Artykuł

Katarzyna Elsner

Katarzyna Elsner

Wychowanie a uleganie


W ostatnich latach bardzo upowszechniło się pojęcie wychowania bezstresowego, jako "zbioru różnych praktyk wychowawczych, takich jak: unikanie odmawiania prośbom dzieci, akceptacja wszystkich poczynań dzieci i nieingerowanie w socjalizację" [1]. W poniższym tekście pragnę zwrócić uwagę na sprzeczność w rozumieniu wychowania i wychowania bezstresowego, a także uargumentować zasadność tworzenia idei wychowania bezstresowego.

W literaturze z zakresu teorii wychowania znajdujemy bardzo wiele definicji wychowania. Mieczysław Łobocki - przytaczając słowa różnych autorów - wyjaśnia to pojęcie. Wśród przytoczonych definicji znajdujemy słowa Antoniny Guryckiej, tłumaczącej wychowanie jako "dynamiczny, złożony układ oddziaływań społecznych, instytucjonalnych, interpersonalnych, pośrednich i bezpośrednich, wywołujących zmiany w osobowości człowieka tym oddziaływaniom poddawanego" [2] oraz "dynamiczny, złożony układ wzajemnie od siebie zależnych procesów nadawania i odbioru wpływu (wywierania wpływu) zachodzących między jednostkami o zróżnicowanych, specyficznych rolach, z których jedna jest dojrzałym wychowawcą, a druga mniej od niego dojrzałym wychowankiem, w celu zrealizowania, w sposób względnie trwały, jakiegoś mniej lub bardziej, ale świadomie złożonego przez wychowawcę projektu jego osobowości." [3]

Z kolei według Emila Durkheima "wychowanie jest oddziaływaniem pokoleń dorosłych na te, które nie dojrzały jeszcze do życia społecznego" [4].

Jan Szczepański pod pojęciem wychowania rozumie "intencjonalne kształtowanie osobowości dokonywane w ramach stosunku wychowawczego między wychowawcą i wychowankiem, według przyjętego w grupie ideału wychowawczego" [5].

Wolfgang Brezinka definiuje opisywane pojęcie jako "takie działanie, poprzez które ludzie starają się w sposób trwały udoskonalić układy dyspozycji psychicznych innych ludzi lub też utrzymać ich stany uznane za wartościowe, bądź wreszcie zapobiegać powstawaniu dyspozycji, które ocenia się negatywnie"[6].

Ostatnia definicja, którą przytoczę, została stworzona przez Romana Schulza, który twierdzi, że wychowanie to "planowa aktywność człowieka, zorientowana na osiągnięcie pewnych pożądanych i trwałych zmian w osobowości ludzi" [7].

Jak widać, wychowanie bezsprzecznie stanowi oddziaływanie osoby dorosłej na dziecko, wchodzące w świat społeczny danej grupy. Uniemożliwia to przyznanie racji stwierdzeniu o nieingerencji w socjalizację.

Świadomie podjęte działanie ma na celu ukształtowanie młodego członka społecznego w przyjęty w danej kulturze sposób. Nie może ono dokonywać się poprzez zgodę na wszystkie pomysły dziecka, które - nie będąc w pełni ukształtowaną jednostką - uczy się dopiero powstrzymywania własnych zachcianek oraz hierarchizowania swoich potrzeb. Brak zakazów w trakcie procesu wychowania mógłby doprowadzić do powstania społeczeństwa pełnego ludzi egoistycznych, pozbawionych empatii, krótkowzrocznych. Każdy zakaz czy odmowa spełnienia prośby dziecka uczy odroczenia przyjemności w czasie, a także rezygnacji z przyjemności; pomaga także krytycznie spojrzeć na swoje potrzeby bądź przewidzieć skutki otrzymania wybranej rzeczy.

Nie oznacza to jednak konieczności bicia dziecka, czy wprowadzania wojskowej dyscypliny w środowisku wychowawczym.

Dziecko - nawet to najmniejsze - jest człowiekiem, któremu należy się szacunek taki sam, jak osobie dorosłej. Każde uderzenie czy nieuzasadnione ukaranie stanowi wykorzystanie władzy i siły - zarówno fizycznej jak i psychicznej - wychowawcy. Kilkuletni maluch nie ma możliwości przeciwstawienia się rodzicowi wymierzającemu klapsy - nie jest w stanie wyrwać się z silnego uścisku matki czy ojca, nie potrafi się bronić ani szukać pomocy poza najbliższym otoczeniem. A jednocześnie przez pierwsze lata życia to właśnie rodzice są najważniejsi dla wychowanka, co może spowodować u dziecka konflikt związany ze sprzecznymi uczuciami do karzącego rodzica.

Ponadto moim zdaniem - wbrew wielu sądom, z którymi się spotkałam - rozmowa z 3-4-letnim dzieckiem i wysłuchanie jego opinii na temat planów rodziny może pozytywnie wpłynąć na rozwój podopiecznego. Tak jak uleganie maluchowi w każdej sytuacji rodzi niebezpieczeństwo ukształtowania postaw antyspołecznych, dialog z dzieckiem uczy "partnerskiego" traktowania innych.

Działając w sposób niezgodny z pragnieniem wychowanka, warto - moim zdaniem - wytłumaczyć motywy naszego zachowania. Pomoże to dziecku poznawać świat, w którym żyje oraz zrozumieć rządzące nim prawa. W końcu wychowanie - jak twierdzi Roman Schulz - ma wprowadzić zmiany w osobowości młodego człowieka. Czy wiedza na temat przyczyn powstawania sytuacji, w której uczestniczymy, nie wpłynie pozytywnie na kształtowanie osobowości wychowanka?

Wykorzystując nadmiernie własną siłę możemy bardzo skrzywdzić tego, wobec kogo ją używamy. Ból fizyczny szybko minie, jednak każde uderzenie czy kara zostawiają trwały ślad w duszy dziecka i powoduje rany, które goją się przez wiele lat - często do końca życia. Pamiętajmy, aby mądrze korzystać z posiadanej władzy nad drugim człowiekiem - zwłaszcza tym najmniejszym. Lepiej zastanowić się kilka razy, zanim zranimy nieadekwatnie do zaistniałej sytuacji.



    Autorka studiuje na studiach magisterskich uzupełniających - pedagogikę na Uniwersytecie Wrocławskim oraz dziennikarstwo i komunikację społeczną w Dolnośląskiej Szkole Wyższej. Ukończyła licencjat na specjalności edukacja wczesnoszkolna i wychowanie przedszkolne w czerwcu 2009 roku. W latach 2003-2009 była wolontariuszką w placówkach opiekuńczo-wychowawczych: w Domu Dziecka im. św. Dominika Savio w Kiełczowie, w Świetlicy Środowiskowej "Tęcza" przy parafii św. Anny we Wrocławiu, w Oratorium salezjańskim działającym przy parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa we Wrocławiu raz w Fundacji Hobbit.



Sonda

Czy stosowanie klapsów w wychowaniu dzieci powinno być zakazane?



Opublikowano: 2010-11-28



Oceń artykuł:


Skomentuj artykuł
Zobacz komentarze do tego artykułu

  • Wychowanie a uleganie

    Autor: impresja   Data: 2010-12-28, 13:35:14               Odpowiedz

    Moim zdaniem idea wychowania bezstresowego jest nadal jeszcze mitem.
    Urocze,że Autorka artykułu podjęła tak trudny temat.
    Do dziś pamiętam jak mój Tata przyłożył mi tak,że nadal jeszcze pamiętam.To był jedyny tylko raz,ale pamiętam.
    Wiem,że Tata także nieźle w dzieciństwie obryw... Czytaj dalej

Zobacz więcej komentarzy