Artykuł

Damian Janus

Damian Janus

Ustawienia systemowe a klasyczna terapia rodzin


Człowiek w kontekście rodziny


Terapia rodzin, w swoich licznych odmianach, ma wiele elementów wspólnych z ustawieniami systemowymi zarówno w obszarze teorii, jak i postępowania terapeutycznego. Ważnym początkiem tej terapii były obserwacje osób chorych na schizofrenię. Terapeuci zauważyli, że stan chorych zmienia się w obecności członków ich rodzin. Zaczęto więc spostrzegać schizofrenię nie jako po prostu "chorobę psychiczną" czy "chorobę mózgu", lecz jako zespół reakcji na takie, a nie inne otoczenie rodzinne. Oczywiście, można to było zrozumieć także w ten sposób, że to rodziny są odpowiedzialne za podtrzymywanie choroby i takie stanowisko rzeczywiście prezentowali niektórzy terapeuci i psychiatrzy. Jednak terapia rodzinna poszła dalej. Nie tylko zwrócono uwagę na rodzinne uwarunkowania zaburzeń psychicznych, ale uznano całą rodzinę za podmiot, który można poddać terapii. Dostrzeżono także jej leczniczy potencjał i postanowiono z niego skorzystać. Virginia Satir, "matka terapii rodzin", prowadziła pierwotnie psychoterapię indywidualną, a do zmiany podejścia zainspirowały ją telefony od rodzin pacjentów. Satir zauważyła, że pośród narzekań na jej terapię, a nawet gróźb, ukrywały się zamaskowane prośby o pomoc. Satir pisze:

    (...) stało się jasne, że zachowanie każdej jednostki jest reakcją na złożony zestaw stałych i przewidywalnych "zasad" rządzących jej grupą rodzinną, mimo że te zasady mogą nie być - świadomie - znane jednostce ani jej rodzinie. Z tego punktu widzenia można było wreszcie przestać postrzegać działania krewnych wyłącznie jako zagrożenie i spojrzeć na nie jako na siły wzrostu oraz oznakę ważności transakcji interakcyjnych, kształtujących zachowania jednostek będących częścią danego systemu rodzinnego (Satir, 2000, s. 9).

Rodziny przestały być izolowane, jako zaburzające proces terapii. Potraktowano je poważnie w ich rozterkach, pretensjach, oczekiwaniach i niepokojach. Stało się to możliwe - wedle słów Satir - z tego powodu, że zachowania i wypowiedzi członków rodziny zostały zrozumiane jako realizujące pewne ogólne wzorce. W ten sposób przestały to być "indywidualne żale", które dla dobra pacjenta należało zbyć milczeniem - w tych reakcjach zaczęto widzieć ważne informacje na temat funkcjonowania rodziny jako całości i zasad nią rządzących. Zasady, jakie zaobserwowali pierwsi terapeuci rodzin, to prefiguracje odkrytych przez Hellingera porządków systemowych. Co więcej, każdego człowieka zaczęto spostrzegać, jako nieseparowalny element kontekstu, rodziny. Umysł zaczęto widzieć jako w pewnym sensie "zewnętrzny", co radykalnie zmieniło rozumienie indywidualnej patologii. Twórca terapii strukturalnej, Salvador Minuchin, napisał:

    Kiedy umysł jest widziany jako tak samo pozamózgowy jak wewnątrzmózgowy, zlokalizowanie patologii w umyśle jednostki nie wskazuje, czy jest ona wewnątrz czy na zewnątrz osoby. Patologia może znajdować się wewnątrz pacjenta, w jego kontekście społecznym lub w sprzężeniu zwrotnym między nimi (Minuchin, 1975, s. 9) [1].

Taki sam paradygmat stosujemy w ustawieniach hellingerowskich. Patologia przestała być wewnętrzną sprawą jednostki i częściowo wyszła na zewnątrz. Wiemy, że umysł jest w stałej interakcji z czymś, co go przekracza (pole rodu). Dlatego tradycyjne podejście do tego, co w środowisku i tego, co w umyśle, przestało być adekwatne. Wskazanie na kontekst, powiązania, otwarcie na zewnętrzne wpływy i zależność elementów od całości to cechy podejścia systemowego.

Do ujęcia rodziny w kategoriach systemu przyczynił się antropolog Gregory Bateson, który przeszczepił na grunt nauk społecznych idee Norberta Wienera, twórcy cybernetyki. Terapeuci zainspirowani teorią systemów zobaczyli rodzinę jako złożony twór, na który składa się suma wzajemnie powiązanych elementów, członków rodziny. Jest to ta sama fundamentalna obserwacja, z której korzystają ustawienia systemowe. Widzimy w nich wyraźnie, że w rodzinach działają siły nadrzędne w stosunku do woli jednostek. W ustawieniach hellingerowskich całość owych sił określamy mianem "duszy rodziny".

Fakt, że interakcje rodzinne odbywają się według stałych wzorców, jako pierwszy rozpoznał Don D. Jackson w odniesieniu do diady małżeńskiej (Goldenberg, Goldenberg, 2006, s. 79-80) [2]. Jackson stwierdził, że interakcyjne zachowania członków rodziny są zdeterminowane wewnętrznymi regułami i powtarzającymi się sekwencjami behawioralnymi, a nie ich cechami osobowości czy pragnieniami. Był to krok ku odkrywaniu niewidzialnego świata porządków systemowych. Systemowe dynamiki, a więc to, co dzieje się na głębszym, procesualnym poziomie rodziny, mają silniejsze oddziaływanie niż jawne zachowania i komunikaty. Jeśli na przykład w pokoleniu rodziców porządki te będą zaburzone, będzie to miało negatywny wpływ na dzieci nawet wtedy, gdy ci pierwsi będą się starać być dobrymi rodzicami. Twórca systemowej terapii rodzin, Murray Bowen, pisze:

    Uderzyła mnie obserwacja, że gdy rodzice byli ze sobą emocjonalnie blisko i bardziej angażowali się w związek z partnerem niż pacjentem, stan pacjenta się poprawiał. (...) Kiedy rodzice byli ze sobą emocjonalnie blisko, ich sposób postępowania z pacjentem nie mógł mu w żaden sposób zaszkodzić. Pacjent reagował równie dobrze na stanowczość, pobłażliwość, dogadywanie się, jak na każde inne podejście. Kiedy rodzice byli "emocjonalnie rozwiedzeni", wszystkie sposoby postępowania były jednakowo nieskuteczne (za: Satir, 2000b, s. 21).


Zauważmy, że Bowen podkreśla, iż sposoby postępowania, a więc konkretne zewnętrzne zachowania rodziców nie oddziałują na dziecko tak silnie, jak ich emocjonalna bliskość. Innymi słowy stwierdza, że czynniki systemowe - w tym przypadku jedność pary rodzicielskiej - górują nad behawioralnymi. W ustawieniu takie mechanizmy widzimy bezpośrednio, na przykład w momentalnym uspokojeniu się reprezentanta dziecka, gdy matka wyraża szacunek wobec jego ojca. To samo wyraża Jacek Kubitsky, który pisze, że terapeuci systemowi uważają emocje za drugorzędne i ich nie analizują, uważając, że są one wypadkową struktury systemu rodzinnego (Kubitsky, 2010, s. 97). Jak z tego widać, w podejściu systemowym istotniejsze są prawa, porządki czy struktury, a nie emocje, osądy i zachowania. Twórca tak zwanej ogólnej teorii systemów, Ludwig von Bertalanffy, podjął próbę zidentyfikowania wspólnych praw, które opisywałyby najróżniejsze systemy, fizyczne, biologiczne, społeczne, psychologiczne (Bertalanffy, 1984). Bowen, całe ludzkie funkcjonowanie widział jako część systemu naturalnego działającego według tych samych praw (Goldenberg i Goldenberg, s. 193). Po powstaniu ustawień systemowych okazało się, że zidentyfikowane przez Hellingera porządki regulują nie tylko funkcjonowanie jednostki w systemie rodzinnym, ale mają zastosowanie także do innych ludzkich systemów.

Miłość i porządki w rodzinie


Miłość i więź


Tym, co przede wszystkim spaja system rodzinny, jest pierwotna więź. Miłość ta jest podstawową siłą kształtującą relacje rodzinne, prowadzącą do powstawania problemów, a także umożliwiającą ich rozwiązanie. Czy to