Artykuł

Bogusław Włodawiec

Bogusław Włodawiec

Jak korzystać z psychoterapii?


    Jakie czynniki decydują o efektywności psychoterapii? W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że potrzebne są do tego: (1) odpowiedni terapeuta, (2) zaangażowany pacjent i (3) właściwa relacja terapeutyczna. O cechach terapeutów, którzy osiągają sukcesy w swojej pracy, powstało już wiele ważnych opracowań. Opisano także, jak powinna wyglądać relacja terapeutyczna. Ten artykuł natomiast ma za zadanie pokazać, co pacjent może zrobić ze swojej strony, by zwiększyć szansę osiągnięcia swoich celów, stawianych w ramach swojej psychoterapii.

Jak korzystać z psychoterapii, by przyniosła oczekiwane efekty? W psychoterapii, tak jak w życiu, nie ma gwarancji na sukces. Ja także nie mogę Ci zagwarantować, że jeśli wypełnisz wszystkie moje zalecenia wymienione w tym artykule, to osiągniesz sukces (zwłaszcza, że nie wiem, jakie cele Ty sobie stawiasz). Niemniej, w ciągu 20 lat pracy w psychoterapii miałem okazję widzieć podejście bardzo wielu osób, które osiągnęły postawione sobie cele w trakcie psychoterapii, co pozwala mi opisać postawy i zachowania zwiększające prawdopodobieństwo osiągnięcia celu. Myślę przy tym, że nie odkrywam tu Ameryki, lecz że podobne obserwacje są udziałem wielu moich koleżanek i kolegów po fachu. Nie będą to więc tylko przypuszczenia, ostrożne hipotezy, czy stwierdzenia kontrowersyjne, lecz raczej same oczywistości dla psychoterapeutów i tych byłych już pacjentów, których terapia zakończyła się sukcesem.

Ustal cel terapii


Ludzie poszukują pomocy psychologicznej z powodu cierpienia i dyskomfortu. Chcą zatem poczuć się lepiej. Nie zawsze jednak zastanawiają się nad tym, co miałoby się wydarzyć, by poczuli się lepiej? Co właściwie chcą zmienić w swoim życiu, by zamiast cierpienia pojawiło się dobre samopoczucie?

Przed wizytą u psychoterapeuty warto zatem zadać sobie pytanie, co chcę uzyskać? Jaki cel chcę osiągnąć?

Warto wiedzieć, że w psychoterapii na ogół to klient wyznacza cele wspólnej pracy. Niekiedy cele te są oczywiste dla obu stron od pierwszego spotkania, nawet, gdy nie zostały nazwane wprost. Zdarza się jednak, że obie strony zmierzają w różnych kierunkach, bądź nie zmierzają w żadną stronę. Wtedy ustalenie celów spotkań staje się potrzebne, by psychoterapia przyniosła oczekiwane efekty.

Przykłady celów psychoterapii:

  • Chcę poprawić swoje relacje z ludźmi.
  • Chcę pozbyć się lęków przed wystąpieniami publicznymi.
  • Chcę uwolnić się od natrętnych myśli i czynności przymusowych.
  • Chcę przestać pić.
  • Chcę poprawić swoje relacje w małżeństwie.
  • Chcę pozbyć się dolegliwości somatycznych, wynikających z nerwicy.

To zrozumiałe, że idąc do psychologa, możesz niekiedy nie wiedzieć, czego właściwie chcesz. Możesz odczuwać bliżej nieokreślony dyskomfort, nie rozumieć jego przyczyn i oczekiwać jakiejś pomocy (nie potrafiąc określić, na czym ta pomoc miałaby polegać). Zwłaszcza wtedy trzeba zadawać sobie pytania: Czego mi brakuje? Co jest przyczyną mojego dyskomfortu? Co chcę osiągnąć? Być może odpowiedź na te pytania znaleziona zostanie wspólnie z terapeutą, niemniej trzeba zacząć od poszukiwania odpowiedzi na te pytania.

Zastanawiając się nad celem terapii, nie musisz się martwić tym, jak go osiągnąć. Wiedzą o tym, jak tego typu cele osiągać, z reguły będzie dysponował psychoterapeuta. Ty wyznaczasz cel, on proponuje drogę do niego. Następnie, to Ty idziesz tą, wskazaną przez niego drogą (uwaga: nie on, za Ciebie, tylko Ty).

Może się też zdarzyć, że psychoterapeuta Ci powie, iż postawiony przez Ciebie cel jest niemożliwy do osiągnięcia, ale w zamian może zaproponować Ci coś innego. Jeśli np. zdiagnozowano u Ciebie alkoholizm i zgłosisz się na terapię z pragnieniem nauczenia się picia kontrolowanego, to najprawdopodobniej usłyszysz, że taki cel terapii jest niemożliwy do osiągnięcia. Byłoby natomiast możliwe nauczyć się żyć bez alkoholu, utrzymując całkowitą abstynencję.

Weź współodpowiedzialność za efekty


Wiele osób wyobraża sobie psychoterapię przez analogię do operacji chirurgicznej. Po zdiagnozowaniu zapalenia wyrostka robaczkowego pacjent zostaje skierowany na salę operacyjną. Tam kładzie się na stole operacyjnym i zostaje poddany narkozie. Od tej chwili cała odpowiedzialność za powodzenie zabiegu spoczywa na lekarzu. Lekarz wycina wyrostek, zaszywa jamę brzuszną, po czym budzi pacjenta z narkozy, informując go o przeprowadzonym zabiegu: "Już po wszystkim".

Podobne oczekiwania mają niekiedy klienci psychoterapeutów. Spodziewają się, że psychoterapeuta weźmie na siebie odpowiedzialność za rozwiązanie ich problemu, sam rozwiąże go za nich, a następnie poinformuje ich o tym, że sprawa jest już pomyślnie załatwiona. Niestety, trzymając się analogii z operacją chirurgiczną - w psychoterapii nie ma znieczulenia (pacjent nieraz czuje jeszcze większy ból, zajmując się swoimi problemami, niż wtedy, gdy ich unikał). Ponadto skalpel trzyma w ręku sam pacjent i w każdej chwili może się wycofać z operacji, którą sam na sobie prowadzi. Terapeuta zaś może być tylko doradcą, podpowiadającym, gdzie znajduje się wyrostek, który należy wyciąć.

Stąd psychoterapia, mimo, iż jest formą leczenia, ma więcej wspólnego z treningiem sportowym lub nauką języków obcych, niż z operacją chirurgiczną. Trener sportowy może służyć przydatnymi wskazówkami, lecz sam nie wybiegnie na boisko, nie zdobędzie też medalu w zawodach sportowych. Podobnie, żaden nauczyciel nie nauczy nikogo języka obcego bez wysiłku i zaangażowania ucznia. Praca własna ucznia jest tu najważniejsza. O ile bowiem jest możliwe (choć dużo trudniejsze) opanowanie języka obcego całkowicie samodzielnie, bez korzystania z pomocy nauczyciela - to odwrotna sytuacja - opanowanie języka obcego bez własnego udziału i bez jakiegokolwiek własnego wysiłku, jedynie dzięki pracy nauczyciela - niestety, nie jest możliwe.

Tymczasem w psychoterapii zdarzają się pacjenci, którzy swoją postawą komunikują: - "Oto jestem, zrób coś ze mną, by mi było lepiej, najlepiej bez mojego w tym udziału i wysiłku oraz żeby tylko nic mnie przy tym nie bolało". Niestety, tak to nie działa. Taka postawa gwarantuje Ci niepowodzenie.

Nie czekaj na cud


Jak zauważył wybitny, amerykański psychiatra Eric Berne, wielu ludzi spędza całe życie w oczekiwaniu na nadejście Świętego Mikołaja, który przyniesie im w prezencie odmianę losu. Narzekają, jak jest im źle i czekają całe życie, aż coś się zmieni.

Rozsądniej byłoby jednak nie liczyć na cud ani na to, że to psycholog okaże się tym długo oczekiwanym, Świętym Mikołajem, który w magiczny sposób odmieni Twoje życie. Najprawdopodobniej nic się nie zmieni w Twoim życiu bez Twojego wysiłku i zaangażowania. Ponadto, jak to w życiu bywa, nie każdy Twój trud zostanie odpowiednio wynagrodzony. Mimo to jednak, jeśli chcesz zebrać plony, najlepsze, co możesz zrobić, to najpierw zasiać.

Bądź gotowy na cierpienie


Jak już wspomniałem wyżej, psychoterapię można porównać do operacji chirurgicznej bez znieczulenia, w której to pacjent trzyma skalpel. Bardzo często ból jest nieunikniony. Czasem pacjenci żartują, że "terapia musi boleć". Niekiedy nie musi, ale jednak często bywa bolesna. W związku z tym warto być gotowym na poruszanie bolesnych tematów, zamiast ich unikać.

Niekiedy pacjenci mają pretensje: "przyszedłem do pana przygnębiony i wychodząc wcale nie czuję się lepiej, tylko gorzej". Niestety, właśnie tak może być. Co więcej, zdarza się, że otworzenie bolesnych problemów, które pacjent obawiał się poruszyć przez wiele lat, może skutkować przejściowym pogorszeniem samopoczucia.

    Będąc jeszcze dzieckiem, pani Maria straciła ojca. Nie pogodziła się wówczas z jego śmiercią, nie przeżyła żałoby ani nie odreagowała szeregu sprzecznych emocji wobec niego: rozpaczy, osamotnienia, buntu, ale także złości, żalu i poczucia krzywdy. Starała się nie myśleć o jego śmierci, by uniknąć przeżywania tych nieprzyjemnych uczuć. Unikała także odwiedzania jego grobu na cmentarzu. Gdy zdecydowała się opowiedzieć podczas terapii o swojej skomplikowanej relacji z ojcem, powróciły wszystkie ambiwalentne uczucia wobec niego, których przeżywania starała się unikać przez wiele lat.

Skoro wracanie do przeszłości może być nieprzyjemne, to po co to robić? Odpowiedź na to pytanie wymagałaby odrębnego artykułu, poświęconego czynnikom leczącym w psychoterapii. Jednym z takich czynników leczących jest odreagowanie stłumionych emocji. Można powiedzieć, że pacjent zgłaszający się na psychoterapię stoi często przed podobnym wyborem, jak pacjent zgłaszający się do dentysty z chorym zębem. Może zdecydować się na długoterminowe cierpienie - stały, ćmiący ból, wieloletni dyskomfort (nieleczenie chorego zęba), albo może zdecydować się na krótszy, silny ból, po którym przyjdzie ulga (wyrwanie zęba). Inaczej jednak niż w stomatologii, w psychoterapii niestety nie będzie znieczulenia. Jedyną pomocą w znoszeniu bólu może być życzliwość terapeuty i wsparcie innych, bliskich osób (rodziny, przyjaciół) po ciężkiej sesji terapeutycznej.

Niestety, nie jesteśmy też w stanie przewidzieć, jak bardzo będzie bolesne poruszanie trudnych tematów i jak długo trzeba będzie czekać na ulgę. Część osób czuje się lepiej już pod koniec trudnej sesji, inne potrzebują kilku spotkań, by dany temat przestał być bolesny. W bardzo rzadkich wypadkach cierpienie może trwać przez długie miesiące.

Potrzebę zmierzenia się z bolesnymi tematami dobrze obrazuje metafora "trupa w szafie", którą często posługują się psychoterapeuci. Osoba, która obawia się, że w jej szafie jest trup, nie otwiera szafy, by go nie zobaczyć. Boi się przerażenia, jakie stanie się jej udziałem, gdy otworzy szafę. Żyje w lęku, że trup wypadnie z szafy. Nie korzysta z zawartości szafy ani nie podchodzi do niej. Z czasem także wyprowadza się z pokoju, w którym stoi szafa. W rezultacie jej życie jest pełne niepotrzebnych ograniczeń, które sama sobie narzuciła i pełne lęku, którego desperacko stara się unikać.

Jeśli w trakcie psychoterapii zdobędzie się na odwagę i zdecyduje się otworzyć szafę, często okazuje się że trupa w niej... nie ma. Ulga jest wówczas natychmiastowa - okazuje się, że nie było się czego bać. Wszystkie narzucane sobie ograniczenia były zbędne. Niekiedy jednak okazuje się, że w szafie rzeczywiście jest trup, a lęk przed otwarciem szafy miał racjonalne podstawy. Wówczas trzeba wyciągnąć trupa z szafy, pozbyć się go i posprzątać, by mieć normalne życie. To wymaga odwagi i gotowości do znoszenia nieprzyjemnych uczuć, zanim pojawi się ulga.

Staraj się być otwarty, szczery i zaangażowany


Wbrew wyobrażeniom niektórych osób, psycholog nie ma zdolności przenikania do umysłu innych ludzi i nie domyśli się wielu rzeczy, jeśli mu o tym nie powiesz wprost. Lęki, dolegliwości cielesne, dla których lekarz nie potrafi znaleźć żadnej, somatycznej przyczyny, obniżone samopoczucie - nie biorą się znikąd, lecz mają swoje powody w historii życia pacjenta. Zastanów się zatem, jakie wydarzenia z Twojego dzieciństwa Cię ukształtowały. Ważne mogą być traumatyczne doświadczenia z przeszłości, relacje z rodzicami i rodzeństwem, relacje z rówieśnikami, a także wydarzenia poprzedzające zachorowanie. Nie można liczyć na to, że psychoterapeuta sam domyśli się, co wydarzyło się w Twoim życiu i jak wpłynęło to na Twoje myślenie o sobie samym, o ludziach i o świecie.

Trzeba starać się przypomnieć sobie ważne wydarzenia ze swojego życia, które mogą być pomocne dla terapeuty w zrozumieniu źródeł Twoich problemów i o nich mu opowiedzieć. Nie mniej ważna od samych faktów będzie Twoja interpretacja tych wydarzeń i Twoje uczucia, jakie w związku z tymi wydarzeniami towarzyszyły Ci wtedy i jakie przeżywasz obecnie.

Ważne jest zatem wnoszenie nowych problemów, nad którymi chce się pracować, nie ukrywanie przed terapeutą ważnych informacji. Nie należy też liczyć na czytanie w Twoich myślach. Należy założyć, że jeśli czegoś nie powiesz psychoterapeucie, to najprawdopodobniej nie będzie on o tym wiedział.

Wśród porad dla klientów psychoterapii znaleźć można czasem zalecenie, by pacjent zażądał od terapeuty określenia, jak długo będzie trwała jego terapia. Oczekiwanie takie z pozoru wydaje się słuszne, lecz niestety jest na ogół jest nierealistyczne. W przypadku naprawy samochodu postawienie właściwej diagnozy (wyciek z chłodnicy) pozwala mniej więcej określić czasu i cenę naprawy (wymiana chłodnicy, cena chłodnicy plus cena robocizny, czas pracy ok. 2 godz.). W przypadku wstępnej diagnozy np. zaburzeń lękowych znamy wyłącznie pewien zespół objawów, lecz nadal nic nie wiemy o przyczynach, które go wywołały. Tych dopiero będziemy szukać, z pomocą pacjenta. Jeśli np. dopiero po 2 latach terapii pacjentka zdecyduje się opowiedzieć o traumatycznym doświadczeniu w dzieciństwie, które miało decydujący wpływ na jej obraz siebie i późniejsze problemy emocjonalne, to niestety trzeba liczyć się z tym, że przez 2 lata terapia będzie toczyć się wokół drugorzędnych problemów, zapewne bez większych efektów.

Pacjenci ukrywają nie tylko ważne, bolesne wydarzenia ze swojego życia, które mogły przyczynić się do powstania objawów. Niekiedy ukrywają także część objawów, przez co na przykład zaburzenie, które wstępnie diagnozujemy jako nerwicę, przy bliższym poznaniu pacjenta okazuje się zaburzeniem osobowości.

Rozumiem obawę przed bólem, niepewność czy też wątpliwości, czy można zaufać terapeucie. Jeśli Ty też potrzebujesz długiego czasu, zanim zaufasz terapeucie i się otworzysz, to masz do tego pełne prawo. Weź jednak na siebie odpowiedzialność za tę decyzję i nie oczekuj wówczas szybkich efektów terapii.

Najwięcej aktywności i zaangażowania ze strony pacjenta wymaga wywodząca się z psychoanalizy psychoterapia analityczna. Psychoterapeuci pracujący w tej orientacji korzystają z metody swobodnych skojarzeń. Nie chcą zatem niczego sugerować pacjentowi, nie zadają pytań naprowadzających, lecz oczekują, że pacjent sam będzie snuł swoją opowieść, opowiadając o wszystkim, co mu przychodzi do głowy. Wcześniej czy później ma to doprowadzić do ujawnienia ważnych treści, ukrytych w podświadomości. W tym podejściu niemal cała odpowiedzialność za efekty terapii spada na pacjenta. Jeśli pacjent w trakcie sesji terapeutycznej będzie poruszał ważne problemy, jest szansa, że je przepracuje. Jeśli pacjent będzie milczał, terapeuta będzie milczał także.

Korzystanie z tej formy psychoterapii jest niejednokrotnie bardzo trudne dla osób niepewnych siebie, małomównych i nie znających założeń psychoanalizy. Pacjenci ci nie rozumieją, dlaczego psychoanalityk zaczyna spotkanie suchym "słucham", po czym milknie, prawie się nie odzywa do pacjenta, nie zadaje pytań, niemal nie reaguje na to, co pacjent mówi, a jego komentarze są rzadkie i zdawkowe. Neutralność i dystans terapeuty traktują jako zakamuflowane odrzucenie.

W psychoterapii wywodzącej się z psychologii humanistycznej terapeuta jest bardziej otwarty, empatyczny i wspierający, co ułatwia otwieranie się pacjentowi. Z kolei w podejściach behawioralno-poznawczym i ericksonowskim terapeuta jest bardziej dyrektywny, biorąc tym samym więcej odpowiedzialności za przebieg terapii na siebie. Nie zmienia to faktu, że każde podejście terapeutyczne będzie wymagało zaangażowania i otwartości ze strony pacjenta.

Znajdź czas na refleksje między sesjami


Sesja terapeutyczna powinna być katalizatorem własnych przemyśleń i refleksji w ciągu całego tygodnia. Nie należy ograniczać się do pracy nad sobą tylko w czasie godzinnego spotkania z terapeutą. Jednym z przejawów zaangażowania pacjentów jest robienie notatek w trakcie sesji terapeutycznej, wracanie do nich później, a także robienie notatek ze swoich przemyśleń w ciągu tygodnia i przynoszenie ich na kolejną sesję. W ten sposób pacjent efektywnie pracuje nad sobą nie tylko przez godzinę w tygodniu, lecz także w wolnym czasie, między sesjami.

Mam bardzo dobre doświadczenia z pracy z osobami, które w ten sposób angażowały się w swoją terapię - przynosząc na kolejne spotkania notatki ze swoich przemyśleń. Taka postawa zdecydowanie zwiększa szansę na powodzenie terapii.

Odrabiaj prace domowe


Prace domowe zadawane przez terapeutę mogą polegać na lekturze książek czy artykułów na temat odnoszący się do problemów pacjenta. Jeśli jakiś temat jest dobrze i w przystępny sposób opisany w literaturze przedmiotu, to często bardziej ekonomicznym rozwiązaniem jest zalecenie, by pacjent przeczytał wskazany artykuł lub książkę, niż gdyby miał słuchać długiego wykładu podczas indywidualnej sesji terapeutycznej. Lektura ma też tę przewagę nad wykładem, że można wówczas wielokrotnie wracać do tych fragmentów, które są dla pacjenta szczególnie istotne. Ważne jest wówczas, by podczas czytania pacjent odnosił do siebie i swojego doświadczenia to, o czym czyta. Następnie na sesji terapeutycznej pozostaje tylko zrelacjonować swoje przemyślenia, przedyskutować z terapeutą ewentualne wątpliwości, wyjaśnić niezrozumiałe fragmenty, bądź przedstawić wnioski z lektury.

Może się zdarzyć, że to, czego Ty doświadczasz jako swoje jednostkowe, wyjątkowe i niepowtarzalne doświadczenie, jest dobrze opisane w literaturze psychologicznej. Wówczas, zamiast szukać drogi na własną rękę, możesz skorzystać z gotowego rozwiązania, sprawdzonego już przez wiele osób przed Tobą. W niektórych wypadkach częścią problemu jest chory sposób myślenia (destrukcyjne przekonania) i wtedy lektury porządkujące światopogląd także mogą być bardzo pomocne. Jeśli więc chcesz przyśpieszyć swoje zdrowienie, czytaj artykuły i książki zalecane Ci przez Twojego terapeutę.

Terapeuta może także zlecać Ci inne zadania domowe, jak np. napisanie listu do ważnej osoby, którego nigdy nie będziesz wysyłać, zrobienie zestawienia pożądanych i niepożądanych cech, które chcesz przejąć od rodzica tej samej płci, spisania listy doznanych krzywd, itp. Wykonywanie ich leży w Twoim interesie. Wykonanie części pracy w domu pozwala na bardziej ekonomiczne wykorzystanie czasu sesji terapeutycznej - tj. poświęcenie tego czasu na te zagadnienia, które pacjentowi byłoby zbyt trudno przepracować samodzielnie.

Zmieniaj sposób myślenia


W trakcie terapii odkryjesz, bądź zostanie Ci to pokazane, które Twoje przekonania są destrukcyjne i przyczyniają się do Twojego cierpienia. Jeśli uznasz, że to, w co wierzyłeś do tej pory, było nierozsądne i nierealistyczne - staraj się zmieniać swój sposób myślenia. Wbrew pozorom, zmiana sposobu myślenia wymaga odwagi i pewnej determinacji. Nikt jednak nie może tego zrobić za Ciebie. O ile terapeuta może Ci wskazać, które z Twoich przekonań na temat siebie, świata czy innych ludzi są dla Ciebie destrukcyjne, to jednak nie może w żaden sposób Cię zmusić, byś przestał tak myśleć.

Ćwicz nowe zachowania


W wielu wypadkach praca nad sobą polega nie tylko na zdobywaniu wiedzy i odnoszeniu jej do siebie, ale także na zbieraniu nowych doświadczeń, czy oswajaniu się z trudnymi emocjami. Jeśli dostajesz takie zadanie, polegające na ćwiczeniu nowych zachowań - staraj się je wykonywać, zaś wszelkie sukcesy i niepowodzenia omawiaj potem na sesji terapeutycznej.

    Pan Włodzimierz wychowywany był przez matkę, która rozwiodła się z jego ojcem i ponownie wyszła za mąż. Dom, w którym mieszkał z matką, należał do matki jego ojczyma. Obie kobiety - matka i "babka" - niejednokrotnie dawały mu do zrozumienia, że jest w tym domu "na doczepkę", mniej ważny, niż jego przyrodnie rodzeństwo. Został wyrzucony z domu, gdy osiągnął pełnoletniość. Trafił na terapię w przekonaniu, że nie może być ważny dla żadnej kobiety, że każda wcześniej czy później go odrzuci. Unikał więc kobiet, by uniknąć nieuchronnego odrzucenia. Dwa lata zajęło mi przekonywanie go, że zawieranie bliższych relacji jedynie z mężczyznami jest wielkim i niepotrzebnym ograniczeniem jego życia. Przekonała go dopiero metafora, że jest człowiekiem obdarzonym dwiema nogami, ale całe życie skacze tylko na jednej, bo tak się nauczył w dzieciństwie.
    Dostał za zadanie zaczepiać przypadkowo poznane kobiety w lokalu i zbierać odrzucenia. Za każde odrzucenie otrzymywał 1 punkt. Miał przy tym oswajać się z przykrymi emocjami związanymi z odrzuceniem. Z czasem odkrył, że nie wszystkie kobiety go odrzucają i niekiedy prowadził z nimi przyjemne pogawędki. Odrzucenia robiły na nim coraz mniejsze wrażenie. Po jakimś czasie takich prób poczuł się pewniej. W pewnej chwili zaczął się umawiać z trzema kobietami naraz. Na moje uwagi, że wypadałoby najpierw zakończyć relację z jedną, zanim umówi się z inną, odpowiedział, że zbyt wiele czasu już stracił i teraz zamierza go nadrabiać.

Wiele umiejętności społecznych, takich jak wystąpienia publiczne, asertywność, nawiązywanie kontaktów z ludźmi - nabywamy poprzez ich ćwiczenie, metodą prób i błędów, podobnie jak nauczyliśmy się jeździć na rowerze. Omawianie trudności z tym związanych podczas sesji terapeutycznej jest bardzo ważne, ale nie zastąpi ćwiczenia tych umiejętności w realnym życiu, poza terapią. Niekiedy zdarza się, że osoby, które mają jakąś trudność w określonej dziedzinie życia, gdy już uda im się od niej uwolnić, popadają w przesadę. Na szczęście nie jest to regułą i na ogół nie musi tak być.

Podsumowując, sukces terapeutyczny zależy od dwóch osób - pacjenta i psychoterapeuty, oraz od ich zgodnego współdziałania. Zagadnienie, jak znaleźć dobrego terapeutę, to temat który jest już omówiony w literaturze przedmiotu przez wielu autorów. Warto jednak pamiętać, że ważna (być może nawet większa) część odpowiedzialności za końcowy efekt spoczywa na pacjencie, który w trakcie swojej psychoterapii ma przecież bardzo dużo do zrobienia. Jeśli więc chcesz efektywnie pracować nad sobą w trakcie psychoterapii, to mam nadzieję, że ten artykuł pomoże Ci w ustaleniu, co Ty masz do zrobienia.



    Autor jest psychologiem, psychoterapeutą. Zajmuje się psychoterapią nerwic, depresji, zaburzeń odżywiania, uzależnień, współuzależnienia i DDA. Prowadzi praktykę prywatną.





Opublikowano: 2014-04-30



Oceń artykuł:


Skomentuj artykuł
Zobacz komentarze do tego artykułu