmy w góry z grupą znajomych, i on poszedł się przebierać w pidżamę do ich pokoju, był nawet moment, że położył się na łóźku ze śmiechem, niby się zakrywał, ale jego kumpel robił mu zdjęcia, dla mnie to zachowanie było poniżające, jego znajomi, którzy się śmiali przy całej sytuacji stwierdzili później, że to było żenujące, że coś mu odbiło i mi współczują, druga sytuacja, wziął balon i zaczął sobie pocierać o genitalia wykonując ruchy kopulacyjne, śmiał się tylko jego kumpel, bardziej z jego głupoty, ale on tego nie wiedział, nikt mu nie zwrócił uwagi, tylko ja, próbowałam mu wytłumaczyć, jakby się czuł gdybym to ja poszła się przebierać do cudzego pokoju położyła się nago na łóżku i wszyscy robili mi zdjęcia!niby przyznał mi rację, ale również zbagatelizował, twierdząc, że wszyscy się śmiali!
            w drugim przypadku chodzi raczej o kwestie wieku i różnicę intelektualną, on zdawał sobie sprawę, że jestem starsza, bo wszyscy go ostrzegali, zeby sobie zdał spokój, zeby się w to nie pakował i mnie tez ostrzegali, ale bardzo mu zależało, mówił mi, że interesują go tylko poważne związki, to typ chłopaka, który co tydzień imprezuje, nie powiem, żeby mi to odpowiadało, ale nigdy mu nie zabraniałam, myślę, oczywiście mogę się mylić, ze tekst "jestes dla mnie za powazna" to tekst jego znajomych, ktorzy zauwazyli miedzy nami roznice intelektualna, z resztą powiedzieli mi to później, że jestem fajna, bardzo mnie polubili, ale jest miedzy nami różnica wieku, on jest szalony, lubi się bawić, a ja jestem spokojna, wykształcona, mam swoje zainteresowania, wiedzę i pewnie bym go kiedyś zostawiła. Przykro mi się zrobiło, że zasugerował się ich zdaniem, bo ja chociaż widziałam między nami tę rożnice, to nigdy mi nie przeszkadzała, umiałam to wszystko dobrze pogodzić i zorganizować! wiem, że on tego nie planował, nie wyznawałby mi miłosci dwa dni wczesniej, musiał się zasugerować zdaniem swoich znajomych, tym bardziej, że od nich usłyszałam te same słowa, ale najbardziej zabolała mnie jego rekacja po tym wszystkim, od razu wykasował wspólne zdjęcia z fb, zmienił status w związku, chociaż wcześniej to on je umiescił, ja uważam, że takie rzeczy są niepotrzebne i przynoszą pecha, ale 2 min po rozstaniu od razu wszystko usunął, prawie się do mnie nie odzywał, musieliśmy spedzic ze sobą jeszcze 2 dni, bo zrobił to w srodku wyjazdu, tłumaczył się, że chciał mi powiedzieć po powrocie, ale nie chciał mnie okłamywać, i zupełnie zerwał kontakt, tak jakbym to ja mu złamała serce, a przecież ja mu nic nie zrobiłam, popłakałam się jak mi to pwoiedział, powiedziałam, ze jest mi przykro, ze budował coś przez 4 mce, zeby przekreslić w dwa dni, ale, że szanuję jego decyzję, zaraz po tym jak ze mną zerwał poszedł na imprezę a ja zostałam z jego znajomymi, oni tez nie wiedzieli jak się zachować, ale rozumieli jego decyzję, nie podobało im się tylko to, że nie zrobił tego w pl, jak wrocilismy do pl przy pożegnaniu usłyszałam : to na razie a pozniej na fb napisal mi, ze mnie przeprasza, ze wie, ze nie zasluguje na to, ale nie pasujemy do siebie, i od tego czasu nigdy sie nie odezwal, przyznam szczerze, że dobilo mnie to, myslalam, ze przynajmniej bedziemy ze soba normalnie rozmawiac, on utrzymuje kontakt ze swoja byla dziewczyna, wiec myslalam, ze ze mna tez bedzie utrzymywal, ale potraktował mnie jak zwykła zabawkę, jak jego znajoma wstawiła wspolne zdjecia na fb, to zaznaczyl, ze wszystkie zdjecia mu sie podobaja, za wyjatkiem tych, na ktorych byłam ja!!! takie zachowanie mnie dobiło, jeszcze bardziej obnizylo poczucie mojej wartosci, czemu nie może mnie normalnie traktowac, tym bardziej, że to nie ja złamałam mu serce!!! dużo ze sobą rozmawialiśmy wcześniej o tym, że trzeba brać odpowiedzialność, za drugiego czlowieka, ze mozna się rozstac z klasą itp,wiec jego zachowanie jest dla mnie szokiem, dobija mnie mysl, ze ma szacunek do swojej byłej dziewczyny, że potrafi się z nią normalnie odzywać, a mnie traktuje w ten sposob, tak jakbym była gorsza!!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-25, 16:55:12               Odpowiedz

            Odbudowywanie swojej wartosci zaczyna sie od wyzucenia wszelkich uczuc zwiazane z ta osoba. Bycie swoja wlasna terapeutka mowic sobie pozytywne rzeczy od momentu jak sie przebudzisz, popadac czasem w tak zwany narcysm! " jestem piekna, jestem madra i mam poco zyc" a czaami " jestem super, jestem najlepsza" Nie boj sie nie popadniesz w typowy narcyzm :) zdbac o dusze i cialo by poczuc sie piekna od srodka a jednoczesnie mozna zadbac tez o swoj wyglad, kupic sobie balsam i powiedziec ze sie zasluzylo na niego. Czytac sobie jakies artykuly naprzyklad gdzie znajdziesz podobienstwo do swoich problemow, gdzie bedziesz sie indetyfikowac z historiami poniewaz one daja sile takze. Mozesz sobie pisac wierszyki ja tak robilam:) ale ja kocham pisac:) kazdy ma inne zainteresowania. Ja tez zapisalam sie na fotografie wczesniej i pozniej wystawe mialam. Rozne sa hobby wiec ty traf w swoj moze masz cos co kochasz i keidy widzisz ze jestesw czyms dobra to tez buduje twoja wartosc. Ja mysle ze czwiczenia sa tez bardzo skuteczne, nie przesadne oczywiscie, ale one daja poczucie ze chce sie az zyc. PO nich sie czujesz lzejsza, i piekniejsza. Smiej sie sama do siebie! przyzwyczajasz i przypominasz organizmowi ze umiesz sie smiac. Kup sobie doniczke kwiatow na wiosne:) podlewaj je mow donich:) w lustrze sie spotykaj z soba i mow sobie " jaka ja piekna dzisiaj" zobaczysz jak szybko powtarzajac pewien zchemat mozna uwierzyc w to co sie robi.



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: magdalene38   Data: 2011-04-25, 18:35:34               Odpowiedz

            Oli, doskonale Cię rozumiem. Ja takze się zawiodłam po dwuletnim zwiazku i mimo ze ja go zakonczyłam, to czuję sie podle, bo on nie walczył, nie prosil, choc wczesniej twierdził, ze nigdy nie pozwoli mi odejsc...I takze jest mi cięzko uwierzyc po raz kolejny w człowieka...Nie wiem, czy jestem zdolna do stworzenia nowego związku:(



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-25, 21:10:04               Odpowiedz

            czemu ludzie wypowiadają słowa, które później tracą na wartości, czemu nie spełniają obietnic? mam wrażenie,że jestem jedyną osobą wokół mnie, która ma do siebie stuprocentowe zaufanie, dobrze się zastanowię zanim komuś coś obiecam, jeszcze nikogo nie zawiodłam, a dzisiaj: dziś Cię kocham, jesteś miłością mojego życia, a jutro: no i co z tego, że tak mówiłem, no mówiłem, i co z tego i wzruszenie ramionami!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-25, 21:18:24               Odpowiedz

            Czemu mowi sie taz jedno a potem co innego?
            Mysle ze na codzien sie z tym mozna spotkac nie tylko w milosci:) niestety czasami nie umiemy przewidziec co bedziemy czuc za rok lub dwa..uczucia sie zmieniaja ...tak jak i ludzie. Codziennie jestesmy kims innym, i nasze uczucia sa delikatne takze niemozna oczekiwac ze bedziemy za rok ta sama osoba. Mowimy mysle wiele rzeczy pod wplywem emocji, bo nam jest tak wygodnie, niemyslimy otym czy bedziemy tego pozniej zalowac, a czasami bardzo wierzymy w co mowimy nie znajac konca...



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-25, 23:16:25               Odpowiedz

            to może ze mną jest coś nie tak, skoro nie potrafię się z tym tak łatwo pogodzić, ja rozumiem, że człowiek się zmienia, rozwija, zmieniają się jego potrzeby, zainetresowania, zmienia się też uczucie, przechodzi przez różne etapy, ale przecież można ze sobą rozmawiać, nie potrafię zrozumieć, z dnia na dzień tracisz wartość w oczach innej osoby, nawet jesli nic nie zrobiłeś, wystarczy, że pojawia się ktoś nowy, albo nowa sytuacja w życiu i nagle na wszystko patrzysz inaczej, wartości, które kiedyś miały znaczenie teraz się nie liczą, a przecież musi być coś stałego!!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-25, 23:24:25               Odpowiedz

            Mi sie wydaje ze nic niema stalego...bo nawet milosc na swoje gorsze i lepsze dni:)gwiazdy umieraja..czas jest inny w roznych miejscach a my jestesmy skomplikowani i niema jednej odpowiedzi na nas.
            Czasami jest tak ze myslimy ze nic nie robimy zlego i ze ktos nas pzrestaje kochac bez powodu..ale powod jest tylko ze ukryty. Nawet najmniejsze i niespodziawane rzeczy sa powodami, powod moze sie kryc w tobie lub wnim lub w innej osobie. Nie musialas byc koszmarem by wplynac na jego odczucia. I zapewne nie bylo to z dnia na dzien..byc moze jego odczucia sie ksztaltowaly w tym kierunku bez twojej swiadomosci amoze tez on nie byl swiadomy tego i pewnego dnia obudzil sie jak ze snu.



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-25, 21:13:36               Odpowiedz

            czemu ludzie wypowiadają słowa, które później tracą na wartości, czemu nie spełniają obietnic? mam wrażenie,że jestem jedyną osobą wokół mnie, która ma do siebie stuprocentowe zaufanie, dobrze się zastanowię zanim komuś coś obiecam, jeszcze nikogo nie zawiodłam, a dzisiaj: dziś Cię kocham, jesteś miłością mojego życia, a jutro: no i co z tego, że tak mówiłem, no mówiłem, i co z tego i wzruszenie ramionami!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: rybbkka   Data: 2011-04-26, 11:06:08               Odpowiedz

            oli.mam podobne podejście do życia co Ty.
            również do wściekłości doprowadzają mnie brak szczerości, rzucanie słów na wiatr, niepoważne podejście do życia i do związku, ranienie bez zastanowienia, myślenie tylko o sobie brak wrażliwości i empatii, z jednej strony takich ludzi nie brak z drugiej na pewno więcej jest takich jak Ja , Ty i inni np na tym forum
            może zastanów się czemu "przyciągasz" takich nieodpowiedzialnych panów którzy nie rozumieją do końca co to jest miłość, poważny związek odpowiedzialność za słowa i za drugiego człowieka.
            myślę że swojemu eks byłaś po prostu potrzebna do czegoś a potem cię wymienił na inny model.
            swoja nową miłość też może wymienić w każdej chwili .
            a więc oli pomyśl czemu wybierasz i zakochujesz się w takich panach?
            bo to przecież ty sobie wybierasz partnerów.
            stawiam na coś w twoim domu rodzinnym.
            a w ogóle to stawiam że masz kiepskie relacje z ojcem?
            jak to jest?



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-26, 11:33:22               Odpowiedz

            no mam kiepskie relacje, ale widzisz, problem w tym, że oni na początku zachowują się zuplenie inaczej, ja bym sobie dała rękę odciąć za pierwszego partnera, był czuły i opiekuńczy, nie spodziewałam się, że moze się tak kiedys zachować!!! chodzi o to, że jednego dnia jest ok, czujesz się wazna i potrzebna, a potem nagle szok!!! jesli chodzi o tego drugiego, bylam pewna, ze skoro utrzymuje kontakt ze swoja bylą, to ze mną tez bedzie potrafił!!!a on się zachowuje tak jakbym to ja złamała mu serce, tak jakbym to ja go zraniła!!!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: rybbkka   Data: 2011-04-26, 11:51:19               Odpowiedz

            oli zainteresuje się trochę jak relację z rodzicami i dzieciństwo wpływa na życie dorosłe, na wybór partnera i na związki.
            coś sprawia że podświadomie wybierasz niedojrzałych panów, dużych chłopców którzy są z Tobą, planują przyszłość, mówią wielkie słowa, padają ciężkie deklarację słowa Ja "na zawsze" "Ja nigdy" po czym okazuje się że oni nie mają bladego pojęcia o tych słowach o ich znaczeniu a pan nr 1 nawet nie potrafił cię w poważny sposób potraktować i porozmawiać tylko bez słowa zniknął i zerwał z dnia na dzień.
            ten problem jest złożony.
            Twoja sytuacja przypomniała mi moją...
            sama wybierasz takich panów którzy wydają się
            a potem okazują się inni i podobni do siebie nie widzisz?
            napisz coś więcej o ojcu.



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: rybbkka   Data: 2011-04-26, 12:17:51               Odpowiedz

            widzisz jakieś cechy wspólne Twojego ojca i partnerów?

            mogło być różnie pan nr 1 cię nie kochał tylko baardzo potrzebował z tego też powodu mówił bardzo piękne rzeczy i chodził na kolanach...chyba bardzo bał się samotności i był bardzo mało pewny siebie..
            opcja nr 2 mówi że po prostu się zakochał w innej(co też się zdarza)tyle że znaczy to że cię nie kochał tak naprawdę, jak się kogoś kocha to nie można się zakochać ot tak w innej osobie..
            i był na tyle tchórzliwym gościem że bał się porozmawiać z Tobą bezpośrednio, wręcz okazał się niedojrzałym dupkiem..
            stawiam na opcję nr 1 niestety.
            w domu nie miałaś kolorowo ból rozstania połączył się z Twoim bólem z przeszłości.kilka cech Twojego zachowania wskazuje że nie pochodzisz ze szczęśliwego domu.



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-26, 12:25:50               Odpowiedz

            no tak nie miałam i nie mam kolorowo, partner nr 1 był czuły i opiekunczy, i czułam sie przy niem super bezpiecznie, nie byla to milosc od pierwszego wejrzenia, przynajmniej nie z mojej strony, pokochałam go z czasem, nie od razu, gdy odszedl starcilam poczucie bezpieczenstwa i zawalil mi sie swiat, tyle to wiem, jestem w szoku ze ty to zauwazylas nie znajac szczegółów, mysle, ze on byl we mnie zakochany, jasne nie chciał byc sam, ale wszystko wskazywalo, ze byl zakochany, ze kochal, nie rozumiem tylko, czemu jego uczucie tak nagle wygaslo, gdy pojawila sie inna, moze poprawil w ten sposob swoja wartosc, bo tak jak pisalam przy mnie duzo zyskał, moj ojciec jest alkoholikiem, miał przerwe 10 lat ale niestety wrocil do nałogu, zastanawialam sie czy to tez nie byl powod rozstania, on pochodzil z tak zwnaej dobrej rodziny, i pewnie wstydzilby sie tescia alkoholika, gdy sie spotykalismy moj ojciec byl jeszcze abstynentem, wrocil do nalogu pod koniec naszego zwiazku, u mojego partnera w rodzinie nie ma rozwodow, to typ ludzi, ktorzy zyja na pokaz! taki tesc nie byl wymarzonym tesciem, pytałam go, czy to jest przyczyna, ale powiedział, ze nie! jedyne co od niego uslyszałam to to, że nie wie! chociaz znajomym powiedział dlaczego, oni stwierdzili, ze go rozumieją! tylko ja nie wiem i bede się domyslac



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: rybbkka   Data: 2011-04-26, 12:44:44               Odpowiedz

            nie znam Ciebie nie znam Jego.
            mogę się tylko domyślać pewnych rzeczy i Coś Tobie sugerować żebyś może się tym zainteresowała i poszła w tym kierunku.
            posłuchaj jeżeli ktoś kogoś potrzebuje to potrafi być naprawdę kimś z marzeń ( chodzi tu i o kobiety i o mężczyzn)
            potrafi być taki żeby druga osoba z nim/z nią była.
            może właśnie byłaś mu potrzebna do podbudowania wartości, i te całe zabiegi były po to bo on coś brał od Ciebie,potem już wziął wszystko co chciał i poszedł.
            myślę też że mógł być to facet który lubi łapać króliczka a jak go złapie to cały zapał mu przechodzi.
            z tego co napomknęłaś facet ma trudną matkę to też na pewno wpływa na budowanie jego relacji z kobietami, może on nie potrafi stworzyć stabilnego poważnego związku..
            dwoje skrzywdzonych ludzi w związku to mieszanka wybuchowa...
            z drugiej strony medalu DDA są trudnymi partnerami w związku mają olbrzymie trudności z zaufaniem do ludzi do partnera.
            długo im zajmuje proces zaufania komuś a jak już to zrobią 2X bardziej przeżywają zawiedzenie tegoż budowanego miesiącami/latami zaufania.
            poczytaj o DDA.




          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-26, 12:45:18               Odpowiedz

            "może zastanów się czemu "przyciągasz" takich nieodpowiedzialnych panów którzy nie rozumieją do końca co to jest miłość..."


            Wydaje mi sie ze to nie jest tak ze oni nie rozumieja co to jest milosc bo pzreciez wkoncu znajduja kogos z kim maja ta milosc:) Poprostu po spedzeniu z kims roku czy kilku lat czlowiek rezygnuje z kogos na podstawie tego co czuje. To ze ktos pzrestaje kochac kogos nie czyni go zla osoba..przeciez kazdy ma prawo do swoich uczuc. Moj maz zostawil panne po 5 latach gdzie nie czul doniej nic przez 4, mieszkal w uk a ona w polsce, widywali sie baaardzo rzadko. Poznal mnie i zucil ja. I ona tez by mogla powiedziec ze on jest taki lub inny...a naprzyklad on jest moja bratnia dusza i kochamy sie niesamowicie bajkowo. Wiec nie mozna kogos okreslac na zasadzie ze jest nieodpowiedzialny i niekochany bo pzreciez nie kazdy do siebie pasuje i nie mozna zmuszac sie by kogos kochac. Uczucia potrafia byc zmienne...a latwo odchodza jesli sie ich nie pielegnuje.
            A to ze autorka trafia na kogos kto ja zostawia to nie koniecznie musi byc problem w facetach jako samo ich lecz w wyborach ktore ona dokonuje. BO jak widac dwoch tych chlopakow znalezli milosc czyli potrafia kochac.



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-26, 12:51:31               Odpowiedz

            ta myślałam, innaczej mysla o tym ci, ktorzy zostaja porzuceni,a inaczej ci ktorzy porzucaja, a jeszcze inaczej te dla ktorych inni porzucaja! teraz rozumiem twoje podejscie!! jak juz pisalam rozumiem, ze uczucia się zmieniają, ze ludzie sie zmieniają, ale w taki sposob bedziemy sie zamieniac partnerami co 4 lata, a ja wierze, ze mozna sie zwiazac zkims na cale zycie, wystarczy, ze obydwie osoby chca pracowac na ten zwiazek, problem jest w tedy kiedy jednej osobie nagle przestaje zalezec bo pojawil sie ktos inny!!! i nikt mi nie powie, ze to jest fair!! to znaczy, ze do tej pory spotykal sie z kims z roznych przyczyn ale nie z milosci!

            masz racje dzieci dda maja problem z zaufaniem a kiedy ktos je zawiedzie przezywaja to dwa razy mocniej, dokladnie tak jest ze mna!!!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-26, 13:14:34               Odpowiedz

            Ja tez bylam pozucona przeciez:) w zyciu wiec wiem jak to jest w wielu stron..Nie powinno sie miec zal ktory nas zjada od srodka bo wkoncu nas zje..a inni? beda szczesliwi i nic na to nie poradzisz dlatego warto sie godzic i isc dalej:)



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: rybbkka   Data: 2011-04-26, 12:53:21               Odpowiedz

            napisałam że to ona wybiera tych facetów więc nie zwaliłam wszystkiego na panów:)

            To ze ktoś przestaje kochać kogoś nie czyni go złą osoba..

            oczywiście że nie.ale odpowiedzialny dojrzały człowiek umie powiadomić o swojej decyzji kogoś z kim spędził kilka lat, deklarował różne rzeczy i z którym miał tak powżne plany na życie jak ślub i dzieci.
            wybacz ale facet który był z oli tak długo i blisko i budował z nią tyle czasu związek, zaufanie.musiał zdawać sobie sprawę z jej problemów, poglądów.
            należał jej się szczera rozmowa i prawda.



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-26, 13:02:54               Odpowiedz

            ta myślałam, innaczej mysla o tym ci, ktorzy zostaja porzuceni,a inaczej ci ktorzy porzucaja, a jeszcze inaczej te dla ktorych inni porzucaja! teraz rozumiem twoje podejscie!! jak juz pisalam rozumiem, ze uczucia się zmieniają, ze ludzie sie zmieniają, ale w taki sposob bedziemy sie zamieniac partnerami co 4 lata, a ja wierze, ze mozna sie zwiazac zkims na cale zycie, wystarczy, ze obydwie osoby chca pracowac na ten zwiazek, problem jest w tedy kiedy jednej osobie nagle przestaje zalezec bo pojawil sie ktos inny!!! i nikt mi nie powie, ze to jest fair!! to znaczy, ze do tej pory spotykal sie z kims z roznych przyczyn ale nie z milosci!

            masz racje dzieci dda maja problem z zaufaniem a kiedy ktos je zawiedzie przezywaja to dwa razy mocniej, dokladnie tak jest ze mna!!!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-26, 13:14:50               Odpowiedz

            to on mówił, że chce spędzić ze mną resztę zycia, że widzi mnie jako matkę swoich dzieci, ja miałam inne plany, chciałam wyjechać za granicę, zrezygnowałam z tego, bo stwierdziłam, że skoro spotkałam kogoś kto mnie kocha, to nie warto z tego zrezygnować, zmieniłam całe swoje życie, zrezygnowałam z wyjazdów za granicę, zdecydowałam się na ślub i dziecko, on o tym wiedział, wiedział, że moje życie miało wyglądać inaczej, wiedział, że nie zmieniam partnerów jak rękawiczki, on też nie miałw wiele zwiazków, był stały w uczuciach, nie jest typem zdobywcy, długo walczył o moje zaufanie, wiedział, że to rozstanie będzie dla mnie problemem, wiedział, że mogę się załamać, dzwonił co tydzień po rozstaniu do znajomych i pytał, czy już sobie kogoś znalazłam, żeby uspokoić swoje sumienie! ale mam gdzieś mam jego sumienie! tak się nie robi! chciałabym, żeby ta dziewczyna zrobiła mu to samo, żeby go zostawiła tak nagle dla kogoś innego, żeby poczuł jak to jest, kiedy ufasz komuś nad życie a potem nagle dostajesz nóź w plecy! on miesiąc po rozstaniu powiedział do znajomych, że nie żałuje, że to była dobra decyzja, a oni mi to przekazali na naszych wspolnych wakacjach w 3, które byly dla mnie koszmarem, byłam tysiace km oddalona od rodziny i przyjaciół, a oni mi to powiedzieli z usmiechem na twarzy i poszli spac, nigdy nie zapomne tej nocy!!! to nie jest fair, że o takich sprawach dowiadujesz się od znajomych, bylismy ze soba tyle lat, nie mielismy zadnych tajemnic, przynajmniej ja tak myslalam, wiedzielismy o sobie wszystko, ja zawsze byłam wobec niego lojalna, nigdy nie powiedziałam o nim złego słowa, a jak zauwazyłam, ze jego najelspzy kumepl sie z niego wysmiewa, i robi furrore w towarzystwie rzucajac zarty na jego temat, powiedziałam mu o tym i od razu zareagowałam! a on pozniej temu swojemu kumplowi zwierza sie, z jakiego powodu mnie zostawia, i że nie żałuję, a dla mnie brakło wyjasnien i odwagi! probowałam go pytac, zadawałam konkretne pytania, czy chodzi o seks, o inna, o mojego ojca, o jego rodziców, na kazde pytanie padało nie, i tylko \\\"NIE WIEM\\\"!!!A preciez wiedzial, bo dla znajomych znalazl wytłumaczenie, najpierw byli po mojej stronie, ale jak z nimi pogadał i im wytlumaczył to stwierdzili, ze go rozumieją i niestety powiedzieli mi o tym!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: rybbkka   Data: 2011-04-26, 13:24:32               Odpowiedz

            ale czy teraz po roku to ważne?
            okazał się mega dupkiem.
            czy chciałabyś być z kimś takim?nie.

            ""ja miałam inne plany, chciałam wyjechać za granicę, zrezygnowałam z tego, bo stwierdziłam, że skoro spotkałam kogoś kto mnie kocha, to nie warto z tego zrezygnować, zmieniłam całe swoje życie, zrezygnowałam z wyjazdów za granicę, zdecydowałam się na ślub i dziecko, on o tym wiedział, wiedział, że moje życie miało wyglądać inaczej, wiedział,""

            ZROBIŁAŚ TO WSZYSTKO na własna odpowiedzialność, to była Twoja decyzja, to był Twój wybór.
            facet oszukał cię i wykorzystał.
            musisz to przecierpieć ale musisz też żyć dalej, nie zamykaj się w bólu po tym facecie
            już ponad rok czasu rozpamiętujesz swoje krzywdy.
            idź do psychoterapeuty żeby pomógł ci się z tym uporać.
            nie marnuje sobie życia przez jeden zawód miłosny.



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-26, 13:21:34               Odpowiedz

            "ja wierze, ze mozna sie zwiazac zkims na cale zycie, wystarczy, ze obydwie osoby chca pracowac na ten zwiazek, problem jest w tedy kiedy jednej osobie nagle przestaje zalezec bo pojawil sie ktos inny!!! i nikt mi nie powie, ze to jest fair!! to znaczy, ze do tej pory spotykal sie z kims z roznych przyczyn ale nie z milosci!


            Nie wystarczy ze dwie osoby beda pracowac:) tylko musza sie kochac, ta milosc musi byc silna. Co z tego ze ktos bedzie pracowal nad czyms gdzie ich emocje dawno odeszly. Calyczas walczysz z pzreszloscia Oli, clayczas chcesz do niej wracac i cos zmienic. Skoro komus przestaje zalezec to znaczy ze uczucia wygasly i maja do tego prawo. Pytanie jest czy ty pomoglas mu w tym by wygasly? moze nieswiadomie?
            Czasami nie widzimy bledow ktore my robimy i zwalamy cala wine na partnera bo jest nam latwiej wtedy. Napewno wasze puzniejsze lata wygaldaly inaczej niz te wzcesniejsze?
            I napewno w jakims momencie czulas ze cos sie miedzy wami zmienia. Czy on tak poprostu odszedl od cudownego zwiazku gdzie byl szczesliwy??



    • RE: potrzebuję wsparcia

      Autor: rybbkka   Data: 2011-04-26, 13:04:05               Odpowiedz

      poczytaj literaturę związaną z DDA dowiesz się z niej dużo również o sobie
      może zdecydujesz się na terapię DDA
      mogę Cię zapewnić że wybór partnerów u takich osób nie jest przypadkowy, mają wkodowany wzór partnera którego wybierają na poziomie podświadomości.
      takie osoby wręcz nie potrafią poczuć nic do "zwykłej"
      osoby
      a szczęśliwość Twojego ex nr 1 to bym tak nie wyolbrzymiała
      jeżeli on był tyle czasu w związku z Tobą
      tak się zachował przy odejściu
      nie sądzę żeby żył jak w bajce teraz

      zdaje mi się że Twoja nadwrażliwość też dała mu popalić
      i nauczka na przyszłość w związku trzeba się zachowywać w zgodzie ze sobą i nie robić nic co kłóci się z własnymi poglądami i własnym zdaniem.
      potem żal zrobiłam TYLE wbrew sobie a ty mnie tak potraktowałeś.....
      tak było.
      ALE sama zdecydowałaś się poświęcić.to był Twój wybór.
      pozdrawiam wiosennie;)



      • RE: potrzebuję wsparcia

        Autor: czarymary   Data: 2011-04-26, 13:29:31               Odpowiedz

        Oli
        Przykro ze tak musialas spedzic ten czas wtedy z przyjaciolmi, ktorzy jak widac nie sa przyjaciolmi..bo przyjaciele z usmiechem nie mowia takich rzeczy.

        JEsli on twierdzi ze to byla dobra decyzja to byl swiadomy czemu cie zostawia i musisz uszanowac jego decyzje bo tylko tak pozucisz demony ktore cie mecza. Jesli mowil ci " niewiem" na kazde pytanie a byl wstanei powiedziec komus innemu to zapewne nie chcial cie zranic dajac powod. Byc moze bylo to cos nadczym ty nie masz panowania ani kontroli. DO konca zycia nie mozesz teraz roskopywac kazdego kawalka, co on mowil, co obiecal..bo ty sie nigdy nie wydostaniesz z tego zalu. JA pisalam wyrzej i mysle ze dalam ci wiele rad z ktorych bys mogla skorzystac oraz Rybka ci daje fajne rady i zalezy tylko odciebie by cos z tym zrobic. Nikt z nas nie zaczaruje bys nagle przestala o nim myslec. Pracuj nad soba i beda pozytywne skutki.



        • RE: potrzebuję wsparcia

          Autor: oli46   Data: 2011-04-26, 13:39:06               Odpowiedz

          pracuję, chcę wybaczyć, chcę zapomnieć, chcę mu nawet zyczyć szczęscia, ale nie potrafię, ale nigdy nawet jak mu wybaczę, nie będę rozumiec jego decyzji, trzeba szanowac swoje słowa, co innego gdybym ja nie chciała naprawiac, pracować, ale ja go prosilam, mowilam, że moge cos naprawić jak mu się nie podoba, ale nie dał mi tej szansy!! rozumiesz??? sam błagał na kolanach i dostawał wiele razy!! a mi jej nigdy nie dał! i jestem pewna, bo on sie boi samotnosci, gdybym nie ta dziewczyna, nigdy by mnie nie zostawil!! co innego gdyby dal mi te szanse, ale by sie nie udało, nie mogłabym miec do niego pretensji, ale on mi tej szansy nie dał!! a sam ja dostawał wiele razy!! i wiedział, ile mnie to kosztuje!!! i to ma byc fair?



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-26, 14:29:50               Odpowiedz

            Ja kiedys popelnilam blad i prosilam jednego by mnie nie zostawial, dal szanse ale wiesz co doszlam do wniosku ze tylko idiotke z siebie robilam. Co innego jest jak komus pokazujesz ze ci zalezy a coinnego blaganie zalosnie i ja wlasnie zalosna bylam. Taka prawda:) Co z tego ze sie prosisz jak ktos juz nie czuje tego i placz nie zmieni nic. A wolalabys byc z nim i by dal ci szanse majac swiadomosc ze on cie nie kocha? i jest z toba bez milosci? to nie mialo by sensu.
            Tez mialam taka sytuacje ze najpierw mnie blagal o szanse..haha tez byl na kolankach, ryczal..a kiedy ja chcialam szanse nie kochal mnie juz.
            Mowisz ze gdyby dal ci szanse i sie nie udalo wtedy bys sie poczula lepiej....ale wlasnie moze ten zwiazek byl szansa? nie pomyslalas otym? sam zwiazek w sobie, nie trzeba sie 10 razy sprawdzac wystarczy czasami 1 raz. Strasznie sie upierasz na tej szansie, nie umiesz akceptowac ze on ciebie zostawil a nie ty jego. Gdzies masz poczucie ze hccesz wracac naprawiac...amoze tak naprawde chcesz naprawiac cos innego z swojego zycia podswiadomie?
            gdzies chcesz wrocic w przeszlosc do dziecinstwa? lub innego etapu zycia i zmienic cos?

            Ty mowisz ze chcesz walczyc z soba, ze chcesz to pokonac..ale ty nie prubujesz kochana..bo calyczas piszesz ze on zostawil, ze nie sprawiedliwie...a napisz dzis cos innego i zobaczysz jak sie z tym poczujesz..



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-26, 14:34:40               Odpowiedz

            gdyby mi od razu powiedział, ze chodzi o inna to oczywiscie, ze bym nie prosila, ale nie powiedzial, powiedział, ze nie wie, ze cos mu sie stało, i chyba chce byc sam!!! dzien po zerwaniu stwierdzil, ze zaluje na 99 %, ze mam do niego wrocic, wtedy ja powiedzialam, ze jednak 1 % zostaje, wiec niech sie lepiej zastanowi, no ale widzisz w tym czasie w ktorym sie mial zastanawic, on sprawdzal na ile mu sie uda z ta druga!!!



      • RE: potrzebuję wsparcia

        Autor: oli46   Data: 2011-04-26, 13:31:57               Odpowiedz

        chetnie poczytam, ale widzisz, partner nr 1 i partner nr 2 to dwie rozne osoby, nie mają ze sobą nic wspólnego, zupełnie nic!

        myślę, że nie moja nadwrazliwość a upór daly mu się we znaki, jego rodzice robili problemy, bo nalegali na slub, a ja chciałam najpierw skonczyc studia, oni nie chcieli tyle czekać, bo on miał wtedy 28 lat i uwazali, ze juz czas najwyzszy, ja po pierwsze nie byłam wtedy gotowa, po drugie studiowałam 2 kierunki, bardzo mi zalezalo, zeby je skonczyc, no i chciałam miec pewność, ze to jest ten, bo on te pewność juz miał, ale pozniej jego rodzice odpuscili, wtracila sie ciotka i zrozumieli, ze nie mogą narzucac nam swojego zdania, i wszystko było ok, odnowiłam kontakty z jego rodzicami, ja skonczyłam studia i rozmawialiśmy o slubie i dzieciach, zaczełam nowa pracę, wsyzstko się zaczynało układać, to, że jest szczesliwy wiem, bo go znam, ma teraz kandydatke na zonę, nie jest sam, a chyba to by było dla niego najwiekszym problemem, nawet jesli nie bedzie mu sie ukladalo z ta dziewczyna, to on jej nigdy nie zostawi, jestem pewna, ze matka naciska i planuje slub, a poza tym presja spoleczenstwa, jego znajomi w pracy i ze szkoły, wszyscy są już po slubie, on sobie teraz nie pozwoli na to, zeby kolejny zwiazek mu się rozpadł!!!

        moge się tylko łudzić, i mam głęboką nadzieję, że poczul kłucie w sercu gdy mnie zobaczył, tym bardziej, że ja się przez ten rok zmieniłam fizycznie na korzyść, on niestety nie! chociaż wiem, że sa małe na to szanse, wiem też, że gdybym wiedziała, ze załuje pomogloby mi to podbudowac swoja samoocene, ze jednak nie jestem taka zla, zeby tak nagle ze mnie rezygnowac! zawsze mogl na mnie liczyc, bylam lojalna, uczciwa, on lubil jesc, ja lubilam gotowac, sprzatalam jego mieszkanie, pomagalam mu we wszystkim, on mi też, dbałam o niego, starałam się a on tak po prostu sobie zrezygnował! zaluje, ze to nie ja odeszlam i nie chodzi tu o dume, tylko o to, ze gdybym odeszla byc moze nie zmarnowalabym tyle czasu, moze wykorzystalabym jakas szanse poznania kogos innego, a ja bylam lojalan



        • RE: potrzebuję wsparcia

          Autor: rybbkka   Data: 2011-04-26, 13:50:12               Odpowiedz

          "chetnie poczytam, ale widzisz, partner nr 1 i partner nr 2 to dwie rozne osoby, nie mają ze sobą nic wspólnego, zupełnie nic!"

          Cechy wspólne:
          -młodszy
          -rzucający słowa na wiatr
          -niedojrzały emocjonalnie
          -kierujący się opiniami otoczenia
          -brak pewności własnego zdanie=niska samoocena
          -zostawienie z dnia na dzień
          -odcięcie się zupełne=
          -brak umiejętności poważnej rozmowy
          -jeden i drugiemu wydawało się ze coś czuli wychodzi na to

          oni są podobni osobowościowo.

          co świadczy o człowieku który:
          -nawet jesli nie bedzie mu sie ukladalo z ta dziewczyna, to on jej nigdy nie zostawi, jestem pewna
          -a poza tym presja spoleczenstwa, jego znajomi w pracy i ze szkoły, wszyscy są już po slubie, on sobie teraz nie pozwoli na to, zeby kolejny zwiazek mu się rozpadł!!!

          czyli z miłości z nią nie będzie, a takiego związku nie chciałaś chyba?
          i gdzie tutaj widzisz szczęście jak będzie z nią z presji rodziny i otoczenia i bo tak wypada.
          dodatkowo czy ty nie idealizujesz swojego związku, to tak sielankowo wygląda?

          problem z Twoją samooceną.
          uzależniasz swoją samoocenę od jakiegoś gościa z którym nie masz kontaktu ponad rok.
          jak widzisz trochę pracy Twojej nad sobą.

          samoocena powinna wychodzić ze środka a nie być UZALEŻNIONA od otoczenia i ludzi z zewnątrz.!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-26, 14:05:08               Odpowiedz

            partner nr 1 był starszy o 2 lata, spokojny, domator, rodzinny,
            parntenr nr 2 mlodszy, rozrywkowy, lubiacy się bawić,

            wydaje mi się, ze zaden z nich nie miał problemu z samooceną, ale mogę się mylić, masz rację obaj zostawili mnie nagle, partner nr 1 nie chciał sie odcinać, to ja zdecydowałam, że lepiej bedzie jak strace go z oczu, bo wyczytałam gdzies na forum, ze tak jest lepiej, bo mi bedzie latwiej i wieksze szanse, ze wroci kiedys! nie wrócił, wydawało mi się, ze juz sie z tym pogodzilam, ale jak go spotkalam wszystkow rocilo, wszystko mi zaczelo przypominac nasze wspolne zycie!

            wiem to ja mam problem nie on, on sobie juz zycie poukladal i jes szczesliwy, to ja nie potrafie isc dalej, jasne, ludzie popelniaja bledy, trzeba wybaczac, pewnie nie chcial mnie ranic, tak po prostu wyszlo!

            tylko minal rok, chodzilam do psychologa nie pomoglo, zorganizowalam sobie jakos zycie, ale czuje ze to nie ma sensu, ze nawet jesli zaczne sie z kims spotykac, to znowu poczuje sie przez moment szczesliwa a pozniej przezyje szok, bo znowu nagle cos sie okaze, ze jestem za powazna, za brzydka, za malo inteligentna...


            a wydawalo mi sie, ze jestem silna, duzo juz w zyciu przeszlam, a zlamalam sie po zwyklym rozstaniu



    • RE: potrzebuję wsparcia

      Autor: rybbkka   Data: 2011-04-26, 13:37:03               Odpowiedz

      taka konkluzja ogólna.
      pewne osoby które dotknie jakaś duża tragedia, zawód życiowy/miłosny jakieś nieszczęście mają taką dziwną cechę zamykania się w swoim bólu.
      tworzą taki mur związany ze swoim nieszczęściem.
      po prostu swoiste klapki na oczach.
      jak można całe swoje życie postawić na jednej decyzji obcego człowieka??
      oli minęło tyle czasu a ty piszesz z takimi emocjami jakby to było z tydzień temu..

      pielęgnujesz swój ból. doglądasz go dbasz o ten ból żeby tylko nie minął...



      • RE: potrzebuję wsparcia

        Autor: oli46   Data: 2011-04-26, 13:42:41               Odpowiedz

        no własnie, a podobno czas leczy rany, ale to chyba dlatego, ze go przez przypadek spotkalam! a bylo lepiej, a moze to zawisc, ze jednak mu z nia jest! moglam sie łudzic, ze nie, a teraz mam pewność, jestem zawistna, chociaz nie chce byc! skupiam sie na innych rzeczach ale spotkalam go przed swietami, a rozstalismy sie dokladnie rok temu i teraz mi wszystko przypomina jak sie czulam rok temu, okres przedswiateczny i wiosna i swieta, ktore zawsze spedzalsimy razem!!!
        nie chce byc zazdrosna, nie chce mu zle zyczyc, staram sie o tej dziewczynie w ogole zle nie myslec, chociaz wiedziala, ze rozbija zwiazek, i z nia mi sie udaje, umiem sobie wyobrazic, ze to nie jej wina, ale do niego mam pretensje!



        • RE: potrzebuję wsparcia

          Autor: oli46   Data: 2011-04-26, 14:37:41               Odpowiedz

          tak wiem, jestem żałosna, rozpamietuję coś co nie ma sensu!!! własnie dlatego tu piszę, ja naprawdę probuje podejsc do tego racjonalnie, tlumacze sobie, ze tak jest lepiej, ale sama sobie z tym nie radzę



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: rybbkka   Data: 2011-04-26, 14:55:07               Odpowiedz

            przestań już o tym wybaczaniu.
            wybaczeni jest na szarym końcu a nawet możesz mu nie wybaczyć.
            ty to może sobie za bardzo wszystko racjonalnie tłumaczysz.
            jest czas rozpaczy ale jeżeli przeciąga się on w nieskończoność to zamienia się on w czystą destrukcję.
            pochodziłaś sobie do psychologa ale musisz iść na terapię.
            nie radzisz sobie ze sobą, nie idziesz do przodu kręcisz w kółko.
            porażki, błędy nas hartują, uczą.
            Ty już uważasz że życie ci się skończyło...bo związek ci się rozpadł.
            życie m sens samo w sobie a nie bo XY cię kocha.

            suche fakty są takie że spotkałaś kawałek francy który sobie Cibie wymienił na inny model po tym co przeszliście i po tym co deklarował.
            nie raczył cię nawet poinformować.
            stało się.koniec.
            możesz się zapytać 100000 razy czemu ale co ci to da.?

            masz problemy ze sobą i swoim podejściem teraz a nie z tamtym facetem.musisz sobie w głowi poukładać.może jakaś grupa wsparcia tam jest trochę osób po przejściach pogadacie sobie, przeżyjecie swój ból?
            forum ci nie rozwiąże problemów one są w Twojej głowie.



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-26, 15:38:37               Odpowiedz

            jakos trudno mi uwierzyc, ze terapia mi pomoze, psycholog tez mial pomoc, a nie pomogl, nie dowiedzialam sie niczego nowego! jak znalezc dobrego psychologa? ten byl z polecenia jak wybrac grupe ter?



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: mazurekswiateczny   Data: 2011-04-26, 15:58:22               Odpowiedz

            Ja się osobiście najwięcej dowiedziałam na grupie gdyż była tam też część teoretyczna czyli wiedza naukowa i praktyczna czyli każdy miał pracować na sobie i równocześni obserwować też innych jak pracują.
            Coś jak nauka o ludzkiej psychice...
            tylko że ja prywatnie chodziłam ale dużo nie płaciłam, zresztą na siebie kasy nie żałuję;) znajdź kilka interesujących miejsc w Twojej okolicy a potem poszperaj na forach, wśród znajomych, popytaj, może wśród osób które już chodziły w to miejsce, jakie mają opinie, wrażenia.
            :) powodzenia.trochę to ciężka praca tak się przyznać i odsłonić te niewygodne prawdki o nas że my to tacy biedni nie jesteśmy...ahhhh.
            no ale z tego co czytam to mądra z Ciebie babeczka:)
            ciao.



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-26, 16:24:32               Odpowiedz

            Wydaje mi sie ze jesli sie z tym nie pogodzisz to i psycholg nie pomoze bo na terapi bedziesz pytala te same pytania czemu dlaczego i ze to nie sprawiedliwe. Wiesz ile razy mnie spotkalo nieszczescie? ja nie pytam czemu...bo w ten sposob sie wraca...by isc dalej akceptuje sie i pracuje nad soba. Ty nie chcesz z jakiegos powodu isc do przodu tak czuje..bo cos innego tu jest z pzreszlosci mi sie wydaje.



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: rybbkka   Data: 2011-04-26, 16:33:05               Odpowiedz

            będzie się pytała ale dowie się różnych rzeczy na swój temat, na temat relacji międzyludzkich, wpływu domu rodzinnego na nasze dorosłe decyzje.
            może ta wiedza przystopuje ją w patrzeniu w kierunku pana xy tylko wreszcie skoncentruje się na sobie i zda sobie sprawę co ją kieruje i trzyma w przeszłości i nie pozwala iść dalej...
            toż taki tchórzliwy dup..nie jest wart pół myśli A CO DOPIERO ZMARNOWANEGO ŻYCIA.
            życie stracić przez faceta to jest tragedia:)
            życie jest za piękne.



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-26, 16:44:42               Odpowiedz

            nie sadzę, żebym miała jakies przykre wydarzenie z przeszłosci, moje relacje z ojcem nie są najlepsze, ale nie są tragiczne, przez tatę mam obnizone poczucie własnej wartosci bo jako dziecko nigyd nie umial mnie pochwalić, ale teraz stara sie to nadrobić! jedyne co mi przychodzi na mysl, to coś naprawde strasznego i przykrego to zwiazek z chlopakiem, to bylo 9 lat temu, zaczęlam się spotykac z kims, byłam zakochana, on podobno tez,ale mnie oklamywal, powiedzial, ze rozstal sie z dziewczyną bo ona go zdradziła, a podobno ona była w nim tak zakochana, ze to w ogóle nie wchodzilo w grę, jak ją zostawił odebrała sobie zycie, miała wtedy 16 i pół roku, to był dla mnie szok, strasznie to przezyłam, miałam wrazenie, ze cierpiałam bardziej niż on, on nie czuł sie winny, lub bardzo to ukrywal, w dzień pogrzebu chcial isc na imprezę, ja jej nigdy na oczy nie widziałam, ale nie mogłam przestac o tym myslec, strasznie mi jej było zal, i chociaz wszyscy mi mowili, ze to nie jego wina, ja mialam jednak przeczucie, ze cos w tym musi byc, ale spotykalam sie z nim dalej, wszyscy mnie ostrzegali, ze ten chlopak lubi zmieniac dziewczyny, bylam przekonana, ze po takim wydarzeniu trochę sie zmieni! jednak sie nie zmienił, zdradzał mnie kilkakrotnie, ale nie zrywał ze mna, spotykal sie jednoczesnie z dwoma innymi dziewczynami, dowiedzialam sie o tym dopiero gdy zaczal podrywac jedna z moich przyjaciolek, oczywiscie ona mi o wszystkim powiedziala i od razu zakonczylam z nim znajomosc, bylo mi ciezko, o tej dziewczynie do tej pory myslę, ona mialaby teraz 24 lata, pewnie konczylaby studia, wiem, ze to nie moja wina, ze ona nie zyje, bo ja nic o niej nie wiedzialam, ale w jakis sposob przyczynilam się do jej smierci, bo gdyby nie mnie nie poznał, pewnie poznalby kogos innego, ale poznal mnie!

            dopiero 2 lata po tym wszystkim zaczelam sie spotykac z partnerem nr1, od tamtego czasu trzymam sie z dala od fectów, ktorzy czesto zmieniają partnerki, wydaje mi sie,ze z tym juz sobie poradzilam, zadne inne przykre wydarzenie z przeszlosci nie przcyhocdzi mi do glowy



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-26, 16:57:17               Odpowiedz

            Mysle ze to co napisalas wiele ma wspolnego z terazniejszoscia to jak odbierasz partnerow i to jak odczuwasz poczucie winy. Tak jak piszesz..gdzies w podswiaodmosci czujesz sie winna ale wiedz ze to absolutnie nie jest twoja wina ze ta dziewczyna odebrala sobie zycie, pozatym nawet gdybys wiedziala i ona by to zrobila to nie masz zadnego panowania bo to jej decyzja jest nie twoja. To jest traumatyczne przejscie w jakims stopniu dla ciebie bo gleboko gdzies jest poczucie ze ty jestes odpowiedzialna, ze jestes ta osoba trzecia ktora cos zakluca..Tez ze zdradzal ciebie to napewno obniza twoja wartosc i relacje z tata tez sa wazne bo piszesz ze kiedys nie umial cie nigdy chwalic. WLasnie o tych sprawach bys mogla porozmawiac z psychologiem bo one tlamsza sie w tobie i chca wyjsc. One moga ci zaklucac spokoj i relacje z dzisiejszymi partnerami



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: rybbkka   Data: 2011-04-26, 17:08:51               Odpowiedz

            oli od młodości wybierałaś "popaprańców"
            a tatę alkoholika to chyba zbyt usprawiedliwiasz.
            ten tata z mamą mógł ci taki niefajny wzorzec związku przekazać
            masz przerośnięte poczucie odpowiedzialności wobec innych ludzi, nawet tych których nie znasz nie mówiąc o najbliższych..
            weź teraz odpowiedzialność za siebie i tylko za siebie idź się po edukuj i przed kolejnym zakochaniem dowiedz się czemu wybierasz takich zwichrowanych gości którzy nie wiedzą czego chcą a jak już się niby dowiedzą to z łaski swojej nie raczą Ci tego powiedzieć.
            co do Twojego lęku co będzie
            NIKT nigdy nie jest pewien co go w życiu spotka odrzucenie, kłamstwo, zdrada, najważniejsze jest jak my do tego podchodzimy i jak my sobie z tym radzimy,ważne jest zawsze być po swojej stronie i warto też znać siebie.



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: czarymary   Data: 2011-04-26, 16:51:42               Odpowiedz

            Tak z tym sie zgadzam ze mozna sie wiele dowiedziec na temat siebie, poznac swoje drugie ja:) wglebic sie w strach ktory porusza sie jak cien za nami..
            Tylko wazne jest by autorka szla tam z mysla by odnalesc gdzies siebie a nie tylko poto by znalesc odpowiedz czemu odszedl.
            No wlasnie tez odnosze wrazenie ze cos jest z pzreszlosci co powoduje ze ona uparcie stoji i nie chce odejsc..ze zmiana jakas w zyciu potrafi zawladnac nia..



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: ktosia3   Data: 2011-04-26, 21:17:19               Odpowiedz

            oli,
            potrzebujesz towarzystwa, tak piszesz, a dlaczego nie polubisz swojego...? Zacznij od tego..., nikt kto siebie nie pokocha, nikt kto siebie nie uszanuje i nikt kto siebie nie zaakceptuje, nie będzie kochany, szanowany, akceptowany... pomyśl o tym... pozdrawiam serdecznie...



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-26, 23:15:10               Odpowiedz

            ja to wszystko wiem, staram się, ale mi nie wychodzi, wiem, ze powinnam stawiać siebie na pierwszym miejscu, że ktoś kto potraktował mnie w taki sposób, nie jest wart, żeby tyle o nim myśleć, ale co z tego, właśnie dlatego nie lubię być sama, jak jestem sama dopadaja mnie czarne myśli, wyobrażam sobie, co on teraz robi, dręczę się tym, jak jestem w towarzystwie skupiam się na tym i jest mi łatwiej, nienawidzę zostawać sama, dlatego wychodzę z domu rano i wracam jak najpóżniej, i cieszę się gdy moja siostra spędza wieczór w domu, bo nienawidzę być sama, wtedy przychodzą te głupie mysli, wiem,że jestem DDA, kiedyś na ten temat czytałam, ale nie wiem, co jeszcze mogę zrobić, poszukam terapii, dziś wyszła kolejna sytuacja z którą nie potrafię sobie poradzić, i myślę, że to też przez ten syndrom DDA,


            podżyrowałam kuzynce kredyt, ona go nie spłaca od 5 lat, wkońcu komornik wszedł mi na pensję, dostałam pół wypłaty, odezwałam się do niej, żeby mi oddała pieniądze, bo nie mam pewne zobowiązania, nie płacę rachunków, bo mieszkam z rodzicami, nie wydaję na jedzenie, ale muszę opłacić samochód, kurs językowy, dzisiaj skończyły mi się pieniądze, nie stać mnie było na bilet, mam samsochód, ale musze wymienić opony, na które na razie mnie nie stać, bo dostałam pół wypłaty, ponieważ jest koniec mca, nikt w pracy nie był w stanie mi pożyczyć pieniędzy, odezwałam się do kuzynki, nie odbierała telefonu, zadzwoniłam do jej matki, po czym dostałam smsa, że pieniądze są przelane na moje konto, że mam więcej do jej matki nie dzwonić, i że ZYCIE MI ZA TO PODZIĘKUJE!!! bo ona nie ma pięniedzy na jedzenie dla dzieci, a ja nie mogę poczekać tygodnia bo musze sobie zaplacic za jakis kurs! czy ja przesadzam? nie odezwalam się od razu na poczatku mca, zaraz jak mi zabrano pol pensji, tylko wtedy kiedy mi braklo, i nie mialam juz od kogo pozyczyc! czy ja przesadzam? czy ona probuje mnie szantazowac emocjonalnie? chce, żebym się czuła winna, za to, że zabieram jedzenie jej dzieciom? miała 5 lat, żeby spłacic ten kredyt, co roku odzywał się do mnie komornik, ale wtedy studiowałam, strasznie się stresowałam, ale nie mógł mi nic zrobic, bo nie miałam dochodów, teraz zarabiam, i dostaję tylko połowę pensji, ona miała 5 lat na to, zeby spalcic sume 21 tys, splacala cos w miedzyczasie, ale nieregularnie, odsetki nadal rosly, a teraz jest 23 tys! rozumiem, ze jest w ciezkiej sytuacji, ze ma dwojke dzieci, ale ja nie mam oszczednosci, z ktorych moglabym zyc, musialam w tym miesiacu zrezygnowac z psychologa, ginekologa, i wielu innych rzeczy, odezwalam się dopiero gdy nie mialam juz od kogo pozyczyc! nie chce doprowadzic do takiej sytuacji, w jakiej jest ona, ze nikt nie bedzie chcial mi pozyczyc pieniedzy, nie moglam juz zaciagac kolejnych dlugow, a moze powinnam? bo jej dzieci nie mają co jesc?



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: manna1   Data: 2011-04-27, 09:12:06               Odpowiedz

            Naprawdę masz wątpliwości????
            Kuzynka wzięła kredyt. I to ona ma obowiązek go spłacić.
            Jeśli nie spłaca i doprowadza do sytuacji, że komornik Tobie wchodzi na wynagrodzenie... ja na Twoim miejscu dzwoniłabym nie raz a 100 razy dziennie i użyłabym wszystkich sposobów, żeby ją zmusić do spłat!!!
            To jej zobowiązanie i z jakiej racji masz spłacać jej długi? I jeszcze wmawiają Ci, że nie masz racji...
            Brak słów.....
            Pozdrawiam!!!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-27, 09:22:34               Odpowiedz

            oni mają pretensje, że ja chce swoje pieniądze, bo muszę zapłacić za jakiś tam kurs, a ona nie ma na jedzenie dla dzieci, stwierdzila, że mogłam nie podpisywać, są obrażeni, że chcę swoje pieniądze, chociaż odezwałam się dopiero, gdy zostałam bez grosza, nie na poczatku miesiąca, kiedy dostałam pół wypłaty!!! ona mysli, że skoro mieszkm z rodzicami, i za nic nie płacę, to nie potrzebuję tych pieniędzy, a z kursu mogę zrezygnować! tylko ja nie rozumiem, dlaczego mam rezygnować?? zrezygnowalam juz z wielu rzeczy w tym miesiącu, z ginekologa i psychologa, wszystkie weekendy przesiedziałam w domu, zapłacilam tylko konieczne zobowiązania typu ubezpieczenie za samochód, nie chcę się wpędzać w długi i zapożyczać u znajomych przez nią!! nie odzywałam się przez 5 lat, chociaż nachodził mnie komornik, dostawalam ppisma! teraz w pracy wszyscy wiedzą, że komornik zabiera mi pensję, jest mi wstyd, to nie mój dług, a ona jest obrażona, i pisze, że życie mi ejszcze za to podziekuje!!!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: manna1   Data: 2011-04-27, 10:10:55               Odpowiedz

            To są Twoje pieniądze i Twoja sprawa, na co je wydajesz. Nikomu nie musisz się tłumaczyć. Twoje pieniądze i należy Ci sie natychmiastowy zwrot !!!!
            To jest oczywiste i już.
            Jeszcze powinni Cię przepraszac za sytuację - to też oczywiste.
            pozdrawiam



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-27, 14:58:41               Odpowiedz

            tak sobie wlasnie pomyslalam, ja bym przepraszala i dziekowala, ze ta osoba tyle czekala na zwrot, czekalam tyle ile moglam! a ona oczekuje, ze bede sie poswiecac, bo ona ma dzieci a ja nie! co innego gdybym miala troche oszczednosci na koncie ale ja nie mam! nie chce sie dalej zapozyczać!!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: manna1   Data: 2011-04-27, 16:56:01               Odpowiedz

            Oli,
            nawet jakbyś miała bardzo dużo oszczędności na koncie, to Możesz pomóc komuś, kto Cię o to Poprosi, a nie komuś, kto Cię wykorzystuje, oszukuje i Tobą manipuluje.
            Masz prawo do swoich pieniędzy, do własnego zdania, do swoich decyzji i do swojego życia!!!
            M



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: madamina   Data: 2011-04-27, 20:11:31               Odpowiedz

            Zaszokowała mnie wieść o tym iż mieszkasz z rodzicami...moze robisz wrazenie tzw. zyciowo nieporadnej... tak nota bene..hmm..a moze problem w tym ze sprawiasz wrazenie na partnerach, wszechstronnie wykształconej, dobrze sytuowanej...a przy bliższym kontakcie wychodzi ze borykasz sie z problemami finansowymi...? i takich cwaniaczków to odstręcza ...



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-27, 21:24:50               Odpowiedz

            mieszkam z rodzicami, bo pracuję od roku, nie stać mnie na to, żeby kupić mieszkanie, mogłabym wziąć kredyt, gdyby nie komornik, mogę wynająć ale z jednej strony to strata pieniędzy, bo mieszkając z rodzicami, mogę zaoszczędzić to co wydałabym na wynajem, teraz to mnie nawet na wynajem nie stać, bo dostaję tylko pół wypłaty, a nie mam pewności, że kuzynka mi odda to co mi zabierają, część z tego miesiąca odzyskałam, ale wcześniej pisałam jakim kosztem i jak się przy tym zachowała!

            być może masz rację, być może fakt, że nie jestem osobą zamożną sprawił, że tak łatwo ze mnie zrezygnowali, obydwoje pochodzili raczej z bogatych rodzin, mieli własne mieszkania o podwyzszonym standardzie, które dostali od swoich rodziców, ale przecież gdy się kogoś poznaje, to nie zaczyna się znajomości od statusu materialnego, takie rzeczy wychodzą dopiero później, w obydwóch przypadkach dowiedziałam się o tym gdy już byłam zaangażowana.



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: madamina   Data: 2011-04-28, 10:39:48               Odpowiedz

            Moja droga, sądzę iż wyda Ci się to ( zreszta nie tylko
            Tobie) nieco z mej strony nader infantylne i z pewnoscią przezabawne,ale mam pytanko : otóż spod jakiego znaku zodiaku jesteś ?



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-28, 12:33:19               Odpowiedz

            masz rację, trochę dziwne, ale jestem w takim stanie, że wysłucham wszystkich opinii, jestem zodiakalnym Lwem z drugiej dekady/ 7 sierpnia



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: kropkaikreska   Data: 2011-04-28, 13:02:37               Odpowiedz

            po przebrnięciu przez cały wątek nasuwa misie::)
            po pierwsze wybaczanie du...padu..pa...nie ma to jak słodka zemsta...pofolguj sobie...nie sadze żeby miły Pan bozia wtrącał za to do piekieł...przypomniałabym mu o swoich rzeczach w mieszkaniu i je zabrała...jakąś aferę uknuć trzeba i tyle...:)

            po drugie po 30stce nie mieszka się z rodzicami:) wiem co mówię bo mieszkam...:) to jest dylemat stulecia...możliwość korzystania z dobrodziejstwa obiadów mamy i oszczędzania pieniędzy na rzecz możliwości chodzenia na golasa zapuszczenia pleśni w zlewie słuchania muzyki na cały regulator i spraszania gachów:))) wybór jest rudny...bo zmieniłam auto ale gacha ni widu ni słychu:)



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-28, 13:06:54               Odpowiedz

            ja mam 28, i poł, więc jestem przed 30, ale masz rację, w tym wieku powinno się już mieszkać samemu, nie chcę się mścić, to nie w moim stylu, ale szlak mnie trafia jak sobie pomyślę, że uzywają rzeczy, które kupilismy razem: wszystkie naczynia, ręczniki, posciel itp!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: kropkaikreska   Data: 2011-04-28, 13:44:09               Odpowiedz

            dlatego nie nazywajmy tego brzydko zemstą...po porstu idz i weź co swoje:)))zobaczysz jak dobrze ci sie zrobi na duszy...:) potraktuj to jako swoja histerię...ubaw bedziesz miala niezły jak wszyscy zaczną cie nazywac po takiej akcji rozhisteryzowana załamana kobietą która sobie nie radzi z rozstaniem przez ponad rok...buhahaha!:) a ty po prostu bedziesz się dobrze bawić...pod war że będziesz się dobrze przy tym bawić:) ale nie ma musu...:)

            zreflaktowal mnie twoj wątek do przemyśleń ,..że życie jest jednak zaskakujące i nie da sie do wszystkiego przygotować...chyba spojrze z podejrzliwościa na mojego faceta...bo kto wie co sie zdarzy jutro...z podejrzliwościa z jednej strony ale z drugiej wykorzystać trzeba na maska dzien dzisiajszy booooo...kto wie co zdarzy sie jutro



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: madamina   Data: 2011-04-28, 14:16:08               Odpowiedz

            Wobec tego, proponowałabym baczną obserwację i kontrolę , w relacji z nastepnym partnerem, nadmiernych skrajnosci emocjonalnych które byc moze są Twą przypadłoscią....bowiem te,połączone z poczuciem niepewnosci egzystencjonalnej która w sobie nosisz moga generowac nagłe, ambiwalentne odczucia partnerów , konczące sie niewytłumaczalnymi zgoła rozstaniami...abstrahując juz od innych przyczyn...



    • RE: potrzebuję wsparcia

      Autor: majunia:))   Data: 2011-04-28, 13:43:32               Odpowiedz

      Tylko czas,dzień po dniu,zero spotkań gdyż one mogą rozwalać psychicznie.
      Kino,basen,wspólne wypady ze znajomymi i czas,czas,czas.



      • RE: potrzebuję wsparcia

        Autor: oli46   Data: 2011-04-28, 13:46:09               Odpowiedz

        tak wiem, własnie to stosuję, taniec brzucha, fitness, basen, żadnego wolnego wieczoru, no chyba, że weekendy, gdzie wszyscy są zajęci, myslałam, ze przeszło, ale jak go spotkałam wszystko wróciło, a spotkanie było przypadkowe, mam nadzieję, ze wkrótce znowu zapomnę, dzięki za rady



        • RE: potrzebuję wsparcia

          Autor: majunia:))   Data: 2011-04-28, 13:47:50               Odpowiedz

          Niestety nic innego nie wymyślimy,chociaż na starą miłość dobra jest nowa-nie musi być do grobowej deski.



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: madamina   Data: 2011-04-28, 14:50:05               Odpowiedz

            Oli, własnie popatrz, oto modelowy przykład tego o czym wczesniej nadmieniałam:
            'zrezygnowalam juz z wielu rzeczy w tym miesiącu, z ginekologa i psychologa, wszystkie weekendy przesiedziałam w domu, zapłacilam tylko konieczne zobowiązania typu ubezpieczenie za samochód, nie chcę się wpędzać w długi i zapożyczać u znajomych przez nią!! '
            po czym ,parę postów dalej:


            'tak wiem, własnie to stosuję, taniec brzucha, fitness, basen, żadnego wolnego wieczoru, no chyba, że weekendy, gdzie wszyscy są zajęci"
            Zgadza sie tylko ,ze przesiedziałas weekendy w domu,ale nie z powodu braku pieniedzy ,lecz braku towarzystwa ,gdyz wszyscy sa zajeci...
            To wasnie rodzaj skrajnosci ,w ktory popadasz....on moze byc kluczem do Twych niepowodzen...
            I wiedz ,ze nie jest mą intencja przytłoczenie Cię..ale pragnę wytknąc, co moze powodowac,ze partnerzy...niby z braku oczywistych przyczyn oddalają sie od Ciebie..Zrewiduj tego typu zachowania ,a bedzie dobrze ..



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-28, 15:01:21               Odpowiedz

            nie rozumiem, w tym miesiąca spędziłam wszystkie weekendy w domu, z tego powodu, że wtym mcu komornik zaczął mi zebaierac pensje, ale od roku, mam taki styl zycia, że w domu jestem tylko wtedy kiedy muszę, staram się przebywać poza domem, ze znajomymi, jeśli już jednak jestem w domu, to preważnie dlatego, że kazdy ma już jakieś plany i jest zajęty, ale rozwiń proszę swoją myśl, coś w tym może być, ale ja do końca nie rozumiem, z pierwszym partnerem było tak, zanim zamieszkaliśmy razem, że to on nalegał na spotkania, ja wtedy studiowałam 2 kierunki, to on robił wszystko, żeby spotkać się ze mną chociaż na chwilę między zajęciami, z drugim było podobnie, on pracował od rana, i miał duzo wolnego czasu, ja niestety nie, więc spotykalismy się maksymalnie dwa razy w tygodniu, on chciał wcześniej, ja równiez chciałam, ale nie chciałam zrezygnowac ze swoich zajęć, tym bardziej, że bałam się takiej pustki, która by mi została, gdyby nam nie wyszło, teraz wiem, że to była dobra decyzja, bo rozstanie było szybsze niż myślałam, i tym razem chyba lepiej sobie poradziłam, bo po porstu zagęsciłam sobie tydzień zajęciamiz fitnesu, ale rozwiń proszę swoją myśl



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: madamina   Data: 2011-04-28, 16:15:55               Odpowiedz


            Poprzez w/w posty,wzajemnie sie wykluczające tracisz wiarygodność...w jednym ubolewasz nad finansową matnią jaką zgotowała ci kuzynka,jawisz sie jako uboga pokutnica...nie mogąca korzystac z używania zycia...za chwile objawiasz światu z niekłamana swadą , jak to zasada carpe diem własnie nie jest ci obca.....dochodzi do swego rodzaju zakłamania ...Te własnie niuanse, odnies do zycia partnerskiego ...Powiedziałabym , tak...dozowana w minimalnych dawkach przybierasz na wartosci, twój potencjał wzrasta ...rozbudzasz pożądanie ,wzniecasz ciekawosc...osadzona w realiach codziennosci partnerskiej, zdecydowana na nieustające bytowanie z ukochanym, rozdziana z nimbu tajemniczosci, pozbawiona asekuranctwa...tracisz na wartosci w oczach lubych...chyba ich nieco rozczarowujesz...a jesli pozwalasz sobie na takie niesubordynacje słowne , czyniąc to z taką jak tu na forum swadą...i co gorsza np multiplikując je..pozbawiasz sie szansy na kontynuowanie związku...wypadasz małostkowo i egocentrycznie..Takie jest moje doznanie..



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-28, 16:41:55               Odpowiedz

            nadal nie rozumiem, większość moich znajomych twierdzi, że jestem najbardziej szczerą prawdomówną osobą jaką kiedykolwiek spotkali, tak jak mówiłam komornika mam od kwietnia, więc ta sytuacja finansowa dotyczy kwietnia, a poza tym moja firma oferuje coś takiego jak multisport, za 100zł miesięcznie mogę sobie zapewnić rozrywkę na cały tydzień, przyznam szczerzę, że dziwnie się poczułam, bo jesteś pierwszą osobą, która zarzuca mi kłamstwo, ale nadal biorę twoje zdanie pdo uwagę, może rzeczywiście, na początku robię dobre wrażenie, a później ich rozczarowuję, ale na pewno nie robię tego celowo, nie wiem, jak to sprawdzić!



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: zeelda   Data: 2011-04-28, 17:03:41               Odpowiedz

            Oli, przepraszam nie chce mi się czytać wszystkich postów. Myślę, że w związkach, a może i w innych aspektach życia za mało myślisz o sobie (być może już ktoś ci zwrócił na to uwagę).
            Czytałaś "dlaczego mężczyźni kochają zołzy". Polecam. Ja stosuję się do rad tam zawartych odkąd mąż mnie zdradzał, sprawdzają się i nigdy nie jest za późno.



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: oli46   Data: 2011-04-28, 16:52:22               Odpowiedz

            i co z tym znakiem? czemu o to pytałaś?



          • RE: potrzebuję wsparcia

            Autor: madamina   Data: 2011-04-28, 18:36:37               Odpowiedz

            w temacie znaku odniosłam się 9 postów wczesniej...:)